Kto komu i czego ponadosypowywał, czyli przedrostkowe piękno

Co takiego mają w sobie polskie przedrostki? Nie dość, że są piękne, to jeszcze lgną ku sobie, łącząc się w pary (czasem w… kobyły, jak u Niemców).

Pozostałe tematy poruszane w tym odcinku: blog, formy grzecznościowe, języki centumowe, nicki, pisownia, semantyka, wołacz, deklinacja, przywileje językowe, córectwo, synczyzna, macierzyństwo, tacierzyństwo

Wpis “Kto komu i czego ponadosypowywał, czyli przedrostkowe piękno” skomentowano 187 razy

  1. MASLAK pisze:

    Czesc i chwala Panu Profesorowi !
    Natychmiast, od reki, wyciagnal sienkiewiczowski przyklad „wasze czescie”, zabijajac moje prowokacyjne twierdzenie, ze tej formy nie ma w literaturze. Pieknie dziekuje.
    Otworzyc brame czy nie ? Ta „brama” jest wszedzie i zawsze. Czy uciekamy w poplochu do samochodu, kiedy babcia swoloczy na ulicy wnuczka najgorszymi epitetami ? Czy wychodzimy z kina kiedy para na ekranie, zamiast duserami oklada sie tzw „miechem” ?
    Czy zabraniamy dzieciom sluchac/ogladac dziewcze Doda, choc ta Doda niczego nie doda, poza plugawym jezykiem ? Na takim swiecie zyjemy, chcialoby by sie czy nie. Unikamy brudu, ale nie odcinamy sie od kontaktu ze swiatem. Miejmy odwage nie odcinac sie od zycia (przecie jezyk to „samo zycie” !). Jeden czy drugi przyglup moze sprobowac, ale trzeba byc ponad to. Sprobuje i zamilknie. Szybki blog wylawia ogromna ilosc pytan nieznanych, nowych i ciekawych. Ta szybkosc i intensywnosc pozwala czerpac wiecej wiedzy. Jak po polowie – rybacy wyrzucaja „smietnik”, z sieci, ale ciesza sie dobra rybka. Nie robmy mikro sieci z tego Blogu. Nie trzeba bac sie byc odwaznym.

  2. nemo pisze:

    Pan Profesor ponawyobracał ekwilibrystycznie macierzyństwem i tacierzyństwem, to teraz chyba pora na znalezienie żeńskiego odpowiednika ojcostwa – matkostwo?
    Niemcy są chyba mistrzami świata w tworzeniu długich połączeń słownych, logicznych, sensownych i łatwych do zapamiętania. Zauważył to już Tuwim:
    Pewnego dnia, Hotentoci (Hottentotten) zatrzymują mordercę (Attentäter), oskarżonego o zabójstwo pewnej matki (Mutter) hotentockiej (Hottentottenmutter), która w dodatku jest matką miejscowego głupka i jąkały (Stottertrottel). Taka matka po niemiecku zwie się Hottentottenstottertrottelmutter, zaś jej zabójca nazywa się Hottentottenstottertrottelmutterattentäter. Policja schwytała mordercę i umieściła go prowizorycznie w kufrze na kangury (Beutelrattenlattengitterkoffer), lecz więźniowi udaje się uciec. Rozpoczynają się poszukiwania. Po chwili do wodza przybiega hotentocki wojownik krzycząc:

    ? Złapałem zabójcę! (Attentäter).
    ? Tak? Jakiego zabójcę? ? pyta wódz.
    ? Beutelrattenlattengitterkofferattentäter ? odpowiada wojownik.
    ? Jak to? Tego zabójcę, który jest w klatce z plecionki, na kangury? ? pyta hotentocki wódz.
    ? Tak ? odpowiada tubylec ? to jest ten Hottentottenstottertrottelmutterattentäter (zabójca hotentockiej matki głupka i jąkały).
    ? Aha! ? rzecze wódz Hotentotów – trzeba było od razu mówić, że schwytałeś Hottentottenstottertrottelmutterbeutelrattenlattengitterkofferattentäter!

  3. Kuba pisze:

    Drogi , szanowany Panie Profesorze. Pana lekcje bardzo przydaly mi się. Jednak mam parę pytań. Mianowicie:
    -kiedy stosujemy przecinki (czy jeżeli trzeba postawić przecinek ,przypuśćmy dwa wyrazy przed spójnikiem ,że to trzeba to robić) oraz wielką literę
    -czy jeżeli używamy tylko przecinków ,możemy rzadziej użyć kropki
    -jak używamy cudzysłowa
    -jak należy poprawnie wyliczać
    -Ostatnio miałem problem ,ponieważ odniosłem wrażenie iż moja nauczycielka języka polskiego robi podstawowe błędy w mowie cyt.”W artykule pisze o” czy forma „pisze” jest bez błędu czy jednak poprawnie występować będzie forma „jest napisane”

    Przepraszam ,ale zawsze miałem z tym problem. Teraz staram „nie bać się ,nie wiedzy”. Jednak w obecności takiego autorytetu mogę czuć się pewnie ,że moja wiedza zostanie zaspokojona.

    PS. Mógłby Pan ,powiedzieć jakie błędy popełniłem w mojej wypowiedzi ,gdyż jestem tego ciekaw.

    Dziękuję

  4. WORDHUNTER pisze:

    Panie Kapitanie NEMO!
    Jako ten,który do poorzedniego blogu pierwszy wprowadził owo wieloprzesdrostkowe słowo, (wpis 27.02.2008. 22.52 )- co wywołało zaiteresowanie P.T. Blogowiczów a nawet Wielkiego Brata, biję czołem przed Panem i Jego przykładem z Hotten….
    W Polsce, z Hotentotami zupełnie dobrze – pól wieku temu poradził sobie Sławomir Mrożek. Narysował odpoczywającego w deszczu pod drzewem Hotentota, a przechodzący mimo biały myśliwy rzucił cierpką uwagę– Ho, ten to ci ma zdrowie! Pozdrawiam, WH/BG

  5. WORDHUNTER pisze:

    Przypomniałem spbie że Mrożek uparcie twierdził że wtedy własnie powstała nazwa tego ludu, a tym białym muśliwym był Józef Cyrankiewicz.
    Pozdro. WH.

  6. lfr pisze:

    Kuba!
    Żartujesz sobie z blogowiczów i samego Gospodarza?!
    To miłe, że trafiłeś tutaj zamiast na przykład na:
    - wirtualny słownik języka polskiego PWN [sjp.pwn.pl];
    - wirtualny słownik języka polskiego [sjp.pl].
    To nie jest poradnia od błahostek językowych.

  7. nemo pisze:

    Chyba mam omamy 8O Jeszcze przed chwilą była tu Helena, ale wyszła po angielsku…
    Przy okazji Tuwima przypomniała mi sie jego humoreska „Bez holajzy ani rusz” o obcych naleciałościach w języku fachowców-rzemieślników. Wszyscy znają te holajzy, ferszlusy, droselklapy itp. dziś może przestarzałe i zabawne, dla laika zawsze niezrozumiałe. Ale majster i ślusarz, dekarz i monter, fryzjer i grawer – ciągle są jeszcze aktualne. I nagle spotykam słowo „pomagier”- pomocnik, ale nie całkiem. Takie żartobliwe, ale germansko (a więc „fachowo”) brzmiące określenie. Czy ktoś jeszcze zna podobne?
    WH, dzięki za Mrożka :)

  8. Marcin Mateusz K pisze:

    szanowny Panie/ Pani LFR

    Prosze nie byc taki srogi i niesympatyczny! Mysle ze Kuba ma Prawo tu przychodzic i pytac o co mu sie podoba, o ile dotyczy to jezyka. Czy jest to blachostka czy nie zdecyduje dalsza rozmowa i Pan Profesor. Juz nie raz z blahostek powstawaly ciekawe rozmowy.

    Prosze nie robic tu smutnego zakonu dla wtajemniczonych. Czymze jest swoja droga blahostka?… ladne slowo… zastosowane tym razem w nieladny sposob.

    niemeniej LFR, milo ze poddales linki do przydatnych ston :)

  9. kakasia pisze:

    Nemo ,
    ja znam słowo ‘fachman’

  10. nemo pisze:

    O, właśnie, fachman! Kakasiu, dziękuję za przypomnienie.

  11. lfr pisze:

    Marcinie Mateuszu K,
    przeczytaj jeszcze raz wyjątkowo niekonkretną paletę pytań Kuby i spróbuj zrozumieć moją złość – Profesor prosił o nieprzekształcanie blogu w poradnię. to tak jak pytać przez jakie ‘h’ błahostka, bo widziałem w reklamie przez ‘ch’.
    atoli przepraszam za uniesienie i trollowanie/trolling?

    a propos, u nas, w Dolnośląskiem ‘fachman(n)’ fonetycznie schodzi na ‘fachmena’

  12. kakasia pisze:

    A u na na Pomorzu fonetycznie tylko ‘fachman’ :)

  13. Helena pisze:

    Nemo, moderator-akceptator najwyrazniej uznal, ze supercalifragilisticextralidocious jest slowem niecenzuralnym i dlatego wycial. I nie pomoze zadna swietochowata Julie Andrews.
    Co do Kuby i jego pytan, mysle, ze jest albo bardzo bezczelny, albo jest malym niedojrzalym chlopcem, jesli kaze wytlumaczyc sobie kiedy sie stawia przecinki, jak sie uzywa cudzyslowu i jak sie odmienia liczebniki. Od tego sa podreczniki jezyka polskiego i slowniki . Albo Kuba robi sobie zarty z nas i naszego Gospodarza.
    Mysle, ze sie podzwignie po zniewadze Ifr.

  14. WORDHUNTER pisze:

    Kpt. NEMO,
    W Galicji i Głodomerii, mawia się – FACHÓRA ( to Ó to myślę od fachowiec.) WH.

  15. nemo pisze:

    WH,
    to ó mnie jakoś razi. Ciura, figura, fachura – to mi lepiej pasuje ;) Stary fachura z pomagierem, to budzi zaufanie :)

  16. nemo pisze:

    Chór fachur na furze ;)

  17. Danuta P. pisze:

    Dobry wieczór, bardzo dziś ciekawie. Myślę, że w długości słów przodują w Europie Islandczycy, na własne oczy widziałam słowo 34. literowe, nie do powtórzenia, które (tak się domyślam) oznaczało warsztat renowacji i produkcji sieci.
    U mnie też fachura, ale to Pomorze Zachodnie, więc pewnie mamy tak samo.

  18. Danuta P. pisze:

    OOOOOOOOOOOOOOOOOo, BRAMKI ZNOWU NIE MA!!!!!!!!!!!!!! Dzięki

  19. Hitch pisze:

    Chór fachur na furze w kapturze odkurza podwórze :)

  20. Hitch pisze:

    A tak już zupełnie poważnie to faktycznie można spotkać się z przeróżnymi formami określenia fachowca. Fachmen, fachman, o fachmajstrze nawet zdarzyło mi się usłyszeć..
    Podczas gdy mieszkańcy stolicy nie odbiegają od konwencji i stosują „fachowca”, ale zawsze podkreślając jego „pełen profesjonalizm”.
    To jest ciekawe zjawisko w języku – niektóre dumnie i prestiżowo brzmiące słowa (głównie przysłówki) robią niesamowitą „karierę” w mowie rodaków.
    „Profesjonalnie”, „generalnie”, „przewidywalnie” – zauważyliście drodzy blogowicze nieuzasadnione wciskanie tych wyrazów w tok wypowiedzi swoich znajomych? Mnie to niesłychanie irytuje. Bowiem mając jakąś świadomość językową, w rozmowie z osobą nadużywających podobnych form, nie mogę się skupić na treści wypowiedzi takiego delikwenta, tylko odliczam sekundy do następnego „generalnie”.
    Nuda, nuda, nuda..

  21. Kubolski pisze:

    Serdecznie witam Pana Profesora i wszystkich ‘komentarzystów’ ;)

    Dla mnie odpowiednikiem „macierzyństwa” wydaje się być „ojcostwo”. Morfologicznie są co prawda różnice („ojcostwo” pochodzi od „ojca”; „macierzyństwo” zaś od „macierzy” (?), nie od „matki”). Natomiast semantycznie (tak mi się wydaje), „macierzyństwo” i „ojcostwo” są dość dokładnymi ekwiwalentami.

    Co do wołaczy – w formie pisemnej jako odnoszenie się do autora/autorki komentarza, jak najbardziej odmieniamy :) (oczywiście tylko polskie imiona). Oczywistą oczywistością jest, że w mowie wołacz (raczej) zanika, ale w formie pisemnej stosowanie mianownika już razi („bo widać”) ;)

    Ja natomiast miałbym pytanie… Pan Profesor mówił o ojczyźnie… Czy mógłbym się dowiedzieć, jaka jest różnica między „ojczyzną” a „ojcowizną”? Tu odzywa się moja ignorancja językowa, ale cóż, nikt nie jest idealny… ;)

    Serdecznie pozdrawiam raz jeszcze Pana Profesora i wszystkich ‘komentantów’ :)

  22. Tutlam pisze:

    Mam watpliwosci jezykowe, powiedzcie ktora forma jest poprawna
    1/ isc na nogach/isc piszo/isc piechota
    2/ mi sie podoba/ mnie sie podoba

    Dziekuje i pozdrawiam :)

  23. kakasia pisze:

    Tutlamie

    Iść na piechotę/piechotą/pieszo
    Na nogach??????? Z jakiego to
    regionu?
    Podoba mi się/Mnie się podoba
    podobnie jak
    Jemu się pokłonili/Pokłonili mu się

    „Fachowiec”, też profesjonalny, to chyba
    wytwór poprzedniego systemu, coś jak
    ‘załatwić’.

  24. nemo pisze:

    Pewien pomorski fachura
    Nie wiedział, gdzie w gruncie rura
    Więc grzebał holajzą
    I dłubał sztamajzą
    Aż trafił na szczątki praszczura

  25. WORDHUNTER pisze:

    Tego FACHURA nigdynie widziałem na piśmie a Ó postawiłem na wszelki wypadek, bo mam uczulenie. Też mi znacznie lepiej wyglada U zwykłe w tym wyrazie. Słyszałem natomiast i widziałem słowo SNIECI–Wywózka śnieci odbywa się w dniach…. Czy to może od słowa ŚNIEDŻ ? która atakuje miedzie i mosiądze?
    Natychmiast skojarzyło mi sie to z sytuacją w Neapolu. Dawniej mówiono wzdychając ” być w Neapolu i umrzeć „. W moich młodych latach liczne absurdalne sytuacje kwitowaliśmy powiedzeniem—” to tak jak być w Neapolu i nie umrzeć. Dzisiaj pewnie sztuka jest byc w Neapolu i ujść z życiem ze wzgledu na ŚNIECI.
    Dorzucę jeszcze smiesznostke z Mrożka. Narusował w swoim stylu dziewczyne na plaży w stroju BIKINI a obok zaraz topless i nazwał to MONOKINI. Ale to było półwieku (obłożone) temu. Pozdrowienia, WH/BG

  26. kakasia pisze:

    Wordhunterze

    zaraz tam od ‘śniedzi’:) Snieci jak trojlebus i kordła,
    każdemu się może zdarzyć!

  27. Brevis pisze:

    Heleno! Zostaw, pięknie proszę, w spokoju Kubę, ktory reprezentuje tutaj poziom powyżej „średniej-przeciętnej” wiedzy i zainteresowań, a którego mógłby „wyprosć” najwyżej sam Gospodarz [przypuszczenie czysto teoretyczne], a nie jakiś trzyliterowiec. Ręce precz od Kuby!!!

  28. kakasia pisze:

    Oglądam właśnie wywiad ze ś.p. Gustawem Holoubkiem…
    Wspomina On swoją rolę Jagiełły w „Królewskich Snach”
    Ktoś wie może, czy Jagiełło posługiwał się polszczyzną?
    A co z innymi królami?

  29. Marcin-Mateusz Kołakowski pisze:

    O błahostkach i błachostkach

    Szanowni moi współblogowiczanie Heleno i LFR

    Cóż to za Inkwizycję chcecie tu wprowadzać! Teraz rozumiem dlaczego niedawno tak dopytywano się tu o łamanie kołem i wbijanie na kół!

    Stanowczo nie podoba mi się by tak traktować Kubę, który wszedł na nasz blog; grzecznie i kulturalnie się przywitał i zapytał o to, co dla niego było ważne tak jak umiał najgrzeczniej. Przeczytałem jego pytania i wcale nie są takie idiotyczne. Zamiast przesyłać potępieńcze wpisy moglibyście tymi samymi słowy wyjaśnić sympatycznemu chłopcu, który ma pytania po lekcjach języka polskiego… wyręczając Profesora.

    Sam fakt, że Kuba tu wszedł i poszukuje kontaktu z autorytetem świadczy o nim dobrze i pokazuje jego zainteresowanie językiem. Takim przemądrzałym zadzieraniem nosa można go jedynie do języka zniechęcić. Wyobrażam sobie, że gdybym był załóżmy w 5 klasie podstawówki i odważył się przyjść do zacnego grona lingwistów i zapytać o jakieś problemy, a oni by mnie zbyli w ten sposób jak Wy Heleno i LFR… to wyobrażam sobie, że już nic nie chciałbym mieć do czynienia z polonistami i poprawnym językiem… czy o to wam chodzi?

    Inna rzecz, że nie każda wątpliwość może być tu rozwiana, po prostu z braku miejsca i czasu, ale o tym już decyduje życie.

    Słyszeliście powiedzenie że nie ma głupich pytań? … i znacie zakończenie tego powiedzenia? … no właśnie.

    Precz z cenzurą, inkwizycją polonistów!
    Niech żyje wolne słowo, radość kontaktu i…. wolne bramki na blogu
    Niech żyje szacunek dla każdego Kuby!

    Na znak solidarności z najbardziej słabymi językowo będę od dziś konsekwentnie pisał o błachostkach przez ?ch?

    Niech żyją BŁACHOSTKI, które są solą… dla jednych ?ziemi? dla innych ?w oku?.

    I to zobowiązanie skłania mnie do załączenia kolejnego wpisu….

    MM

  30. Marcin-Mateusz Kołakowski pisze:

    SÓL ZIEMI I CZY W OKU?

    Otóż moi drodzy… jeśli dążenie do języka poprawnego i nienagannego ma na celu wywyższanie się jednych ludzi nad drugimi to ja naprawdę hromolę taki język…. i zupełnie jest mi obojętne czy pisze to się hromolę czy chromolę i czy to jest mój śląski regionalizm czy powszechnie zrozumiały wulgaryzm.

    I nawet jeśli Szanowny Profesor się nie zgadza to gotów jestem pokłócić się z Panem Profesorem … Bo szanuję Profesora NIE za język, lecz raczej za życzliwość dla ludzi. Za to, że w swojej branży pokazał mi, że mowa może poprawić bliskość miedzy bliźnimi i zabliźniać blizny i zbliżać nas do siebie…

    Jak widać może być również inaczej…

    Siedziałem cicho bo mnie Profesor przygasił 2 tygodnie temu tym, że sadze błędy ortograficzne i gramatyczne… No i miał rację. Mi głupio ze obniżam poziom i chętnie pisałbym nienagannie. Wy Poloniści tego nie zrozumiecie… (z dysleksją i ADHD w domu mniejszy problem bo mogę poprawić, ale w pracy trudniej gdzie tylko angielska klawiatura… a tu gorąca dyskusja i tak bardzo chce się coś powiedzieć.) pomyślalem już więcej pisac nei będę. Ale teraz znowu podnoszę głowę i na wzór Don Kichota walczyć chcę dziś z wiatrakami i wszystkimi profesorami widząc jak potraktowano Kubę.

    Oto argumenty- moja amunicja:

    1 Język jest bronią, którą stosuje lepiej wykształcona klasa społeczna przeciw gorzej wykształconej klasie. Wiem co mówię – mieszkam w Anglii.

    2 Dbałość o poprawność języka może paraliżować merytoryczne przesłanie. Poloniści gotowi zignorować pytanie o problem. Skupiając się na tym jak się pisze błachostka

    3 Ortografia jest pozostałością, skamieniałością, która nie nadąża za zmianami żywego języka mówionego. Pietyzm ortografii doprowadza do paranoi w postaci języka angielskiego, gdzie język pisany niewiele ma wspólnego z mówionym, a w efekcie Anglicy mająnajwyższy poziom analfabetyzmu. A to już jest realny problemem stworzonym przez tradycjonalistów, którzy nie mają odwagi jak Niemcy reformować i dostosowywać graficznej-umownej formy zapisu do mówionego języka.

    4 Za Derridą można powiedzieć, że język mówiony będąc bezpośredni ?Tu i teraz?, będąc żywy i autentyczny ma przewagę nad językiem pisanym i powinien być traktowany jako nadrzędny. (Dlatego tak podoba mi się mówiony blog Profesora pełen żywych ciekawych wgadów).

    5 główną przyczyną, dla której ludzie tak bronią ortografii jest fakt, że zainwestowali dużo czasu i energii w to by się nauczyć i ciężko byłoby im oddać tę przewagę nad niewykształconymi. Jeśli byśmy wszyscy zrezygnowali z ó i zaczęli pisać ?gura? oszczędzilibyśmy hektolitry łez i potu uczniom, którzy w tym czasie mogliby się zając realną wiedzą z zakresu biologii, astronomii czy pierwszej pomocy.
    Moze nawet uratowalibyśmy komuś życie (bo jakiś uczeń umiałby tą pierszą pomoc)

    6 przypisywanie ogromnej wagi do pedanterii języka i ortografii jest opresją, którą odczuwają najbardziej upośledzeni. Myślę o dyslektykach, ludziach z dysgrafią, którzy (o dziwo) być może również mają coś ważnego do powiedzenia… ale polonista-pedant… nie będzie go słuchał ani czytał chociażby były to najsłuszniejsze wnioski i najcelniejsze pytania… Polonista-pedant powie, że ?jeśli nie wiesz jak się pisze gura i błachostka? to nie mamy o czym mówić?.

    MM

  31. nemo pisze:

    >> od czasów Giedymina językiem urzędowym i kancelaryjnym na Litwie był język ruski. Natomiast polszczyzna już za panowania Jagiełły stanowiła oznakę awansu kulturalnego.<<
    Jagiełło znał ruski po matce, litewski (letuwski) nie był jeszcze językiem pisanym. Przypuszczam, że w czasie 48-letniego panowania Jagiełło nauczył się również po polsku. Jagiellonowie prawdopodobnie wszyscy władali polskim, Walezy nie zdążył ani nie próbował się nauczyć, a Batory nigdy nie nauczył się języka polskiego i do końca swojego panowania porozumiewał się z poddanymi w języku łacińskim.

  32. nemo pisze:

    Marcinie-Mateuszu,
    mam nadzieję, że na znak protestu lub solidarności z nieznającymi przepisów drogowych nie zaczniesz jeździć prawą stroną ;)
    Ifr i Helena odpowiedzieli Kubie uprzejmie i stanowczo i ja się do ich komentarzy dołączam. Nie mam wykształcenia polonistycznego, na codzien mówię innymi językami i nie mam zamiaru udzielać porad, które mozna znaleźć bez trudu w książkach i w internecie. I nigdy nie zaprzątałabym nikomu głowy tak niejasno i ogólnie sformułowanymi pytaniami. Domagasz się specjalnych względów dla dyslektykow, ale czy chciałbyś otrzymać receptę z błędnie napisaną nazwą lekarstwa lub wielkością dawki, albo żeby Twoje podatki były obliczane przez osobę cierpiącą na dyskalkulię, a samolot, ktorym lecisz, był prowadzony przez pilota z zaburzeniami koncentracji?

  33. Hitch pisze:

    Nie sposób nie zgodzić się z przedmówcą. Nawet trudno jest mi dorzucić własny argument przeciw takim wpisom, bo te najważniejsze już padły.

    1) Niech ten blog pozostanie miejscem inteligentnej dysputy na ciekawe tematy. Nie pozwólmy zrobić z niego poradni dla gimnazjalistów przed dyktandem.

    2) Rozwiązania „problemów”, z którymi boryka się Kuba znajdują się w każdym niemal podręczniku do języka polskiego od zakresu szkoły podstawowej włącznie – trzeba samemu umieć zdobywać wiedzę.

    3) Rozumiem, że chłopak jest grzeczny, ma wątpliwości itd ale chyba po prostu źle trafił ..

    Marcinie!
    Czy dobrze rozumiem, że nawołujesz Polaków do wyrzeczenia się podstaw ortografii? Może zlikwidujmy, idąc śladem Anglików, fleksję, rozróżnianie rodzaju męskiego od żeńskiego, tryb przypuszczający o wszelkie problematyczne głoski „ó-u” „h-ch”? O ile byłoby łatwiej dla tych, którzy mają papiery na swoje mózgowe dysfunkcje, prawda?
    A za 20 lat dostanę pismo z urzędu z uprzejmymi zwrotami
    „dominiku
    komęda mjejska policji mjasta stołecznego Warszawa muwi, rzebyś jak najszybciej dał kase za mandaty za swojego srającego psa, bo bendo kłopociki.
    trzymaj się
    sierrzant krulikowski”

    …i popełnię samobójstwo – obiecuję.

  34. WORDHUNTER pisze:

    P.kakasiu!
    Ja tam napisałem że WIDZIAŁEM to słowo na ogłoszeniu i szukałem przyczyn. A w mowie oczywiście kordła, trojlebus, i tu „nie ma sprawy”
    Pozdrowienia, WH.

  35. kakasia pisze:

    Wordhunterze
    no przecież zrozumiałam! :)
    Nemo
    dziękuję za wyjaśnienia.
    Pozdrawiam

  36. kakasia pisze:

    Nemo
    jeszcze ‘macher’ jest!

  37. WORDHUNTER pisze:

    P.kapitanie NEMO!
    B.podoba mi się ten limeryk ! Uczyłem się kiedyś j. angielskiego m.in. na limerykach. Pamietam ich wiele, w przeciwieństwie do tego po co poszedłem przed chwilą do lodówki… Pozdrowienia, WH/BG

  38. nemo pisze:

    Kubolski,
    ojcowizna = ziemia, majątek dzedziczone po ojcu; majątek należący od wielu lat do jednej rodziny. Definicję ojczyzny chyba znasz.
    WH,
    dziękuje za komplement :oops: Z lodówką mam podobnie ;)
    Kakasiu,
    dla mnie właściwie fachman(n) i macher to słowa niemieckie, które słyszę na codzień (Filmemacher, Fenstermacher itd). Nie mają one szczególnej konotacji w niemieckim, a w polskim – macher zdaje (mi) się sugerować szczególną siłę przebicia, rozmach. Pamiętam też, że na fachowca od telewizorów i elektroniki mówiło się „magik”.

  39. kakasia pisze:

    „Macher’ – fachowiec albo kombinator.
    Dzięki za ‘magika’, faktycznie tak się mówiło!

  40. nemo pisze:

    Macherstwo od machlojki?

  41. Marcin Mateusz pisze:

    1)Co do Machera…

    Fascynuje mnie etymologia slowa Bokmacher… ktory jest o ile sie nie myle mamyjest przykladem podwojnego zapozyczenia…

    z niemieckiego
    BuchMARCHER

    z angielskiego

    BOOKmaker

    powstal polski

    BUKMACHER

    czy mam racje w etymologii? … bardzo by mnie smieszylo gdyby moje przypuszczenie bylo sluszne

    2) CO DO JEZYKA JAKO NARZEDZIA OPRESJI SPOLECZNEJ I KLASOWEJ

    Z wszytskimi Wami sie nie zgadzam! Mam argumenty i podejme polemike ale dzis wieczorem albo jutro bo narazie siedze przy angielskiej klawiaturze i nie mam czasu… ale powtarzam ze jestem przekonany ze wszytscy nie macie racji!

    serdecznie pozdrawiam
    szczegolnie Kube!

    MM

  42. Marcin Mateusz K pisze:

    1)Co do Machera?

    Fascynuje mnie etymologia slowa Bokmacher? ktory jest o ile sie nie myle mamyjest przykladem podwojnego zapozyczenia?

    z niemieckiego
    BuchMARCHER

    z angielskiego

    BOOKmaker

    powstal polski

    BUKMACHER

    czy mam racje w etymologii? ? bardzo by mnie smieszylo gdyby moje przypuszczenie bylo sluszne

    2) CO DO JEZYKA JAKO NARZEDZIA OPRESJI SPOLECZNEJ I KLASOWEJ

    Z wszytskimi Wami sie nie zgadzam! Mam argumenty i podejme polemike ale dzis wieczorem albo jutro bo narazie siedze przy angielskiej klawiaturze i nie mam czasu? ale powtarzam ze jestem przekonany ze wszytscy nie macie racji!

    serdecznie pozdrawiam
    szczegolnie Kube!

    MM

  43. lfr pisze:

    Marcinie Mateuszu K,
    Kuba chciał nas zwyczajnie sprowokować (przez blog przewinął się kiedyś Harry_potem – może wcielił się w kogoś innego?), szczególnie ostatnim pytaniem: „Mógłby Pan ,powiedzieć jakie błędy popełniłem w mojej wypowiedzi ,gdyż jestem tego ciekaw.” – wcześniej chłopak zrobił mnóstwo podręcznikowych błędów.
    jeśli uczeń IV klasy posługuje się spójnikami „iż” lub „gdyż”, w dodatku zauważa błędy nauczyciela, to nie wszystko jest w porządku. i nie chodzi tu o brak życzliwości z mojej strony!
    dziękuję pani Helenie i nemo za wsparcie.

    PIECHOTA:
    iść pieszo – poprawne, bo neutralne;
    iść na piechotę/iść piechotą – wg prof. Bańko (celowo nie odmieniam, aby zachować informację o płci) są potoczne;

    ! mam skojarzenie:
    na bosaka – poprawne;
    boso – poprawne;
    na boso – niepoprawne.

    pozdrawiam
    M. Franiszyn

  44. knop pisze:

    @nemo 2008-03-05 o godz. 22:14

    ” (…) Taka matka po niemiecku zwie się Hottentottenstottertrottelmutter (…)”

    W tym słowie zabrakło bardzo ważnej litery, poprawnie:

    Hottentottenstottertrottel*s*mutter

    ;-)

  45. nemo pisze:

    No i widzisz knop, jak ten Tuwim znał niemiecki 8O

  46. knop pisze:

    Tuwim jak Tuwim, ale „präzise, korrekte und meisterhafte nemo?”
    ;-)

  47. nemo pisze:

    Ha ha, knopie :) Mistrza mam poprawiać?

  48. nemo pisze:

    Czyta knop
    Baba? Chłop?
    Bo czytanie lubi
    Nagle – stop!
    Nowy trop:
    Ktoś tu „esy” gubi!

  49. WORDHUNTER pisze:

    agni_me WIESZCZY

    Tygodnik Tele – Tydzień Nr.9 z dn. 25.o2 2008 str.52 teleopinie@bauer.pl
    Cytuję: ” Będzie jedną z najwiekszych gwiazd filmowych naszych czasów-
    WIESZCZYŁ w 1975r. reżyser Mike Nichols.” Autor : „pn” Jest to tylko kolorowy T-T, ale WIESZCZY , WIESZCZYŁ słyszę czasem z ust wybitnych dziennikarzy, np. w Skanerze Politycznym (TVN) Ja uważam że na razie powinno być WIEŚCI, WIEŚCIŁ . Ale język rozwija się oczym nawet wiem.
    Wiem również że zty można zyć niezależnie od tego jalie jest to życie….
    Serdeczne pozdrowienia, WH/BG.

  50. knop pisze:

    Ho, ho nemo!

    Mistrza cytujac, błędy powiela
    tłumaczac…, że się nie ośmiela
    Błędy Tuwima to nie nema wina!
    Odwagi nemo! Popraw Tuwima!

    ;-)

  51. Paulus pisze:

    Sz. P. WH
    Poniżej ośmielam się wkleić fragment mojego wpisu z 3 III:

    „Wieści i wieszczy to przecież (jak już napisano: nemo 2 III 12:58) DWA RÓŻNE słowa (wieści = ogłasza, wieszczy = prorokuje). Każde we właściwym sobie kontekście będzie ?brzmiało? lepiej.”

    W kontekście zapisanym o 15:14 ja widziałbym (i słyszał) zdecydowanie wieszczy. To jest przecież przewidywanie przyszłości (która w międzyczasie stała się przeszłością).

    A ?Wszem i wobec? też jest dopuszczalne – dopuszcza ów zwrot choćby „Uniwersalny Słownik Języka Polskiego” zamieszczając go jako przykładowe użycia w hasłach: wszem i wobec (ciekawe, czy tak można to użyć wg negujących poprawność zwrotu): ?wszem? (t. IV str. 536) i ?wobec? (str 478).

    Pozdrawiam

  52. kakasia pisze:

    Knop
    nie „nie Nema wina’ , bo Nemo jest kobietą (tak jak Kopernik:)

  53. Paulus pisze:

    Bardzo dziękuję za zdjęcie blokady.

  54. knop pisze:

    @kakasia

    Dzień dobry.

    Twój, nema(y) i mój nick piszemy z małej litery, po co zmieniać? ;-)

    Przepraszam, że popełniłem taki błąd, Kopernika również przepraszam … nie wiedziałem, że dotychczas błędnie odmieniałem!

  55. kakasia pisze:

    knop
    Ta duża litera to tak z szacunku…
    „Kopernik była kobietą… A może Maria Skłodowska Curie też?”
    - gdybyś przypadkiem nie wiedział- to cytaty, które funkcjonują
    w polszczyźnie od ponad 20 lat. Ciekawe, czy Pan Profesor je
    zna.

  56. nemo pisze:

    Nie ma nema ani nemy, tylko nemo, bo ja się nie odmieniam, jak kapitan Nemo albo struś emu, albo NATO ;)

  57. kakasia pisze:

    Oczywista oczywistośc : jak się kobieta NEMO albo NEL
    nazywa, to jest unieruchomiona fleksyjnie :)
    Pozdrawiam

  58. Baba Jaga pisze:

    Drogi Marcine Mateuszu,
    wypowiedziales tu bardzo rewolucyjne mysli, nad ktorymi jednak warto sie zastanowic, a nie odrzucac je z założenia, ponieważ nigdy wcześniej samemu się o tym nie pomyślało. A faktycznie ogromna liczba zjawisk lingwistycznych (zarowno w polskim jak i innych językach) ma wyłącznie uzasadnienie historyczne, nie mając przy tym żadnego przełożenia na współczesne realia. Ludzie bronią tak zajadle ogtografii ponieważ sami spędzili nad nia setki godzin i nie mogą przyjąć do wiadomości, że komuś mogłoby to zostać odpuszczone. A popatrzcie na Niemców, którzy nie mają z tym problemu – spotykają się co jakiś czas naczelni lingwiści, myślą co tu w języku trzeba zmienić i rzeczywiście to robią. Ludzie się następnie dostosowują do nowych zasad i jakoś język niemiecki nie cierpi ani nie zamiera.
    Zdecydowanie też język jest narzędziem służacym do intelektualnej selekcji ludzi – i nie ma tu co zaprzeczać, bo chcąc nie chcąc wszyscy to pewnie czasem wykorzystujemy. A im kto bardziej zaprzecza, tym chyba większym jest hipokrytą.
    A zatem drogi Marcinie Mateuszu, staję z Toba ramię w ramię w obronie Kuby! Chyba życzliwość ponad wszystko. Jakiż można mieć interes w przeganianiu chłopaka?!
    Lepiej mieć samemu rację niż ze wszystkimi się mylić.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

  59. WORDHUNTER pisze:

    P.PAULUS, kpt. NEMO.
    Jeśli są to dwa rózne słowa, to OK. Jednak to WIESZCZY zgrzytało mi w uchu, bo nie dostrzegłem tej nawet nie subtelnej różnicy.
    Dziękuję za wyjaśnienie, i pozdrawiam, WH/BG.

  60. Maslak pisze:

    Kubie, mlodszej koledze, proponuje powtorzyc krotko o co mu idzie, a napewno znajda sie zyczliwi i pomoga. A slownik nabyc byloby nie od rzeczy. Zeby nie pouczac, i dac poczatek przyjaznej pomocy, radze ci uzywac cudzyslowu tam, gdzie cytujesz cudze slowa i tam, gdzie slowo czy zdanie wystepuje w niedoslownym znaczeniu i chcemy to podkreslic. Czy ktos jeszcze zechce pomoc biednej Kubie ?

  61. knop pisze:

    @nemo 2008-03-07 o godz. 02:55

    ” (…) Ifr i Helena odpowiedzieli Kubie uprzejmie i stanowczo i ja się do ich komentarzy dołączam. (…) nie mam zamiaru udzielać porad, które mozna znaleźć bez trudu w książkach i w internecie. (…)”

    Bardzo mocna („uprzejmie i stanowczo”) odpowiedź.

    Proszę o odpowiedź (z ręką na sercu i samokrytycznie), czy tutaj nie dyskutuje się, nie zadaje się pytań oraz nie udziela odpowiedzi które każdy, przeciętnie inteligentny i rozgarnięty czytelnik, SAM może znaleźć „bez trudu”, czy to w odpowiednich słownikach, encyklopediach jak również w internecie?

    Cóż za hipokryzja!
    Samouwielbienie? Brak „kindersztuby”?
    Lub może gafa (mam nadzieję!)?

    Szkoda mi Kuby.

  62. nemo pisze:

    knop,
    komentarze Heleny i Ifr uważam w dalszym ciągu za uprzejme i stanowcze. Ja nie będę udzielać rozległych porad, bo ani nie czuję się kompetentna, ani nie mam ochoty wyręczać młodego człowieka w poszukiwaniu informacji, które naprawdę łatwo znaleźć w podręcznikach. Wybacz, ale po prostu mi sie nie chce. Nie wszystkie tematy mnie pociągają i nie na wszystkie zabieram głos, na wielu się nie znam. Możesz to zwać hipokryzją i brakiem kindersztuby, ale mozesz też nas, tych nieuprzejmych gburów zawstydzić i, miast użalać się nad biednym młodzieńcem, udzielić Kubie rozległych korepetycji.

  63. nemo pisze:

    Babo Jago,
    Niemcy nie mają problemu ze swoim językiem 8O Ot, zbierają się i ustalają, jak od dziś bedziemy nazywać kozicę, portmonetkę i bufet, Szwajcarzy i Austriacy radośnie przytakują i wszyscy biegną kupować nowego Dudena. Potem redakcja jednej ważnej gazety mówi: A my będziemy pisać po staremu!. Druga gazeta – po nowemu! A potem – może jednak wrócić do starego? Eh, die noie doitsche RächtSchraibung
    http://www.neue-rechtschreibung.de/aktuell.htm

  64. WORDHUNTER pisze:

    P. Paulus.
    Wielotomowego zapewne „Uniwersalnego Słownika Języka Polskiego” nigdy nie widziałem „na oczy”i jak już pisałem, kieruję się instynktem, mając do pomocy skromny słowniczek ortograficzny a to jak widać za mało. Dlatego tez do „wszem i wobec użyłem słowa PODOBNO, bez żadnych jadowitych podtekstów. Dziękuję, i przesyłam pozdrowienia, WH.

  65. Helena pisze:

    Nemo: :) :) :)

  66. WORDHUNTER pisze:

    OMODLENIE
    Wczoraj z ust wcale nie niskiej rangi duchownego, rzymskiego katolika, usłyszałem zdanie: ” mamy różne intencje do OMODLENIA w tym roku….” Paskudnie mi to zabrzmiało, bo tak jakoś spłyciło modlitwę do rzemieślniczego pomalowania kilku płotów, opylenia paru sadów, itd.
    Być może nic się nie stało, nikt się tym nie przejął, ale zawsze…Pozdro.WH.

  67. nemo pisze:

    WH,
    a słyszałeś o PRZEROBIE INTENCJI? Musisz spojrzeć na sprawę od strony organizacyjnej i ekonomicznej, a już nic Cię nie zaskoczy ;) Zdarzyło mi się raz spotkać pewnego znającego język niemiecki księdza z Polski, który spędzał wakacje w sąsiedniej parafii i w zamian za mieszkanie w pięknej okolicy odprawiał msze dla nielicznych katolickich tubylców i turystów. Okazało się, że wobec braku tutaj zwyczaju dawania na msze, ksiądz „realizował intencje” przywiezione z Polski. Miał ich spory zbiór do „przerobienia”. Dowiedziałam się też, że księża handlują intencjami, ale jest pewna gwarancja, że raz zapłacona msza zostanie odprawiona. Nie ma gwarancji, gdzie i przez kogo.

  68. WORDHUNTER pisze:

    Z ostatniej chwili….
    Dzisiaj rano ruszyły w Polsce MANIFY. Spodziewam się że pod wieczór ruszą DEMONSTRY. Ktoś kiedyś próbowal wykazać różnice miedzy nimi ale już nie pamietam ktora jest „za” a która „przeciw” wg. tego gościa. Kopaliński mówi ze to z grubsza to samo…
    Kpt. NEMO, dziekuję za adekwatną buźkę….., WH/BG

  69. Iulius - Poznańczyk pisze:

    Z wołaczami radzę uważać. Dla mnie wołacz od utworzony fleksją brzmi nieco obraźliwie – wychowałem się w okolicy, gdzie normalnie tworzy się go przez przesunięcie akcentu, wersja fleksyjna natomiast (bardzo rzadko stosowana) ma wydźwięk protekcjonalny (może dlatego, że używają jej niektórzy nauczyciele?). Wyjątkiem jest wyraz „panie” (od „pan”) – tu przesunięty akcent występuje razem z ogólnopolską odmianą.

  70. kakasia pisze:

    Iulius
    „Aniu’ brzmi protekcjonalnie? Obraźliwie?
    A jak Ty ten akcent przesuwasz? A-’niaa?

  71. nemo pisze:

    WH,
    u mnie sie chodzi na DEMO :)

  72. nemo pisze:

    kakasiu,
    może „Waceeek”, na zasadzie „Hettaaa, wiśtaaa, wioo!” ;)

  73. Marcin-Mateusz Kołakowski pisze:

    Babo Jago dziękuje za wsparcie.

    A teraz proszę mi wyjaśnić na czym polega moja niechęć do pewnego sposobu widzenia języka, które nazywam ?inkwizycyjnym?.

    Przede wszystkim należy rozróżnić jednak sytuacje dzisiaj- sprzed reformy języka (o której później), od sytuacji docelowej, dla której reforma była by potrzebna. Dziaiaj oczywiście poprawianie i upominanie osób które robią błędy jest jak najbardziej jak na miejscu. Szczególnie wobec osób które zbyt wielu błędów robić nie powinny (jak na przykład ja) , biorąc pod uwagę wykształcenie, w które cale Państwo płaciło i ma prawo dziś wymagać. Szczególnie miło jeśli upominanie ma charakter przyjacielski. Na przykład uwielbiam jeśli ktoś napomina mnie jak Kakasia czy profesor Bralczyk dwa tygodnie temu, czyli upomina z żartem, dowcipem i życzliwością. Trochę wstyd, ale człowiek nie czuje się wtedy wykluczony z rozmowy i się czegoś uczy. Stanowczo różni się od tego sytuacja gdy piszemy: ?nie będę z tobą rozmawiał bo nie znasz zasad?. Kuba zresztą też chciał być poprawiony ale został wyrzucony.

  74. Marcin-Mateusz pisze:

    Droga Nemo
    Porównanie z jeżdżeniem po złej stronie drogi od pisania niepoprawnie różni się przede wszystkim szkodliwością społeczną… i w tym jest sedno. A jeśli o szkodliwość chodzi… czy bardziej szkodliwym jest niepoprawnie pisać, czy może zabronić osobie niepoprawnie piszącej wypowiadać swoich myśli w sposób nieporadny ale poruszający ważne problemy. Nadmierna dbałość i puryzm wywołują w osobach upominanych kompleksy, blokady i psychiczne problemy. Szczególnie u osób młodych. Pamiętamy słowa Klaudusza który się jąkał, ale za to rządził lepiej niż elokwentny Neron. Otóż to: szkodliwość społeczna powinna być miarą srogości naszych kar i napomnień. Dlatego Nemo przykład z lekarzem i pilotem jest nieadekwatny. Nie każdy z nas może i powinien być lekarzem. Pisać musi każdy. Dyslektycy też, a uwierz jest to dolegliwość bardzo przykra, której nie chciała byś mieć
    MM

  75. Marcin-Mateusz K pisze:

    Szanowny Hitchu
    Sierrzantowi, od którego dostaniesz za 20 lat list możesz wytoczyć proces ale nie za złą pisownie. Władza wykonawcza która jest policja powinna utrzymywać dystans i szacunek dla obywateli. Nie ma to nic wspólnego z pisownia i pomieszałeś tu dwa problemy.
    Jednen to pisownia drugi to dystans i szacunek
    Nawet w Anglii, gdzie nie ma faktycznie zdań grzecznościowych zaczynających się od Pan Pani, każdy policjant będzie kończył zdanie ?Sir? nawet jeśli zwraca się do zaplutego narkomana bluzgającego obelgami. Mówiąc zaś do niego należy też kończyć zdanie ?Officer?. Ten dystans konieczny jest w demokratycznym państwie by władza wykonawcza nie nadużywała władzy i nie korumpowała się.
    Uproszczona pisownia, (która należało by wprowadzić) nie ma nic do czynienia z wyrażaniem szacunku, nadużywaniem obraźliwych czy niestosownych zwrotów: To znaczy – Czy to sierżant czy sierrzant musi się bać nadużywania swojej władzy wobec obywatela.

    mmk

  76. Marcin-Mateusz pisze:

    Znajomość języka powinna się skupiać się na umiejętności operowania językiem tak by
    1) być jak najbardziej komunikatywnym. Tu mówimy o logice, precyzyjności ekonomiczności.
    2) jak pokazuje profesor Bralczyk- na umiejętności wspierania i poprawiania międzyludzkich kontaktów (nie koniecznie w celach informacyjnych)
    3) Kreowaniu i stymulowaniu dobrych obyczajów ( przykład: eliminowanie z języka słów naładowanych negatywnie np. pedał, murzyn, cygan itp.) .. o tym jeszcze warto porozmawiać al. już nie dzisiaj

    Sęk w tym, że żaden z tych punktów nie może być umniejszony poprzez uproszczenie sposobów zapisu języka mówionego- Który jest rzeczą czysto umowną. Co więcej, reforma pisowni mogła by pomóc we wzmocnieniu komunikowania, i kontaktu… zmniejszając liczbę wykluczonych w dyskursie publicznym.

    Ortografia jest umową społeczną, nie wynika z życia czy kultury, jest kontraktem i to takim który można zmienić. Czyż nie zmieniamy co 5 lat systemów zapisy płyty, taśmy, PDF MP3 miejmy odwagę zrobić krok do przodu w ortografii

    mmk

  77. MARCIN MATEUSZ pisze:

    Dlatego prosił bym o rozważenie następującej reformy języka:

    1) Co 30 lat odbywać się będzie kongres językoznawców który kończyć się będzie uwspółcześnianiem języka tak by służył trzem wyżej wymienionym celom Informacyjnym, społecznym i obyczajowym.

    2) Zezwolone powinno zostać zapisywanie słów kilkoma sposobami przy czym jeden sposób zapisu od kongresu do kongresu powinien być zachowany jedynie w pismach urzędowych. Poza kilkoma wyjątkami nie powinno to wprowadzić zbyt wiele nieporozumień.

    Naturalną konsekwencją powinno być zastąpienie ?ó ? u? które przecież wyraża ten sam dźwięk i wyraża historyczne i etymologiczne ślady. ( oczywiście jeśli ktoś przyzwyczai się bardzo może sobie wciąż pisać ?ó? i każdy go zrozumie i nie ma powodu tego tępić. To akceptacja naturalnego procesu, który jest płynny.
    ?Ż? również z powodzeniem można zastąpić ?rz? Rosjanie mają jeno ?rz? i umieją wszystko wyrazić. O ?ch? była długa rozmowa… niektórzy słyszą ?ch? inni nie dlatego proponuje, że ci co słyszą niech piszą, a ci co nie, niech ograniczają się do ?h? bo rezygnacja z jednej litery w skali kraju stanie się ogromną oszczędnością atramentu. Tu nie chodzi o żaden prowokacyjny nuż w bżuhu ale ro czystą racjonalność.. wyobraźmy sobie o ile łatwiej będzie pisać w Internecie

    Co tracimy? Historyczne korzenie? Może, ale kogo obchodzi na co dzień dzisiaj, że biórko pisał Mickiewicz…czy zmieni to nasz pogląd o Telimenie? a jak kogoś bardzo chce podkreślić swą Mickiewiczowskość to proszę niech pisze biórko. Może Hińczycy się trochę obraża ( oni zawsze się obrażają) ale co im do tego… oni i tak piszą o nas Boland.

    A jeśli za parę dziesięcioleci Ślązacy wpłyną na kulturę Polską to może nawet kolejny Kongres Językoznawców będzie mógł zredukować ?ą? na ?om? i ?ę? ?em? co było by dla mnie duża ulgom.. ,ale wiem że większość Polaków do tego nie jest przygotowana wiec to na razie jest to pieśń przyszłości.

    Uczniowie nagle będą mieli tyle wolnego czasu, gdy oszczędzona im zostanie lekcja ortografii, ze będą mogli zająć się gramatyką i logiką języka.

    Pomyślcie o tym!

    mm

  78. Marcin-Mateusz Kołakowski pisze:

    Wiem że Profesor już poniekąd się na ten temat wypowiadał i się ze mną nie zgadza. Nie oczekuję więc ze strony Pana Profesora strony nawet odpowiedzi czy komentarza.

    I tak Pana Profesora lubię i szanuje.

    Pozwoliłem sobie zamieścić powyższy program reform do przemyślenia współblogowiczów a może też, by ukazać Wam, że jest nas więcej i kiedyś nam się musi udać zrobić tą reformę

  79. kakasia pisze:

    Czy Marcinie-Mateuszu posługujesz się angielszczyzną
    (sory, jeżeli pisałeś o tym wcześniej, widocznie mi
    umknęło) ?
    Otóż język angielski jest językiem
    nieortograficznym, pisownia ma niewiele wspólnego
    z (współczesną) wymową (dochodzą tutaj jeszcze
    setki akcentów!) Chętnie służe przykładami :)

    W porównaniu z angielskim nasza ortografia to
    jest mały pikuś. Jakoś nikt jednak nie postuluje
    uproszczenia angielskiego spellingu, chociaż
    posługują się nim nie tylko native speakerzy,
    ale i setki milionów ludzi na całym świecie.

    Poza tym można uprościć ŻÓŁW do ŻÓŁF, ale
    do ‘w’ i tak będziemy musieli potem w pozostałych
    przypadkach wrócić :)

    Ot i logika języka :) Primo po pierwsze :) jednak:
    polska ortografia nie jest trudna. Takie liczebniki
    na przykład, to i owszem!

    Pozdrawiam

  80. kakasia pisze:

    Drodzy blogowicze kochani!
    Wpis Kuby to podpucha. Pan o tym nicku
    ma pewnie niezły ubaw teraz czytając
    Wasze ‘ataki’ i ‘obrony’….
    Cały post K. w tonie ‘czym się różni
    wróbelek’, a Wy zamiast odpowiedzieć
    ‘że ma jedną nóżkę bardziej’ wdajecie
    się w polemiki.
    Stawiam piwo, że to był ‘doffcip’

  81. Brevis pisze:

    „Hottentottenstottertroddelmutterlattengitterwetterkotterattentäterbeutelrate” oraz inne równie proste przykłady [Taumatawhakatancihancakoauauotamateaturipukakapikimauncahoronukupokaiwhenuakitanatahu ]znajdziecie Państwo w http://www.szkolareklamy.pl bez potrzeby „wrabiania” w to J. Tuwima, którego cenię za stopień ‘Sturmbumsbombenheilbundfeonrich` w wierszu `Blubo`.
    P.S. Brat Inkwizytor [zwany też Moderatorem] nie przepuśćił mi kiedyś cytatu z Mickiewicza – „panieńskim rumieńcem dzięcielina pała”, gdyż „pala” kojarzyła się niewyżytemu dość jednoznacznie.

  82. Marcin-Mateusz pisze:

    Droga Kakasiu

    W latach 70. w wielu szkołach w Anglii uczono pisowni fonetycznej . Słyszałem w BBC4 o tym program i dzieciach szkolonych w ten sposób . Szybciej uczyły się pisać i czytać nawet w oficjalnym języku. Wiec takie próby były i czasem się o tym mówi, ale jesteśmy dziś w erze kontrrewolucji antyhipisowskiej… i Wszystko co wsteczne jest na topie wiec mało się o tych głosach mówi… ale powtarzam Kokasiu że takie proby były i są prowadzone.

    Właśnie dlatego że tym językiem się posługuje wiem do jakiej paranoi może prowadzić niereformowanie języka pisanego. We wielkiej Brytanii jest najwyższy stopień analfabetyzmu z tego właśnie powodu.

    W Polsce jak ktoś chce jechać Gorzowa i napisze „do Gożowa” każdy go jako tako rozumie w angielskim ani rusz. Dorośli ludzie nie umieją czytać podstawowych informacji.
    Taka historia z mojego życia wzięta
    Kiedyś w grupie ludzi w różnym wieku zaczęliśmy się bawić w taka grę że przylepiamy na czole nazwę zwierzęcia i osoba siedząca obok musi zagrać i ruchami uświadomić co to za zwierze… wiesz taka nudna gra.
    Wyobraź sobie jedna pani obok mnie koło 60 wyszła do ubikacji i złamała sobie tam okulary. Dopiero potem dowiedziałem się że ona tak się wstydziła że nie umie czytać , ze wolała złamać sobie okulary niż się przyznać.

    Według mnie dzięki temu że polski jest łatwiejszy takich sytuacji w naszym kraju jest mniej. Ale dumny byłbym gdybym pochodził z kraju który ma odwagę zrobić taką reformę. Angielski to naprawdę beznadziejny język wiem o tym coś bo mieszkam tu i pracuję już 10 lat.

    Poza angielskim mowie tez po rosyjsku i niemiecku… który sadze ze jest dużo lepszym językiem. Może lepiej powiedzieć , że tam lingwiści robią dużo lepszą i solidniejszą robotę

  83. kakasia pisze:

    Brevis
    odpuść spiskową teorię dziejów, bitte :)
    Co rusz to jakieś posty przepadają, nie
    mieszałabym jednak do tego ‘pały’.
    Wyluzuj i nie bierz tak wszystkiego
    do siebie.

  84. nemo pisze:

    Marcinie-Mateuszu,
    pisać nie musi każdy. Jeśli jednak to robi, a to pisanie może mieć daleko idące konsekwencje, to jestem zdania, że nie powinno zawierać błędów. Przykład lekarza-dyslektyka uważasz za nieadekwatny, a aptekarz-dyslektyk może być?
    Powołujesz się na jedno ż w rosyjskim, to może znasz ten język i wiesz na przykład, jak po rosyjsku bedzie: może morze, może góry?
    Jak napiszesz w Twojej nowej ortografii: tak sobie marzę, że mażę sobie, a wychodzi jak u Kossaka?

  85. kakasia pisze:

    Marcin M
    reform w j. polskim było bez liku.
    Ostatnia np to ‘nie’ pisane razem
    z przymiotnikami i imiesłowami
    czynnymi.
    All I’m saying is :) – nie przesadzajmy
    z tą trudnością polskiej ortografii.
    Ja ją kocham.Niech sobie Francuzi
    uproszczą, zaoszczędziliby na czcionkach :)

  86. Brevis pisze:

    Zaś w „www.gim2grodzisk.pl” jest słówko fińskie, które P.T. Krytykom niejakiego Kuby – w owi którym Doctissimi et Ilustrissimi widzą gimnazjalnego tylko niedouka- dedykuję do dykcyjnego przećwiczenia:
    „kyyhkyslakkahillotaatelipalmusunnuntaikävelykatujuhlakoristehedelmäkaramellimassatuotevalvontalaitteistotestauslaboratoriokäyttökertatulitikkuviinapiilohomokaasulasersädehoitokotikaljakimblemestaruussarjakuvaristikkokilpajuoksuhiekkaaavikkoluontoohjelmauusintavaalikokousedustusmenopaluuruuhkabussivuoropysäköintisakkolihakoukkuselkänahkavyöruusukasvimaamunajuustomaitorasvaimunestepintaalahuulipunakampelaverkkomahalaskuharjoitustyöaamukampapellavaöljykriisiapukeinolonkkalepolomarusketusrajatietoteollisuuskiinteistömarkkinointidiplomiinsinööriopiskelijaperinnemaisemaarkkitehtikiltaaktiivihiiliteräsbetonivalurautaristisiitoshärkäpizzamaustevoipaperiroskapostimerkkisavusaunavastaprotestimarssivapautusliikevaihtoväliarvojoukkopakomatkaopaskoirakantakorttitaikatalvisotakunniajäsenetupuolikuivarehuviljaaittakorpisuomaastohiihtoputkitiivistesilikonirintataskuvaraslähtöliukumiinakenttäkeitinvesihanasaariryhmätyömyyrävuosikurssikirjapainopistetulotukivarsikenkäkauppaopistoupseerikerhohuonepalveluammattikoulupoikatyttöenergiatalousaluelaajennustarvehierarkiakaaviosuunnittelupäätöspäivävientisulkuporttiteoriapohjakuntourheiluruutuässäpariluistelutyylituomaripelimiesvoimisteluvideokulmakarvakuonokoppalakkipäämääräalennustilataksimittarimatopurkkikeittoastiakaappipakastinyhdistelmälukkoseppähenkilötunnussanaleikkikalupakkipussieläinkoeponnistuslautakuntalakitekstiseikkailuleiritelttakangaspuujalkasienipiirakkareseptivihkopakkausmuovikuularuiskumaalaustarvikevarastohyllymetrilakuavainnaulakkovartiopäällikkötasogeometriavirhevaihtosähkökazoopillihousupukupellehyppylankakeräkaaliaivovuotosuojavaatekappalemyyntitykkilavatanssiaskelmoottoripyöräkoppisiemenperunapalstajakoviivaintegraalioperaattorialgebraoppilaitoskompleksilukusuoravetooikeusmurhaasevarikkopilttuu” – albowiem – „Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa”.

  87. kakasia pisze:

    Brevis
    nie widzę niedouka tylko kpiarza.
    Jaja sobie Kubuś robi, a Pan tu
    z cytatmi…

  88. lfr pisze:

    Marcinie Mateuszu,
    nasz język się zmienia i nie trzeba powoływać nowych ekip od uwspółcześniania! chociażby sztampowy przykład – od kilku lat obie formy są dopuszczalne: na tablicy pisze, na tablicy jest napisane (przykład dla Kubusia, teraz już będzie wiedział i nie upomni swojej nauczycielki).
    Prof. Miodek wspomina coraz częściej, że czasowniki l.mn. typu: umią, rozumią już niedługo będą traktowane w słownikach jako dopuszczalne.
    także wszystko ewoluuje, myślę, że nawet „poszłem” nie będzie raziło za kilkadziesiąt lat, ponieważ upraszczać lubi większość.
    a Ty Mateuszu jesteś zwolennikiem skrajnych ułatwień językowych. W tych dążeniach poprą Cię tysiące. Ludzie lubią rebelie, szczególnie młodzież, która stanie przed prostym wyborem: zabawa w komputer, blog i forum czy książka, słownik, Mickiewicz.

  89. lfr pisze:

    krótko rzecz ujmując: Twoje koncepcje są dla mnie tak barbarzyńskie i krótkowzroczne, że szkoda czasu na zabawę w Schopenhauera.

  90. kakasia pisze:

    MM
    sam się prosiłeś o Ifr :) No i masz.
    Ifr
    Przepraszam, ale rence opadajom.
    Skąd Ty te informacje bierzesz?
    Na pewno nie z profesora Miodka!!!

    A co do ewolucji: jeden angielski
    bodajże naukowieć przewidywał
    na przełomie XIX/XX w, że Paryż w
    ciągu kilkunastu lat zostanie zalany
    łanjem z końskich tramwajów…

  91. Brevis pisze:

    Kaka-i-Siu… Czy ja prosiłem o wycieczki ad personam, rady nie a propos i cenzorskie zapędy?

  92. kakasia pisze:

    Brevis
    Ani wycieczek, ani rad,
    ani zapędów.Uspokój się.
    I nie Siu…siaj.

  93. lfr pisze:

    kakasiu,
    oglądam od kilku lat prof. Miodka w TVP Wrocław (kiedyś „Ojczyzna Polszczyzna”, dziś „Profesor Miodek odpowiada”), dlatego wiem co mówię, a właściwie piszę.
    proszę cedzić zarzuty:p
    „na tablicy pisze” – zwrot potoczny, skoro dopuszczalny na maturze rozszerzonej, to nie jest to błąd.

    PS
    my się znamy z październikowej dyskusji o sprawności językowej premiera!

  94. lfr pisze:

    dzięki temu, że ten naukowiec przewidywał, w Paryżu metro jest
    dzięki temu, że prof. Miodek przewiduje, … będzie

  95. kakasia pisze:

    Ifr
    niech dunder sciśnie wszelkie tramwaje i linie metra!
    Jestem gotowa zakochać się w Tobie bez zobowiązań.

  96. Marcin-Mateusz Kołakowski pisze:

    drogi IFR, droga Kakasiu

    Przykłady małych zmian języka rzeczywiście ciekawe. Zastanawia mnie tylko na jakiej podstawie wolno już mówić ?pisze na tablicy? obok ? jest napisane?? Dlatego że profesor Miodek Miał program w telewizji i pozwolił? Coś to trochę niepoważne. Z całym szacunkiem dla Profesora Miodka czy też naszego tu Gospodarza, są oni na pewno uznanymi autorytetami i ich głos ma znaczenie opiniotwórcze ale kto im dał prawo zezwalania ?że od dzisiaj Polakom wolno pisać tak??. Albo należy zorganizować Kongres językoznawców co 10-30 lat a jego ustawy opublikować i uprawomocnić i nowe mowy zawierać w kolejnych słownikach języka polskiego. Albo też uchwalić ustawę liberazyzacyjną ?zezwalająca na różne pisownie? za czym jestem, albo niech oficjalnie będzie powiedziane że Profesor Miodek lub Profesor Baranowski jest naczelną wyrocznia językową… ( to jakaś upiorna wizja ale przynajmniej konsekwentna… upiorna dla samych Profesorów bo całe dnie musieli by tylko odpowiadać na to jak co się pisze).

    Czy ktoś w ogóle wie kiedy i jak następują te zmiany i na podstawie jakich procedur? Bo mi się coś wydaje zatrzymaliśmy się gdzieś po środku.

  97. Marcin-Mateusz Kołakowski pisze:

    Szanowna Nemo
    Po pierwsze: Myślę jednak że każdy pisać dziś musi choć trochę i czytać a nie każdy musi zostać aptekarzem.

    Po drugie: Co do rosyjskiego ?more? i ?możje? ok. ale jak wiesz dobrze są setki wypadków i w polskim, w rosyjskim, angielskim i w każdym, gdy te samo brzmienie oznacza co innego. ( choćby i mir w ostatnim wgadzie profesora, który to mir był pięknym przykładem jak dwuznaczność można wykorzystać poetycko)

    Dla przykładu można powiedzieć polskie słowo od dwóch małych wydrach (mała wydra to wydrze które wydzierają sobie trzecią małą wydrę…i nie będac pewny co się stanie można zapytać

    Czy wydrze wydrze wydrze wydrze?

    Odpowiadasz

    Wydrze wydrze wydrze wydrze

    No i co? Czy aby odróżnić proponujesz wydrze pisać inaczej?
    wydrze jako wydże?

    A jeśli tak to napisz które?

  98. Marcin-Mateusz Kołakowski pisze:

    Droga Kakasiu

    co to jest ‘dunder’
    i jak on może ściskać?

    nie wiem co to tez duby?
    i dlaczego mają być smolone…

    może któryś z blogowiczów wie

    Słowo daje nie mam pojecia!

  99. nemo pisze:

    ?Hottentottenstottertroddelmutterlattengitterwetterkotterattentäterbeutelrate?
    Brevis,
    gdybyś znał niemiecki, wstydziłbyś się ten bezsensowny zlepek cytować :(

  100. lfr pisze:

    mm, sprawdź na sjp.pl co to dunder

  101. lfr pisze:

    ach, dobra, nie sprawdzaj;
    znaczenie: dawniej, żartobliwie: piorun; dziś żywe w potocznych związkach frazeologicznych „niech cię (mnie, go itp.), to dunder świśnie” albo „bodaj cię (mnie, go itp.), to dunder świsnął” – niech przepadnie; niech cię (mnie, go itp.), to piorun strzeli

  102. nemo pisze:

    Marcinie-Mateuszu,
    o 17:17 pisałeś, że władasz rosyjskim i niemieckim, ale nie wiesz, jak po rosyjsku jest „morze” i „może”. Co to jest „możje”?

  103. kakasia pisze:

    MM
    na podstawie żadnej. O to mi cały czas chodzi
    i temu się dziwię.
    Dobrej nocy
    PS A dunder faktycznie ‘świśnie’ a nie ‘ściśnie’!!

  104. Marcin-Mateusz pisze:

    dzieki LFR

    sjp.pl wpisuje do ulubionych,
    doceniam jednak wyjaśnienie żywszym słowem

    Ciekawe czy to polski ‘dunder’ ma cos wspólnego z niemieckim donner-grzmot… no chyba musi….zresztą mówi się nawet Donnerwetter odpowiednik jasnego gwinta…. zaraz zaraz.. czemu ‘”jasny gwint”?

    Etymologie słow mają w sobie tyle tajemnic i sa chyba najciekawsze…
    dlaczego „duby smolone” dlaczego „jasny gwint”???

  105. kakasia pisze:

    Duby smalone wyjaśnia tak pan M. Bugajski

    Same w sobie już dzisiaj nic nie oznaczają, wiążą się zaś etymologicznie z wyrazami ?dąb? i ?smalić? (palić). Duby smalone to wobec tego palone, przypalane, nagrzewane drewno dębowe, które obrabiano w ten sposób, aby nadać mu odpowiedni kształt (np. obręczy koła do wozu). Pleść duby smalone, to mówić bez sensu od rzeczy, tak samo jak bez sensu byłoby na przykład plecenie koszyka z drewna dębowego, a nie z witek wierzbowych

    :Jasny gwint’ to chyba jakiś eufemizm (‘jasna cholera’)

    Z tego co wiem nie udało się nikomu do tej pory wyjaśnić
    skąd ‘ pojść jak z płatka’. Co to za płatek jeden jest???

  106. nemo pisze:

    Pleść wtedy będziesz tak smalone duby
    Jak dąb piorunem w koronę rażony.
    Wiatr w bicze skręca iskier bujne czuby,
    Bo język w ogniu troi się szalony.

  107. kakasia pisze:

    Nemo : oooo!

  108. nemo pisze:

    Kakasiu,
    to nie moje :(

  109. nemo pisze:

    Z tym płatkiem to mogłaby być kalka z niemieckiego. Po niemiecku „vom Blatt” singen – oznacza śpiewanie prosto z (arkusza) nut, granie prosto z nut, bez uprzedniego ćwiczenia, z łatwością. Mówi się czasem: poszło jak z nut, kłamie jak z nut…

  110. kakasia pisze:

    No ‘z nut’ to jasne (jak gwint:)
    Ale płatek???
    Dobrej nocy
    PS ‘Ooo’ to były podziękowania za cytat

  111. nemo pisze:

    Blatt = płatek, liść, arkusz
    Być może płatek ma właśnie etymologię germańską

  112. nemo pisze:

    MM,
    „wydrze wydrzę wydrzę wydrze?” jest bardziej czytelne i logiczne ;)
    Odpowiedź twierdząca: wydrzę wydrze wydrze wydrzę.
    A teraz Ty podaj odpowiedź negatywną ;)

  113. WORDHUNTER pisze:

    CYFRY I LICZBY.
    Proszę wybaczyć że w tę lekką dyskusje w sobotni wieczór wjeżdżam z jakimiś liczbami…, ale są tacy ktorzy mówią że od „0″ do „9″ tocyfry, a cała reszta to nic tylko liczby i liczby. Inni zaś twierdzą że to eszystko to liczby, a od 0 do 9 to tylko znaki graficzne, czyli nzrzędzia, które pozwalają nam zapisać te nieskończenie wielką ilośc liczb, I tak – powiadają że znakiem graficznym liczby 7 jest cyfra 7 (siódemka), zas liczba 81 zapisana jest przy pomocy cyfry 8 i cyfry 1 w stosownej kolejności. Ba, mówią że podcyfrowanie, lub postawienie cyfry na dokumencie to podois, lub parafa. Piszę to bo zdarza mi się słyszeć w mediach : „ilośc tych przypadków idzie już nie w dziesiątki ale w setki,i cyfra ta stale rośnie.” Oczywiście powinno byc – liczba ta stale rośnie. Czy mają Państwo jakieś uwagi do tego mojego wpisu oprócz tej żebym się zamknął? Życze wszystkim dobrej nocy, WH/BG

  114. Danuta P. pisze:

    WH, nie załamuj mnie. Czyżbyś nie rozpoznał kolejnego UBOGACENIA naszego języka OMODLENIEM?

  115. Brevis pisze:

    Nemo… Znam niemiecki, a „zlepek” właśnie „cytuję” podając źródło. I nie obrażam nikogo z pozycji osoby przemądrzałej – bajdurzącej dłuższy czas niezupełnie z godnie z zaproponowanym przez Pana Profesora tematem [ PRZEDROSTKI W JĘZYKU POLSKIM]. Życzę dalszego rosnącego zadowolenia z własnej nieomylności.

  116. WORDHUNTER pisze:

    Danuta P.
    Bardzo przepraszam, UOBECNIŁO mi sie w głowie dopiero teraz to UBOGACENIE o OMODLENIE bo własnie słuchałem zalecanego przez Jego Exscelencję Sławoja Leszka Głódzia koncertu SZOSTAKIEWICZA!
    Pozdrawiam, WH/BG.

  117. nemo pisze:

    Brevis,
    my tu sobie bajdurzymy na różne tematy, nie tylko na „zadane”. Pan Profesor sobie czyta i niektóre tematy podejmuje komentując i zachęcając lub zniechęcając do dalszych dyskusji.
    Masz w sobie dużo emocji i wyraźną potrzebę wartościowania i oceny stopnia czyjegoś „zadowolenia z własnej nieomylności”, a jak nie masz innych argumentów, to przynajmniej zażartujesz niewybrednie z cudzego nicka :( Może zamiast atakować współblogowiczów dorzuciłbyś coś na temat przedrostków albo rewolucji ortograficznej, albo pomógł Kubusiowi :)
    PS. Twój cytat (z błędem) pochodzi z jednej z wielu wersji tzw. Zungenbrecher. Ta akurat jest przykładem dialektu reńskiego.

  118. nemo pisze:

    WH,
    mnie jeden biskup zachęcał do obejrzenia „Braci Karmazynow” :)

  119. nemo pisze:

    Brevis,
    czy mógłbyś zacytować „Blubo”? Oczywiście, jeśli dysponujesz i masz ochotę :)

  120. Marcin-Mateusz pisze:

    Na pomoc ekologom ( część pierwsza)

    Teraz z zupełnie innej beczki! Dla mnie to ważna sprawa, wiec proszę o pomoc i poważne potraktowanie problemu. Jestem architektem i dużo piszę na ten temat do czasopism architektonicznych. Czasem to co pisze jest powtarzane i cytowane więc czuje odpowiedzialność. Mam w związku z tym kilka bardzo poważnych problemów i prosiłbym jeśli ktoś ma jakiś sensowny pomysł lub odpowiedź o pomoc.
    Pytań jest chyba cztery będę je dawkował. Dzisiaj pierwszy problem najbardziej fundamentalny:

    ARCHITEKTURA EKOLOGICZNA… Jest to pojęcie tak zrozumiałe, jak nielogiczne jednocześnie. Ekologia czyli ?nauka o relacji organizmu ze środowiskiem? mówi o rożnych relacjach dobrych i złych. Zatem w myśl ekologii każda architektura jest ekologiczna ? tak powie ekolog. Można się wykręcić mówiąc że to ?architektura przyjazna dla środowiska? lub nieprzyjazna ale to wyrażenie długie nieprzyjazne uszom i jakieś niebłyskotliwe, długie i przyciężkawe, szczególnie w artykułach popularno-naukowych (z akcentem na popularne).

    Z ekologią jak z pogodą mówią geografowie: zawsze jest jakaś pogoda zła albo dobra i nie można powiedzieć że ?dziś nie mam pogody? . Zgodnie z tą logiką nie powinno się mówić ze budynek jest ?nieekologiczny?. Z drugiej strony wydaje mi się, że architektura ekologiczna czy nieekoloczna jest to najbardziej zrozumiały zwrot i skrót myślowy. Czy można go stosować?

    Jako arguent ?za? można powiedzieć, że w angielskich słownikach architektonicznych już od lat 70. można znaleźć definicje pojęcia ?ecological architecture?. W Polsce takich słowników na razie nie ma. Ale czy to, że tak jest w innym języku usprawiedliwia stosowanie wygodnego wyrażenia ?architektura ekologiczna?? W angielskim funkcjonuje pojęcie bioclimatic ( bioklimatyczna architektura ale to pojęcie chyba nie ułatwia sytuacji.

    Czyż można przeforsować ten zwrot tłumacząc że mimo, że chociaż pogoda zawsze jest ( dobra lub zła) istnieje pojęcie ?pogodne niebo? czy coś ?pogodne nastawienie??… czy taki argument wystarczy, by mimo nielogiczności naukowej stosować bardzo wygodne pojęcie ?architektura ekologiczna? mimo że sami biolodzy i ekolodzy burzą się? Czy można powiedzieć że nazwa nurtu czy stylu nie musi być logiczna? Tak jak gotyk też nie miał nic wspólnego z Gothami? A może należy wymyślić inne pojęcie. A jeśli tak to jakie?

    Dawno nie ma mnie w Polsce, więc pytam się również o Wasze wyczucie wobec zastosowania przymiotnika ?ekologiczny? wobec określenia produktów stworzonych przez ludzi

  121. Paweł M. pisze:

    A mi się właśnie skojarzyła rozmowa dwóch robotników:

    Pierwszy: Podaj mi ten wichajster?
    Drugi: Który?
    Pierwszy: No ten koło młotka.

    Ciekawi mnie czy jest jakiś polski odpowiednik „wichajstra”.

  122. Brevis pisze:

    Nemo…
    W książce „Jarmark rymów” J. Tuwima [wyd. 1958] jest tak [cytuję fragmenty - z pamięci, na pewno więc z błędami, przekręceniami i ubytkami - książkę skradziono mi przed ponad laty]:

    W sennej ciszy nordyckiej niedzieli
    - nostalgicznie i sennie, i lubo…
    Lniana Gretchen przy srebrnej kądzieli
    poetycznie rozmyśla o Blubo…
    ……………………………….

    Potem była zbawa i tańce
    und der Fuehrer kamm suess wie Baumkuchen
    i tańczyły wesołe Germańce
    und sie haben „Hajhitla” gerufen!
    ………………………………..
    ……………………………………podąży
    z lnianym Hansem – nadziei swej chlubą -
    Sturmbumsbombenheilbundu chorążym…
    I Hans zerżnie ją z myśl o Blubo!
    —————————-
    W sennej ciszy nordyckiej niedzieli,
    co tak pięknie nadzieję uskrzydla,
    ……………….przy srebrnej kądzieli
    zdechło dziewczę westchnąwszy- „Hajhitla”…

    Uwaga: Nie stosowałem „umlautów”.
    Książka w antykwariatach Warszawy – nie do osiągnięcia.
    do osiągnięcia.
    Do blogu Pana Profesora zajrzę za miesiąc.
    P.S.
    Z tą krytyką „błędnych cytatów” przypominasz mi polonistkę z Władysława IVw stolicy, która obniżała oceny z wypracowań, gdyż cytataty z wierszy Leopolda Staffa zawiarały jej zdaniem błędy stylistyczne.
    POZDRAWIAM [to nie cytat].

  123. Brevis pisze:

    ONEt znowu choruje na „fochy”

  124. Marcin-Mateusz pisze:

    Zapomniałbym? Kontynuując wpis z 2008-03-09 o godz. 03:00

    W niektórych swoich pracach, unikając niebezpiecznego sformułowania ?architektura ekologiczna? za który mogę być skrytykowany stosuje neologizm EKOARCHITEKTURA i ekoarchitekci lub ekomateriały … mówiąc o twórcach lub produktach, które w jakikolwiek sposób odwołują się do problemów ekologii. ‘Ekoarchitktura’ wydaje mi się przy tym zwrotem bardzo poręcznym? ale czy sadzicie że adekwatnym? Tym bardziej że nie słyszałem by ktoś inny go stosował.

    przy tym spotykam się z pojęciem ‘architektura proekologiczna’ ale logicznie nie jest to wiele leprze od ‘ekologiczna’ to coś jak ?parasol propogodowy?

  125. nemo pisze:

    Aleś się na mnie zawziął, Brevis :) Chyba bardzo nie lubiłeś tej polonistki :( Czy znając niemiecki nadal uważasz, że w „…beutelrate” nie ma błędu, i to ortograficznego?
    Dziękuję za „Blubo” :) Przypuszczałam, że nie ma w nim słowa „…feonrich” ;)
    Czy ktoś z Was ma dostęp do „Pegaza dębem” z 1950roku i mógłby zacytować stronę 311?
    Miłej niedzieli!

  126. Iulius - Poznańczyk pisze:

    Kakasia:
    „Aniu” brzmi protekcjonalnie, a zatem nieco obraźliwie.
    Wołacz budujemy akcentem i zaśpiewem na ostatniej sylabie, czasem wraz z jej wydłużeniem.

  127. Iulius - Poznańczyk pisze:

    Paweł M.:
    dynks :)

  128. nemo pisze:

    Ekoarchitektura Mieszkaniowa W GOP Na Tle Rozwazan Ogolnych

    Author: Tadeusz Teodorowicz-Todorowski
    Language: Polish
    Format: Book (Illustrated), 84 pages
    Publication Date: January 1986
    Publisher: Unknown
    ISBN-10: 8304023377
    ISBN-13: 9788304023376

    MM, nie jesteś osamotniony. Również określenie „dom ekologiczny” jest popularne od dość dawna. Termin „ekologiczny” jest umowny i oznacza, jak sam piszesz – przyjazny środowisku tzn. mniej szkodliwy w porównaniu z tzw. konwencjonalnym czyli dotychczasowym i bardziej szkodliwym. Odnosi się do wielu dziedzin (rolnictwo, paliwa itd.) działalności człowieka, która ogólnie uznawana jest za szkodliwą dla środowiska naturalnego. Budynki mogą być w różnym stopniu przyjazne środowisku zewnętrznemu jak i przebywającym w nich ludziom. Kryteria tej szkodliwości czy przyjazności są umowne i dotyczą np. materiałów budowlanych, klimatyzacji itp. Sam wiesz najlepiej.
    Oekoarchitektur, Baubiologie to pojęcia szeroko stosowane w języku niemieckim, który jest bardzo praktyczny w tworzeniu nowych pojęć technicznych.

  129. knop pisze:

    @nemo

    Niestety, nie mam dostępu do ?Pegaza dębem? z 1950roku!

    Czy cytyt z „Spisu telefonów województwa gdańskiego 1991″ usatysfakcjonuje?

    Dziękuję za „ekologiczne” informacje (Wikipedia?).

    Czy 2+2=4 ???

    Niedoinformowany i w rozterce
    knop

  130. lfr pisze:

    ciekaw jestem czy MM obronił już pracę doktorską:p

  131. Marcin-Mateusz pisze:

    Droga Nemo

    Ciekawe że podajesz przykład książki Tadeusza Teodorowicza-Todorowskiego znam go i tą pracę. Mi się słowo ?ekoarchitektura? bardzo podoba i chciał bym znaleźć niepodważalne argumenty, że mogę to stosować i wprowadzać. Sęk w tym, że cytowany Profesor TTT nie był żadnym ekologiem lecz raczej modernistą, poetą i poniekąd ekscentrykiem. Zaprojektował moją uczelnie i co ciekawostka zajmował się również językiem – wykładał na katedrze esperanta. Był to jeden z największych oryginałów a jednocześnie ojców Wydziału Architektury na Politechnice Śląskiej. Ludzi zniechęcało czasem, że był założycielem swoistej ?religii?-ruchu Akutateto (tateto od jego inicjałów) ale mi się to akurat podobały jego ciągłe fascynacje. Pisał mnóstwo rzeczy od poezji po budowę hal przemysłowych architekturze. Bardzo barwna i ciekawa osobowość. Niestety nie każdy brał go poważnie. Szczerze mówiąc usprawiedliwiając się z precedensem tej książki zacząłem stosować pojęcie ekoarchitektura… ale czy to wystarczy? Książka była napisana zauważ w 1984 od tamtego czasu nie powijały się o ekoarchiteturze ( lecz o ekorozwoju i architekturze zrównoważonego rozwoju). Pytanie: czy jeden jednen precedens wystarczy by pozwolić sobie na upowszechnianie słowa?

    Za inne sugestie również dziękuję. Baubiologie funkcjonuje tylko w obrębie literatury niemieckojęzycznej i chyba na polski tłumaczyć trzeba ?architektura naturalna?.

    Rozszerzenie mojego pytania odnosi się do pojęcia ?ekologia? w ogóle. Nabrało ono wartościujacego znaczenia (czyli przyjazne środowisku) podczas gdy wciąż definicja oficjalna tego słowa oznacza naukę która nie wartościuje a jedynie bada relacje pomiędzy osobnikami i środowiskiem.

    Jeśli mówimy potocznie nie ma problemu z pojęciem wartościującym ( ekologia jako przyjazność przyrodzie) i jest w porządku. Jeśli piszemy prace naukowa jest trudniej i powinniśmy używać chyba definicji ekologii jako nauki. Jak wtedy pisac o ekoarchitekturze? Ale co jeśli jesteśmy po środku czyli piszemy popularno naukowo o architekturze?

  132. Marcin-Mateusz pisze:

    IFR …

    MM juz obronił

    2 lata temu

    ale wciaż go nurtuje

    i wciaż jest mu potrzebne
    ( nie tyleko jemu
    ale i wszystkim ekologom w PL)

    MM

  133. Marcin-Mateusz pisze:

    Powiedz lepiej LFP jak ty zapatrujesz się na użycie słowa ‘ekologia’? i jak ci się podoba pojęcie ‘ekoarchitektura’ a jak ‘architektura ekologiczna’

  134. kakasia pisze:

    KTO się zgadza z Iuliusem w sprawie wołacza?????

  135. etzel pisze:

    Właśnie ortografia, interpunkcja i tym podobne zasady języka polskiego są umową społeczną, i dlatego należy się ich nauczyć, to jest wykazać się odrobiną dobrej woli, żeby je pojąć. Można to zrobić. Te zasady ułatwiają czytanie i rozumienie tekstu.
    Dysleksja bierze się z nieczytania odpowiedniej, dla każdego różnej liczby tekstów, więc nie może być pretekstem do wprowadzania przypadkowych, subiektywnych zmian. Poza tym dysleksja (tj. może) uwrażliwia na błędy ortograficzne, na właściwy, graficzny zapis, zwłaszcza dla wzrokowców.

    Marcin-Mateusz Kołakowski pisze:
    2008-03-07 o godz. 01:17
    główną przyczyną, dla której ludzie tak bronią ortografii jest fakt, że zainwestowali dużo czasu i energii w to by się nauczyć i ciężko byłoby im oddać tę przewagę nad niewykształconymi.

    Marcin-Mateusz pisze:
    2008-03-08 o godz. 16:30
    Ortografia jest umową społeczną, nie wynika z życia czy kultury, jest kontraktem i to takim który można zmienić.

  136. azubi pisze:

    witam wszystkich, bawię się świetnie, podrzucam fuszera z fuszerką na fusze

  137. WORDHUNTER pisze:

    P. Marcin-Mateusz.
    Studiując pańską ostatnią pracę zauważyłem że na początku jednego z akapirów traktyjących o architekturze ekologicznej, wkradła się klikoliterówka : „jako ARGUENT ” za”….. Dało mi to POCHOP – jako WH-owi do rozważenia, czy by angielskiego słowa ARGUE nie spolszczyć, i czy nie namawiac do puszczenia go w obieg a później może i wprowadzic do słowników. ARGUENT wypada krócej no i zawsze to coś nowego…
    Kiedyś za t.zw. mioch czasów, w angielskich dokumentach przetargowych i rysunkach, czesto od rożnych rozwiązań detali wymagano, że mają być one ANTYVANDALE….Ciekaw jestem czy dzisiaj, na Wyspach słowo to w projektach wystepuje (imigracja) , czy tez tylko szło i daleij idzie na eksport? Pozdrowienia, WH/BG

  138. nemo pisze:

    Ponaprzebywawszy pod gołym błękitnym niebem, ponaoddychawszy krystalicznym górskim powietrzem, ponaprodukowawszy życiodajnych endorfin wracam do komputera, by odświeżonym wejrzeniem rzucić na ponaprzygotowywane na blogu problemy. Prawde mówiąc, to ponawyobrażałam sobie tak: ponaoglądam się różnych punktów widzenia, ponawymądrzam się po mojemu, inni ponawymądrzają się po swojemu, ponawywiązują się ciekawe dyskusje, i nie ponaprzychodzi różnych tylko po to, by ponaubliżać :(
    Możebyś tak, nemo, ponawygotowywała kości na rosół, ponawyczyszczała butów i poszedłszy do kruchty ponawyśpiewywała litanii w intencji większej życzliwości międzyludzkiej na tym blogu?
    Kakasiu,
    może niech Iulius najpierw zdefiniuje, co rozumie pod pojęciem wołacza ;)
    knop,
    jeśli w tej książce jest cytat ze strony 311 książki „Pegaz dęba”, to bardzo proszę.
    Czy 2+2=4?
    To zależy. Dziś stwierdziłam, że 2 narty+2 kijki+2 buty = 1 komplet do biegania na nartach ;)
    1 dziecko+1 paczka zapałek= n pożarów
    PS.
    Uczeni stwierdzili, a Brevis to może potwierdzi, że słynna hotentocka matka miała dwóch synów-jąkałów, also doch Stottertrottelmutter. Więc jednak Tuwim znał niemiecki dobrze, ale liczyć nie umiał (dyskalkulia?)

  139. Helena pisze:

    Ortografia nie jest zadna umowa spoleczna, tylko wielopokoleniowym produktem historycznych zmian, wplywow i zapozyczen w jezyku.
    Jesli piszemy „drzwi” a nie „dzwi”, to dlatego, ze to „rz” musialo byc zblizone do r wystepoujacego w sasiednim jezyku gdzie wystepuje w formie palatalnej (dwier’). Podobnie jesli piszemy „dwor” a nie „dwur”, to nie dlatego, ze taksmy sie poumawiali, tylko dlatego, ze bylo to slowo kiedys wymawiane przez o pochyle.
    „!Umowa spoleczna” jest ortografia jedynie takich jezykow jak bialoruski, bo Bialorusini umowili sie, ze nie beda zapisywac swego jezyka zgodnie z norma historyczna, tylko fonetycznie, daltego ten jezylk potracil wiele rdzeni (np pisze sie „wAda”, ale „wOdnik”). Albo jezyk romski , ktorego zapis istnieje od niedawna i musial uwzgledniac rozliczne regionalne i geograficzne odmiany tego jezyka.

  140. Brevis pisze:

    Nemo:
    1. Błędy w cytatach nie są mego autorstwa i jako takie niewiele mnie obchodzą [jak i ich obrońcy], BYM SIĘ MUSIAŁ KOMUKOLWIEK Z NICH TŁUMACZYĆ, bowiem cytaty nalezy cytować „z całym dobrodziejstwem inwentarza”. Proste, choć – mimo powtórzenia – nie zostało najwyraźniej zaakceptowane i teraz zabrzmiało nieco tautologicznie.
    2. Owczesna polonistka także… Byłem od niej o plus-minus 20 lat starszy i już przed dwudziestu czteroma laty intrygowała mnie jej „głęboka” wiedza pozwalająca na poprawianie stylu w cytatach na wzór „Panno Święta, KTÓRA jasnej bronisz Częstochowy” [choć to nie jej, a akurat Profesora K. Nitscha świetny kawał].
    3. Nie przewiduję NA CUDZYM BLOGU wymiany „myśli” na temat n.p. poprawności cytatów ze starogórnoniemieckiego lub nart-kijków-butów, gdyż nie należy to do tematu, który – najwyraźniej słabo rozumiany – dawno został porzucony przez P.T.Dyskutantów, gdyż dla niektórych najwyraźniej bliższe są „wichajstry”, „dundry” i metro…
    4. Nie pierwszy to już raz – Pan Profesor sobie – „dyskutanci” sobie. Dlatego wpadam tu przeciętnie raz na miesiąc [względnie - raz w miesiącu], mając nadzieję, że przecież kiedyś to się może zmienić.
    Szkoda czasu…
    BAWCIE SIĘ DOBRZE.

  141. nemo pisze:

    Marcinie-Mateuszu,
    możesz zostać prekursorem. Jeżeli stale i konsekwentnie będziesz lansować jakieś słowo czy określenie, to z czasem wejdzie w obieg i stanie się oczywistą oczywistością. Możesz wydrukować wizytówke: Marcin-Mateusz ekoarchitekt. Mnie się podoba, ale ja już jestem silnie zgermanizowana :(
    Azubi,
    witaj na blogu :) Czy fuszerka to zdrobnienie od fuchy, czy raczej kiepsko wykonana (przez fuszera) robota?

  142. nemo pisze:

    Oh, Brevis, jaka szkoda :( Ale cóż Ci stało na przeszkodzie wnieść coś na zadany temat? Czy bywasz tu tylko po to, by konsumować i krytykować, że nie smakuje? I jeszcze niestrawność Ci przez miesiąc dolega?
    Ta Twoja szkoła to było liceum „trzeciego wieku”, skoro polonistka była od Ciebie młodsza o 20 lat?

  143. Helena pisze:

    Brevis, a czemu jestes w takim zlym humorku? Vita jest na to za brevis.

  144. kakasia pisze:

    Fuszerka – kiepsko wykonana robota oczywiście!
    Brevis w złym humorku bo niczym bracia K
    (ale nie Karamazow) lubi jak się ludzie z nim
    zgadzają, a tu mu Nemo śmie coś wytykać :)
    W sprawie ekoarchitekta jestem za>

  145. Marcin-Mateusz pisze:

    Dziękuję Kakasiu i Nemo za opinie dotyczące ekologii architektury ekologicznej i ekoarchitektury. Bardzo chętnie słucham jakie w Polsce mają one teraz użycie.

    W ogóle dziękuje za wasze myśli co rozbić gdy słowa ze świata naukowego nagle staja się potoczne jak ekologia czy narcyzm ( który ma psychoanalitycznie precyzyjniejsze definicje niż potocznie stosowany)

    Droga Heleno dziękuje za Twoje poglądy na temat historycznego. Rozumie co piszesz myślę, że masz silne argumenty ale myślę że ja mam silniejsze J
    ale o tym kiedyś indziej. Myślę że jeśli Niemcom udaje się reformować język więc u nich pisownia jest umowa więc w innych może być.

    WH dziękuje za przytyk masz rację powinienem bardziej uważać.

    O wszystkim kiedy indziej bo waśnie przygotowuje się do wyprawy do Barcelony i czytam co by tam zobaczyć z ekoarchitektonicznego J Jak coś wiecie możecie napisać J tak czy inaczej dziewczyna już mi nie pozwala więcej siedzieć na blogu i muszę się ograniczać L

    Jedna jest tylko rzecz której nie mogę odpuścić ….

    A jest to…

  146. Marcin-Mateusz pisze:

    Wpis Etzela…
    Błagam cię nie pleć dub smolonych na temat dysleksji. Słowo daję nie masz pojęcia co mówisz! I robisz dużo krzywdy ludziom. Pisząc, że dysleksja wynika z nieczytania książek, po prostu mijasz się okropnie z prawdą. Takie twierdzenia są niebezpieczne tak jak mówienie dalekowzroczność jest wynikiem nie czytania książek. Ja w każdym tekście musze czytać wielokrotnie poprawiając ?b? na ?p? ?u? na ,n? i ?om? na ?ą? i jeszcze wiele innych bzdurnych zmian typy wstawianie zapomnianych liter itp. A nie mam przy tym dysleksji ciężkiej, niektórzy mają znacznie gorzej. Wiesz mi wcale to nie jest tak, że nie czytam książek?
    Nie wiem skąd tez pojawiają się u mnie notorycznie błędy które nie powinienem nigdy pisać błędnie tak jak to nieszczęsne ?urzywać? po którym sam profesor nie wytrzymał i się wkroczył do blogu. Nie szukam usprawiedliwienia przy tym. Teoretycznie ten błąd nie jest dyslektycznym, ale to nei wiem jak wytłumaczyć bym był tak odporny na takie potoczne słowa a jednak jestem. Zdarza mi się też pisać ?architektóra?, a zdarzyło mi się raz nawet robić z tej dziedziny i wciąż jakoś wydaj mi się czasem jak pisze w pośpiechu że ?architektóra? bo to pochodzi od ?która?

  147. Marcin-Mateusz pisze:

    Wpis do Etztela

    Przepraszam , z braku czasu pójdę na łatwiznę i skopuje niniejszym z Wikipedii parę słów o dysleksji, bo obawiam się że nawet tego nie zrobiłeś, wypowiadając się o dysleksji. Proszę gorąco spójrz tam może chociaż tam dalej i przeczytaj może parę słów więcej niz te poniższe:

    Dysleksja rozwojowa czyli specyficzne trudności w nauce czytania i pisania (ICD-10 R48) to zaburzenie manifestujące się trudnościami w nauce czytania i pisania, mimo stosowania standardowych metod nauczania, inteligencji na poziomie przeciętnym i sprzyjających warunków społeczno-kulturowych. Jest spowodowana zaburzeniami podstawowych funkcji poznawczych, co często uwarunkowane jest konstytucjonalnie.
    Przyczyny dysortografii
    Na rozwój dysleksji składa się wiele przyczyn. Obecnie wiadomo jest, że ma podłoże genetyczne (Schulte-Körne 2001, 2006). Zmiany dotyczą genu 6 określanego jako DCDC2. Oprócz tego badane są geny 1, 2, 3 i 15. Ten ostatni był pierwszym kandydatem na „winnego dysleksji”. Około roku 1950 przeprowadzonych zostało wiele badań w rodzinach obciążonych tym zaburzeniem i właśnie gen 15 DYXS1 miał wywoływać zmiany w rozwoju mózgu i postrzeganiu wzrokowym i słuchowym.
    Dysleksja jest dziedziczna. Prawdopodobieństwo odziedziczenia trudności w czytaniu wynosi do 60%, natomiast problemów z ortografią: ok 70 do 80%.
    Inne przyczyny: hyperaktywność: dysleksja jako efekt impulsywności i zaburzeń koncentracji. Społeczne: prawie 40% dotkniętych dysleksją da się wytłumaczyć przyczynami społeczno-psychicznymi. Wpływ na to ma zarówno sytuacja rodzinna, szkoła, przeżycie osobiste, jak i środowisko dziecka

  148. Helena pisze:

    Z ekoarchitektonicznego w Barcelonie nalezy zobaczyc w pierwszym rzedzie hale targowa. Nie tyle ze wzgledu na architekture, co na eko. MOzna tam bowiem kupic wspaniale sery, ciemna wolno wedzona szynke iberyjska, specjalne ichnie migdaly, butelke wina, a takze takie przyplaszczone brzoskwinie o niezykly, smaku i aromacie i potem z cala torba tych wspoanialosci udac sie do pierwszego lepszego pobliskiego parku i tam na tle ekologii ii zaczac to wszystko spozywac, najlepiej w jakims milym towarzystwie.
    Nalezy tez za wszelka cena unikac katedry Sagrada Famiglia, bo sie dostaje oczoplasu. Jest to szkaradne.
    Natomiast jesli chodzi o historyczne korzenie ortografii polskiej i wielu innych, to nie sa to moje „poglady”, tylko fakty historyczne i niepodwazalne.
    Przyjemnego pobytu w cudownym miescie.

  149. WORDHUNTER pisze:

    Marcin-Mateusz!
    Na Boga M-M ! CONTROL YOURSELF !!! Nigdy nie miałem zamiaru roboć Ci przytyku za klikoliterówkę! Mialem tyko takie skojarzenie ze słowem ARGUENT! Pozdro.WH/BG

  150. Brevis pisze:

    Nie, miła jak cykuta Nemo… Ja tam pracowałem [być może, że to byłaś Ty, a wtedy nie zdziwiłbym się, że już Cię tam nie ma]…

  151. nemo pisze:

    Brevis,
    Ty ciągle jeszcze cierpisz przez tę polonistkę? Jeżeli pracowaliście w jednej szkole i to Ty musiałeś (?) odejść, a samo wspomnienie tej współpracy przynosi Ci tyle negatywnych emocji, to bardzo współczuję, ale nie mam ochoty być obiektem zastępczym dla nierozwiązanych konfliktów z przeszłości. Jeżeli ta polonistka nie poprawiała cytatów ze Staffa w Twoich wypracowaniach, to dlaczego tak silnie reagujesz po tylu latach? I kto Ci o tym donosił? Twoje dziecko, ulubiony uczeń, czy sam zaglądałeś jej w papiery?
    Nie oczekuję wyjaśnień, dlaczego to akurat ja (nie tylko) dostąpiłam wątpliwego zaszczytu bycia obiektem Twoich ataków, bo nie jestem polonistką, o czym już informowałam. Jestem kobietą i tu pewnie jest problem. Nie znam przyczyn Twojej mizogynii i nie chcę ich znać, ale może sam je trochę przeanalizujesz (z pomocą terapeuty?) i Ci ulży?
    W dalszym ciągu oczekuję konstruktywnej krytyki czyli Twojego wkładu na temat polskich przedrostków :) I uważaj na ciśnienie. Miłego dnia!
    PS.
    Cytując cokolwiek staram się sprawdzać jakość źródła i nie podpierałabym się bezkrytycznie informacjami ze szkoły reklamy ;)

  152. nemo pisze:

    Brevis,
    a co, jeśli ONA tam ciągle jeszcze jest?!

  153. Marcin Mateusz K pisze:

    W.H. OK :)

    MM

  154. Marcin Mateusz K pisze:

    WH

    Kiedy zaczalm pisac do magazynow pierszy raz spotkalem sie ze slowem ‘literowka’. Byla to dla mniewielka ulga – nikt nagle nie mowil o bledach czy ‘ortach’ … lecz o ‘literowkach’ – Taki slodki eufemizm pomyslalem. Teraz dzieki tobie WH pierszy raz spotkalem sie ze slowem ‘wieloliterowka’ i pomyslalem ze czas slodkich eufemizmow sie skonczyl.

    wieloliterowka to chyba cos jek ‘ort’ podkreslony dwa razy :(

    MM:)

  155. Marcin Mateusz K pisze:

    Brevise

    Z calym szcunkie, ale prosze zejdz juz z tych polonistek bo robi sie duszno.

  156. Marcin Mateusz K pisze:

    WH

    Nie wiem czy cie dobrze zrozumialem ale rzeczywiscie pojecie Antivandal istnieje i co ciekawe spotkalem sie z nim gdy projektowalismy dawno temu miejsce gdzie w istocie przetrzymywani byli emigranci bez praszporow, starajacy sie o wjazd. Trzeba bylo np specjalnie przykrecac srubami podwieszane sufity, bo klient twierdzil ze ponoc emigranci ci wychodza przez sufity i uciekaja. To dawno temu i ciesze sie ze juz tam nie projektuje.

    Potocznie zas dzisiaj rozwiazania bardzo odporne na zuzycie nazywa sie ROBUST ale to pewnei wiesz.

  157. Marcin Mateusz K pisze:

    Ciekawe czy po polsku dalo by si ejakos zrobic odpowiedznik ativandal detail….
    moze
    detal antywandalny?
    detal typu antywandal
    detal odporny?
    detal wzmocniony?
    detal idiotoodporny?
    detal przeciwwandalizacyjny?
    detal trudnozniszczalny?
    detal ……..?

  158. nemo pisze:

    MM.
    życzę Ci pięknej podróży do Barcelony i przyjemności oglądania dzieł światowej sławy architektów, a z torbą pełną smakołyków polecanych przez Helenę radzę wybrać się do Parku Güell :) Nie podzielam zdania Heleny na temat symbolu Barcelony, jakim jest Sagrada Familia, ale są tam okropne kolejki do wejścia. Mnie się tam spodobał Chrystus na poprzecznej „belce” między wieżami, jest taki zrelaksowany ;)
    Warta uwagi, moim zdaniem, jest sala koncertowa w Palau de la Musica Catalana, ale tam też trzeba rezerwować bilety z wyprzedzeniem.

  159. nemo pisze:

    MM,
    Anti-vandal, antivandal = wandaloodporny. Może być?
    To pojęcie jest szeroko stosowane wobec urządzeń narażonych na umyślnie niszczące działania ludzkie np. kamery, automaty biletowe, budki telefoniczne, radary, toalety publiczne, place zabaw, wyposażenie stadionów itd.

  160. Marcin Mateusz K pisze:

    Nemo: super!

    Wasnie do tego potrzebne sa polonistki!

    miedzy innymi do tego:)

  161. nemo pisze:

    MM, dziekuję za komplement, ale ja naprawdę nie jestem polonistką! Mam wykształcenie przyrodnicze, a języki interesują mnie jako narzędzia do komunikacji :) Lubię sobie po prostu porozmawiać z interesującymi ludźmi. Nie znam się na teorii języka, próbuje raczej instynktownie formułować moje myśli możliwie logicznie i zrozumiale dla innych. Zasady ortografii mi w tym nie przeszkadzają, ale wiekszość wątpliwości pokonuje pisząc dwie wersje danego słowa np. fachóra i fachura i wybieram to „ładniejsze” – pasujące do podobnych, zapamiętanych skądinąd. Najczęściej z jakiejś lektury. Niekiedy czytam co popadnie np. wielojęzyczne etykietki na różnych towarach ;)

  162. WORDHUNTER pisze:

    P. Marcin-Mateusz, hej, hej, ja marzekalem na KLIKOLITERÓWKĘ od nieszczęsliwie kliknąć a o wieloliterówce jak dotąd nie słuszałem. Ale OK.
    P.kpt.NEMO Moje pierwsze skojarzenie z Sagradą Familią to malarstwo G.Arcimboldiego–Ale poza tym to OK. Wasz WH/BG.

  163. Rasta pisze:

    Maślaku mam pytanie, nie czepiam się tylko jestem po prostu ciekawy.
    „Nie trzeba bac sie byc odwaznym.” czy nie powinno być BYCIA ODWAŻNYM? I jeszcze jedna sprawa, co to jest ta brama? Temat owej bramy był poruszany kilkukrotnie a ja cały czas nie wiem o jakiej bramie rozmawiamy.
    pozdrawiam Rasta

  164. etzel pisze:

    Marcin-Mateusz

    Ależ moja opinia jest subiektywna i nikomu jej nie narzucam, i co najważniejsze do niczego nie zmuszam. Ja tylko chciałem powiedzieć jedną rzecz: jeśli coś jest dla kogoś wielkim problemem, to łatwiej nad tym czymś pracować, bo się to widzi, a nawet jak się nie widzi, to przecież – jak błąd jest w prawie każdym słowie – można na ślepo trafiać w ognisko błędu.
    Nie wiem, co to za choroba, która objawia się w robieniu błędów ortograficznych, i co najgorsze, którą wlepia się prawie każdemu osobnikowi. Być może to, co piszesz, jest prawdą, ale nie należy bezmyślnie szachować tą chorobą.

  165. Helena pisze:

    Etzel, dysleksja nie jest choroba, jest wrodzonym zaburzeniem funkcji mozgu. Czesto jest to zwiazane takze z leworecznoscia. Zmuszanie dziecka do uzywania prawej reki, poglebia objawy dyslektyczne.

    Wiele lat zanim zaczelo sie szeroko mowic o dysleksji, moja Babcia, wieloletnia nauczycielka jezyka i literatury, tlumaczyla mi bodaj 9-letniej, ze w kazdej swojej klasie ma co najmniej jednego ucznia, a czesto paru, ktorzy nie sa w stanie pisac bez przestawiania liter a nawet calych sylab, a czasami nawet pisza litere odwrocona „tylem naprzod”. Nie ma to nic wspolnego, tlumacztla Babcia, ze zdolnosciami ucznia, z jego inteligencja, tylko z tym jak funkcjonuje ich mozg.

    Lata pozniej udzielalam korepetycji przed egazminem na studia humanistytczne corce przyjaciol moich rodzicow. Hanka byla bardzo zdolna i bardzo dyslektyczna. W Polsce w 1967 roku nie miala szans dostania sie na studia – wlasnie dlatego, ze przestawiala literaki i sylaby.
    Na szczescie wyjechala do Izraela, ukonczyla tam studia, zrobila doktorat i jest dzis wybitnym rezyserem telewizyjnym w Szwecji. Gdyby nie wyjechala, zostalaby fryzjerka – takie miala zyciowe plany po oblaniu egzaminu wstepnego na UW. Niedawno dostalam od niej kartke z urlopu. Musialam ja rozszyfrowywac caly dzien, gdyz dysleksja jej zupelnie nie przeszla, przestawia co tylko jest do przestawiania.

  166. nemo pisze:

    W przedszkolu i pierwszych klasach mojego dziecka było regułą, że kilka razy w ciągu roku przychodził logopeda i przeprowadzał z dziećmi testy wyłapujące wady wymowy (seplenienie, jąkanie, „r” itp.) oraz objawy dysleksji. Dzieci z problemami dostawały ćwiczenia, jak odróżnić d i b itp. i ewentualnie kierowane na sesje z logopedą. Dzieci leworęczne (moja córka) od początku otrzymywały odpowiednie wyposażenie (wieczne pióro, nożyczki) dostosowane do ich potrzeb. W rezultacie moje dziecko pisze leworęcznie pięknie i czytelnie, ładniej niż ja prawą ręką. Zaświadczenia o dysleksji są tu nieznane.

  167. Maslak pisze:

    Rasta,
    Moim skromnym zdaniem „byc odwaznym” i „bycie odwaznym” uzywa sie zamiennie. Zadne nie jest bledem. „Brama” to w przenosni sprawdzanie i akceptowanie kazdego wpisu przez moderatora. Opoznienie siega wielu godzin. Bez tej „bramy” wpis wchodzi natychmiast. Teraz juz „bramy” nie ma. Mozliwa jest szybka wymiana pogladow, z pozytkiem dla Blogu.

  168. kakasia pisze:

    Halo!

  169. Helena pisze:

    Halo, Sweetheart.
    Zaczailismy sie.

  170. Danuta P. pisze:

    Dobry wieczór, nie czajcie się już. To, co napisała Helena o Hance dyslektyczce jest przerażające. W mojej klasie był chłopak wybitnie inteligentny, z ogromną wiedzą i dysleksją- to wiem dziś, natomiast w latach 70. po prostu pisał nieortograficznie. I oczywiscie oceny z wypracowań miał adekwatne do ortografii. Do matury. Napisal rewelacyjnie mądrą pracę i otrzymał bdb, gdyż nasza polonistka i jednocześnie dyrektorka liceum uznała, że ortografia nie moze przekreślić wartości „dzieła”. Praca wygrała ogólnopolski konkurs, z tymi błędami…Kolega ukończył historię sztuki, jest dyrektorem Muzeum Narodowego w…. i dyslektykiem. Posługuje się przepiękną polszczyzną i mówi porywająco. Myślę, Heleno i marcinie-mateuszu, że to nie czasy decydowały o losach dyslektyka, tylko mądrość nauczycieli, których mieli szczęście lub pecha spotkać na swej drodze.

  171. Danuta P. pisze:

    Marcienie-Mateuszu oczywiście, przepraszam

  172. nemo pisze:

    Tak tu cicho… Ani knopa ani Brevisa, nic o przedrostkach :( Przy okazji fuszerki przypomniała mi się partanina i partacz – zdecydowane przeciwieństwo fachowca.

  173. nemo pisze:

    Danuto, dziekuję. Napisałaś dokładnie to, co zapomniałam dodać. W mojej rodzinie jest dwoje nauczycieli w liceach (matematyka, fizyka) i wiem od nich o podobnych historiach. Wiem też o uczniach bez żadnych talentów i ambicji, ani nawet konkretnych zainteresowań, ale z bardzo ambitnymi rodzicami, którzy przy pomocy różnych zaświadczeń wymuszają szczególne traktowanie ich pociech i przepchnięcie przez maturę :(

  174. atavus pisze:

    hm…
    czy wie ktos moze jaka jest etymologia slowka „rubaszny, rubasznosc”
    niestety nie moge tego sprawdzic osobiscie (gdybym mogl, nie prosilbym :<).
    pozdrawiam

  175. kakasia pisze:

    Nemo
    ja bym nie była taka pewna, że partacz to zdecydowane
    przeciwieństwo fachowca :) Zwłaszcza w PRL-u różnie
    z tym ostatnim bywało.. Mnie się od razu przypomina
    Jonasz Kofta:
    Czy to sens ma kląć, że ten świat z kiepskiego zrobiony surowca,
    Bo dobry Bóg już zrobił co mógł, teraz trzeba zawołać fachowca.

  176. knop pisze:

    Oczywista oczywistość:
    1 jabłko + 1 pietruszka = na wierzbie rośnie 1 gruszka
    Zagłoba się kłania! ;-)

  177. nemo pisze:

    „Prowizorka! Kapujesz, prowizorka. To jest, proszę ciebie, wieczne. Jak coś zwiążesz drutem, przyizolujesz kawałkiem dętki, każden się spodziewa, że to trzaśnie. Ale nie fachowiec! Fachowiec wie, że to obojętnie przetrzyma wszystkie nity, spawania, stapiania i temu podobne. Bo materiał się nie męczy moralnie. Boże broń coś robić na zawsze. Trzeba na zaraz, na juź, na przedwczoraj, wtedy będzie trzymało…”

  178. WORDHUNTER pisze:

    Ja czekałem – na modłę pokerową. Zauważyłem bowiem, że kiedy ilość komentarzy przekroczy półtorej setki, wtedy nieoczekiwanie może przemówic Wielki Brat, a wtedy moje genialne spostrzeżenia językowe i takież passusy przejdą niezauważone do archiwum. Pozdrawiam, WH/BG.

  179. nemo pisze:

    Prorok, czy co 8O

  180. paweł g pisze:

    Kakasiu!
    Wprawdzie po moim ostatnim (i jak do teraz jedynym wpisie ) dotyczącym wołacza zjechałaś mnie, jak „dornową burą sukę” za moja indolencję, ale po odpowiedzi Gospodarza zauważyłem, że zaczęłaś stosować formę wołacza w odniesienu do imion przeze mnie sugerowaną.

    Panie profesorze oraz pozostali blogowicze.
    Poddaję pod dyskusję następny problem, prosząc wszystkich Państwa, a przede wszystkim Gospodarza, o opinię na następujący temat:
    Powszechnie używa się sformułowania „apogeum” w znaczeniu „szczytu”, „czegoś najwyższego”, „najważniejszego” itp.
    Kiedyś w rozmowie z synem mego przyjaciela na ten temat wyraziłem opinię, iż „apogeum” oznacza „największą odległość od Ziemi”, podobnie jak „perigeum” jest „najmniejszą odległością od Ziemi”. Analogicznie „aphelium” i „perihelium” są „największą…” i „najmniejszą odległością od Słońca”. Równie dobrymi, a jednocześnie najbardziej wg mnie poprawnymi logicznie formami, które również pozwalają na utrzymanie opinii erudyty (często pozornego) są formy „maksimum” i „minimum”.
    Po pewnym czasie młody człowiek, który przyjmował bezkrytycznie moje opinie językowe wyznał mi, że zajął kiedys podobne stanowisko w dykusji i został odesłany do słownika poprawnej polszczyzny, gdzie formy przeze mnie zdyskredytowane były wymienione jako poprawne. Straciłem w jego oczach wiele, jednak postanowiłem teraz walczyć o „swoje”.
    Gdyby powszechność używania jakichś form uznać za poprawność, należałoby mówić” „poszłem”, „wziąść”, „rok dwutysięczny ósmy” itd.
    Na to nie ma mojej zgody.
    Będę wdzięczny wszystkim Państwu o Ich opinie na ten temat.
    Pozostaję z szacunkiem

  181. kakasia pisze:

    Pawle
    ja??? Nie bierz wszystkiego do serca, a ponad wszystko
    nie porównuj mnie do p. Ludwika, błagam! :)
    A ‘apogeum’? No cóż, poza dosłownymi znaczeniami
    wiele słów ma znaczenia metaforyczne. Np taki
    ‘zenit’ to rónież najwyższy stopień intensywności: emocje
    sięgnęły zenitu.
    Przepraszam, jeżeli Cię uraziłam. Pozdrawiam

  182. nemo pisze:

    No, własnie :) Ubiegłaś mnie, kakasiu. Apogeum, zenit, maksimum to wszystko są metaforyczne synonimy szczytu.

  183. nemo pisze:

    Szczyt to też metafora najwyższej inrensywności :)

  184. WORDHUNTER pisze:

    Pawle g,
    Uważam że apogeum, perigeum i te drugie od słońca, zarezerwowane są dla astronomów, i innych kosmitów. No czasem używa się dla większego glancu słowa APOGEUM. W zyciu codziennym, wystarczy że mówi się MAX. i MIN, zwłaszcza że można wyszukać maximum maximorum, i minimum minimorum czegoś. Jest to niezbędne przy analizach tecnicznych różnych zjawisk. Tako rzecze Wordhunter.
    Serdecznie pozdrawiam, WH/BG.

  185. WORDHUNTER pisze:

    W geodezji i astronomii jak jest ZENIT to zaraz wyłazi NADIR, ale nie słyszałem żeby coś siegało nadiru. Owszem jeden gość mówił że nawet gdy osiągnie się nadir, to zawsze można jeszcze słyszeć stukanie od spodu…
    Pozdrowienia, WH/BG.

  186. kakasia pisze:

    Nemo
    taaak, a jest jeszcze ‘szczyt szcytów’
    Wordhunter
    „Nadir’ nie jest chyba używany metaforycznie
    w j.polskim, ale już w angielskim tak :)

    Paweł jako specjalista się burzy, a co mają
    powiedzieć tacy psychiatrzy słysząc
    ‘psychopata’, ”demencja’ itd w zupełnie
    niemedycznych kontekstach?
    Mnie się nawet podobają ‘plusy dodatnie
    i plusy ujemne’ (bo to już klasyka!), choć
    pewnie matemacy załamują ręce :)

  187. Wosiu pisze:

    Szanowny Panie!

    Ponieważ nie podaje Pan na swojej stronie adresu e-mail a tamtejszy formularz zadawania pytań jak się wydaje nie działa, przynajmniej tak było w moim przypadku, pozwalam sobie umieścić tutaj wiadomość którą usilnie chciałem wysłać do Pana bezpośrednio. Może to i lepiej, że pytanie będzie zadane publicznie. Wiadomość poniżej:

    „Szanowny Panie!

    Od wielu lat obserwuję działania wielu prominentnych polskich językoznawców zdążające w jednym kierunku: aby za wszelką cenę udowodnić, że większość polskich wyrazów pochodzi z języka czeskiego, rosyjskiego i niemieckiego. To jest zatrważające. Czy polscy językoznawcy nie zdają sobie sprawy ze wspólnoty językowej wszystkich języków indoeuropejskich? Robią to z nieświadomości, półświadomie aby wyjść naprzeciw jakiejś dziwnie wytworzonej modzie albo dochować tradycji z lat PRL, czy może całkowicie świadomie w sobie tylko wiadomych celach? Wie Pan, ostatnio czytałem sobie tłumaczenie Jogasutr Patandżalego w tłumaczeniu Leona Cyborana z zamieszczonym tekstem w sanskrycie w odpowiedniej transkrypcji i mogę śmiało powiedzieć, że mnóstwo wyrazów z sanskrytu jest dla mnie zrozumiałych przez wspólny indoeuropejski „rdzeń”. Nie dalej jak przedwczoraj dowiedziałem się, że w języku Farsi liczba 6 brzmi tak jak po polsku: „sześć” Dlatego ostatnio bardzo zdenerwował mnie prof. Miodek, który w artykule opublikowanym przez obecną wersję „Dziennika Bałtyckiego” (przez wiele lat posiadanego przez Niemców) czyli „Dziennik Polska”, usiłował dowodzić, że polski wyraz „chleb” pochodzi z języka niemieckiego. No czekam kiedy odważy się on tłumaczyć, że polski wyraz „matka” pochodzi od niemieckiego „mutter”… Gdybym po lekturze tego artykułu spotkał Miodka na ulicy, dostałby w twarz po prostu i tyle.

    Co pan myśli na temat tego zjawiska?

    Łącząc wyrazy szacunku i pozdrowienia-

    [...]

Dodaj komentarz

*