Ortografia w internecie: ostrożnie z żartami

Pamiętajmy, że żartując z ortografii lub wytykając błędy w niezamierzony sposób przyczyniamy się do ich utrwalania.

Pozostałe tematy w tym odcinku: pozdrowienia, powiedzonka, Baśka, stosunek, koty, Głódź, Łodź, nazwiska kobiet, forma „pan”, szacunek, Tusk, Kaczyński, internet, ortografia.

Wpis “Ortografia w internecie: ostrożnie z żartami” skomentowano 441 razy

  1. Dreamerion pisze:

    Witam serdecznie :)
    Zaciekawił mnie ten film ze względu na temat języka internautów, który będę omawiał na maturze. Muszę powiedzieć, że bardzo duża liczba internautów nie wie jak pisze się „na razie” czy „w ogóle” oraz, że „nie” z czasownikami pisze się osobno.

    Dziękuję za ten i inne pana filmy,
    pozdrawiam.

  2. Maslak pisze:

    Panie Profesorze,
    Zuzanna nie napisala, ze to byl Panski komentarz do jakiegos utworu, jakies grupy mlodych ludzi. Zupelnie nie zrozumialem i stad te nieszczesne „wynurzenia”. Powinienem jednak byl „wziac na wstrzymanie”, sprawdzic i uniknac ogromnego nieporozumienia. Wyjasnilo sie szybko w nastepnych wpisach. Bardzo Pana Profesora przepraszam.

  3. kakasia pisze:

    Pana Profesora spotkały chyba jakieś inne przykrości
    ostatnio, a nieporozumienie z wpisem Maślaka
    (szybko przez M. sprostowane) przelało czarę
    goryczy. Nawet prześmiewcze ale pełne czułości
    i miłości posty dotyczące kotów też Pan Profesor
    zinterpretował na niekorzyść Mruczków!
    Panie Profesorze, samych słonecznych dni,
    chociaż za oknem burza.

  4. WORDHUNTER pisze:

    Wszystki miłośnikom kotó, na zgodę, dedykuję wierszyk ktory nauczyła mnie moja wnuczka przed laty:

    Pussy cat, pussy cat.
    Where have jou been
    I have been to London,
    To look at the Queen.

    Pozdro. W&H.

  5. Maslak pisze:

    Kakasia
    Sam sie wymadrzalem do Knopa o czytaniu miedzy wierszami, a tu poszedlem na latwizne, you get what you see. Moglem przeczytac ten cytat Zuzi trzy razy i domyslic sie, ze jak to jest wyjete z ksiazki, to ma szerszy kontekst, ze nie pasuje do osoby Autora. W tym malym zdarzeniu Pan Profesor bardziej wykpil naiwnego Maslaka niz „Baske”. I dobrze mi tak. Nie wiem jak przywrocic Panu Profesorowi wiare, ze jego Blog to choc czasem matolki (przynajmniej jeden…), ale bardzo Mu oddane i – zawsze z naleznym szacunkiem. Oby nasz Gospodarz zobaczyl ten wpis jak najszybciej i zapomnial o urazie.

  6. nemo pisze:

    Witam i o zdrowie pytam ;)
    Czołem, cześć, dajcie jeść!

  7. Jaruta pisze:

    Nie wiem co napisać , bo sama jestem pełna winy…Poczucie humoru mamy różne; to co śmieszy mnie, nie musi śmieszyć kogoś innego. Fatalnie, jeżeli żart boleśnie dotknie (wbrew intencjom zresztą) Dowcip, ironia, pastisz to wspaniałe uzupełnienie rozmowy, w zamyśle powinny pomóc rozładować niespodziewane napięcia, a tu okazuje się, że mogą zrodzić następne
    Wiem, że miewam uwagi dość kostyczne albo mówiąc wprost – kąśliwe… Rzadko ale jednak przychodzi mi czasem przepraszać. Bywa, że ja nie dostrzegam powodów obrazy, ale mój interlokutor dostrzega. Co wtedy? Przepraszam i staram się na przyszłość unikać rozmócy. Nie jest to możliwe w stosunkach np służbowych, ale prywatnie wolę spotykać się i żartować z osobami o pokrewnym poczuciu humoru.

  8. Wojtek pisze:

    jak myślicie, jak się nazywa kot Pana Profesora? :)
    ciekawe czy jakieś literackie imię, Gerwazy, Protazy…? :)

  9. Ela pisze:

    Panie Profesorze, załaczam fragment relacji zamieszczonej na stronie http://www.polskieradio.pl
    Jarosław Kaczyński: Mówienie o tym, iż PiS upartyjnił media publiczne jest „gigantycznym nadużyciem”. PO wciąż może mieć jakieś „asy w rękawie”, którymi przekona SLD do głosowania za odrzuceniem weta prezydenta.
    Czy Pana zdaniem te cudzysłowy sa potrzebne?

  10. Ela pisze:

    Czytam ostatnią „Politykę” i co widzę na stronie 117? „Ks. Adam Boniecki o abp. Leszku S. Głódziu”. Czyżby najciemniej było pod latarnią?

  11. Danuta P. pisze:

    ooooooo, ukradło mi wpis, pewnie dlategio, ze godzina duchów….Trudno, później napiszę w takim razie. Dobranoc.

  12. Maslak pisze:

    Inne bardzo rozpowszechnione powiedzonko, na blogach i w prasie, to „dal ciala” dziennikarz, kraj, ktos, lub cos, co stracilo, bylo poszkodowane. Genezy nie znam i nie smakuje. Przytaczam, bo chcialbym wiedziec, jak na to patrzec. Ciekawi mnie wasze zdanie.

  13. kakasia pisze:

    „Dać ciała’ to to samo co dać pewną część
    ciała na litery cztery. Ładniej mówiąc: sprzeniewierzyć
    się pewnym ideom, postąpić niegodnie, wbrew zasadom.

  14. nemo pisze:

    Alleluja i do przodu!
    Za moich studenckich czasów na pozdrowienie „How do you do” odpowiadało się „du ju hau hau?” ;) Teraz podobno należy odpowiedzieć „Zawsze dziewica!”
    I jeszcze na pożegnanie: „A jak się komu nie podoba, to how do you do!”

  15. WORDHUNTER pisze:

    NEMO!!! najakie pożegnanie???czyżby dopadł Cie ów syndrom „boredom” ?
    Łączac mój ostry protest, pozdrawiam, W&H.

  16. nemo pisze:

    Drogi WH,
    ten syndrom to boreout – przeciwieństwo burnout. Boreout to zmęczenie, frustracja aż do depresji spowodowane zajęciem poniżej aspiracji i zdolności, brakiem uznania ze strony przełożonych, niewłaściwym wyborem zawodu itp. Jeszcze tego nie odczuwam ;) „Na pożegnanie” miało oznaczać „nie na przywitanie” ;) Cytat pochodził z wypowiedzi polskiego oficera do podwładnych w Iraku.
    Cieszę się z Twojego protestu, mnie by też było smutno bez Twoich wpisów :)

  17. WORDHUNTER pisze:

    NEMO, Dziękuję za wyjaśnienia, specjalnie użyłem słowa angielskiego „boredom” – nuda, znudzenie, z tej samej rodziny co wiele innych kończących sie na „…dom”, Pozdrawiam, W&H

  18. WORDHUNTER pisze:

    Uzupełniając ostatnie wyjaśnienia kakasi dot. instytucji „dawania ciała”, pozwolę sobie ptzypomnieć Państwu pewne pytanie z czasów pradawnych, skierowane do publiczności jeszcze chyba tylko radiowej;
    Co to jest:
    „Tańczy, śpiewa i haftuje,
    Daje…ciała i gotuje.
    Dla ułatwienia podawno, że jest okrągłe…
    Prawidłowa odpowiedź : Koło Gospodyń Wiejskich.
    Własnie o tych, w/w aktywnościach K.G.W. myślałem, piszac mój komentarz pt. „Gospodynie w stringach” Pozdro.W&H
    ,

  19. Maslak pisze:

    Wydaje mi sie, ze egnamy sie na rozne sposoby, a witamy w sposob nie tak zroznicowany, dlaczego ?

  20. Danuta P. pisze:

    Nie wiem, co o tym myśleć, już cztery razy mój wpis po prostu został skasowany. Ciekawe, jakie treści się nie podobaja?

  21. Danuta P. pisze:

    znowu ukradło

  22. Danuta P. pisze:

    Kiedy tekst ma więcej niż trzy linijki, nie przechodzi.

  23. Danuta P. pisze:

    Z powitań i pożegnań „cyfrowych”: szęść! i odpowiedzieć należy „siedem!”, na pożegnanie „piątka!” zamiast uścisku dłoni. Dla elokwentnych: przyłóż piątkę, będzie dycha, będziem mieli na kielicha.

  24. Danuta P. pisze:

    Maślaku, czy pamiętasz: Ja jestem Kot Kotando, Kotando Mormorando, sługa wielkiego pana, barona Barabana?
    Mój kot wabi się Rudolf, z racji pręgowanej rudości futra, oczywiście, i gdyby nie był domowcem, byłby dachowcem. A Twój? Też jestem ciekawa, jaki jest kot Profesora.

  25. nemo pisze:

    Niy mom srebra, ani złota,
    Ale niy chca w życiu zmian,
    Bo kto mo swojigo kota,
    Tyn je som dlo siebie pan.

    Som koty czorne, biołe,

    Som smutne i wesołe

    Som perski i tobolski,

    Som chiński i som polski,

    A jo je rasa rzodko,

    Co żodyn jom niy spotkoł,

    Bo jo ludzi unikom

    I chodza we szczewikach.

    W szczewikach chodziył byda,

    Toż ci niy grozi biyda.

  26. Maslak pisze:

    Danuta P.
    Mnie tez dzisiaj zezarlo dwa razy zupelnie neutralny wpis. Wreszcie przeszedl dwulinijkowy, zobaczymy co z tym bedzie.
    „Czesc, siedem, piatka” calkiem dla mnie nowe, ale przyznam, ze nie wiem co w tym zabawnego. Jesli jest podtekst – daj, pamietaj, ze masz rzecz z „matolkiem”, sie nie domysli. Widzialem lagodne sympatyczne koty, ale sjamski dal mi popalic tak, ze zapamietalem na zawsze. Twojego pozdrawiam. Pilnuj, zeby nie nabral sjamskich
    nawykow. Pozdrowienia

  27. Zuzanna pisze:

    „Nie jestem Miś Puchatek,
    Nie jestem Byk Fernando,
    Ja jestem sobie kot,
    Kot w butach na dodatek.

    Jak mruczę – to mruczando,
    Mruczando- murmurando,
    Bo jestem własnie kot,
    Kot w butach na dodatek.

    Za uchem noszę kwiatek,
    I mruczę murmurando,
    Ja jestem sobie kot,
    kot w butach na dodatek.

    Patrz, widzisz? Kuropatwy,
    Ze cztery złapać muszę,
    Mam na nie sposób łatwy:
    Nakrywam kapeluszem.
    Hop! I złapałem w locie.
    CUDOWNIE! BRAWO, KOCIE!” :)

  28. Maslak pisze:

    Zuzia jest z powrotem ? I pisze po nocy ? Wszystko wraca do normy.

  29. Zuzanna pisze:

    Niezupełnie do „normy”, Maślaczku, jestem w tej chwili deczko odchylona od „normy”, cha, cha, cha!!! właśnie przyszłam na górę z dziewczynami odpocząć, chłopaki siedzą od wczoraj w barze na dole i wznoszą toasty różne, różniste :) zwiazane z majowym swietem, w poniedziałek, jak dozyje, puszczę Ci „Na francuskiej”
    papatki ode mnie i pań

  30. nemo pisze:

    Zuzanno,
    zamierzasz przepisywać z płyty? Ten tekst jest w sieci.

  31. Maslak pisze:

    Zuzienko, dzieki za Francuska ! Jakbys nie przyslala, bedzie dobrze. Nikt by mnie zmusil do spiewania piosenek pierwszomajowych, dno. Baw sie dobrze w rytm swojego cha-cha-cha !

  32. Maslak pisze:

    Zuzia,
    Francuzka chyba…

  33. kakasia pisze:

    Pralnia francuZka to była w „Lalce”.
    Dzisiaj : Francuzka (np BB) oraz francuska (ulica)

  34. soowa pisze:

    Drogi Panie Profesorze.

    Studiując w Anglii mam wrażenie ze coraz więcej Polaków mieszkających bądź pracujących tutaj używa słowa „ciapaty” w celu określenia kogoś pochodzenie indyjskiego o ciemnobrązowej karnacji. słowo to jest wzięte wprost z jadłospisu indyjskiego i oznacza popularny rodzaj chleba używany jako dodatek do potraw. nikt jeszcze dokładnie nie zajmował się dogłębna geneza tego słowa oraz dlaczego Polacy używają tego określenia przeważnie w bardzo negatywnym kontekście. Czy jest to objaw pewnego rodzaju niechęci ? Czy można nazwać to określenie rasistowskim?
    Warto tez zwrócić tutaj uwagę na polskie znaczenie słowa ciapaty.

    z poważaniem . KrzysIO

  35. Maslak pisze:

    kAKASIU,
    Dzieki za lekcje. Ulica chyba Francuska ?

  36. Maslak pisze:

    Krzysio
    Po polsku jest „ciapa” bliskie znaczeniowo slowu „niezdara”. Dawniej psy byly nazywane „Ciapek”.

  37. kakasia pisze:

    Krzysiu vel Soowa

    czy jakby nagle na Polaków w Miami zaczęto mówić ‘kapusty’
    to byłoby to obraźliwe , czy nie? (taki przykład, chociaż
    „Krauts’ bywa niestety używane w stosunku do innej nacji)
    Jak to jest, że tak wielu polskich emigrantów (którzy
    ledwo co awansowali z kosiarza trawy na pomocnika
    w MacDonaldzie) odnosi się z pogardą do innych, np
    Kubańczycy stają się dla nich ‘Kubanami’?

    W Anglii używa się ostatnio słowa ‘rasizm’ w stosunku
    do imigrantów z Europy Środkowej. To zupełne
    pomieszanie pojęć. Nie mówiąc już o tym, że ‘rasa’
    w świetle ostatnich badań genetycznych to przeżytek.

  38. nemo pisze:

    Wydaje mi się, że po mniej lub bardziej pejoratywne lub zabarwione pogardą czy ośmieszające określenia obcych sięgają najchętniej ludzie zakompleksieni, niepewni własnej wartości lub czujący zagrożenie ze strony innych nacji. Stąd te żabojady, makaroniarze, jugole, szkopy, ruski, a teraz ciapaty :( Człowiek dobrze czujący się we własnej skórze nie ma potrzeby pogardliwego wyrażania się o innych.
    W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku w Szwajcarii wraz z falą gastarbajterów z włoskiego południa wśród „prostego ludu” zaczęła narastać niechęć do obcego „elementu”. Wyrażała się ona w pierwszej linii w pogardliwym określeniu Włochów – Tschingg (czyt. czink) wywodzonym od cinque = pięć i sugerującym, że przybysze z Kalabrii i Kampanii nie umieli liczyć dalej niż do pięciu. W swojej masie byli to rzeczywiście prości robotnicy bez kwalifikacji, często analfabeci, ale pracowici i uczciwi. W ciągu pokolenia wrośli w miejscowe społeczeństwo, wykształcili dzieci i stali się jedną z wielu grup szanowanych i traktowanych jak „swoi”, choć nie asymilowanych na siłę i dbających o swoją odrębność kulturalną. Szwajcarzy też się przyzwyczaili, pozbyli lęków i już dawno nie słychać określenia „Tschingg”. Fale niechęci wobec obcych pojawiały się wraz z kolejnymi wojnami i kolejnymi falami uciekinierów proszących o azyl, a potem żyjących na koszt podatników. Co może być zrozumiałe u autochtonów, bardzo zraziło mnie u Polaków przygarniętych przez Szwajcarię z Austrii w czasie stanu wojennego. Otóż wyrażali oni wielkie oburzenie wobec tamilskich azylantów uważając, że szwajcarska łódź jest pełna, a miejsce w niej należy się białym Europejczykom 8O

  39. Jacek pisze:

    Co Pan Profesor sądzi o takim sposobie upowszechniania wiedzy o prawidłach języka polskiego ?
    http://pl.youtube.com/watch?v=wYZcVoIhsno&feature=related

  40. WORDHUNTER pisze:

    PRZECIW TAKIEJ KRESZE…
    Każdy kto wędruje po Polsce samochodem widzi, że opuszczając jakąś miejscowiść żegnany jest piękną tablicą z nazwą tej miejscowości, przekreśloną grubą, z daleka widoczną ukośną krechą.
    Czasem zdarza się że chcielibyśmy przypomnieć sobie jaką to miejscowość opuszczamy – a najczęściej zdarza się to cudzoziemcom, tymczasem owa dobrze widoczna, ukośna krecha na to nie pozwala. Np. Gać, Puck czy Niegowonice uktyte pod krechą sa nie do odczytania.
    Przed laty, na poczatku akcji wprowadzania ukśnych „krech” przypadkiem w okolicach Świnoujścia widziałem że krechy były, doskonale widoczne, nie budzące żadnych wątpliwości że opuszczamy miejscowość. Ale nazwa była NA KRESZE, dawała się odczytać swoim i obcym i wszyscy buli zadowoleni. Odnoszę wrażenie, że jakiś b. mądry urzędnik, taki nasz, polski nie jakiś inny, ale rodzinny antypragmatyk zarządził że jak ma być coś przekreślone, to tak – na amen,żeby nie można było przeczytać i już…
    Ciekaw jestem jakto jest obecnie w Europie Zach. bo dawno po niej nie jeździłem. Pozdrowienia, W&H

  41. Zuzanna pisze:

    Panie Profesorze, Kochany!
    Spieszę donieść, że zgodnie z obietnicą w czasie zjazdu rodzinnego „wydałam z głowy” fragment „Baśki” od „A chwalenie…” do „fajne biusty”.
    Towarzystwo było zachwycone, a szczególnie Basia, właścicielka niekwestionowanej piękności biustu, w który od lat czterdziestu z niesłabnącym zachwytem zagląda jej mąż. Nasz dziewięćdziesięcioletni Senior stwierdził wprawdzie, że jako patolog widział już wszystko i żadne „popiersie” go nie wzruszy, ale nikt mu nie wierzy, bo zawsze każe wyżej wzmiankowanej Basi siadać przy stole obok siebie.
    Ucieszył się też ogromnie z faktu, że jego ulubione zawołanie ( pożyczone od Onufrego ), „Boże, ty to widzisz i nie grzmisz!” znalazło się w książce Pana Profesora.
    Książka krążyła wokół stołu, każdy czytał coś głośno, a zaanektował ją przybysz z Toronto.
    I tak, w czasie wznoszenia toastów, które rozjaśniały umysły i czyniły je bardziej lotnymi, wszyscy zaczęli sobie nagle przypominać różne zdania z literatury, z piosenek, filmów i kazali mi zapisywać z bezwzględnym zaleceniem przekazania ich Panu Profesorowi, co niniejszym z przyjemnościa czynię zaznaczając, jednocześnie, że jest to tylko mizerna część „burzy podchmielonych mózgów”:

    „Sąd, sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie”.
    „Niech żyje bal!”
    „Pijmy wino za kolegów, którym szczęścia w życiu brak!”
    „Gdybym był młodszy, dziewczyno!” ( to ulubione westchnienie naszego Seniora w obecności pań w każdym wieku)
    „Brudy trzeba prać we własnym domu.”
    „Bo z dziewczynami nigdy nie wie, oj, nie wie się!”
    „Niedziela na Głównym.”
    „To ostatnia niedziela.”
    „Jesteśmy na wczasach.”
    „Zwiedzajcie Ziemię Sądecką!”
    „Po co babcię denerwować.”
    „Ogrzej mnie!”
    „Musztarda po obiedzie.”
    „Zielono mi!”
    „Ech, ty, babo!”
    „Nie ma jak pompa!”
    „Księżyc frajer.”
    „To wszystko z nudów.”
    „A kiedy odjeżdżasz, bywaj zdrów,
    O mojej przyjaźni dobrze mów!”

    itd. itd. Profesorze, Kochany!
    Na koniec przytoczę parę toastów wznoszonych przez naszego Seniora, który podczas wojny służył w kawalerii:
    „Na koń, panowie!”
    „Do ataku!”
    „Za przybyłych pod okienko!”
    „Za wpuszczonych, ( a potem piją za niewpuszczonych ) przez panienkę!”
    „Za ułana na widecie!”
    „Zdrowie szwoleżerów, bo jak oni będą zdrowi, to i zdrowe będą nasze żony i córki!”
    „Zdrowie konia!”
    „Zdrowie pań, koni i tych, co je dosiadają!”
    „Strzemiennego!” ( to zawsze nad ranem :) )
    Przekazuję najserdeczniejsze pozdrowienia, wyrazy szacunku i podziwu od wszystkich.

  42. Zuzanna pisze:

    Maślaku, Najmilszy!
    Dalibóg! Nie wiem, w którym miejscu mojego nocnego , deczko „zawianego” wpisu znalazłeś wzmiankę o tym, że w czasie spotkania rodzinnego śpiewaliśmy piosenki pierwszomajowe, które określasz mianem „dno!” Nie ma tego nigdzie, nawet „między wierszami”, do których ponoć umiesz docierać.
    Co do slowa „dno”, to muszę Ci wyznać, że nie używam go nigdy jako określenia stopnia miary czegokolwiek ani, tym bardziej, kogokolwiek. Z racji tego, czym się zajmuję, mam do czynienia z bardzo różnymi, ciężko przez życie potrąconymi ludźmi.
    Ostatnio regularnie od kilu miesięcy odwiedzam oddział kobiecy we wrocławskim więzieniu i słucham tego, o czym mi chcą opowiedzieć. Niełatwo było zdobyć ich zaufanie. Mają swój świat wartości, specyficzny język, poczucie humoru i swoisty stosunek do ludzi „stamtąd”. Piszą wiersze, układają słowa piosenek, żyją w swoim świecie. Ale nawet o tym ich świecie nie powiedziałabym ani nawet nie pomyślała w kategoriach „dna”.
    Co to jest „dno”? Wiesz? Bo ja nie.

  43. WORDHUNTER pisze:

    DNO? Jeden gość mawiał że nawet gdy wydaje sie nam że osiągnelismy „dno” to zawsze jeszcze daje sie słyszeć stukanie od spodu…
    Pozdro. W&H.

  44. Maslak pisze:

    Zuzanno,
    Pytanko o dnie, mocno filozoficzne, dobrze potraktowal Wordhunter.
    Czy mialabys odpowiedz na moj wpis z 5-2 z 17.52 ?

  45. Zuzanna pisze:

    Maślaczu, Drogi!
    Jeżeli będę znała odpowiedź, z pewnością się nią z Tobą podzielę :) , ale co to znaczy 5-2?
    Napisz mi jeszcze, czy dotarleś w sieci do słów „Na Francuskiej”? Mam je spisane nie z płyty, jak myślała nasza Nemo, tylko mąż podyktował mi je z głowy, a ja z przyjemnością Ci je wyślę.

  46. Maslak pisze:

    Zuziu,
    5-2 (piaty maja) godz.17.52.
    Slow nie mam, ani zadnego nagrania. Nie moge znalezc. Oczywiscie, byloby swietnie dostac tekst od ciebie.

  47. Maslak pisze:

    Zuziu, drugi maja. Przepraszam.

  48. Zuzanna pisze:

    Dowcipy o Blondynkach mają jednak uzasadnienie, jestem tego żywym przykladem :)

  49. Zuzanna pisze:

    Hm! Coś w tym jest, Maślaczku, że na pożegnanie znajdujemy więcej ciepłych słów takich jak np.
    „Do miłego!”
    „Do zobaczenia!”
    „Trzymaj się!”
    „Bądź zdrów!”
    „Żegnaj!”
    „Czekaj na mnie!”
    Może po prostu chcemy wyrazić żal z rozstania, zasygnalizować, że będziemy tęsknić, że było nam miło razem spędzić czas, ze już nie możemy się doczekać następnego spotkania, może próbujemy osłodzić rozstanie?
    A witając się, nie wiemy, jak przebiegać będzie nasze spotkanie, więc nie wyrywamy się z czulościami, wystarczy:”Cześć!”, obojętne „Dzień dobry” czy bezplciowe „Witam” albo luzackie „Czołem!”
    Nie wiem, doprawdy, tak mi się po prostu wydaje, tak czuję i tak się żegnam.
    A teraz zaśpiewam Ci „Na Francuskiej” :)

  50. Zuzanna pisze:

    „Pewien malarz co miłość malować chciał,
    dni i noce błądził wśród barw.
    Oddał serce swej modelce,
    lecz na płótno wciąż wkradał się błąd,
    rzucał pędzle i mówił, chodź stąd!

    Na Francuskiej, na Francuskiej
    jest niewielka kawiarenka,
    malowanka w śmieszne serca
    ca znajdują, włócząc się.

    Na Francuskiej kwitną bluzki,
    wiatr powiewa jak w sukienkach,
    suknia modna w dzień pogodny,
    suknia strojna w blask i cień.

    Tu uśmiechy jak żagielki
    przefruwają nad szklanek brzękiem,
    zagłusza słowa wszelkie hałas, gwar.

    Na Francuskiej jak przed lustrem
    czas zatrzymał się na chwilkę,
    z damskiej torby wyjął szminkę,
    zmienil wszystko w środku dnia.

    Uśmiechnęły się usta znajome tak,
    wstążka Wisły lśniła pod wiatr,
    a wiatr szepcze, popatrz jeszcze,
    malowałeś ją noce i dnie,
    czy to ona, naprawdę, czy nie?

    Na Francuskiej cienia łuska
    czyjeż oczy, czyje usta,
    czyje włosy wietrzyk muska,
    czyim szeptem szepcze zmierzch?

    Na Francuskiej, na Francuskiej
    jest niewielka kawiarenka,
    kawiarenka, gdzie kelnerka
    najpiękniejsze oczy ma.

    Na Francuskiej jak przed lustrem
    słońce zmienia swe sukienki,
    inna suknia dla modeli,
    inną suknię miłość ma!”

    Maślaczku, jeżeli masz, w co nie wątpię, przyjaciół w Polsce, to poproś o przysłanie Ci płyt z piosenkami Sławy. Teraz ukazały się nowe ze wszystkimi jej pięknymi przebojami.

  51. Zuzanna pisze:

    W ostatniej zwrotce powinno być ” dla modelki”, a w drugiej zwrotce w ostatnim wersie ma być ” co znajdują” :)

  52. Zuzanna pisze:

    Panie Profesorze! To jeszcze raz ja.
    Obiecuję, że to statni, oczywiście dzisiaj, list do Pana.

    W sobotę mieliśmy przyjemność oglądać i słuchać Pana w TVN. Na prośbę dziennikarza komentował Pan medialne wydarzenie związane z protestem Lesbijek i Lesbijczyków mieszkających na greckiej wyspie, a protestujących przeciwko zawłaszczeniu przez kobiety homoseksualne nazwy „lesbijka”. Oglądający orzekli, że do materii językowej podchodzi Pan, Panie Profesorze, jak chirurg do ciała, rozbiera na czynniki pierwsze i poddaje badaniu. Mamy jednak wszyscy ogromny niedosyt Pańskiego wywodu, który w telewizji z konieczności trwał zaledwie kilka minut. Czy mógłby Pan, Profesorze Kochany, w najbliższym „wgadzie” pociągnąć ten temat? Kto tu ma rację? Lesbijczycy czy lesbijki? A może wszyscy?
    Pozdrawiamy serdecznie

  53. Maslak pisze:

    Zuziu,
    Do 19.57:
    Moja zasmarkana teoria mowi, ze w jednym przypadku zamykamy bogata akcje, a w drugim wlazimy w pustke. Mozna to ladnie rozwinac. Musze tak pisac, bo jesli uzyje przedmiotowych slow zezre mi wpis.

  54. Maslak pisze:

    Zuzanno,
    Racje ma ten kto sie w to nie miesza.

  55. Maslak pisze:

    Zuziu,
    Romantyczny chlopak musi byc ten twoj maz, skoro ma zone blondynke i pamieta (ile to lat ?) te piosenke. Usciskaj go ode mnie z wdziecznoscia. Wykoncypowalas, madraluchu, slusznie i nieslusznie. Nikogo nie mam. Groby. Zbyt wiele lat. Pamietasz jak rozmawialismy o Ray Charles i spytalem czy masz „Busted” ? Jesli masz, to lepiej wyjasnie dlaczego tak mi zalezalo na tym walczyku. To ja tak mysle, moze inni – inaczej, niezwykla spojnosc melodii z tekstem. Nastroj malowany ulotna akwarelka z sentymentalnymi (nie boje sie) akcentami miasta. Tak to wtedy bylo. Lekki ruch, zawirowanie, wiele w domysle. „Wstazka Wisly lsnila pod wiatr” ? Z Francuskiej nie widac Wisly, ale razem to atmosfera Kepy. Zastanow sie, to bardzo, bardzo dobry tekst. A co do tego ma „Busted” ? Dlaczego tekst o bidzie, zonie z grypa, dzieciach bez butow, zalosnej cenie na bawelne, a braciszek w podobnych tarapatach, wywoluje twoj usmiech kiedy sluchasz ? Bo ten caly bluesowy dramat Charles spiewa do pogodnego, nieco sarkastycznego walczyka (inne teksty – nie), a saksofony mu pomagaja. Podobnie jak w „Na Francuskiej” spojnosc. Przez kontrast. Napisz koniecznie czy sluchalas. Dziekuje i tobie i malzonkowi, pozdrowienia.

  56. Maslak pisze:

    Zuziu,
    Tam powinno byc „czyjes” w kazdym miejscu, nie „czyjez”. „I zaglusza” zamiast „zaglusza”.

  57. Maslak pisze:

    Zuziu,
    Jeszcze jedno: „wiatr” nie „czas” zatrzymal sie na chwilke. Przepraszam, ale nie moge sie oprzec, jak mi nie lezy.

  58. Zuzanna pisze:

    Maślaczku, poszłam na dół , puściłam płytę i przesłuchałam „Na Francuskiej”.
    Zatrzymał się „czas”przed lustrem, tak jak kobieta malująca usta, a nie „wiatr”; najpierw jest pytanie ” czyjeż” oczy, to -ż, to partykuła wzmacniająca pytanie i to ma sens, potem juz jest cały czas ” czujeś”; no a słowa „zagłusza” hałas i gwar. Tak śpiewa.

    A ja nie mam płyty Charles`a „Anthology”, na której jest „Busted” , ale sobie jutro kupię! Słyszałam tę piosenkę, a teraz weszłam na jego stronę i puściłam ją właśnie i słucham, szkoda, że nie ma całej.

    Mąż dziękuje Ci za tego „romantycznego chłopaka”, wszystko by się zgadzało, mówi, tylko ten „siwy łeb” przeczy!

  59. Zuzanna pisze:

    Maślaczku, jeszcze raz byłam na dole sprawdzić, jakie mamy płyty Charles`a, otóż mamy: Mess Around, Ray i Genius Loves Company.
    Mąż twierdzi, że mieliśmy pięć, pewnie gdzieś wynieśliśmy idąc na imprezę i już nie przynieślismy z powrotem. To się nam zdarza, ale i często „zyskujemy” po imprezie u nas jakieś nowe płyty i tak to się wszystko kręci :)

  60. Maslak pisze:

    Zuzienko,
    Musi byc „I zaglusza”, bo sie fraza zlamie. Tak nie spiewa, bo mialaby synkope, a skad tu?
    To „czyjes” daje ulotnosc chwili, tak wlasciwa dla kawiarenki, Francuskiej z tamtych lat i wogole…
    Jest rowniez na mniejszym dysku niz Anthology – The Best of Ray Charles. Koniecznie napisz czy sie zgadzacie z tym, ze tam robil sobie posmie…ki. Tak jakby prosil o zasilek i podgrywal wesolutko na harmonica.
    Jesli chcesz sie podmiac do dawnych lat, kup tez sobie Louis Prima. Tam tez sa bardzo zabawne spiewane historyjki. Pozdrawiam.

  61. Maslak pisze:

    Zuziu,
    Posmiac, nie podmiac. Za te bledy to ja powinienem byc zmiety,podmiety i usuniety.

  62. Maslak pisze:

    Zuziu,
    Jesli spiewa „czas” nie „wiatr” to albo jej poknocili tekst, albo Autor sie skocil. Tam wiatr lata po Kepie, jak glupi a poczucia czasu wogole nie ma. Kogo obchodzil glupi czas ? A wiatr – krecil, powiewal, podwiewal, dmuchal w lsniaca wstazke Wisly i zagielki. Efekt lepszy.Ze zbitka „czas – zatrzymal” tez nie po drodze.

  63. Muddy pisze:

    Mnie bardziej pasuje Głódzia,Paanniiee Profesorze naprawdę tak Pana razi? właśnie Głodzia to według mnie razi i brzmi śmiesznie i kojarzy się na przykład z olbrzymem „Wielkim Głodzimierzem” grasującym po mieście i otwierającym dachy domów w poszukiwaniu jedzenia z reklamy KFC.
    Pozdrawiam

  64. Zuzanna pisze:

    Maślaczku, nie ma „i zagłusza”, tylko zagłuuusza, słooowa, wszeeelkie, haaałas, wiaaaaatr! Nie po drodze Ci, ale tak Sława śpiewa! Szkoda, że nie możemy Ci wysłać tej płyty! A może możemy?
    Co do Charles`a to masz rację, robi sobie zabawę, jakby kpił z życia na przekór.

  65. kakasia pisze:

    Apostrofy jak cudzysłowy – prawdziwa zmora.

    A tak poza tym , to czy jest jeszcze ktoś INNY
    na tym blogu?

  66. Paulus pisze:

    kakasiu – jest… ale jakoś „w temacie” piosenkarskim nie czuję się kompetentny ani w większym, ani nawet w mniejszym stopniu.
    Za to obejrzałem sobie „panacejrowskiego” lekcję języka polskiego (propozycja i pytanie Jacka z 4 V, godz 0:29). I, najoględniej do rzeczy podchodząc, jestem przeciw. To znaczy co do meritum oczywiście zgadzam się (wypunktowane zostały powszechnie popełniane błędy w mowie Polaków), natomiast forma jest (dla mnie) NIE do przyjęcia. Mało tego – budzi we mnie naturalny(?) odruch (o tym, że także wymiotny wystarczy tylko wspomnieć) przekory – teraz mam ochotę mówić: „tu pisze, że redaktory TVN style przyjdom i cofnom do tyłu naszom cywilizacjem, lepij tyj stacji nie włanczać” (zdaję sobie sprawę, że jestem teraz „nieostrożny” z żartami wbrew sugestii Gospodarza blogu). Ze zdziwieniem zauważyłem, że wypowiedź P. C. pochodzi z TVN style – ciekawość jaki to styl chce owa stacja upowszechniać. No i czas kończyć ten temat. Uczciwość jednak nakazuje mi napisać, że Pana C. sympatykiem nie jestem…

  67. WORDHUNTER pisze:

    „…coś nie tak…”
    „…takie a nie inne…”
    „…umówmy się…”
    „…postąpili tak jak postąpil…”
    i wreszcie „….TAKA JEST PRAWDA!!! ”
    Są to zwroty które często słysze, i martwie się trochę, że nie używa ich np. p.Adam Daniel Rotfeld. Ja mam niezmiernie mało okazji do wugłaszania dłuższych filipinek (p. GOSIEWSKI) – prawie wcale, ale chcizłbym się nauczyć używania tych powiedzeń. Bieda wtym, że nie potrafię zgrabnie wpleść ich w moje wypowiedzi… ale nie ustaję w wysiłkach.
    Wyjątek stanowi zwrot „TAKA JEST PRAWDA!!!” którego nigdy nie ośmieliłbym się wygłosić, gdyż jestem przekonanyże jest on zarezerwowany dla Pana Boga, dla Mojżesza i paru innych ważniejszych Proroków.,Pozdro. W&H.

  68. Zuzanna pisze:

    Paulusie!
    I ja zajrzałam pod wskazany przez Jacka adres z czystej ciekawości, żeby zobaczyć, co też ten Cejrowski tym razem wymodził?
    Na jego temat mam takie zdanie jak Ty, po prostu go nie trawię i cieszyłam się, kiedy przestał pojawiać się w telewizji publicznej. No i jak zobaczyłam i usłyszałam, w jego sposobie bycia i mówienia nic się nie zmieniło! Znowu w chamski i prostacki sposób zabrał głos, tylko, niestety, w sprawie języka!!! A przecież jest OSTATNIM, kto ma prawo zabierać głos w temacie poprawności językowej.
    Mówiąc wprost, zażądałabym oficjalnego raportu o stanie zdrowia psychicznego tego indywiduum!
    Pozdrawiam :)

  69. kakasia pisze:

    Paulus!
    Z ust mię to wyjąłeś! Mam identyczne odczucia co do
    pana WC i też mam od razu ochotę popełniać najgłupsze
    błędy.
    Co do ostrożnie z ortografią… Sam Pan Profesor uspokaja
    żeby się nie niepokoić zalewem obcych słów , bo język sobie
    z nimi poradzi. Może tak samo będzie z ortografią? Ja jestem
    pewna, że tak! To co się dzieje ze spellingiem na forach
    angielskich woła o pomstę do nieba oczywiście, ale jakoś
    nie wierzę, że jak ktoś zechce dostać dobrą pracę, to nie
    będzie w stanie ‘przestawić się’ na standardową ortografię.

  70. WORDHUNTER pisze:

    Redaktor Rafał Ziemkiewicz w swoich perlistych radiowych wypowiedziach, używa m.in. zwrotów „ŚMIELIŚMY SIĘ” i „ROZCHODZI SIĘ OTO ŻE…”
    Jestem pewien że ten poczytny autor wielu książek i znany redaktor robi to rozmyślnie i rozważam tu 2 możliwości:
    – albo robi to z kokieterii i dla żartu, albo
    – chce podkreślić że ” tak naprawdę” jest rdzennym Warszawianinem i w luźnych rozmowach z przyjaciółmi z sąsiedztwa mawia: ” jutro JEDĘ do Góry Kalwarii…” „no to JADŻ…” odpowiada koleżka.
    Obawiam się czy aby nie jest to wbrew uwagom Pana Profesora, wg których nie powinno sie zartowac tak w ortografii jak i w mowie bo prowadzić to może do szkodliwych utrwaleń…
    Odnotowując to z WH-wskiego obowiązku, pozdrawiam wszystkich, W&H.

    PS. W. Cejrowski w radiu opowiadał interesujaco o życiu Indian Płd. Amerykańskich. Jeśli nie koloryzował, to OK. Słyszałem że wybiera się na stały pobyt do Ekwadoru. Niech jedzie i niech zostanie tam „Radosnym Ptakiem Drngo”

  71. kakasia pisze:

    Ziemkiewiczowi do Cejrowskiego bardzo blisko.
    Obydwaj mają niestrawne obsesje.

  72. sn pisze:

    Chciałbym poruszyc sprawe dzisiejszej matury z jezyka polskiego.

    Pojawily sie tam dwa pytanie co do ktorych mialem dosc duze watpliwosci a odpowiedzi zaproponowane przez Gazeta.pl wedlug mnie sa bledne.

    Zadanie drugie polegalo na okresleniu uzytego przez autora zabiegu w poniższym fragmencie:

    „Debaty były poważne i głębokie, ale toczyły się zawsze w tempie
    spacerowym. Kiedy nastała wolna Polska i media w większości przeszły w ręce prywatne,
    stając się mniej lub bardziej niezależnymi, gorące dyskusje pojawiają się znacznie częściej ?
    w tygodnikach, weekendowych dodatkach największych codziennych gazet. Publicystyka
    przyspieszyła, to było już tempo samochodowe. Od kilku miesięcy pisane dyskusje nabierają
    tempa bolidów Formuły 1.”

    wsrod opowiedzi znalazly sie: hiperbola, wyliczenie, gradacja oraz peryfraza. Gazeta.pl zaproponowala odpowedz gradacja. Moim zdaniem nieslusznie. Gdyz jak czytamy w slowniku gradacja to: figura stylistyczna; polega na uszeregowaniu słów lub sformułowań według tego, jak się nasila lub słabnie ich intensywność znaczeniowa lub ekspresywna; stopniowanie. Moim zdaniem mamy tu doczynienia raczej z peryfraza.

    drugie zadanie ktore wzbudzilo moje watpliosci to zadanie nr 8 gdzie abiturienci mieli za zadanie okreslic przykladem czego za zwroty: bluzgi, zjechać Rybińskiego, przywalić Pospieszalskiemu. Tutaj do wyboru byly: eufemizmy, kolokwializmy, neosemantyzmy, antonimy. Gazeta.pl jak i pewnie wiekszosc uczniow wybrala odpowiedz b) – kolokiwalizmy. Ale czy nie sa to kolokwializmy ktore tak naprawde sa neosemantyzmami. Przeciez zjechac czy przywalic, a takze bluzgac wystepowaly wczesniej w takich wlasnie formach lecz w zupelnie innych kontekstach, majac takze inne znaczenia. Co wiecej wciaz sa w swoich pierwotnych znaczeniach z powodzeniem uzywane.

    Prosze o opinie.

  73. Pan Hitch pisze:

    Słoneczne „dzień dobry” szanownym blogowiczom ;)
    Dawno nie zaglądałem i przyznam szczerze, że brakowało mi zarówno atmosfery dyskusji jak i jej poszczególnych uczestników :)
    A pomysł odwiedzenia bloga przyszedł mi do głowy podczas namiętnych poszukiwań etymologii pewnego terminu historycznego..

    Zatem, abstrahując od Cejrowskiego i Ziemkiewicza, znane jest komuś pochodzenie słowa „rabacja”?
    Ciekawe, że słowo to występuje niemalże tylko w zestawieniu z przymiotnikiem „galicyjska”, niczym „rhododaktylos Eos” u Homera, i odnosi się do powstania z 1848 roku.

    Pozdrawiam
    Mr Hitch ;)

  74. Luxferre pisze:

    @SN
    To nie sąpropozycje Gazety, a CKE- możesz znaleźć te rozwiązania na ich stronie.

  75. nemo pisze:

    rabacja galicyjska 1846 (powstanie chłopskie w Galicji, rzeź galicyjska), największe na ziemiach pol. powstanie chłopów w XIX w. spowodowane m.in. wzrostem pańszczyzny; trwała II?III 1846; wykorzystana przez władze austr. przeciwko szlachcie (grabienie przez chłopów dworów i zabójstwa ich właścicieli) do sparaliżowania przygotowywanego przez demokratów szlacheckich trójzaborowego powstania nar.; objęła gł. Tarnowskie (J. Szela); stłumiona przez austr. wojska.
    Rabacja = rzeź, rabunek od niemieckiego Raubzug

  76. nemo pisze:

    tempo spacerowe
    samochodowe
    bolidu formuły 1
    dla mnie to gradacja tempa (coraz szybciej)

  77. sn pisze:

    @nemo: jest to rzeczywiscie pewna gradacja tempa ale przeciez wyrazona za pomoca peryfrazy (lub tez rozwinietej metonimi). Czy moze sie myle?

    a zadanie 8? tu istnienie dwoch poprawnych odpowiedzi jest chyba jeszcze mniej dyskusyjne.

  78. marekk pisze:

    kakasia – „dać ciała” to znaczy, że ktoś zrobił coś źle i to wyszło na jaw ze szkodą dla dającego ciała, ale mi się rymnęło.
    Odnośnie Cejrowskiego to trzeba przyznać, że ma świetny program w Trójce chyba w piątki – bajecznie tłumaczy słowa piosenek latynowskich z iście Cejrowskim poczuciem humoru.
    pozdrawiam marekk

  79. nemo pisze:

    Nie ma słowa „latynowski” ;)

  80. nemo pisze:

    W pierwszym zadaniu powtórzone jest trzy razy słowo „tempo”. Nie widzę peryfrazy.
    Bluzgać = wylewać się obfitym, przerywanym strumieniem, tryskać, rozpryskiwać się.
    przen. posp. wykrzykiwać przekleństwa, wyzwiska, złorzeczyć
    Gdzie tu neosemantyzm?

  81. kakasia pisze:

    marekk
    Ciekawe w jakim wieku jesteś i gdzie mieszkasz.
    Zrobić coś źle ze szkodą dla ciała? I że to na jaw
    wyszło?
    Otóż „dać ciała’ to jest dokładnie to , co napisałam
    Już prace są na ten temat:

    ‘Podobnie jest w przypadku dać ciała, które jest niczym innym, jak zeufemizowaną wersją frazeologizmu dać d… (skrót mój -k)’
    http://www.podteksty.pl/index.php?action=dynamic&nr=9&dzial=4&id=207

    Cejrowskie poczucie humoru? Bosz, no ale o gustach..
    Pozdrawiam

  82. sn pisze:

    @nemo: Tempo spacerowe – czyz nie jest peryfraza „wolne tempo”; Tempo samochodowe – szybszego tempa? Oczywiscie bardziej pasuje tu moim zdaniem okreslenie metonimia lecz i nazwanie tych zwrotow peryfrazami znajduje pewne uzasadnienie jako proba opisowego przedstawienia owego tempa, chyba ze zle rozumiem słowo peryfraza.

    odnosnie bluzgac, zjecha, przywalic. Jak nie widzisz tu neosemantyzmów?!
    Przeciez te słowa funkcjonowały w jezyku dlugo przed nadaniem im nowego potocznego znaczenia „obraznic kogos, mowic zle o kims”. A czy słowa którym nadano nowy sens, nie zwiazany z pierwotnym nie powinnien byc nazywany własnie neosemantyzmem?

  83. nemo pisze:

    Bluzgać krwią, bluzgać błotem (spod kół samochodu). bluzgać brzydkim słowem. Bluzgać ma tu cały czas to samo znaczenie – wyrzucać (z rany, spod kół, z siebie)
    sn,
    używasz takich uczonych terminów, że aż sprawdziłam, co znaczą ;)
    Peryfraza
    (inaczej omówienie) polega na zastąpieniu wyrazu przez szereg innych, które byłyby jego równoważnikiem znaczeniowym. Charakterystyczną peryfrazą posłużył się Mickiewicz:

    Drugi stambulskie oddycha gorycze

    Lub pije chińskich ziół ciągnione treści.

    Stambulskie gorycze zastępują tutaj tytoń, a z chińskich ziół ciągnione treści – herbatę
    Jaki wyraz został zastąpiony następującym szeregiem:
    tempo spacerowe?

  84. kakasia pisze:

    sn
    ale tak naprawdę o co chodzi?

  85. Paulus pisze:

    Dobry wieczór
    Pozwolę sobie wpisać tu kilka zwrotów, które moim zdaniem znaczą nic (chciałoby się napisać „wielkie nic”, ale czy wielkie nic jest większe niż nic?), a zatem zasługują na miano frazesu:

    coś jest na rzeczy
    jest jak jest
    taki jest mój sposób na życie
    to dla twojego dobra

    A tu zwroty, których usłyszenie budzi we wesołość bądź rozdrażnienie:
    szerszy niż wyższy (sprzeczność logiczna)
    iść po najmniejszej linii oporu (często spotykane przestawienie słów w utartym zwrocie, nie wiem dlaczego kojarzy mi się z „orzechem łatwym do zgryzienia”)
    ja panu nie przerywałem (częste zwłaszcza w dyskusjach publicystycznych/politycznych; równie jak częste – kłamliwe).

    WH.
    Przytoczone przez Pana zwroty także staram się wplatać we własne wypowiedzi; z równie mizernym skutkiem niestety(?). Inaczej za to zapatruję się na „TAKĄ JEST PRAWDĘ” – każdy z nas ma bowiem jakieś pola, w których (na których) „posiada wiedzę” zasługującą na określenie prawda i w tych dziedzinach „jest w prawie” posłużyć się „taką jest prawdą”. Czego nam wszystkim życzę.
    Pozdrawiając
    P.

  86. Paulus pisze:

    zapomniałem jeszcze o

    …realizowaniu siebie…

  87. Paulus pisze:

    - Co jest w dzisiejszych czasach większym problemem: niewiedza czy obojętność?
    - Nie wiem. Nie obchodzi mnie to.

  88. nemo pisze:

    Paulus,
    dlaczego szerszy niż wyższy jest sprzeczne logicznie? Na przykład format ekranu telewizora 16:9 jest szerszy niż wyższy, a mój sąsiad ma tak grubego psa, że też jest szerszy niż wyższy ;)
    „kilka zwrotów, które moim zdaniem znaczą nic” 8O
    Po polsku używa się podwójnego zaprzeczenia: nie znaczą nic lub nic nie znaczą ;) Ja nic nie wiem, a nie: ja wiem nic ;)
    Podoba mi się żart o niewiedzy i obojętności :)
    Iść po najmniejszej linii oporu, to bardzo popularne określenie, również w języku niemieckim.

  89. nemo pisze:

    Oczywiście po niemiecku mówi się po linii najmniejszego oporu ;)

  90. kakasia pisze:

    Nielogiczne to może być ‘głupszy niż dłuższy’ :)

  91. WORDHUNTER pisze:

    Paulus,
    Ztymi własnymi polami prawdy bez wątpienia się zgadzam, posiadamy je. Ale chyba nikt z nas nie obwieszcza tego ” Urbi et Orbi” przy każdej nadarzającej się okazji. Przypuszczam że człowiek który udowodnił „Wielkie twierdzenie Fermata”, kończąc dowód, napisał tylko C.B.D.U. Mnie razi (trochę) ta łatwość z jaką różni pieczętują swoje wywody nie dopuszczając nawet myśli że mogłoby być inaczej. Ja, po namyśle prawie zawsze dochodzę do wniosku że własciwie nie ma o co kruszyć kopii, niech sobie mówią… Ale to znowu obojętność i nie uchodzi.
    Blogowicz o nicku „sn” zażył nas tak uczonymi terminami, że aż sama NEMO, która wie wszystko, musiała iść i sprawdzić. Ja struchlałem i moje pretensje o jakieś tam zwroty, wydały mi się nikczemne.
    Pozdrawiam Cię Paulusie, W&H.

  92. nemo pisze:

    WH, :lol:
    człowiek uczy się całe życie i głupim umiera ;) Taka jest prawda :) A krokodyl jest zieleńszy niż dłuższy, bo długi jest tylko od końca paszczy do końca ogona, a zielony również po bokach ;)

  93. kakasia pisze:

    Z krokodylem prawda, z wróbelkiem , który się różni, też.

  94. Danuta P. pisze:

    Dziendobrywieczór, Maślaku, „cyfrowe” pozdrowienia podałam jako ciekawostkę zasłyszaną, myślę, że nie mają żadnego klucza.

  95. Paulus pisze:

    nemo, kakasiu,
    Otóż szerszy niż dłuższy jest dla mnie nielogiczne, ponieważ zestawione są ze sobą dwa przymiotniki w stopniu wyższym. Nie sprzeciwiałbym się, gdyby było szerszy niż długi (nie dłuższy). Dwa przymiotniki w stopniu wyższym w jednym członie zdania mogą być połączone np spójnikiem „i”, „lub”, „albo”, ale nie „niż”, które to niż stawia je w opozycji względem siebie. i taka jest (moja) prawda, cbdu ;)

    nemo,
    ale te zwroty znaczą wg mnie właśnie „nic”. Znaczy nic to nie to samo co nic nie znaczy.
    Podwójne przeczenie jest schematem językowym, którego sztywno trzymać się nie ma sensu. Mam kontakt z niespełna dwuletnim chłopcem, który skarcony za coś i zapytany „Nie będziesz już tak robił” odpowiada „tak!”. Z obserwacji wiem, że potwierdza tym „takiem” zobowiązanie do nierobienia. Dziecięcy język intuicji poprzestaje na pojedynczym przeczeniu.
    Po polsku też mówi(ć) się (powinno) po linii najmniejszego oporu…

    WH – z tym ogłaszaniem wszem i wobec mojej, i niekwestionowanej i jedynej prawdy – racja. Choć są tacy, którzy twierdzą (od czasów przedtischnerowskich), że są co najmniej trzy prowdy: świnto prowda, tys prowda i gówno prowda. Jakoś tak mamy, że bardzo często prawdy innych kwalifikujemy do trzeciej grupy, podczas gdy nasze trafiają do pierwszej.
    Pozdrawiam porannie.
    P.

  96. nemo pisze:

    Znaczy kapitan, znaczy nic, szkodzi nic ;)
    There are three kinds of true: True, Half-True and the Bible
    There are three kinds of lies: Lies, Damn Lies, and Statistics

  97. WORDHUNTER pisze:

    WMAWIAJĄ IM…
    W Radiu Maryja od paru lat słyszę: ” oni wmawiają ludziom…” Rychło zwrot ten przejęli politycy wszystkich opcji i słychać go coraz częściej. Ja uważam że jest to obraza SUWERENA. Bo jak można coś komuś wmówić. Ludzie nie są tacy głupi.. Już raz p. Jacek Kurski spotkał sie z publiczną naganą za to że przy jakiejś kampanii głosił: „Głupi naród uwierzy…itd,itd”
    Sprawa ta znana jest od ponad pół wieku. Jeszcze w STS-sie śpiewano:
    „Ludzie to lubią, ludzie to kupią,
    Byle na chama, byle głośno, byle głupio…”
    Opowiadano mi, że ówczesny cenzor miał kłopot; Na początku szczęśliwie „wmówiono” mu, że sugestie – jak w tekście pochodzą od ciemnych sił, mających za nic lud pracujący miast i wsi. Później jednak, na wnisek wyższych władz stwierdzono, że tekst jest jednak obraźliwy dla „suwerena” tamtych lat. Piosenkę śpiewani jeszcze, (odwilż), ale nie rozpowszechniano, i ślad po niej zaginął… Pozdro. W&H.

  98. WORDHUNTER pisze:

    ” znaczy co to znacz? ” najpiekniejszy zwrot ZNACZY KAPITANA.
    I ta statystyka — mówi jednak prawdę ale nie należy jej wierzyć!
    W&H.

  99. Paulus pisze:

    Znaczy kapitan znaczy wszystko, a dodatkowo znaczy tytuł.
    Znaczy Biblia to ćwierćprawda?

  100. nemo pisze:

    Hej,
    nie napisałam „Znaczy kapitan znaczy nic”, tam jest przecinek, taka niby wyliczanka, analogia (i aluzja do tytułu dawnej lektury) ;) czy ja wiem, co… Chyba mi nie wyszło :(
    WH,
    to jest stara, wypróbowana zasada propagandy, że kłamstwo powtarzane odpowiednią ilość razy staje się prawdą, a im większe kłamstwo, tym szybciej ludzie uwierzą.

  101. Dominik pisze:

    Nie wiem czy ten temat był już poruszany, ale dziś zastanowiła mnie odmiana rzeczownika ‘oda’ (np oda do radości). O ile mamy jedną odę i dwie ody, to czy mamy kilka od, czy może ód? bo ‘ud’ z racji podstawowych zasad ortografii raczej odrzucam:)

  102. Autor pisze:

    A teraz z innej beczki.
    Czy ogląda Pan transmisje piłkarskie w „Polsacie”? Są tam niezwykle kreatywni komentatorzy. Jeden jakby połciem słoniny się czesał, tak błyszczą mu włosi a i drugiemu nic nie brakuje, choć to imiennik Polańskliego. Otóż panowie ci mają w zwyczaju określać interwencje bramkarzy jako SUWERENNE. Ciekawe, prawda?
    Pozdrawiam

  103. nemo pisze:

    Kilka dni temu młoda panienka zapowiadająca pogodę w polskiej telewizji powiedziała, że chmury na niebie wyglądają jak kreacja z karakuł (sic!). Czy to jest zwykła metafora, czy już peryfraza?

  104. kakasia pisze:

    Autorze
    język komentatorów sportowych to jest insza inszość
    ( z tego co wiem, to np w angielskim też) Ich lapsusy
    są legendarne, ale -przyznam- że jakby ktoś ‘normalnie’
    zaczął mecz komentować (a były takie próby), to
    przeżyłabym dysonans poznawczy :)
    Mnie tam ‘strzał w światło bramki’ oraz ‘suwerenna
    interwencja bramkarza’ nie przeszkadza!

  105. Zuzanna pisze:

    Droga Nemo!
    Naszym „panienkom od pogody” musimy wiele wybaczyć :) Są młode, urocze i niefrasobliwie podchodzą do języka. Jeżeli panienka użyła zaimka względnego „jak” w tej karkołomnej „karakułowej konstrukcji językowej” to bylo to zaledwie skromniutkie porównanie, kuda mu do niegdysiejszych peryfraz, chociażby takiej jak: „Przede mną gasisz w lazurowej wodzie gwiazdę ognistą” ( słońce). To dopowiedzenie było, oczywięsie, dla tej panienki :)

  106. Zuzanna pisze:

    Dominiku!
    M. ody
    D. ód ( jakkolwiek Ci się to kajarzy! ) :)
    C. odom
    B.ody
    N.odami
    Msc. odach
    W.ody!

  107. Zuzanna pisze:

    Mam jeszcze inną ukochaną peryfrazę: „Ona mi pierwsza pokazała księżyc”. /K. I. Gałczyński / To oczywiście MAMA

    Kto zna piękniejszą albo inną równie piękną, niech się z nami podzieli.

  108. nemo pisze:

    Znasz-li ten kraj, gdzie cytryna dojrzewa?
    Chorąży Pokoju i Ojciec Narodów, Wielki Językoznawca i Przyjaciel Wszystkich Narodów, Lokomotywa Historii i Bolszewik z Granitu
    Geniusz Karpat
    Polak na Stolicy Piotrowej
    Elektryk, który obalił komunizm

  109. WORDHUNTER pisze:

    J.W.S. INŻYNIER NASZYCH MARZEŃ !

  110. Zuzanna pisze:

    „Bo wciąż na jawie widzę
    i co noc mi się śni,
    że TA, co nie zginęła,
    wyrośnie z naszej krwi.”

    Papuga i paw narodów
    Łono Morfeusza

  111. Danuta P. pisze:

    Bo to Ona, wciąż Ona,
    Tarcza niezwyciężona
    Promieniami okryta i sławą…

    i z innej beczki: locus minoris resistentiae czyli miejsce zmniejszonej oporności to pojęcie znane z anatomii czlowieka i przeniesione do mowy potocznej jako „linia najmniejszego oporu”, nie mam pojęcia, skąd wzięła się najmniejsza linia oporu.

  112. nemo pisze:

    Znalezione w sieci:
    „Dość interesujący błąd, wskazujący na brak refleksji nad potocznym językiem, to: najmniejsza linia oporu.

    Ci, którzy mówią iść po najmniejszej linii oporu sami nawet nie wiedzą, że tak naprawdę idą po linii najmniejszego oporu.

    Właśnie tak! To opór może być przecież najmniejszy, a nie linia! Najmniejsza linia? Bez sensu…

    Nie idźmy więc po linii najmniejszego oporu, mówiąc w sposób bezrefleksyjny. Od czasu do czasu warto zastanowić się nad sensem własnych słów. „

  113. Danuta P. pisze:

    Znacie ten dowcip? jasiu pyta ojca: tato, ile kilometrów ma Nil? Nie wiem. A stolicą jakiego państwa jest Madryt? Nie wiem. A ile jest 9×8? Nie wiem. Jasiu, nie męcz ojca,prosi matka. Nie strofuj dziecka, jak nie będzie pytał, to nigdy się niczego nie dowie!
    Mam dziwne wrażenie, że coraz wiecej Polaków to dzieci tego ojca….

  114. Danuta P. pisze:

    Czy ktoś z Panstwa zwrócił uwagę na wczorajsze wypowiedzi maturzystów po egzaminie pisemnym z języka polskiego? Chodzi mi o młodego Polaka(?), który stwierdził, że ten przedmiot jest mu obojętny i do niczego w życiu mu się nie przyda… Ciekawe, co robili Jego Rodzice i Jego nauczyciele, media publiczne (z działalnością misyjna, jak głośno krzyczą) przez 19 lat Jego życia?
    Nigdy nie zaponmę pierwszej lekcji polskiego w pierwszej klasie liceum i wypowiedzi wspaniałej polonistki i dyrektorki liceum w jednym:To, że jesteście w matematycznej klasie nie zwalnia was od zanjomości języka ojczytsego. A wręcz przeciwnie. I wręcz przeciwnie było do matury i na maturze.

  115. Zuzanna pisze:

    Chyba „dałam ciała” z tym łonem Morferusza :)
    Udajemy się w objęcia Morfeusza, a wybieramy się na łono Abrahama

  116. Danuta P. pisze:

    Zuzanno, od razu ciała… przypomniał mi się „memłon” po przeczytaniu Twojego Morfeusza i weselej się zrobiło.

  117. Zuzanna pisze:

    Na to samo zwróciliśmy, Danuto, wczoraj wszyscy uwagę!
    Pocieszające jest jednak, że to była incydentalna wypowiedź. Posądzam, że po prostu chłopak odegrał się na polonistce, która dała mu mocno w kość.
    Natomiast zupełnie inny maturzysta trafił się nam wczoraj na naszym blogu. ( Nie jesteśmy, widać, tacy stetryczali :) , skoro mlodzi do nas zaglądają ). Z przyjemnością czytałam jego wymianę zdań z naszą Nemo, z młodzieńczą zadziornością bronil swego stanowiska i chociaż nie miał racji, to jednak miał coś do powiedzenia. Ciekawa jestem, jak mu poszło? Bo jeżeli napisał na maturze tak, jak mówił, czyli „peryfraza” zamiast „gradacja” i „neosemantyzm” zamiast „kolokwializm”, to ma dwa błędy. Ale na 20 to całkiem nieźle. Życzę mu powodzenia.

  118. Zuzanna pisze:

    Dla Ciebie, Danuto!
    – Na co poprzednio pan chorował?
    – W dzieciństwie na chorobę angielską, w czasie wojny na egipskie zapalenie spojówek, przed trzema laty na azjatkę, a ostatnio na grypę z Hongkongu.
    – No to, jak widzę, przechorował pan ładny kawał świata. :)

  119. kakasia pisze:

    sn tegorocznym maturzystą????

  120. Zuzanna pisze:

    Tak myślałam? A nie? Skąd wiesz? No to znowu „dałam ciała” :)

    W takim razie jeszcze jeden dowcip dla Danusi, ( sama zaczęła )!

    Starsza Angielka zwraca się do psychiatry po radę.
    – Od pewnego czasu co noc śni mi się admirał Nelson. A wczoraj oświadczył mi się oficjalnie i zgodziłam się zostać jego żoną.
    – Bardzo ciekawy przypadek, missis Jackson. W czym mogę być pani pomocny?
    – Niech mi pan doktor poradzi, co mam zrobić, zatrzymać panieńskie nazwisko, czy nazywać się panią Nelson?

  121. Danuta P. pisze:

    Hmmm, w dzieciństwie angielska choroba? Chyba wrodzona, mam taka nadzieję. Egipskie zapalenie spojówek to jaglica, a azjatka też grypa. Prosze o jeszcze.

  122. varsavian88 pisze:

    Panie Profesorze,

    Cieszę się, że trafiłem na Pana blog.

    W województwie wielkopolskim (okolice miast Konin, Turek) mówi się ?wuja?. Nie byłoby nic w tym dziwnego, ale mieszkańcy tamtych terenów w ogóle nie odmienia tego słowa, tylko mówią np.:
    ?Cześć wuja!?,
    ?wuja Robert?,
    ?Mój wuja??.
    Nie wiem czy tak jest ze względu na regionalizację, czy może niepoprawnie używają słowo ?wuj??
    Przyznam, że nigdzie indziej nie spotkałem się, żeby ktoś tak mówił.

    Drugie moje pytanie dotyczy pisowni litery ?S?. W średniowiecznych tekstach, a także w wiekach późniejszych, ?S? pisało się dosyć długie (wyraźnie wyróżniało się w tekście) i mniej było zaokrąglone. Inne litery praktycznie się nie zmieniły tylko ta jedna. Dlaczego nie kontynuujemy tamtej pisowni?

    Ostatnie pytanie wynika z mojej obserwacji. Na różnych forach widziałem jak ludzie używają skrót itt. (i takie tam). Czy istnieje taki skrót? Czy poprawnie jest używać wyrażenie ?i takie tam?? Może jest to coś nowego co może upowszechnić się?

    Z poważaniem
    varsavian88

  123. nemo pisze:

    Angielska choroba jak najbardziej w dzieciństwie. To krzywica.

  124. Paulus pisze:

    słyszałem też kiedyś o francuskiej…

  125. nemo pisze:

    Gorąca linia – Pomoc psychiatryczna
    Dzwonek, klick:
    „Halo, tu gorąca linia psychiatryczna.

    Przy poczuciu zagrożenia proszę nacisnąć 1! Ale szybko!

    W przypadku braku zaufania do siebie, proszę poprosić kogoś innego o naciśnięcie 2!

    Przy rozszczepionej jaźni, nacisnąć 3, 4, 5 i 6!

    W wypadku manii prześladowczej, wiemy z kim mamy do czynienia i czego państwo chcą. Proszę czekać na linii, aż ustalimy skąd państwo dzwonią!

    W przypadku schizofrenii proszę słuchać głosów. Powiedzą one, jaki numer nacisnąć!

    W przypadku nerwicy depresyjnej – nacisnąć, obojętnie, co. I tak nikt nie słucha…”

  126. nemo pisze:

    Choroba francuska zwana była w Rosji chorobą polską :(

  127. nemo pisze:

    Inne nazwy:
    franca, choroba dworska, choroba sekretna, choroba hiszpańska (Holendrzy), przymiot, przepuklina, pudendagra, pani franca, świerzba, dziki świerzb, syf, weneria, katar kanalicowy, ospa miłosna, niemoc kurewników i cudzołożników
    Turcy zwali ją „chorobą chrześcijan”, a Tahitańczycy „chorobą brytyjską”. Druga łacińska nazwa kiły lues pochodzi od łacińskiego czasownika luere ? „pokutować”.

  128. WORDHUNTER pisze:

    CHOROBA GALIJSKA
    Kilka dni temu wysłuchałem 15-to minutowej rozmowy z p. Posłem Antonim Macierewiczem. Nie mogłem sie nasłuchać…! Nie słyszałem jeszcze śmirtelnika króry tak pięknie posługiwałby się językiem polskim. Ta intonacja, te zawieszenia głosu, te cudowne passusy, ta mowa ciała i wszystkie oracjana których nawet nie potrafię nazwać – są oszołamiające. Nie potrafiłem się oprzeć pokusie i znowu napisałem o p.Pośle – chociaż dobrze pamiętam że na jednym z poprzednich komentarzy polazłem tu na manowce.
    Tylko jedno słowo mi zgrzytnęło; p. Poseł wyraził się że „złapano już tego szpiega!” *) Tak sobie pomyślałem, że łapie się motyle w siatkę, Lapie się galijską chorobę, itd. Bo nawet myszy łapią sie same. Ale to tylko POBOKALIA i szczerze zapewniam, że nie starałem się ironizować.
    Pozdrowienia, W&H.

    *) „złapać szpiega ” to takie muślę – skrzywienie zawodowe.

  129. WORDHUNTER pisze:

    RÓZNE UZUPEŁNIENIA.

    * Też byłem zdziwiony wypowiedzią tego młodego Polaka po pisemnym z polaka.
    * W Krakowie krowoderskie zuchy na powitanie mówią ” co jeeees? z charakterystycznym zaśpiewem.
    * „angielka” to krzywica – tak pamietam ale była jeszcze „angielka wódki” co pamietam juz gorzej.
    * NEMO, wypłoszyłaś Marekka którego nawet p. Profesor kiedyś ciepło wspominał. W tym miejscu wypłoszenia, powinieneś moim zdaniem poszczuc Marekka nemotikonem o nazwisku Basedow, a nie nazwiskiem skandalistki Krzywickej. Lagodniej by to wyszło.
    Pozdro. W&H.

  130. nemo pisze:

    WH,
    a jeśli ten szpieg uciekał? :cool:

  131. nemo pisze:

    WH,
    posądzasz zdanie *Nie ma słowa ?latynowski? * plus żartobliwy uśmiech o taką siłę rażenia? 8O
    Jeśli Marekk jest delikatną mimozą, to rozumiem teraz jego zafascynowanie „mocną osobowością” W.C.

  132. Paulus pisze:

    Przed chwilką w radiu usłyszałem: Minister Sikorski wymienił pięć priorytetów swojej pracy w MSZ, od najważniejszego do najmniej ważnego… Właśnie – czy może być „najmniej ważny priorytet”? Wiem, że priorytet jest określeniem względnym, ale jak to brzmi…

  133. nemo pisze:

    Jeśli robi się listę priorytetów, to pewnie według jakiegoś kryterium: np. alfabetycznie albo według priorytetu czyli stopnia ważności ;)

  134. Paulus pisze:

    jasne – ja to rozumiem. ten ostatni pozostaje priorytetem, choć piątym w kolejności. Chodzi mi tylko o brzmienie: „najmniej ważny priorytet”.

  135. nemo pisze:

    Najmniej ważny priorytet – brzmi niezgrabnie. Moim zdaniem wystarczyłaby informacja o pięciu priorytetach. Czy Sikorski sam je tak nazwał, czy może był to komentarz redakcyjny?
    Słyszałam częściowo wystąpienie tego ministra, ale mówił (czytał?) tak drewnianym głosem i takie okrągłe zdania o naszych przyjaciołach na Ukrainie, w Gruzji itd. że wyłączyłam telewizor :(

  136. kakasia pisze:

    Oj nie narzekajcie na Sikorskiego, bo jeszcze skusicie zły los
    i pani Fotyga wróci :(

  137. nemo pisze:

    Zwłaszcza gdy usłyszałam, że jednym z priorytetów ma być aktywizacja NATO przez Polskę 8O

  138. WORDHUNTER pisze:

    Przemówienia p. R. Sikorskiego słuchałem z uwagą na jaką mnie tylko stać przy takich okazjach. Przermówienie musiało być niezłe co poznałem po nerwowości jaką okazał zawsze spokojny i milutki skądinąd były Wice minister S.Z. p. Kowal, oraz po niepokoju jaki przejawiała w sposób widoczny p. Minister A. Fotyga. Pozdro.W&H

  139. WORDHUNTER pisze:

    Właśnie otrzymałem nowe wydanie „Woparach absurdu” i po wstepnym przekartkowaniu przypomniały mi się 3 „ogłoszenia drobne” które kiedyś gdzieś przeczytałem:
    * Futro z płetwonurka pilnie kupię…..
    * Aaaaamerykańskiego psa na 6-ciu łapach sprzedam….
    * Naciski wywieram tanio…

    Jednocześnie (co za dzień!) wpadła mi w ręce ksiązka pióra Marii z Colonna Walewskich Wielopolskiej, p. t. „Obyczaje towarzyskie” wyd.Lwów 1938. Książka jest wspaniała z uwagi na język i klimaty z tamtych lat.
    Np. : „Kancelaria Pana Prezydenta rozsyła zaproszenia w następującym brzmieniu:
    PREZYDENT RZECZYPOSPOLITEJ
    I IGNACOWA MOŚCICKA
    UPRZEJMIE PROSZĄ PANA MINISTRA
    I PANIĄ JERZOWĄ N…..
    Książkę te napewno Państwo znają lub posiadają, ale na wszelki wypadek dowiedziałem się że reprintu dokonało wydawnictwo LIBRA z siedzibą w Rzeszowie. Pozdrowienia, W&H.

  140. nemo pisze:

    Varsavian88,
    jeśli 88 to twój rocznik – witaj młody człowieku :)
    Skrót itt. bardzo zabawny, choć zapewne w oficjalnych słownikach go nie ma. Zastosowania w języku urzędowym ani w przemówieniach ministerialnych raczej nie przewiduję ;) Sygnalizuje ubóstwo werbalne używającego (takie tam) lub niechęć do szczegółów ;)

  141. kakasia pisze:

    Varsavianie
    ‘poszedłem tam z WUJA ‘ też??
    Chyba nie…

  142. Zuzanna pisze:

    Drogi Aleksandrze W.!
    Do tych „klimatów z tamtych lat” dorzucę Ci wiersz Bolesława Wieniawy-Długoszewskiego „Ułańska jesień”:

    „Gdyby mi jednak kazały
    wyroki ponure
    Na ziemi się meldować,
    by raz drugi żyć,
    Chciałbym starą z mundurem
    wdziać na siebie skórę,
    Po staremu wojować,
    kochać się i pić…”

    Przepraszam, że nie wywiązałam się z danej Ci obietnicy i nie przesłałam wiersza Lechonia, który „kołacze Ci się po głowie”. Myślałam, że mam wszystkie najważniejsze, okazało się, że nie. Z tych, które przejrzałam, żaden nie kończy się słowami „i lecę”. Ale jestem uparta i szukam dalej.
    Pozdrawiam :)

  143. Zuzanna pisze:

    I jeszcze coś, Aleksandrze!
    Jeżeli lubisz klimaty międzywojnia to polecam Ci książkę „Nalej mi wina” J. Tuwima. Są tam felietony, wspomnienia, anegdoty i wiersze J. T. , skopiowane wycinki ówczesnych gazet i zdjęcia Jego, Wieniawy, Lechonia, Słonimskiego niepublikowane dotąd nigdzie. A wszystko związane, zgodnie z tytułem, z birbanckimi hulankami w „Ziemiańskiej” na półpięterku i nie tylko tam!
    Wydanie z 2003 r.

    Mała próbka:

    „W mózgi wysoko biło wino
    Kolorowymi fontannami.
    Nad ranem wiatr i walc popłynął
    Świeżym powietrzem i pannami.

    Po walcu – koniak. Koniak dobił.
    Skazał na śmierć, na ścięcie czekał.
    Człowiek uderzył w twarz człowieka,
    Zaszlochał człowiek: „Coś pan zrobił?”

  144. kakasia pisze:

    ‘kołacze się po głowie’ -
    dajcie spokój z tymi cudzysłowami. Czytelnik zrozumie.

  145. knop pisze:

    Na temat skrótów:

    dlaczego „itd.” oraz „itp.” ale „z o. o.” (chodzi o kropki) ?

  146. Danuta P. pisze:

    Dobry wieczór. kaksiu, nie obawiaj się, pani Fotyga nie wróci…Ona JEST cały czas, przed momentem osobiście to powiedziała.
    Nemo, nie wiedziałam, że krzywica to choroba angielska (a może wiedziałam tak dawno, że już nie pamiętam), dla mnie była to po prostu choroba francuska, tylko w Anglii…, stąd zdziwienie. Człowiek całe życie się uczy.

  147. Zuzanna pisze:

    Kakasiu, Miła!
    Powszechnie wiadomo, że to Ty na tym blogu jesteś najmądrzejsza i chylimy czoło przed Twoją wiedzą, ale pozwól, że my, „niedouczone robaczki”, będziemy stawiać cudzysłowy tam, gdzie nam się będzie żywnie podobało! :)

  148. varsavian88 pisze:

    @ Nemo
    Tak, mój rocznik to 88 :)

    @ Kakasia
    Chyba faktycznie nie powiedzą ‘poszedłem tam z wuja’, ale powiedzą ‘poszedłem tam z wuja Romanem’.
    Nie zmienia to faktu, że często mówią ‘wuja’, zamiast ‘wuj’, ‘wuju’, bo słowa ‘wujek’ w ogóle nie używają.

  149. knop pisze:

    @Zuzanna

    „(…) Powszechnie wiadomo, że to Ty na tym blogu jesteś najmądrzejsza (…)”

    Chyba jednak nemo prowadzi (minimalnie, ale dostrzegalnie)…. a co dalej, to zobaczymy ;-)

    Co do cudzysłowów to masz rację, niektórzy ich nawet podczas cytowania nie używają według zasady: każdy się domyśli, a jeżeli nie … tym lepiej :-)

  150. nemo pisze:

    Knopie,
    od kiedy tu jest jakiś ranking i wedle jakich kryteriów? 8O
    Danuto,
    ja nie wiedziałam, że krzywica jest nazywana w Anglii chorobą francuską. W Polsce ch. francuska kojarzy sie jednoznacznie z rozpustnymi Francuzami, którzy ją rozwlekli po Europie. Natomiast choroba angielska, to choroba rachitycznych dzieci z pełnych smogu miast przemysłowych, rozpoznawana także w innych krajach, ale pewnie zaobserwowana i opisana pierwej w Anglii, gdzie klimat i tak nie zapewnia nadmiaru słońca.

  151. nemo pisze:

    The customary names for syphilis in early modern England – Spanish pox, morbus gallicus or the French sickness, the Neapolitan disease…

  152. knop pisze:

    „Ranking/Ocena” jest całkowicie szczerze wypowiedziana, bez podtekstów.
    Kryteria są, przyznaję, czysto subjektywne, między innymi używanie odnośników do cytatów, podawanie źródła wklejonych tekstów itd.

  153. nemo pisze:

    Maladie anglaise
    Dla Francuzów w XVIII w. – angielska skłonność do samobójstwa spowodowana z jednej strony postępującym ateizmem i duchem filozoficznym, a z drugiej wynikająca z melancholijnego temperamentu wyspiarzy stymulowanego niekorzystnymi warunkami geograficznymi i klimatycznymi.

    Co kraj, to choroba :( Nasza specjalność w ówczesnej Europie to plica polonica.

  154. Zuzanna pisze:

    Witaj, Knopie!
    Co do cudzysłowów zgadzam się z Tobą, że niektórzy ich nie używają, a powinni i to według dawno ustalonych zasad:
    1. stosujemy je obowiązkowo przy mowie niezależnej, czyli po prostu przy dosłownym cytowaniu cudzej wypowiedzi
    2. przy wypowiedzi, której chcemy nadać wymowę ironiczną
    3. przy nadawaniu słowom lub całym wyrażeniom przenośnego czy metafotycznego znaczenia.
    I tego się trzymajmy, a jak ktoś chce „poużywać” sobie cudzysłowu jeszcze w innych bardziej wymyślnych sytuacjach, to niech używa, na zdrowie! :)

  155. Ola pisze:

    Ostatnio chciałam zabłysnąć na jednym z forum i zamiast wpisać, że pochodzę z Dolnego Śląska miałam zamiar określić się i tu zaczęłam się zastanawiać nad poprawną formą. Otóż która jest właściwa DOLNOŚLĄŻANKA czy DOLNOŚLĘŻANKA ?

    Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam

  156. Zuzanna pisze:

    Danuto! Nemo! Coś dla Was:

    Młody lekarz pyta ordynatora, co oznaczają takie skróty jak: ZS, WD, DW.
    – Postanowiliśmy na próżno nie denerwować naszych pacjentów i dlatego zaszyfrowaliśmy poszczególne dolegliwości. I tak: ZS oznacza zawał serca, WD wrzód na dwunastnicy….
    – A DW?
    – Diabli wiedzą!

    I jeszcze jeden, ostatni, słowo!

    – Panie doktorze, martwi mnie, że moja żona mówi przez sen.
    – A co mówi?
    – Powtarza w kółko: „Nie, Stefan, nie!”
    – To nic takiego.
    – Jak to nic? Przecież to nie moje imię!
    – Dlatego żona jasno powtarza: „Nie!” :)

  157. Danuta P. pisze:

    Nemo, właśnie kiłę miałam na myśli, pisząc angielska choroba we Francji, francuska w Anglii.
    Zuzanno, jest jeszcze rozpoznanie profesorskie BRW, co znaczy Bóg raczy wiedzieć. A doktor z drugiego dowcipu bardzo mi się podoba. Pozdrawiam serdecznie.

  158. Jan pisze:

    Oceniając wyniki sportowe, komentatorzy zamiast – punkty, używają często określenia „oczka”. Np. drużyna ma dwa oczka przewagi, nad następnym zespołem. Znowu pewien komentator ocenia tenisistów według „siły ognia”..
    No i takie dziwolągi upowszechniają się.

  159. Zuzanna pisze:

    Olu! Ja też jestem Dolnoślązaczka, a mój syn to Dolnoślązak! :) Pozdrawiam z Wrocławia!

  160. Zuzanna pisze:

    Janie!
    „Oczko” w znaczeniu „puktu” w grach wszelkiego rodzaju, a więc i w piłce nożnej, to żaden dziwoląg. „Słownik języka polskiego” sankcjonuje spośród wielu i takie znaczenie tego słowa.

  161. Zuzanna pisze:

    Aha! Janie, a co do „sily ognia”, no cóż, „siła rażenia”, „siła uderzenia” rakietą przez takiego tenisistę może być rzeczywiście duża, a więc nazwanie jej „siłą ognia” to taka hiperbola, ale nie czepiałabym się tego, komentatorzy lubią hiperbole! :)

  162. Jan pisze:

    Zuzanno!
    Raziło mnie to dotąd, ale już nie będzie. Przekonałaś mnie. Dziękuję.

  163. Zuzanna pisze:

    A mnie, Janie, razi to, że wszyscy nasi, pożal się Boże, politycy są jak jeden mąż za „transparentnością”, jakby nie mogli być po ludzku za polską „przejrzystością”, chociaż zarówno jedno jak i drugie w ich wydaniu nie ma z tą przejrzystością nic wspólnego!
    Pozdrawiam

  164. Paulus pisze:

    Jakiś czas temu mowa była o Tabakowskiej „O przekładzie na przykładzie”. Książka jest do dostania, np tu: http://merlin.pl/O-przekladzie-na-przykladzie-Rozprawa-tlumacza-z-Europa-Normana-Daviesa_Elzbieta/browse/product/1,595025.html
    Miłej lektury

  165. nemo pisze:

    Istnieje podejrzenie, że ten blog zaczyna wywierać pozytywny wpływ na niektórych polityków. W sejmie przemawia właśnie marszałek Komorowski i już trzy razy powiedział: podjąłem decyzję, a nie „podjełem” 8O

  166. nemo pisze:

    Za to minister kultury mówi o roku dwutysięcznym dziesiątym :( i roku szopenoskim :( :(

  167. Zuzanna pisze:

    To, o czym piszesz, Nemo, a więc nagminne stosowanie formy „szopenoSki, krakoSki czy łazienkoSki „, jest powszechne nie tylko wśród polityków, chociaż od ministra kultury chciałoby się czegoś więcej! Nie wiem, skąd ten błąd się bierze? Czy to tylko forma pewnych uproszczeń w wymowie? Jak sądzisz?

  168. nemo pisze:

    Nie mam pojęcia, Zuzanno. Podczas gdy jedni mówią o legitymacjach członkoskich, inni kompensują z nawiązką mówiąc o członkowstwie ;)

  169. WORDHUNTER pisze:

    Tak , tak, NEMO. Wiem z pewnego źródła że dowiedzieli się skądciś że my tu nie śpimy i zaczęli się pilnować. Pozdro.W&H

  170. WORDHUNTER pisze:

    Usłyszałem ostatnio w mediach:
    *”…oddzielony ośmiorgiem drzwi” (?)
    * „…należy OKCYDENTALIZOWAĆ Rosję ” (fajne)
    * „…coolup ” (am.)
    * ” na jezdni robią się wykoleiny”
    * ” …zetleje się..”
    * „…odrobina LANSU nie zaszkodzi…” (fajne)
    * ” no i to STETY – niestety

    ( jak zawsze wszystko to z ust mniej lub wiecej znanych…)

  171. nemo pisze:

    Dwoje, troje, czworo drzwi, to chyba i ośmioro… Nie zauważam nic błędnego w ośmiorgu drzwiach (drzwi?)
    Okcydentalizowac – brzmi elegancko i naukowo ;)
    Lans – według SJP „kreowanie swojego wizerunku; zachowywanie, bycie trendy” jest popularny już od dość dawna w języku 20-30-latków w kręgach artystycznych, biurach reklamowych itp.
    Stety – razi mnie również i irytuje, zwłaszcza powtarzane nagminnie :(
    Wykoleiny – :lol:

  172. Zuzanna pisze:

    Drogi Panie Profesorze!
    Z radością usłyszałam przed chwilą w radiu, że jest Pan w grupie profesorów, którzy twierdzą, że nowa matura, a w szczególności sposób jej oceniania według schematycznego i sztywnego klucza, zabija twórczą inwencję maturzystów, nie uczy myślenia ani kreatywności. Abiturienci rozpaczliwie starają się tylko przewidzieć i trafić w oczekiwaną od nich „jedynie słuszną” odpowiedż.
    Jeden z profesorów słusznie zauważył, że nowa matura przygotowuje przyszłych oportunistów posłusznie spełniających oczekiwania szefa, zwierzchnika.
    Byłam od samego początku przeciwna tym maturom ” z klucza”, a jak po raz pierwszy zobaczyłam taki gotowy „klucz” do wypracowania, to po prosu oniemiałam. To tak, jakby kazać maturzyście pisać interpretację danego tematu czy teksu według gotowego, dawno wyprowadzonego już wzoru!
    Mam nadzieję, że ten głos uznanych autorytetów zmieni istniejący stan rzeczy ku radości samodzielnie myślących przyszłorocznych maturzystów. Czeo im z serca życzę.

    Pozdrawiam serdecznie.

  173. Zuzanna pisze:

    Racja, Nemo, nie ma nic błędnego w „ośmiorgu drzwiach”, chyba że za nimi czekają nas miłe niespodzianki, to wtedy droga się dłuży :)
    Ale poważnie:
    Liczebniki zbiorowe zakończone na -oro, -oje ( dwoje, troje ) służą do określania zbiorów:
    1. osób lub zwierząt niedorosłych;
    2.zbiorów osób różnej płci ( troje ludzi, osób )
    3.zbioru przedmiotów, które występują tylko w l.mn. ( te skrzypce, drzwi, spodnie, widły, grabie, sanki )
    4. oraz cz. ciała lub narządy występujące parami ( dwoje oczu, uszu, rąk, nóg ), chociaż z nogami i rękami można postąpić dowolnie :) i powiedzieć „dwie ręce, nogi”, ale „oczu” zawsze tylko „dwoje”

  174. WORDHUNTER pisze:

    ZUZANNO, dziekuję za jasne wyjaśnienie tych drzwi i rozwianie mojego „pytajniaka” W&H.

  175. Zuzanna pisze:

    W&H!
    Czy trafiłam w Twoje klimaty?

  176. WORDHUNTER pisze:

    ZUZANNO, z tamtych klimatów ziemiańsko – skamandrycko – wieniawskich trochę poznałem, oczywiście nie wszystko, dziełko M.z Colonna Walewskich Wielopolskiej o którym wspomniałem, zawęza te klimaty do spraw obyczajów towarzyskich czytam z zapartym tchem ,stale na uśmiechu, bo kiedyś b. dawno temu przeszedłem taki kurs – z naciskiem na zwyczaje w dyplomacji, przy okazjii liźnięcia handlu zagranicznego, ale niczym dobrym to się nie skończyło. Ale to już zupełnie inna chistoria, jak mawiał pewien piewca pewnego imperium, nad którym słońce NIGDY nie zachodziło. Dziekuję i pozdrawiam, W&H

  177. Zuzanna pisze:

    W-Hunterze!
    Dwudziestolecie międzywojenne to niezwykle barwna, ciekawa i birbancka epoka. Oddają ją w pełni słowa piosenki z filmu Rzeszewskiego, który z pewnością widziałeś.

    „Lata dwudzieste, lata trzydzieste
    Wrócą piosenką, sukni szelestem,
    Błękitnym cieniem nad talią kart,
    I śmiechem, który kwituje żart.

    Lata dwudzieste, lata trzydzieste
    Kiedyś dla wzruszeń będą pretekstem,
    Zapachem dawno już zwiędłych bzów,
    Poezją skrytą wśród zwykłych snów.”

    A więc jeżeli „bon ton” to tylko z tamtych czasów :)

    Nie mogę nigdzie znaleźć tego reprintu, kiedy się ukazał?

  178. WORDHUNTER pisze:

    ZUZANNO, ile razy tylko mam mżliwość tyle razy ogądam ten film w TV.
    „Dla żony woda, a dla dziwki szampan !!! denerwowała sie tam E. Wisniewska.
    O reprincie , wiecej informacji wkrótce. Pozdro. W&H.

  179. Maslak pisze:

    Zuzanno !
    Dlugo milczalem oszolomiony wiedza i ekspertyza Blogowiczow, a przede wszystkim zbiorem skomplikowanych tematow, do ktorych mi nie siegnac. Wreszcie, liczac na Twoja lagodna reprymende (bo Cie juz co nieco znam) jesli sie podloze, poddaje Ci pod uwage swoje watpliwosci:
    1. „Oro, oje :
    „osob, lub zwierzat niedoroslych”.
    Piecioro szczeniakow czy piec szczeniakow ? A moze pieciu szczeniakow( przezywalo staruszke) ?
    Siedmioro warchlakow czy siedem warchlakow ?
    2. „Zbiorow osob roznej pci”:
    A jak nie ma zadnej pci ? Albo sa dwie w jednym ? To jak oro czy oje ?
    3. „Zbioru przedmiotow, ktore wystepuja tylko w l.mn.” Cztery skrzypce czy czworo skrzypiec ? Czworo skrzypiec gralo unissono ?
    Cztery skrzypce falszowaly ? Dwoje widel lezalo na czworgu grabi ? Tak jest dobrze ?
    4. „Czesci ciala lub narzady wystepujace parami”. To znaczy: dwoje nerek, czworo nerek ? Dwoje migdalow, czworo migdalow ?
    Dwoje gruczolow, czworo gruczolow ?
    5. „Ale oczu zawsze tylko dwoje”. A wielkie oka tluszczu w rosole ? Dwoje okow ? Czworo okow ?

    Co to znaczy „Trafic Worldhuntera w klimaty”? Gdzie Worldhunter ma „klimaty” i czym Go mozna trafic ?
    Czy to jest to, czym Worldhunter sie klimatyzuje ?

    Czy zamiast „reprint” wolno powiedziec „wznowienie” albo „przedruk” ? Bo jak czlowiek po angielsku nie umi to by bylo latwiej.

    Przepraszam, ze zaprzatam Ci uwage takimi bzdurami.

  180. Zuzanna pisze:

    Witaj, Maślaczku!
    A już chciałam słać za Tobą listy gończe :)
    Świetnie, że jesteś i to w dobrym humorze, wprawiłeś mnie w świetny nastrój w samo południe szczególnie dwoma ostatnimi akapitami! Boję sie tylko, czy nasz W&H nie bedzie miał teraz do mnie prertensji o te „klimaty”?
    Wiem, oczywiście, że te pytania to tylko taka zaczepka z Twojej strony, lubisz się ze mną przekomarzać, ale niech Ci. Odpowiem na wszystko, tylko nie teraz. Wieczorem.
    Teraz tylko zacznę od tych „szczeniaków”, chociaż wiem, że wiesz :)
    Otóż:
    „szczeniak”, „warchlak” – to rodz. męski, czyli „ten”, a więc „pięciu szczeniaków” ( bo to rzeczow. osobowy ) i „pięć warchlaków” tak jak „wiatraków” ( rzecz. nieosob. )
    Osoby i zwierzęta niedorosłe muszą mieć rodz. nijaki – „to” szczenię, prosię, cielę, dziecko, dziecię, niemowlę, pisklę itd. i wtedy „troje” szczeniąt, piskląt, niemowląt itd.
    Resztę wieczorem, bywaj! :)

  181. Maslak pisze:

    Zuziu Przemadra,
    Jak to dobrze, ze to ty odpowiedzialas; przejrzyscie, nie uroczyscie. Widzisz, czegos sie dowiedzialem: ze moga byc nieosobowe, lub osobowe. A myslalem, ze tylko pociagi. Mimo wszystko jeden zostal niesklasyfikowany: chrum, chrum, chrum…

    P.S. A czarnuszka kupilas ? Romantyczny sie zgadza ? Dopuszczaj go od czasu do czasu, do klawiatury, bedzie wespol wzespol.

  182. baartus pisze:

    Panie Profesorze…mówi się „nie ma mi zimno” czy „nie jest mi zimno” ? dziekuję pozdrawiam

  183. Zuzanna pisze:

    Maślaku! Łykam tę „Zuzię przemądrą” jak pelikanica! :)

    Daruję Ci te „kpinki, docinki”, bo lubię Twoje łobuzerskie poczucie humoru, podobnie zresztą jak W&Hunterka.
    Wpadłam na chwilę na górę, bo wiem, że jesteś niecierpliwy i nie lubisz długo czekać na odpowiedź.

    Masz rację, chrum, chrum nie sklasyfikowałam – to rzeczowniki żywotne nieosobowe, ale tak czy siak „dwa” warchlaki, „trzy”prosiaki, „pięć” świniaków hihihi!!!

    A teraz Twoje pytania:
    Ad. 2 Jak nie ma nijakiej płci, to patrz pkt 1. „osoby i zwierzęta niedorosłe”.
    O dwóch płciach w jednej cielesnej powłoce gramatyka j.polskiego wypowiada się „obojnak” ( ten ), a więc „dwaj” obojnacy ( rzeczow. osobowe ) i „dwa” obojnaki ( rzeczow. żywotne nieosobowe ).
    Ad. 3 Oczywiście „czworo ” skrzypiec grało furioso, ale jeśli chcesz, to mogą unisono :)
    Ad. 4 Nerki, migdały, gruczoły tudzież inne cudownej urody, acz pospolite, ( bo do wymiany lub usunięcia ) narządy występujące w naszym organizmie parami, gramatyka traktuje „po ludzku”: „dwie” lub „dwa”.
    Ad. 5 „Ale oczu zawsze tylko dwoje!” Tak samo „uszu”!
    Natomiast rosół ma dziesięć „ok”, a garnek dwa „ucha” albo pięć „uch”, „uszu”, „uszów”

    Chciałeś, to masz! :)
    Na temat „klimatów” później, o ile zdołam się jeszcze wczołgać na górę, cha! cha!! cha!!!

  184. Maslak pisze:

    Zuzienko,
    Wylgalas sie elegancko, nie powiem. A przemadra, bo wiesz wiecej niz niejedna mola ksiazkowa, ale nie trabisz, nie grzmisz ex catedra, nie odpedzasz, nie pouczasz, a jeszcze sugerujesz, ze gupi wie, ale sie droczy. Oblaskawiasz ignorantow. I to jest madrosc. Powiedz swojemu Romantycznemu, ze udalo mu sie, jak…nie powiem, bo mi znowu wytkniesz lobuzerskie posmie…znowu nie moge skonczyc…lobuzerskie zarciki. O !
    Myslisz, ze nie nachamie, jak odpowiem Baartusowi ?

  185. Maslak pisze:

    Baartusie szanowny !
    Nie jest mi zimno – tak przeciez mowimy. Gdybys cytowal czyjes narzekania, ze mu ciagle zimno i powtarza „jest mi zimno” , albo „mi zimno”, to moglbys powiedziec: Jestesmy w Afryce, nie ma „mi zimno”. Albo: poruszaj sie i od razu nie ma „mi zimno”. Mozesz sie oczywiscie od tego odwolac do wyzszej instancji Blogu. A poza tym: skad Ty to wziales ?

  186. Maslak pisze:

    Zuzanno,
    Nie klopocz sie „klimatami”. Zaspany jeszcze bylem i przeczytalem „klejnoty”.
    Wordhuntera tez przepraszam za przejezyczenie.

  187. etzel pisze:

    Wordhunterze!

    Znalazłem ?rację fizyka?. Nie było to trudne. Oto trzy konteksty, w których to wyrażenie występuje:
    ?Rok 1794?, t. 2: ?Racja fizyka, Kaśka butów nie ma!?,
    ?Doktor Piotr?: ?Rzeczywiście, racja fizyka! Bijakowski również, uważałby za słuszne ze względu? i tak dalej??,
    ?Podręcznik Mądrości tego świata?: ?Wydaje się jednak, że pospolity człowiek dość dobrze broni się przed tym oszustwem, i kiedy mu ktoś próbuje wytłumaczyć, że dobre życie polega, na przykład, na bezwzględnym trzymaniu się nakazów moralnych i policyjnych, odpowiada przysłowiem Racja fizyka, Kaśka butów nie ma?.

    Nie rozumiem tylko jednego, dlaczego fizyk albo pizyk to dureń, głupiec i gamoń. Dlaczego robić z kogoś fizyka oznacza wystrychnąć kogoś na dudka? I jeszcze do tego ten nieszczęsny fizyk w innym wyrażeniu jest ryzykiem. Czy może ktoś wyjaśnić tę zagadkę?

  188. etzel pisze:

    I jeszcze jedno wyrażenie związane z fizykiem: „Racja fizyka, spadła świnia z chlewika”.

  189. WORDHUNTER pisze:

    etzel,
    Nigdy nie kojarzyłem tej „racyi” z konkretnym fizykiem z zawodu czy stanowiska (był np. dawniej „fizyk miejski” pełniący funkcję ówczesnego SANEPIDU), ale właśnie z powiedzeniem „Sapieżyńska racya fizyka” Ztekstów które przytoczyłaś też moim zdaniem nie wynika, że że afera dotyczy fizyka z zawodu czy stanowiska. Więcej nie wiem. Pozdrawiam, W&H

  190. Zuzanna pisze:

    W-Hunterze!
    Co Ty robisz w necie o 3:00 nad ranem?! Czy i Ty mieszkasz w tej strefie czasowej, w której żywie Maślak, a innej niźli ja? :)

    Zainteresowałeś mnie tym ciekawym zwrotem ” racja fizyka”. Intuicyjnie rozumiałam go tak, jak Ty, czyli jako potwierdzenie czyjejś racji, ale dla pewności zajrzałam do Słownika frazeologicznego i okazało się, że masz rację, ( jak zwykle zresztą zgodnie z Twoim naturalnym wyczuciem językowym ).
    „racja fizyka” – to tyle samo, co „racja! to racja!” czyli „słusznie, dobrze prawisz!”
    Nie przegap dzisiaj o 23:30 w TVP 1 „CHICAGO”, pewnie już oglądałeś, ale warto jeszcze raz!
    Pozdrawiam

  191. Zuzanna pisze:

    Do etzel!
    Jeżeli pozwolisz, to powiem Ci, jak ja rozumiem te dwa związki frazeologiczne: „racja fizyka, spadła świnia z chlewika” oraz „racja fizyka, Kaśka butów nie ma „.
    A więc zdecydowanie jako potwierdzenie racji mówiącego, gdyż „z chlewika” może „spaść”, „wypaść” przede wszystkim „świnia”, ( no, czasami gospodarz, jak popije ) :) A więc to jest agrument na potwierdzenie jakiejś tezy.

    A z Kaśką to jest tak, ( sama mam na drugie imię Kaśka, a więc śmiało mogę pisać ): Kaśki, Maryśki, Zośki ( w przeciweństwie do KATARZYN, MARII, ZOFII ) to były wiejskie dziewczyny chodzące bez butów, na bosaka, a więc „racja, fizyka, że Kaśka butów nie ma! :)

    A na koniec powiem Ci, jako Zuzanna, że wszelkie Zuzie i Rózie to były pokojówki. Mam więc dwa niezłe imiona!
    Pozdrawiam

  192. etzel pisze:

    Już wiem, że ten fizyk nie odkrył prawa grawitacji ani jakiś innych pożytecznych zjawisk. Dlaczego mimo to mówiono o nim tak niepochlebnie?

    PS. Etzel = Attyla = mężczyzna :)

  193. Zuzanna pisze:

    Drogi Maślaczku!
    Napisz, w jakim przedziale czasowym funkcjonujesz, dokładnie, od -do, w „przeliczeniu na nasze” :)

    Gdybym umiała, ( jak nasza Nemo ), a jak nie umiem załączać różne „pyszczki” oddające aktualny nastrój piszącego, ( czytającego ), to w odpowiedzi na Twój wczorajszy wpis o 20:23 zamieściłabym same zawstydzone, rumieniące się z radości, a odpowiedziałabym Ci: „Ku chwale Naszego Blogu, Admirale!” ( Admirale, bo lubię tę formację ) :)

    A teraz „klimaty”, ( wybacz, W-Hunterze, że piszę o Tobie bez Ciebie, ale inaczej na blogu się nie da, nooo! , gdybyśmy byli we troje na skypie, to wtedy moglibyśmy „na gorąco” wymieniać się „klimatycznymi poglądami” ):
    1. „trafić W-H w klimaty” – to znaczy rozmawiać z Nim o międzywojniu, ( m.in. )
    2. „gdzie W-H ma klimaty”? – w tematach skamandrycko-towarzysko-obyczajowych międzywojnia ( m.in. )
    3. „czym Go można trafić?” – M. z Colonna-Walewską Wielopolską, ( m.in. )
    4. „czy to jest to, czym się klimatyzuje?” – jeżeli słowo „klimatyzuje” potraktujemy jak ” relaksuje” to jest to! ( m. in. )

    W-Hunterku! Jeszcze raz przepraszam, ale liczę na Twoje wspaniałe poczucie humoru :)

    Maślaku, masz rację, ze wstydem przyznaję, że obcy „reprint” powinnam zastąpić rodzimym „wznowienie”, „przedruk”.

    Oczywiście, kupiłam „Czarnuszka”, album trzypłytowy, ale niestety bez „Bustet” i bez „Georgii”. Szkodaaaaa!!!!
    Pozdrawiam

  194. WORDHUNTER pisze:

    ZUZANNO,
    Ad.p.3 Twojego wyjaśnienia że zbiór przedmiotów, które występują tylko w l.mn. Awiec gdy mówimy „para portek góralskich”, „para reform” czy „para stringów”, to nadajemy im status l.poj. OK. ( na marginesie z tą „parą” to dotyczy to chyba ilości nogawic. W góralskich portkach czy reformach możemy je łatwo odnaleźć a nawet policzyć – ale już w takich stringach rzecz wydaje się nad wyraz trudna. Le co para, to para.
    Ta „racja – fizyka” to raczej-wg.mnie nosi warstewkę dezaprobaty- tak przynajnmiej wyczuwałem z kontekstu który używał był mój dziadek z Inflant, oraz z ” Sapieżyńska racja fizyka ” z Potopu… Ale skoro slownik Frazeologiczny tak rozstrzyga, to muszę się tego trzymac i tyle.
    O 3-ciej w nocy byłem na skajpie i zerknąłem do blogu. Pozdro, W&H

  195. Maslak pisze:

    WORDHUNTER.
    Czy my przypadkiem nie mylimy skrzypiec z garderoba ? Strings to struny i jakie maja odniesienie do nogawic ? Wystepuja w liczbie pojedynczej. Moze dlatego masz trudnosci ?
    Racja – fizyk wyglada na produkt rewolucji przemyslowej i naukowej, technicznej w XIX wieku i zartobliwie traktuje tak buty Kaski, jak i sprawe w Potopie.

  196. Maslak pisze:

    WORDHUNTER
    Co to znaczy „bylem na skajpie” ? Moze „w knajpie” ? Ale wtedy jest „w” zamiast „na”. Czy to wywodzi sie ze „sky – niebo”?

  197. zytzyt pisze:

    Dzień dobry wszystkim! Mam taki problem, piszę prace dotycząca pracy. Opisuję „SUPER express”. No właśnie, co ja w końcu opisuję „SUPER express”, „Super Express” czy „Super express”? Jaka forma jest prawidłowa? Jak mam to zapisać? Pozdrowienia!

  198. Maslak pisze:

    Zuziu,
    Ciesze sie, ze choc to masz, ale Busted jest unikalne, poszukaj. W Czechach, rodzina by ci pomogla, oni zawsze maja wielki wybor. Lekko blazenski ton przebija i w innych utworkach. Posluchaj Hit the road, Jack. Trzy wypindrzone mamuski z rogu mowia mu: „Zmywaj sie Jack, jak nie masz forsy to sie nie nadajesz…” a on sie z nimi przekomarza. W „I’ve got the woman” len, obibok, nygus pospolity co sie nie hanbi praca z duma opowiada, ze ze ma kobite w miescie, co mu zawsze wsunie dolara w kieszen, jest dla niego dobra, bo go kocha. I go rozumie – to bardzo wazne. Jesli jest tam utworek „Lazy bones” mozesz sobie posluchac o lezeniu na trawce, w Louizjana, nad rzeczka, przy wedce. Jeden drugiemu mowi: leniu, nawet ci sie nie chce kukurydzianego zarcia nagotowac, lezysz tu i sie modlisz, zeby zadna ryba nie tknela haczyka, bo bys musial sie ruszyc… Takiego szemranego humorku znajdziesz wiecej.
    Dawno temu proponowalem Panu Profesorowi zajac sie zleka jezykiem okresu miedzywojennego (wlasciwie – poczatku wieku), bo tyle, ile tam bylo, to – ze swieczka szukac. Malo, ze byl inspirujacy okres w calej Europie (podobno na Papui rowniez), ale wolnosc od rosyjskiego i niemieckiego wyzwalala potoki slow, wielce interestujacych i kutsztownie zlozonych.
    Przy tym reprincie, to WH mial prawdopodobnie na mysli zwykla kopie.
    Zuzienko, rob cos, pisz cos bo zardzewiejesz !

  199. Maslak pisze:

    Zytzycie mily,
    Szanuj ten Express, zwlaszcza ze jest super i pisz go wielka litera, jesli wolno doradzic. Na pewno sie nie obrazi, a za mala literke to ci moze….ho,ho..

  200. zytzyt pisze:

    Dziękuję Maslaku! Tak zrobię.

  201. Maslak pisze:

    Zytzyt choc nie spi ! Z czy moglbys blizej napisac jakiej to pracy sobie napedziles piszac o pracy ? Co to jest ? I jaki poziom, wprawki przedszkolne czy rozprawa dla PAN ?

  202. Maslak pisze:

    Etzel, menszczyzno droga ! Dlaczego niepochlebnie ? Po prostu zartowano ! Byly nowe dziedziny wiedzy, ludzie lubili sobie pokpic (Boze swiety, gdzie to sie podzialo ?!), to przyczepiali Fizykowi a to buty Kaski, a to co innego. A masz inne przyklady ? Napisz, prosze.

  203. nemo pisze:

    Reprint po polsku, to ani przedruk, ani wznowienie.

    Reprint ? powtórne wydanie starej książki, gazety, itp. z możliwie wiernym zachowaniem cech oryginału. Od falsyfikatu różni się ujawnieniem faktu bycia kopią, a od wznowienia pozycji wydawniczej okresem jaki upłynął od wydania oryginału (utratą jakichkolwiek cech aktualności).

  204. WORDHUNTER pisze:

    Maślaku,
    „byłem na skajpie, t.zn. rozmawiałem z wnuczką w Kalifornii przez Skype komputerowe, stringi to przyodziewek damski, a ten reprint to napisane jest na kazdej przedrukowanej z dawnych lat ksiazce. Wiem że mnie intesywnie podpuszczasz, ale niech tam… Pozdrawiam jak zawsze, W&H

  205. zytzyt pisze:

    Do maslaka: A taka tam malutka praca pisemna o tytułach artykułów z różnych gazet. Muszę się temu przyjrzeć bliżej pod względem językowym. Pierwszy roku studiów. Jestem pod wrażeniem Twojego zainteresowania moją osobą. Pozdrowienia!

    Tak z innej beczki, korzystam z książki „Język na sprzedaż”, specjalnie pozdrowienia dla autora! ;P Niech żyję lizustwo!

  206. zytzyt pisze:

    Teraz dopiero zauważyłem. Tam powinno być: „Piszę prace dotycząca prasy”. Zabawna pomyłka.

  207. Maslak pisze:

    Wordhunterze, gdziez ja bym smial Cie podpuszczac ? Wnuczka to wnuczka, Kalifornia to Kalifornia, Skype to Skype. Ja tez cos takiego uzywam. Dziekuje !
    Naprawde, dalej nie rozumiem. „Przyodziewek damski” ? Jaki ? Z nogawicami ? Z rekawami ? Blagam, wyjasnij ! I dlaczego nazywasz to strig ? Co ma wspolnego ze skrzypcami ? Albo z wiolonczela ? Albo z harfa ? Pogubilem sie. Prosze, pomoz !

  208. Maslak pisze:

    Zytzycie Szanowny !
    Przede wszystkim gratuluje stylu – bardzo ladnie skladasz. A osoba Twoja zainteresowalem sie jeszcze bardziej przez to, ze jestes na pierwszym roku. Moj sie juz wyedukowal, wyniosl i nie ma sie z kim powyglupiac. Z zona – sam wiesz jakie to zarty…Obys nie wiedzial. Dziel sie, kochany, wszelkimi watpliwosciami jezorowymi, bede bardzo szczesliwy, jak sie na co przydam. Serdecznie pozdrawiam. Maslak

  209. nemo pisze:

    Maślak chyba jednak wyemigrował wraz z Kosciuszką ;) Polecam poszukanie informacji, również ilustrowanej, na temat string-tanga. Takie majteczki ;)
    Pewnie się znowu narażę na maślakowy ostracyzm, ale nie szkodzi :cool:
    PS. Luizjana odmienia się po polsku.

  210. Maslak pisze:

    Wordhunterze, zapomnialem podziekowac za reprint. Teraz wszystko jasne.

  211. Zuzanna pisze:

    Nemo!
    Chyba masz rację z tym „reprintem’, to nie do końca to samo co „wznowienie’, chociaż bardzo bliskie.
    W Słowniku wyrazów obcych stoi, że „reprint” to: „nowe wydanie książki, identyczne z poprzednim; takiż druk na tańszym papierze; opublikowany przez innego wydawcę; dodruk nakładu książki.

  212. Zuzanna pisze:

    Zytzycie!
    Rozbawiłeś mnie i wzruszyłeś tym rozbrajająco szczerym pytaniem: „To co ja w końcu opisuję?” :)
    Opisujesz, oczywiście, Super Express, tak jak dobrze przypuszczałeś. Pisownia tytułów czasopism ma pewne zasady:
    1. Jeżeli tytuł odmienia się w całości np. Twój Styl, Twojego Stylu, czy Wieczór Wrocławia, Wieczorem Wrocławia lub tylko w częsci tak jak Super Express, Super Expressu, czy Dookoła Świata, Dookoła Światem itd., to wszystkie słowa tytułu piszemy wielką literą
    2. Jeżeli w tytule, który się odmienia, znajduje się spójnik, to tylko ten spójnik piszemy małą literą np. Kobieta i Życie
    3. Jeżeli tytułu nie można odmienić, to tylko pierwszą jego część piszemy wielką literą, a pozostałe małą np. Żyjmy dłużej, Poznaj świat
    Powodzenia w pisaniu „pracy o prasie” :)

  213. Zuzanna pisze:

    Zytzycie!
    Mam wątpliwości co do czasopisma „Dookoła świata”, ten tytuł się chyba jednak nie odmienia, właściwie na pewno się nie odmienia! Przecież nie powiem, że: Idę z „Dookoła światem” pod pachą, tylko z „Dookoła świata” pod pachą! Natomiast wszystkie zasady są prawidłowe i reszta przykładów też :)

  214. Zuzanna pisze:

    Maślaku! Jeżeli chodzi o język międzywojnia czy wcześniejszego przełomu wieku, popieram Twój zachwyt i jestem za jego przypominaniem i popularyzowaniem.

    Tadeusz Peiper też zachwycał się dwudziestoleciem międzywojennym i tak pisał o niej:
    „Przeżywamy epokę nieporównywalną z żadną inną w historii Polski; nic w naszych dziejach nie da się zestawić z faktem zniesienia rozbiorów; tylko raz stopa wieków mija taką chwilę.”

    A K. Przerwa-Tetmajer tak pisał o „Końcu wieku XIX”:
    „[...] Co zostało nam, co wszystko wiemy,
    dla których żadna z dawnych wiar już nie
    wystarcza?
    Jakaż jest przeciw włóczni złego twoja tarcza
    człowiecze z konca wieku?…Głowę zwiesił niemy.”

  215. Bartek G. pisze:

    Witam. Jestem Pańskim nowym fanem. Mam takie pytanie, jeżeli chodzi o słowo ?studio? w sensie studio telewizyjne, to mówi się ?witam w studio? czy ?witam w studiu?? Uważam ze ma Pan racje mówiąc ze telewizja i internet rozsiewają analfabetyzm. Za odpowiedź serdecznie dziękuję i pozdrawiam.

  216. Maslak pisze:

    Zuzanno,
    Wybralas dwoch skrajnych do cytowania; Peiper i Przerwa – Tetmajer. Skrajnosci za duzo kosztuja. Unikam. I wole Na skalnym Podhalu, niz poezje, Tetmajera. Pan Profesor pisze nam: ostroznie z zartami ! Powazne, Panie Profesorze, to sa tylko zwierzeta. Przychodzi czas, ze ma sie dosyc rozdrapywania i oceniania, chyba ze Bozia pokarala maniactwem. Dlatego tez lubie Zytzyta, moze wniesie tu nieco pogody ducha i energii. A Zuzia – sympatii dla blizniego. Wole sie usmiac ze smiechu niz zapowaznic do niemoty. Kwadratura mozgu wyraza sie kwadratura pisanego, zeby sie nie wyrazic. Zal mi bardzo, ze milczy Ozorek i Kuba, i kilku innych wystraszonych naftalina z ciotkowych bambetli. Zakoncze, Zuzienko, dykteryjka, w ktorej belfer zapytal: skad sie biora dzieci, a maly Kazio: wiem, ale nie powiem ! Pan profesor wie, ja wiem, a po co te szczeniaki maja wiedziec…
    P.S. Przebog, Wordhunter, moglbys mnie podtrzymac !

  217. Zuzanna pisze:

    Maślaczku Drogi!
    Sam powiedzialeś: „językiem okresu międzywojennego a właściwie początku wieku”, no to zacytowałam Ci takie dwa skrajne fragmenty, ale jak chcesz „Na Skalnym Podhalu” to jeszcze lepiej! :)

    Góralszczyzna i Górale są bliscy memu sercu. Kiedy pisałam pracę o motywach góralskich w twórczości K.P. Tetmajera, to przeniosłam się na pewien czas do Krakowa, żeby w bibliotekach buszować w Jego listach, w starych aktach z procesu Janosika, ( Jaśka z Polan, jedynego syna Józkowej Maryny wdowy ), a w Zakopanem chodziłam ścieżkami Tetmajera.
    Uwielbiam też ten cały cykl poświęcony Janosikowi – Harnasiowi składający się z trzech części: „O Janosikowym turnieju”, „Ballada o Janosiku i Szalamonównie Jadwidze” oraz „Legenda o Janosikowej śmierci”. Kiedy już wisiał na haku…
    „Podali mu fajkę z macharzyną:
    funt wykurzył, a patrzał doliną -
    hej! doliną poglądał przed śmiercią.”

    I to wszystko przez zdradziecką Hankę Bunkoszkę z Kokawy.

    O „Skalnym Podhalu” Grzymała Siedlecki tak pisał: „[...] zbiór ten zamyka w sobie duszę tej rasy, którą tutejsza natura hodowała, a która to rasa wydała ze siebie i swój język, i swój obyczaj, i swoje wierzenia, i swój dom, sprzet i swoje życie.”
    A czy może być piękniejszy, bardziej harny marsz od „Marsza zbójeckiego” ze „Skalnego Podhala” właśnie?
    „Hej, idem w las, piórko mi sie migoce!
    Hej, idem w las, dudni ziemia, kiej kroce!
    Ka zawinem ciupazeckom,
    Krew cerwonom wytoce!
    Ka obyrtnem siekiereckom,
    Krew mi spod nog bulgoce!”

    Ka sie to wszyćko mineło, Maślacku, ka? I my sie tak miniemy.

  218. Zuzanna pisze:

    Bartku G. !
    Wiem, że wolałbyś otrzymać odpowiedź na swoje pytanie od Samego Wielkiego Mistrza, nie ukrywam, że wszyscy to lubimy, :) ale też wszyscy wiemy, że Profesor jest zapracowany, więc może ja Ci odpowiem, jeżeli nie masz nic przeciw temu? Otóż „studio” tak jak „radio” odmienia się, a więc korzystaj do woli z tej odmiany i bywaj w „studiu”, a jak usłyszysz coś ciekawego w „radiu”, to się z nami podziel.
    Znakomicie, że powiększa się grono fanów Naszego Profesora!
    Pozdrawiam

  219. Maslak pisze:

    Zuzanko,
    Za eksperta mi sie tu zostaniesz, powiesz co jeszcze jest napisane gwara goralska i – o niej ? A jest cos o rasie goralskiej ? I – dlaczego wybralas sobie ten temat ? Na Skalnym Podhalu dostalem do rak w podstawowce i obnosilem sie jak kura z jajem, bo bylo odlegle od Pawelka, a jednoczesnie – nikt nie mial za zle. Do dzis pamietam jak sie chlop z diablem baba na zycie pomienial, O Zosce Mocarnej i kilka innych.Czy jezyk regionu jest teraz kultywowany, zadbany ? Na pewno tak, ale nic o tym nie wiem. I tu, z trwoga zakoncze: Adwokat do swiadka, sprawdzajac jego wzrok, ile palcow widzisz ? A jelop sedzia strzela: trzy ! Adwokat znowu: swiadek, i tylko swiadek, powie ile palcow itd. No, to mi jeszcze Zuzienka powie, co to jest „macharzyna” i juz.
    Klaniam Ci sie posampas.

  220. Zuzanna pisze:

    Jestem jasnowidzem!!!
    Myślałam tak sobie dzisiaj, jak też masz na imię, bo Maślak to piękne polskie znaczące nazwisko i typowałam, nie uwierzysz, PAWEŁ! Długo by tu się rozpisywać, dlaczego?

    Pod Zośką Mocarną chłopu żebra pękły!

    Dlaczego wybrałam ten temat? Bo kocham Górali, Młodą Polskę, Janosika Nędzę Litmanowskiego i „Pana z Ludźmierza” :)

    Napiszę Ci gwarą , co powiedział Bartuś Obrochta o grze na skrzypcach K. Szymanowskiego:
    „Piyknieście to wyzdajali, panie Szymanowski. Wy juz cosii takiego w uchu mocie, cosii jako jo, ale tyz dobre!”
    Nie ma piękniejszej gwary :)

  221. Maslak pisze:

    Wordhunterze drogi, strasznie dlugo czekam na twoja odpowiedz: co to jest „przyodziewek string” ? Sam napisales, to pomoz zrozumiec.

  222. Maslak pisze:

    Zuziu droga, bylo to dalekie od Pawelka Korczagina, ktorego zamkli w ciurme. I nie tracilo zgnilizna, jak na przyklad Doris Day, albo Karolek Majowy. Przeczytam szybko do konca i wroce.

  223. Zuzanna pisze:

    Może W-Hunter się trochę wstydzi, bo stringi to fikuśne damskie „śladowe” dessous :)

  224. Maslak pisze:

    Zuzia,
    Wzion chlop babe wyobrocol a tu znowu: Maaaciuus ! Pisz do mnie gwara, jesli chcesz. Czasem o cos zapytam, ale rzadko.

  225. Zuzanna pisze:

    Ale jestem blondynka!!! :) Ty o Pawle Andrejewiczu Korczaginie, który się „hartował jak stal”, a ja Ciebie już ochrzciłam Pawłem, szkoda żeś nie Paweł, a może Max?

  226. Maslak pisze:

    To nie mogl mi Wordhunter napisac ? Wszystko jasne: kiedys maz nos na szybie rozplaszczal, a teraz po amerykanskiemu – przywiazuje babie strune do bagazu, ta sie placze to – malymi kroczkami, czasem sobie fikusnie nosem w snieg, zeby nadrobic to – sus ! Susami wieje, a biedna chlopina sladami, sladami… Tylko: co to ma wspolnego z przyodziwkiem ???

  227. Maslak pisze:

    Susanna, smotri chevo nadelala -
    Korchagin Pavel Andreevitch, kotoryi zakalialsa kogda stal, a kogda sidel….? K tomu eshche prevkusnaya blondinochka predlagayet chevo to ma max – oboldet ! Ne vyderzhu !

  228. Zuzanna pisze:

    Maślaku, odchodzę od komputera, jadę do domu. Odezwę się wieczorem,
    a „macharzyna” to po prostu tytoń!
    Bywaj!

  229. Maslak pisze:

    Do poprawki:
    Wzion diabel babe wyobrocol, nie Macius. Macius lezol u mlaki i cekol az diobel wyducha, przepraszam, wyzionie ducha.

  230. WORDHUNTER pisze:

    ZUZANNO i Maślaku,
    Obszerne wyjasnienie co to sa stringi dała NEMO 2008-05-11 o godz20:26
    Jest to „śladowy” ale jednak przyodziewek. A jak miałem to nazwać?
    Pozdro. W&H.

  231. Maslak pisze:

    Wordhunter
    Jak kazales, wrocilem do tego wpisu i znalazlem „majtki”. Ale – co maja wspolnego ze struna, albo z muzyka (sa string orchestra)? Przeciez skoro wybrales na przyklad, to musiales wiedziec, a nie chcesz wytlumaczyc.

  232. Zuzanna pisze:

    Już jestem, całą drogę się chichrałam z tego Korczagina, co się „hartował jak stal”, dobrze że mnie Ozorek nie zatrzymał!

    Zbereźniku, wsyckoś pszeuonacył!

    A stringi dlatego, że z tyłu są dokładnie wielkości sznureczka! I znowu udajesz, że nie wiesz, a w każdej szufladzie bieliźniarki Żony masz tego na pęczki :)

  233. Maslak pisze:

    Wordhunterze kochany, juz sie nie poc, jak widzisz Zuzanna mi wyjasnila. Tylko ja takiej chudej zony nie mam. Ale dosc juz na ten temat. Bardzo dziekuje za cierpliwosc. Serdecznie Cie pozdrawiam

  234. Zuzanna pisze:

    W-Hunterze!
    Wrócę jeszcze na moment do „racja fizyka”, bo nie daje mi to spokoju. Zapytałam naszego Seniora, który wprawdzie nie używa tego powiedzonka, ale je zna, szczególnie „racja fizyka, uciekł prosiak z chlewika” i też odbiera je jako dezaprobatę, powątpiewanie w czyjeś argumenty. Tłumaczy ten zwrot jako „akurat, prawda!” albo „guzik prawda!” i nie przyjmuje do wiadomości, że Słownik frazeologiczny stanowi inaczej. Właśnie usłyszałam: „Dziecko, nie wierz we wszystko, co mówią książki!” No i bądź tu mądra!

    Odniosę się jeszcze do Twojego komentarza z wczoraj o 15:12
    Piszesz: „mówiąc para portek, nadajemy im status l.p.” Tak, bo to inaczej „jedne portki, reformy, stringi” i właśnie portki, spodnie, reformy i te nieszczęsne stringi łączymy z rzeczownikiem „para” ( chyba ze względu na dwie nogawki albo dwa otwory na nogi ); dwie pary portek, trzy pary stringów itd.
    Raczej rzadziej mówimy „dwoje spodni” , a już „dwoje reform”, „troje stringów” jakoś śmieszy :)
    Za to rzadko mówimy „para skrzypiec” , no bo jaka to „para”? Chyba razem ze skrzypkiem albo „para wideł” razem z widłowym :)
    Lepiej brzmi „dwoje skrzypiec”, widły to już w ogóle nie brzmią.
    Ukłony od naszego Seniora, który twiedzi, że się przyczynil do wyjaśnień. Może?

  235. WORDHUNTER pisze:

    Maslaku,
    Wybrałem stringi obok góralskich portek bo lubię absurdy i mówiąc o „parze portek” ze względu na policzalną ilość nogawic (dwie) uznałem za absurd liczenie nogawic w stringach, chociaż uznałem to za nie niemożliwe, ale nad wyraz trudne. Etymologii słowa „stringi” nie znam, moge się tylko domyślać…Pozdro.W&H.
    ZUZANNO, wyrazy szacunku dla Seniora przesyłam, W&H.

  236. Danuta P. pisze:

    Maślaku drogi i WH, sa również męskie stringi, proponuje zakupić i włożyć…natychmiast poznacie, co wspólnego mają ze struną…Niezapomnianych wrażen życzę….

  237. Maslak pisze:

    Wordhunterze,
    Wyedukowany przez Zuzanne, musze zakwestionowc Twoj wywod, cytuje: „Wybralem stringi obok goralskich portek, bo lubie absurdy”. Moze nie jest to az taki absurd, moj drogi ? Jesli czesto zmieniasz, to moze raczej – urozmaicenie, kokieteria ? Zreszta, diabli Cie wiedza w czym ty lepiej wygladasz. Wyjasnij z Zuzanna co lepsze: Wordhunter w portkach czy: Wordhunter w stringach ? Ja sie na modzie nie znam. Wystarczy, ze jeszcze sie omiatam z roznego paskudztwa, co sie naprzyczepialo, kiedy poszedlem bobrowac po szufladach, za namowa Zuzanny. A etymologie, przy goralskich portkach masz prosta, jak struna: zbojnicki wychodzil im najlepiej w stringach – i tak juz zostalo. A ze potem uzywali strun do skrzypek i innych celow, to juz ich sprawa. A propos: a to na kapelusu, z muszelkami, to nie stringi ?

  238. Maslak pisze:

    Danusiu P.(rzemila),
    Ze mna to mozesz sobie robic co chcesz, ale Wordhuntera nie obrazaj, prosze – marny sznurek ?!

  239. Maslak pisze:

    Dr Danuta P.
    „Meskie stringi proponuje zakupic i wlozyc… natychmiast poznacie, co wspolnego maja ze struna…” Glosowa ? Fiu – i zalawione. Od jednego zalozenia ?!

  240. Maslak pisze:

    Zuzanno,
    A mialo byc goralska gwara, i co ?

  241. Zuzanna pisze:

    Prosis i mos!
    „Na pocątku wsędy byli górole, a dopiero pote porobiyli sie Turcy i Zydzi.
    Górole byli tyz piyrsymi „filozofami”. „Filozof” – to jest pedziane po grecku.
    znacy telo co: „mdrol”. A to jest pedziane po grecku dlo niepoznaki. Niby, po co mo fto wiedzieć, jak beło na pocatku? Ale Grecy to nie byli Grecy, ino górole, co udawali greka. bo na pocatku nie beło grekow, ino wsędy byli górole. Hej!”
    Józef Tischner, Historia filozofii po góralsku :)

  242. Zuzanna pisze:

    „mądrol”

  243. Zuzanna pisze:

    Ja cosik cujem, Maślak, ześ Ty Stasek abo Jasiek abo Wawrzon abo Bartuś abo jaki insy Harnaś spopod Tater z Carnego Dunajca! :)

  244. Paulus pisze:

    czytać hadko

  245. Maslak pisze:

    Wordhunter,
    Ty widzisz ? Wlazly baby do menskiej konfekcji i teraz Greka udaja. Doktorka do podejrzanych eksperymentow namawiala, a Zuzanna nas pod Tischnera bierze. Teraz milcza, a Ty co ?

  246. Zuzanna pisze:

    „Czytać hadko?” – dlaczego Paulusie? Gwara to element naszego języka, nie piękny? :)

  247. Maslak pisze:

    Paulusie,
    Pon Bocek cie tu spuscil nom na pomoc w tem sromotnem casie ! Witomy, witomy i bier sie za pisanie ! Bylo hadko, bedzie gladko…

  248. Paulus pisze:

    Jak przybysz z przyszłości odróżni początek wieku XX od początku wieku XXI? To proste. Sto lat temu żeby zobaczyć d. trzeba było rozchylić bieliznę; teraz odwrotnie: żeby zobaczyć bieliznę… Ot i Wasze stringi na wierzchu.
    Proszę, niech się Państwo nie obrażą, ale to gadanie o d. Maryny ino z lekka (bardzo lekka) przyodzianej – jeśli taka wola, proszę o dalsze wypowiedzi na ten jakże pasjonujący językowo temat.
    Do gwary ni mom nic.
    P. (szczęśliwy posiadacz męskich stringów)

  249. Maciejs pisze:

    Wrócę do tematu z początku tej dyskusji. Moim zdaniem Maślak niepotrzebnie przeprasza prof. Bralczyka, a prof. Bralczyk niepotrzebnie – Maślaka. Obaj przepraszają za to, co poczuł ten drugi. Jednakże na to, co czują inni, wpływu nie mamy, albowiem na określony bodziec każdy reaguje po swojemu. Za co więc przepraszać? Za to, że ktoś wybiera na własny użytek taką, a nie inną reakcję? Przepraszanie jest w takim wypadku wręcz wyrazem pychy, że oto kontrolować możemy doznania innych osób i ich idiosynkratyczną wykładnię. Prof. Bralczyk po prostu za dużo nazbierał tych podręczników dobrego wychowania i coś mu się pokiełbasiło. I żeby mężczyzna mężczyznę!… (Ironia – przyp. dla za dobrze wychowanych).

  250. nemo pisze:

    Dlaczego widły w ogóle nie brzmią? Zuzanno 8O
    „Hydrauliczny wózek podnośnikowy wyposażony jest w dwoje stałych wideł”
    „Jak rozmnażać liliowce? Dwoje wideł wbijamy w karpę wypukłymi stronami do siebie i rozginamy trzonki na zewnątrz…”
    Paulusie,
    podobno stringi są już out, panties są in ;)

  251. Danuta P. pisze:

    Paulusie, bardzo trafna uwaga.
    Maślaku, nikogo nie chciałam obrazic i nawet trudno mi zgadnąć, co było obraźliwego w moim tekście, ale na wszelki wypadek przepraszam obu Panów. Nie strunę głosową miałam na myśli, tylko wspomnianą przez Ciebie skrzypcową.

  252. Zuzanna pisze:

    Paulusie Drogi!
    Stringi to też słowo, choć mikroskopije, ale domagało się etymologicznego dochodzenia i już wiadomo, że ma nie byle jaki ale angielski rodowód ( string=sznurek ), a teraz możemy zająć się innym np. „rubaszny”, może być? :)

    Siedzę właśnie z obowiązku ale i z dużą przyjemnością nad biografią J. Piłsudskiego i czytam, że był rubaszny, a ktoś kiedyś na naszym blogu pytał o etymologię tego slowa.
    A więc słowo „rubaszny” pojawilo się w Polsce w XVIII w. i ma rodowód rosyjski; pochodzi od „rubaszka”, „rubacha” – prosta koszula wykładana na spodnie ( portki ), w XVII w. pojawia się słowo „rubaszyć” co znaczy spoufalać się poprzez wymianę tychże koszul rubaszek. A więc „rubaszny” to czlowiek o prostym, często grubym sposobie bycia, bezpośredni aż do poufałości.
    Wódz Narodu często wypowiadał się o swoich ministrach w rubaszny sposób np. „to zafajdane istoty i złośliwe małpy”, a podczas posiedzenia rządu krzyczał: „Do d…z waszymi radami!” :)

  253. zytzyt pisze:

    Podobno męskie stringi są niewygodne… Tak słyszałem… ;)

  254. Danuta P. pisze:

    Zuzanno, Naczelnik jest prorokiem Narodu. Uwagi o ministrach i ich radach nadal aktualne.

  255. Danuta P. pisze:

    „a z oczu szły mu takie syndromy, że żal patrzeć”. To z dzisiejszych „Faktów”

  256. Zuzanna pisze:

    Nemo! Oczywiście żartowałam z tymi widłami, że nie „brzmią”, bo jak mają niby „brzmieć ” jak przerzucają ino siano, snopki słomy, że o, za przeproszeniem, gnoju nie wspomnę.
    Żartowałam i z widłowym, nie wyczułaś tego? Nemo, Ty? :)

  257. Zuzanna pisze:

    „Z oczu syndromy?”, Boszszszsz, to znakomite! Kto to powiedział?

  258. nemo pisze:

    Zuzanno,
    przecież wiem, że żartowałaś, ale nie pasowało mi trochę takie jednostronne podejście do wideł, sugerowanie ich niskiej proweniencji i zastosowania :( A co z widłami rzek, dróg, ulic, konarów? A już widełki stroikowe… Te dopiero brzmią :cool:

  259. Maslak pisze:

    Zytzycie,
    Pewno masz racje, ale nie wie kto nie doswiadczyl. Jako biegly w pisaniu, czy uwazasz, ze nasze wtrety gwarowe nie mialy sensu, bo Paulus nas zganil ?

  260. Maslak pisze:

    Zuzanno,
    masz pod reka, to zacytuj jeszcze cos za Marszalkiem.

  261. nemo pisze:

    Zuzanno,
    deliberujesz tak i się zastanawiasz nad maslakowym imieniem. Czy pasowałby Ci Franciszek?

  262. Zuzanna pisze:

    Bardzo proszę, Maślaku, ale to już ostatni cytat, bo czekaja na mnie otwarte ramiona Morfeusza :)

    O socjalistycznym pośle Hermanie Liebermanie mówił, że „jest głównym tenorem w tej smrodliwej operetce”.
    Do jutra!

  263. Zuzanna pisze:

    Nemo! Franciszek to mi się kojarzy z „Kwiatkami św. Franciszka” , ale Franek, może być! :)

  264. nemo pisze:

    A może nawet Franio 8O

  265. Zuzanna pisze:

    Nemo! Nie ukrywam, że Twoje imię też chciałabym znać :) Przyznam, że nie znoszę tych wszystkich nicków, ksywek, pseudonimów i innych kamuflaży, lubię wiedzieć, z kim rozmawiam, a imię wiele mówi o człowieku.

  266. Zuzanna pisze:

    Nieeee! Boże, żaden Franio!

  267. Zuzanna pisze:

    Pamiętasz Perzyńskiego „Szczęście Frania”? Nasz Maślak mi na ofermę nie wygląda, wręcz przeciwnie :)
    Dobrej nocy Nemo, pomyślę, jakie imię pasuje do Ciebie?
    pa

  268. nemo pisze:

    Zuzanno,
    jeśli zajrzysz do archiwum blogowego, tak sprzed roku, i poczytasz wpisy niejakiego Frania, domyślisz się, dlaczego to imię kojarzę z Maślakiem :cool:
    Imię nie tyle mówi o człowieku, co o jego rodzicach i ich ewentualnym uleganiu aktualnej modzie na imiona, ich poczuciu humoru, kompleksach, tradycjach rodzinnych itp. Ciekawi mnie, jakie imię mi przypasujesz :roll: Jak trafisz, to Ci powiem ;)

  269. zytzyt pisze:

    Dzień dobry. Mam wielką prośbę, co prawda nie jest ona językowa, ale mam nadzieję, że ktoś mi pomoże. Poszukuję gazet codziennych z dnia 10 maja, tj. sobota. Najbardziej przydatne byłyby prasa regionalna, np. Dziennik Pomorski itp.

  270. Joseph pisze:

    Ortografia i internet to bardzo cięzka sprawa. Z jednej strony mamy specyficzny styl pisania w internecie, mam tutaj na myśli rożnego rodzaju skróty i wyrażenia slangowe, poza tym każdemu zależy żeby szybko przekazać komunikat, więc robi to często niedbale z pośpiechem, nie zastanawiając się nad ortografią, bo liczy się treść. Z drugiej zaś strony nie wiem jak was ale jak ktoś napisze do mnie „ktury”, czy „pużniej” to mnie to bardzo razi, błedy typu „w ogóle” itp już mniej. Według mnie trzeba zachować chociaż poprawność podstawowych zasad ortografii i nie popełniać takich znaczących błędów wynikających z niedbałości, tyle wystarczy. Pozdrawiam

  271. Danuta P. pisze:

    Dobry wieczór trzynastego… moja regionalna radiostacja codziennie przed 7. podaje wyniki ChOP (chodnikowej opinii publicznej) na zadany temat. Dziś oczywiście było o przesądach. Najciekawsza wypowiedź: nie wierzę w żadne przesądy bo to przynosi pecha. Pozdrawiam.

  272. Danuta P. pisze:

    Patrzę i oczom nie wierzę, nie wierzę ale patrzę….gdzie jesteście? Nie czas na sen…
    Sznowny Panie Profesorze, myślę, że to wyraźny sygnał dla Pana…wgad czas wpuścić…

  273. Pan Hitch pisze:

    Szanowna Pani Danuto,
    kolejny wgad niebawem się pojawi. Miałem dzisiaj przyjemność zamienić z Profesorem dwa słowa po wykładzie i, jak się dowiedziałem, wystąpiły pewne problemy czasowo-techniczne i stąd to opóźnienie;)

    Co do samych zajęć – już nie pamiętam kiedy półtorej godziny tak szybko i przyjemnie mi umknęło ;) Rewelacyjny wykład na temat perswazji i manipulacji w języku; żałuję, że nie mam okazji częściej w takich uczestniczyć.

    Pozdrawiam
    Pan Hitch

  274. Zuzanna pisze:

    Szczerze zazdroszczę, Panie Hitch, takich bezpośrednich kontaktów z Naszym Profesorem. Gdybym miała taką możliwość, byłabym najpilniejszą studentką z pilnych!
    Jest Pan zwiastunem dobrych wiadomości :)

  275. Wojtek pisze:

    Potwierdzam słowa Pana Hitcha – wykłady u Pana Profesora są arcyinteresujące i faktycznie czas szybko leci ;)
    Gdyby na moich studiach wykładowcy mówili tak ciekawie…
    Szkoda tylko, że tak daleko mam do Warszawy i rzadko mogę słuchać Pana Profesora na żywo…

  276. Zuzanna pisze:

    Hop! Hop! Panowie, gdzie jesteście?
    Oglądacie „Seksmisję” emitowaną właśnie w rodzimej TVP 1? :)

    Niedawno rozmawialiśmy o języku komentatorów sportowych, znalazłam takie „perełki”. Przytoczę kilka dla ożywienia sennej atmosfery. Mogę?

    Dariusz Szpakowski powiedział: „Włodek Smolarek krąży jak elektron koło jądra Zbyszka Bońka!”

    Bohdan Tomaszewski o ryszardzie Szurkowskim: „To cudowne dziecko dwóch pedałów!”

    Włodzimierz Szaranowicz tak oto komplementował Otylię Jędrzejczak: „Mówię państwu, to jest naprawdę niezwykła dziewczyna! Dwie ostatnie noce spędziła poza wioską!”

    Roman Haber posunął się nawet dalej w komplementach: „Świetłana Fomina jest doświadczona i dużo daje!”

    Andrzej Strejlau podczas meczu zauważył przytomnie: „W polu karnym są widoczne próby atakowania przyrodzenia!”

    Jerzy Mielewski wszem wobec oznajmił na antenie: „Do rozpoczęcia meczu zostało kilka chwil, kilka minet!”

    A Artur Szulc tak określił stan ducha kajakarki Jesefy Idem: „Jeszcze trzy ruchy i Włoszka będzie szczęśliwa!”

  277. Zuzanna pisze:

    Przepraszam Cię, Wojtu, wołając „Hop! Hop! Panowie!”, nie widziałam, że już jesteś. Dobrze, że chociaż jeden Pan zjawił się w umówionym miejscu o umówionej, wieczorowej, porze :)

  278. Wojtek pisze:

    Hehe, Zuzanno, dawno się tak nie uśmiałem, metafora elektronu szczególnie spodobała się mojemu współlokatorowi z akademika-studentowi fizyki ;)

    a ja mam jutro kolokwium (a niestety to nie studia polonistyczne), książka jest nudna, więc szukam innej intelektualnej rozrywki i tu ją znajduję ;)

  279. Pan Hitch pisze:

    Co jest w moim pseudonimie takiego, co zdradzałoby jakiekolwiek cechy kobiece :]?
    Chyba, że zwyczajnie pozostaję niezauważony (przy 190cm wzrostu..) ;)

  280. Zuzanna pisze:

    Panie Hitch! To chyba nie do mnie ten apel? Ja potraktowałam Pana zgodnie z płcią, jak przystało na męskie gabaryty, 190 cm!!! :)

  281. nemo pisze:

    Dlaczego te komentatorskie „perełki” krążą zawzięcie, jak ten elektron, wokół podobnych okolic (skojarzeniowych) :( Czy tylko takie lapsusy zostają zapamiętywane, a może są preparowane specjalnie pod mało wybredną publikę?
    Mnie na przykład dużo bardziej bawi wypowiedź jednego z piłkarzy: „Madryt czy Mediolan, obojętne! Najważniejsze, że Włochy!
    Wiem, Zuzanno, że preferujesz męskie towarzystwo na tym blogu, ale nie wytrzymałam ;)

  282. Zuzanna pisze:

    Zytzycie!
    Chciałabym Ci pomóc, ale nie wiem jak? Dotarcie do lokalnej wrocławskiej prasy z 10 maja to żaden problem, tylko co dalej? Napisz coś więcej, o co Ci chodzi?
    Czy o jakiś konkretny artykuł? Notatkę prasową? Studiujesz dziennikarstwo? Czekam na odpowiedź.

  283. Zuzanna pisze:

    Witaj, Nemo!
    Nie wiem, skąd takie wnioski, że preferuję męskie towarzystwo? Preferuję każde towarzystwo na odpowiednim poziomie, z odpowiednim dystansem do siebie i innych oraz i z wysokim poczuciem humoru :)

  284. kakasia pisze:

    Preparowane są, ku uciesze ludzi w mentalnych okolicach
    a/gimnazjum b/emerytury c/ wojska
    A teraz nastąpi wymiana Zuzanna-Wordhunter-Maślak
    na mniej lub więcej 45 postów.
    OMG

  285. Pan Hitch pisze:

    Aa chyba że zdanie „Dobrze, że chociaż jeden Pan zjawił się w umówionym miejscu o umówionej, wieczorowej, porze”
    dotyczyło mnie ;)
    Wtedy spuszczam głowę i przyznaję się do braku uwagi w czytaniu ;)

    Ale robi nam się tzw. „off-top”, tzn. rozmowa schodzi na płaszczyzny niezwiązane z tematem ;)
    Działajmy!

  286. Pan Hitch pisze:

    Co do perełek komentatorskich – przykład sprzed kilku godzin:
    Mecz o Puchar Polski Legia Warszawa – Wisła Kraków.

    „Tylko ten powietrzny lot Kowalskiego (mniejsza o nazwisko;)) uratował Wisłę przed stratą bramki”.
    Nie wiedziałem, że lot może odbywać się w innych przestrzeniach (środowiskach mówiąc językiem fizyków) niż powietrze.. Ciekawych rzeczy człowiek się dowiaduje od panów sprawozdawców ^^

  287. Danuta P. pisze:

    Dawno Cię nie cztałam, kakasiu, Heleny zresztą też, ciekawe, czemu zniknęłyście?

  288. Zuzanna pisze:

    Droga Kakasiu!
    A w których „mentalnych okolicach” Ty się plasujesz? Dobrze, że już jesteś, będzie ciekawie :)

  289. Danuta P. pisze:

    Panie Hitch, oczywiście, że można w innym środowisku – wszak w kosmosie powietrza nie ma, a loty są. Poza tym w każdym gazie można latać (niekoniecznie człowiek, ale przedmioty czy elektrony na pewno).
    Dzięki za informację.

  290. kakasia pisze:

    Danuto
    ja już nie mogę czytać wpisów trojga ludzi, którzy piszą, piszą, piszą
    w kółko i na okrągło o sobie. No ale o gustach.. Wolne media,
    wolny wybór. W lengwidżu: no hard feelings.
    Pozdrawiam

  291. nemo pisze:

    „Hop! Hop! Panowie, gdzie jesteście?”
    „Dobrze, że chociaż jeden Pan zjawił się…”
    Jeżeli to nie są czytelne sygnały, to ja nie umiem wyciągać wniosków ;)
    Danuto, nie wiem, dlaczego kakasia i Helena rzadziej tu bywają, ale od siebie powiem, że jest czasem krępującym uczestniczenie w bardzo prywatnych pogawędkach dwóch-trzech osób, zwłaszcza gdy jedna z nich ostentacyjnie ignoruje niektóre wpisy domagając się odpowiedzi tylko od swojej aktualnej ulubienicy lub ulubieńca. Nie aspiruję do bycia czyjąkolwiek faworytą, ale bycie intruzem w cudzym dialogu nie jest tym, co tygrysy lubią najbardziej ;) I tylko moja wrodzona towarzyskość i gadulstwo powstrzymują mnie od pójścia śladem Heleny i innych :cool:

  292. Zuzanna pisze:

    Maślaku!
    Piszę póki mam czas, jak wpadniesz do „klubu”o swojej porze, to przeczytasz.
    Pytałeś, czy wiem coś na temat „rasy góralskiej”? Widzę, że wiesz, o co pytać.
    Rzeczywiście o góralach, jako o odrębnej rasie, pisał St. Witkiewicz. Zwraca szczególną uwagę na te cechy charakteru, które wytworzyły się w tym ludzie za współżycia z dziką przyrodą i zależności od niej.
    Zalicza do nich przede wszystkim: lotny umysł, bystrą orientacje w terenie, szybkość w podejmowaniu decyzji, przebiegłość i chytrość dzikich zwierząt idące w parze z inteligencją ras wyższych.
    Podkreśla też umiejetność koncentracji w dowolnej chwilitakiego natężenia siły nerwowej, że mogła ona nosić ich prawie „po górach”. A zdrowie ich i wytrzymalość organizmu zdumiewało.
    Witkiewicz zwraca jeszcze uwagę na powszechną cechę tej rasy, na zdolności artystyczne, każdy góral ma słuch muzyczny i talent do gry na różnych instrumentach, gęśle, skrzypki, piszczałki, fujarki i flety, które często robią sami. Potrafią też rzeźbić i malować.
    To tyle na teraz.
    Pozdrawiam ciepło :)

  293. Zuzanna pisze:

    Nemo! Trochę Cię poniosło. Chyba przesadziłaś z tą „faworytą” :)

    „faworyta” – kochanka, szczególnie panującego, np. cesarza, króla, księcia; metresa

  294. nemo pisze:

    To ciekawe, że faworyt = pupil, ulubieniec, wybraniec, beniaminek, a faworyta, to tylko metresa? 8O No i cesarza żadnego nie widać :(

  295. nemo pisze:

    Czy Witkiewicz był góralofilem?

  296. kakasia pisze:

    Nemo
    faworyt/faworyta… hmm . To coś jak facet mający wiele
    kochanek= macho, lovelas itd, a kobieta posiadająca
    partnerów w większej liczbie sztuk niż jeden = pani
    lekkich obyczajów.
    To żyje w języku, te stereotypy, tudzież wewnętrzna
    potrzeba znajdowania sojuszników w mężczyznach
    (również blogowych)

  297. Maslak pisze:

    Panie Hitch !
    Jak do Pana sie zwracac, tak jak napisalem ?
    Profesor juz nam objasnial, ze wgad idzie do ludzi zawsze w srode, a niektore wpisy, na krotko przedtem moga sie „nie zalapac”. Jutro bedziemy mieli nowy wyklad !

    Zuzanno,
    Mysle, ze „rasa” trzeba ostroznie, zeby nikogo nie urazic, albo nie klasyfikowac. Czy sa inne opracowania charakteryzujace gorali ? A w ogole, jesli ci nie trudno, pisz jak najwiecej ta gwara; to ozywia jezyk. A moze ktos zna jeszcze inna gware ?

    Zetzecie drogi,
    Bardzo mi przykro, ze nie mam dostepu do zadnej prasy z 5/10. Czy probowales w wydawnictwach ? Oni chyba trzymaja po kilka egzemplarzy kazdego wydania ? Obiecywalem, ze pomozemy i …guzik. Bardzo mi przykro.

    Danuta P.
    Feralny trzynasty to swieta prawda. Dzis wlasnie odkrylem, ze zrobiono mnie „w konia”, porzadnego, takiego szesc na dziewiec. A – zeby sie podroczyc: powietrze,w kosmosie chyba jest, tylko rzadziudkie…

    Rzeczywiscie, bez Wgadu, po dwoch tygodniach, zaczyna sie dziac kiepsko. Nadzieja w Panu Hitchu i Zetzecie; oni pisza, oni wymysla. Pozdrowienia.

  298. Maslak pisze:

    Pani Kakasiu,
    Chyba faworyta czy faworyt, w Pani ujeciu jest popularne, ale nie jedyne. Postawione w jednoznacznym kontekscie oznacza rowniez kogos wybranego, lubianego, najlepszego z pozostalych i warto byloby wlasnie takie znaczenie upowszechniac. Jest na wyscigach konnych, na zawodach sportowych
    i w kuchni – taki co robi faworki !
    Pozdrawiam.

  299. Zuzanna pisze:

    Kakasiu droga!
    Widzisz, jak się blog ożywił? :) I nie tup już więcej na mnie nóżką ani nie marszcz ślicznego noska na moje wpisy, bo szkoda na to czasu.
    Ja jestem i pozostanę zdeklarowaną masculinistką, nie po drodze mi z feministkami a tym bardziej z walczącymi!
    Wychowywałam się i nadal mieszkam w wielopokoleniowym domu, w którym przeważali i przeważają mężczyźni i dziękuję LOSOWI za to, bo chyba dzięki temu mam zdrowy i optymistyczny stosunek do świata, który bez mężczyzn byłby strasznie smutny :)

    A „faworyt” nie ma nic wspólnego z „lowelasem”. Ten pierwszy to po prostu ulubieniec, za to ten drugi, wziął się od Roberta Lovelaca, głównej postaci męskiej powieści epistolarnej z 1794 r. „Historia Clarissy Harlowe” i znaczy uwodziciel, pożeracz serc niewieścich, donżuan i co jeszcze tylko zechcesz!

  300. Zuzanna pisze:

    Tak, Nemo, St. Witkacy był góralofilem. I nie tylko on.
    Fascynowało go w nich wszystko i wydał mnóstwo prac monograficznych poświęconych temu ludowi. Kiedy w II połowie XIX w. T. Chałububiński przypadkowo ( zabłądził ), odkrył to miejsce a potem jego właściwości klimatyczne, natychmiast Zakopane i jego okolice zaczęły być masowo odwiedzane przez „bohemę” młodopolsko-krakowską. Bujna, dzika przyroda, silni, „szumni” górale byli przeciwwagą dla dekadenckiego środowiska.
    Pisarze, poeci, muzycy wprost zachłysnęli się Tatrami, góralszczyzną i właśnie góralami.

  301. Zuzanna pisze:

    Maślaczku!
    Słowa „rasa” w stosunku do Górali po raz pierwszy użył St. Staszic. To on scharakteryzował ich jako odrębną grupę etniczną. Włócząc się po górach i zaglądając do pasterskich szałasów, dostrzegał istotę związku przyrody z człowiekiem – mieszkańcem Podhala.
    Uderzyły go zarówno, jak pisał, zręczna i zwinna postawa tych ludzi, doskonale przystosowany do warunków górskich, terenowych – strój góralski, jak i świetnie wyostrzone zmysły pozwalające poznać prawa rządzące życiem górskim.
    Góralami zachwycił się i pisał o nich również Seweryn Goszczyński. Mówiąc krótko, XIX w. odkrył dla świata Podhale i Podhalan. A Młoda Polska nosiła miano „tatrzańsko-szatańskiej”!

    A na koniec coś dla Ciebie gwarą:
    „Niezyniaty Stasek Nędza z Pardałówki razu jednego wyseł w nocy na grape, co by sie napatrzyć na gwiazdy i wpod do dołu. Uwidziała to Kaśka z Nędzówki i ozbębniła po całyj wsi: „He, jaki mi ś niego mędrol, nie widzi tego, co popod nogami, a chcioły wiedzieć, co na niebie!” Baby we wsi nie sanujom niezyniatyk. Cheba ze ksindza.”
    Hej! :)

  302. nemo pisze:

    Zuzanno,
    chyba nie zrozumiałaś kakasi, która dokonała porównania relacji faworyt/faworyta i lowelas/kobieta lekkich obyczajów. Po prostu brak równej miary dla obu płci i stereotypowe myślenie :(

  303. nemo pisze:

    „Jako Sabała doktora Chałubińskiego golił

    … Doktor Chałubiński przyniós mydło, mydlorke o pęzel, połozył na stole a sam siod na stołku. Sabała łapił mydło i pęzel, napluł roz mydło, roz pęzel i mazio. Doktór Chałubiński zgorsony patrzy z tego stołka, co on ta przecie bedzie robił, a Sabała popluł jesce lepiej po mydle, ozmazioł pęzlem i zabroł sie, ze przytknie doktorowi pęzel do brody, ale wte doktór straśnie sie oburzył i woło:
    - Jasiu! Jakze mie to kcecie golić? –
    - Panie doktorze, jo was straśnie piyknie kce ogolić, dyć komu innemu to byk napluł prosto na gębusie, a wom to ino na pęzel.”

    Ta historyjka, czytana w dzieciństwie, stanęła mi jak źywa przed oczami, kiedy dwa lata temu w Witowie odwiedziliśmy starego bacę w przydrożnym szałasie. Góral właśnie kończył toaletę poranną przy pomocy pędzla, mydła, golarki Gillette i… pół szklanki wody.

  304. nemo pisze:

    Maskulinizm
    odniesieniu do kobiet jest to np. naśladowanie mężczyzn w strojach lub w zachowaniu się, upodobnianie się wyglądem zewnętrznym do mężczyzn. Zauważalne jest występowanie maskulinizowania się kobiet jako procesu społecznego w 2 poł. XX w., a którego efekty utrzymują się do chwili obecnej. Przejawiało się m.in. w modzie (np. chłopczyca) i w przejmowaniu ról społecznych przypisanych stereotypowo mężczyznom.
    W odniesieniu do mężczyzn maskulinizmem określa się manifestowanie przewagi płci męskiej nad żeńską (np. postawa macho).
    Jest jeszcze
    Maskulizm (od łac. masculinus = męski) ? ideologia i ruch społeczny powstałe jako dopełnienie feminizmu, mające na celu dokończenie realizacji postulatu równości płci poprzez wyrównanie praw kobiet i mężczyzn także w dziedzinach, w których mężczyźni są dyskryminowani. Część postulatów maskulistycznych została sformułowana w odpowiedzi na wzrost znaczenia feminizmu, który doprowadził do dyskryminacji mężczyzn, bagatelizowania lub pomijania ich praw, a często wręcz do mizoandrii.”
    Zuzanno,
    czy deklarując „Ja jestem i pozostanę zdeklarowaną masculinistką”- sygnalizujesz, że męźczyźni w Twojej rodzinie i kręgu znajomych czują się zagrożeni i dyskryminowani przez „wojujące feministki”, więc Ty walczysz solidarnie o równe prawa dla nich. Czy dobrze zrozumiałam Twoją deklarację?
    Wprawdzie nie doszły mnie jeszcze słuchy o rosnącej w Polsce mizoandrii, dominacji kobiet w polityce i życiu gospodarczym, domach dla bitych mężczyzn itd. ale może feministki zdominowały też media, służby specjalne i firmy PR, więc świat nigdy się tej smutnej prawdy nie dowie :cool:

  305. kakasia pisze:

    Europejskie ‘towarzystwo na odpowiednim (?)poziomie’ jedynie
    chyba w Polsce i Białorusi przyjmuje ze zrozumieniem
    deklaracje „nie jestem feministką /bo ja lubię mężczyzn”
    Takie rozumowanie jest jak plucie na ulicy. Kto komu
    zabroni? Nikt. Ale obciach jest.

  306. Maslak pisze:

    Pani Kakasiu,
    Zamyslilem sie nad zdaniem „ale obciach jest”. Rozumiem doskonale „obciach”, ale nie rozumiem dlaczego mowi sie „obciach” ? Przecie nic nikt nikomu nie obcina, ani niczemu, to skad to ?

  307. paweł w. pisze:

    Zuzanno
    jestem tu nowy i muszę stwierdzić, że Twoje poglądy podobają
    mi się. Z szacunkiem i sympatią odnosisz się do mężczyzn,
    a oni odwzajemniają ci się tym samym. Jak Ty to robisz
    w dobie ‘wojującego’ feminizmu?
    CAłuję Twoją dłoń, śniąc…
    Paweł

  308. kakasia pisze:

    Obciach? A skąd ‘strzaskać się (na mahoń)’?
    Oto jest pytanie.
    Może ‘ciachnąć się’ czyli ‘pomylił’ to jest
    ten trop.

  309. Maslak pisze:

    Kakasia
    „Strzaskac sie na mahon” ? Musze poprosic o tlumaczenie. Nie wiem co znaczy.
    Z tym „obcinaniem” to mamy wiecej: obcial go na egzaminie n.p. Znowu nie rozumiem dlaczego „obcial”?

  310. Maslak pisze:

    A plucia na ulicy zabraniaja. Nawet daja mandaty, z paragrafu o niezasmiecaniu.

  311. Zuzanna pisze:

    Nemo!
    Oczywiście, że nie zrozumiałam Kakasi, nawet nie usiłowałam. Wiadomo przecież, że siedzi Ona na intelektualnym Olimpie, a cały ten „niedouczony chłam” podzielila na trzy „mentalne okolice”: gimnazjalistów, emerytów ( ?! ) i wojsko, jako że ma awersję mundurową. A więc gdzież mnie do Niej, ja nawet oczu nie podnoszę tak wysoko!

    Zaś co do Ciebie, to cieszę się ogromnie, że moja deklaracja sprowokowała Cię do głębokich studiów językowych nad pojęciami „maskulinizmu” tudzież „maskulizmu”.
    Pewnie Cię rozczaruję, ale nie ma we mnie nic z „chłopczycy”, wręcz przeciwnie, jestem bardzo kobieca :) Na co dzień nawet spodni nie noszę , zakładam je tylko, jak dosiadam swoją Bryzę i jak buszuję po lesie w poszukiwaniu maślaków :) , podgrzybków, smardzów, rydzów, kurek, gąsek….mam wymieniac dalej? :)
    A mężczyźni w naszej rodzinie są przede wszystkim szanowani, rozpieszczani do imentu i kochani „bez pamięci”, szczególnie nasz Senior, który nadal ( 94 l. ) jest niepoprawnym entuzjastą wdzięków kobiecych i „rozkwita” w obecności dam.
    A ja, no cóż, żeby nie pisać za dużo o sobie, bo Kakasia tego nie lubi, powiem tylko, że w mężczyznach podziwiam wszystko, „kompleksowo”, głównie jednak intelekt, ( kuda nam do nich! ), potem poczucie humoru i znajomość budowy żelazka :)
    Gdyby przed wyprawą na bezludną wyspę dali mi do wyboru, co zabrać ze sobą, kozę – żywicielkę czy mężczyznę? – wybrałabym MĘŻCZYZNĘ! :)
    A ty?

  312. Maslak pisze:

    Zuzanna
    Wiem,ze sa slowniki goralszczyzny, ale czy byly proby wyodrebnienia i opisania fonetyki ? Gramatyka i skladnia sa jak w podstawowym polskim. Ciekawi mnie rowniez intonacja – ta jest rozna. Korci mnie zapytac ciebie, jako eksperta, czy jest cos o gwizdaniu ? Nie zartuje – Wojtek, co powozil dwojka w sankach, wygibal sie po samiuskim skraju drogi nad potokiem i gwizdol na dwa glosy rownolegle ! W Dolinie Chocholowskiej to bylo i jeszcze obaj z Wojtkiem bylismy trzezwe jak prosieta. Dokladnie pamietam – na dwa glosy naraz ! Slyszalas o czyms takim ? O, a zebule mial Wojtek na pokaz, zadnego wspomagania ! Czy to mozna odniesc do spraw jezykowych ?

  313. kakasia pisze:

    Maślaku
    ‘ciachnąłem się na tym zadaniu’ to tyle, co potknąłem się,
    pomyliłem. Może stąd ‘obciach’?
    „Strzaskać się” to tyle co ‘opalić się’

    ” w mężczyznach podziwiam wszystko… głównie intelekt.
    kuda nam do nich…” Straszne to wynurzenia, straszne
    i smutne.

  314. Maslak pisze:

    Kakasia
    No tak, ciachnalem sie, ale dlaczego „ciachnalem”? Oto pytam od poczatku. Co tam i skad sie tnie, obcina, podcina itp ?
    Wynurzenia rzeczywiscie straszne ! Az mnie ciarki przeszly. A jeszcze jak chlop trzasniety na mahon ? Sportowiec skubany, a intelektu zadnego. Popieram.

  315. Marek.Kulikowski pisze:

    Zuzanna 10.48
    Mieszkałem w Kościelisku prawie 10 lat. Wśród najprawdziwszych rodowitych górali. Z dziada pradziada, i muszę powiedzieć za St. Staszicem i Cyganką wróżącą mojej Szefowej na krakowskim Rynku, że górale to inkso rasa. Zrozumieć mentalności góralskiej do końca się nie da , wejść z zewnątrz do rodzin góralskich jest bardzo trudno.
    Teraz bywam w Zakopanem raz w roku, dzwonię telefonicznie codziennie, ale ciągle jestem zaskakiwany… Inkso rasa.

  316. nemo pisze:

    Zuzanno,
    nie wiem jak definiujesz Mężczyznę, który będzie lepszy od kozy-żywicielki na bezludnej wyspie; Brad Pitt, Harrison Ford, MacGyver czy Lech Kaczyński, Josef Fritzl lub B. Wldstein? :cool:

  317. kakasia pisze:

    Mężczyzna każden. Chłop to jest chłop.
    To, że nie wypada być rasistą wielu nad Wisłą już pojęło.
    Seksista jednak dalej w glorii chodzi, a jego oponenci
    to dalej przedmiot strasznie śmiesznych, oh jak śmiesznych
    szutków. Maślak się na przykład ‘przestraszył’
    A rzeczywiście powinien. Nie wiem, czy pan Maślak ma córkę,
    a może wnuczkę? Mam nadzieję, że jeżeli tak, to owa
    nie ma przeświadczenia ‘kuda mnie do mężczyzn’

    Może ‘ciachnąłem’ się od ‘zaciąłem się’, czyli ‘coś poszło
    nie tak’ (no chyba, że ktoś się pociachał celowo)

  318. nemo pisze:

    Odwiedzam czasami pewną znajomą staruszkę na oddziale geriatrycznym miejscowego szpitala. Jest tam tych staruszków w wieku 85-102 lata dużo więcej i nie raz mam okazję zamienić z nimi, a także z personelem, kilka słów. I na cóż najbardziej uskarża się personel? Nie na uciążliwe dźwiganie pacjentów, przewijanie i mycie. Nie na stres nocnych dyżurów. Na obleśnych starców domagających się co chwila tzw. intymnego mycia, a w trakcie tej czynności śliniących się i szepczących młodym pielęgniarkom do ucha: Prawda, że ci przyjemnie? :roll:

  319. Danuta P. pisze:

    Zuzanno, widzę że poważnie przejęłaś się informacją, że męzczyzna to gatunek ginący. Nie ma obawy, jeszcze wiele pokoleń przed nimi. A jak normalny mężczyzna znosi takie zagłaskiwanie? Bo taki kot – to nawet może nie przeżyć.

  320. nemo pisze:

    Myślę, że obciach, obciąć (kogoś), naciać się (na coś, na kogoś), zakosić (coś), wykosić (kogoś) itd. – ma jedno wspólne źródło w cięciu i koszeniu (zboża, trawy, zarostu). Przy niewłaściwym obchodzeniu się z nożem, brzytwą, kosą łatwo o bolesne skaleczenie. Chodzenie z własnoręcznie pokiereszowaną twarzą to wstyd i kompromitacja. Wymagająca nauczycielka to „ostra kosa”, wystawienie się na żer ostrej jak brzytwa opinii środowiskowej – obciach. Bo wszystko, co nie odpowiada uznanej normie (również wiedza na egzaminie) jest obcinane. Może też być oblane ;)

  321. Maslak pisze:

    Zuzanno
    Ja o gwarze. No i co z tym gwizdaniem, slyszlas na dwa glosy ? A prace naukowe o fonetyce i intonacji sa ? Nie wiem czemu nie odpisujesz, a myslalem ze jeszcze bedzie cos o gwarze i obyczajach goralskich.

  322. Maslak pisze:

    Pani Kakasia
    To powiedzenie jest rusycyzmem i w Polsce mowia: kudy mnie…. kudy jemu itd. Slyszalem to n.p. w gwarze warszawskiej.

  323. kakasia pisze:

    Panie Maślak! Pan pozwoli…
    ta uwaga o rusycyzmie, to nie do mnie.
    Był to cytat z koleżanki, która taki
    pogląd parę postów temu na tym blogu
    wyraziła.

  324. kakasia pisze:

    Nemo
    ‘obciach’ to nie ‘wystawienie się na żer..’, podobnie jak
    dajmy na to ‘błąd’ nie jest ‘wystawieniem się na niezaliczenie’

  325. zytzyt pisze:

    Zuzanno, odnalazłem Twoja odpowiedź pośród tych setek linijek innych wypowiedzi. Szybkość narastania tekstu jest tu niesamowita!

    Co do gazet, potrzebowałbym nagłówków publikacji związanych z częsciowym zniesieniem abonamentu. Moja zadanie to porównanie kilku tytułów. Mam już parę. Chciałbym więcej. ;)

  326. Zuzanna pisze:

    Zytzycie!
    Jutro będziesz miał, tylko dlaczego właśnie z 10 maja?

  327. nemo pisze:

    Kakasiu,
    masz rację, nie wyszło mi to sformułowanie :( Może powiem tak: o tym, co jest obciachem, decyduje jakieś środowisko, reagujące z ostrością brzytwy na nasze kompromitujące (jego zdaniem) lub odbiegające od ustalonych kanonów zachowanie, ubranie, zamiłowania itp. Jeśli podzielamy poglądy tego środowiska czy towarzystwa i zależy nam na jego akceptacji, to będziemy się starać dostosować, aby nie być narażonym na obciach.
    PS.
    Obciach to dość stare słowo. Podobno nowoczesniejszy jest przypał 8O

  328. kakasia pisze:

    Nemo
    Masz rację!
    http://www.sjp.pl/co/obciach

  329. Zuzanna pisze:

    Danuto!
    Czy z moich komentarzy w jakimś miejscu można wyczytać, że się czymkolwiek przejęłam? Raczej serdecznie ubawiłam, a najbardziej ubawił się nasz Senior wpisem Nemo o „śliniących się obleśnych starcach” :)

    Natomiast naszej Kakasi prosił przekazać wnioski ze swoich życiowych obserwacji: Tylko damy o „powalającej urodzie” i satysfakcjonującym życiu osobistym tryskają wokół takim słodkim jadem.
    Za moim pośrednictwem przekazuje wyrazy szacunku dla wszystkich pań.

  330. kakasia pisze:

    Na (dla większości) dzień dobry:

    co się dzieje z naszym biernikiem w rodzaju
    męskim nieosobowym i nijakim zwłaszcza?
    Normalnie mamy:
    Widzę długopis.
    Ale jednocześnie:
    Mam fiata/dostałem smsa/czekam na mejla/podaj
    pilota (od telewizora)

  331. Zuzanna pisze:

    Maślaku!
    Przez to nocne pisanie całkiem przestawia mi się mój wewnętrzny zegar, dobrze że jutro nie lecę na ósmą!
    Co do gwizdu na dwa głosy to przyznaję, że nie słyszałam, ale wszystko, mam nadzieję, przede mną.
    A gwara podhalańska, niestety, zanika. Regionaliści z Podhala, ze Spiża i Orawy biją na alarm! Przyczyn jest mnóstwo: mieszane małżeństwa, migracja młodzieży, ale największe szkody wyrządzone zostały przez szkoły w latach 60. i 70. , kiedy to nauczyciele zakazywali uczniom używania gwary na lekcjach, każąc im „mówić” a nie „gadać”.

    W ubiegłym roku w Nowym Targu szumnie otwarta została Podhalańska Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa, ( rektorem został prof. dr hab. Stanisław Hodorowicz ), w której można skończyć studia podyplomowe z zakresu historii Podhala, Spiża i Orawy; przyrody; geografii; literatury i języka oraz kultury całego Podtatrza. Chodzi nie tylko o zachowanie gwary ale o przełamanie złych stereotypów o góralach.
    Wyobraź sobie, że u nas funkcjonuje takie powiedzenie: „Nie lubię chamstwa i góralskiej muzyki.” Już chociażby z tego powiedzenia można wnioskować, jak mała jest wiedza o cechach osobowości ludzi gór. A szkoda!
    Maślaku, padam ze zmęczenia, o samej gwarze i jej cechach napiszę jutro.
    Idę spać. :)

  332. Maslak pisze:

    Zuziu,
    Od czego zaczac: od Rodziny czy od gwizdania ? Moze od gwizdania na rodzine ? Posredniego, przez raczej nieswiadome i czeste eksponowanie tresci, ktore w rodzinie nie przechodza ? A gwizdanie? Rodzinne ? Z tresci twoich opowiadan czuje, ze gdyby Senior twojego rodu na mnie gwizdnal, lecialbym jak glupi, na rozkaz, bo go poprostu lubie. Zawsze lubilem te postaci. Maja w sobie cos z madrosci, tolerancji i przymruzenia oka na codzienne przypadlosci. Dobrze jest czytac to miedzy wierszami i odplacac wlasna admiracja. To jest taki niepisany kodeks domowy: nawet w nie bezposrednich reakcjach, na codzien, slowa jak: matka, ojciec, babcia czy senior rodziny nie uzywamy w watpliwych kontekstach. Ale – glupi Maslak ma swoj kodeks, a chodzenie za krowim ogonem – swoj. Smiech i zarty w twoim domu rozpogadzaja ci buzie, lubisz wszystkich, nie znasz nawet pokretnego zmijowania. A ze bozia dala blond fryzure, piszesz sie jako pogodny blondas, na radosc rodziny i przyjaciol. Romantyczny „siwy leb” (cytuje slowa Waszmosci), malo ze przyjazny (dziekuje) ale i madry jest, bo sobie wybral, jak Bog przykazal. I – wszystko gra w rodzinie ! Nie wstajesz o osmej, jak piszesz, to sie wyspiochujesz na zas i doczytasz reszte. Ja tu powinienem czytac, o tych spopod Tater, i sie uczyc. Trafilo mi sie, jak slepej kurze ziarno. Nie wiem czy Pan Profesor uzyczy laskawie uwagi „blogowemu taternictwu”, nie wiem, ale bardzo bym chcial. Jest cos bardzo przyciagajacego w kulturze regionu, nie tylko wdrapywanie, spadanie i oscypki. Jest stary polski styl, nieraz – niepraktyczny,ale – jakze uroczy. A czy nie dobrze jest od czasu do czasu, zamiast liczyc, zanucic „Oj, Gorol ci ja Gorol, spod samiuskich Tater, oj dyscyk mnie wykapol, wykolysal wiater !” ? Ile wniosl on do kultury narodowej ? Pan Profesor Hodorowicz moglby nam powiedziec. Martwi mnie brak literatury wspolczesnej w starym goralskim dialekcie. Czy to dialekt, czy gwara ? Jesli rasa, jak twierdzisz, to raczej dialekt , wie ktos ? A moze jest co poczytac ? Moze nawet w internecie ? To by bylo piknie !
    Kobyla sie nie przejmuj. Bryza jej dali nie darmo, do domu zawsze doniesie. Czy ona rozpoznaje grzybki ? Pewno tak, to jest madra kobyla. Zeby jeszcze pisac umiala… To bym ja na bezludne wyspe zabral….
    Odpuscilem sobie, dla ciebie do poczytania w ten wyspany dzien, dziekuje pieknie i klaniam sie posampas. Hej!

  333. zytzyt pisze:

    Dziękuję bardzo Zuzanno! :) Pozdrawiam serdecznie!

  334. nemo pisze:

    Ocenianie wypowiedzi kobiet przez pryzmat ich (przypuszczalnej) urody i (przypuszczalnego) życia osobistego, to typowy przejaw męskiego i bardzo polskiego szowinizmu :( Obojętne, jakie wnioski się wyciąga, ocenianie dam w ten sposób zdarzało mi się spotykać głównie u facetów z ukrytymi kompleksami wobec kobiet i lękiem przed ich intelektem. Zredukujemy babę do jej powierzchowności i już nie będziemy musieli mierzyć się z jej poglądami :cool:
    Niedawno na innym blogu był opis próby zadania polskiemu posłowi pytania na temat dotyczący życia kulturalnego w okręgu wyborczym tego posła. Jaka była odpowiedź posła? „Jakie pani ma zmysłowe usta!”

  335. szurgotek pisze:

    Witam wszystkich fascynatów języka polskiego, retoryki i fanów autora tego bloga!

    13. maja byłam na wykładzie otwartym Pana Profesora dotyczacego równic pomiędzy jęzkiem dyrektywnym, perwazyjnym a manipulacją językową. Bardzo interesujące podejście do tematu.
    W środowisku psychoterapetów, trenerów rozwoju osobistego a nawet wykładowców panuje przekonanie, że pzrekazując jaką treśc słuchaczom „cel uświęca środki” dając sobie tym samym przyzwolenie do manipulacji. Jak myślisz? Czy rzeczywiscie w tym wypadku liczy sie przede wszystkim skutecznosc przekazu?

  336. szurgotek pisze:

    I pozwole sobie na jeszcze jedno pytanie otwarte:
    Czy przeszkadza Tobie przyswajanie treści w grupie osób, kiedy prowadzacy grupę (może byc to ksiadz w kościele, polityk z mównicy czy trener/coach właśnie) zwraca sie do grupy w drugiej osobie liczby pojedyńczej?

    Taka forma przekazu jest z pewnością bardziej skuteczna, chociazby ze względu na przełamywanie schematów myślowych, że do grupy ma się mówic per „wy”: zrobicie, pomyślcie, zastanówcie się itd a nie: a teraz zrob, pomyśl, zastanów się.
    Pojawiające się poczucie niepokoju ze to do mnie osobiscie tresc sie odnosi (i ze moge zostac „wyrwany” do odpowiedzi) powoduje wzmożoną koncentrację na zagadnieniu, ale i też stan niepokoju, czucia się nieswojo.

    Jak myślisz, czy to dobre językowe narzędzie wpływu na grupę?

    pozdrawiam słonecznie,
    Monika

  337. Zuzanna pisze:

    Maślaku!
    „Wyśpiochałam się” i jestem już w robocie. Przeczytałam właśnie Twój wpis i uśmiechnęłam się, na co mój szef zareagował: – I co tam, Zu, słychać na Olimpie? Często bowiem czytam niektóre komentarze całemu męskiemu zespołowi, bo mam to szczęście, że pracuję z samymi mężczyznami. Aż ciary przechodzą mnie po plecach, jak sobie pomyślę, że mogłabym trafić na takie „koleżanki”, jak poniektóre! Chyba musiałabym przefarbować się na brąz i założyć pokutną włosiennicę, hihihi!!! Chociaż naszą Danutę P. mogłabym mieć za „szeficę” :)
    Po powrocie do domu wymienię Ci podstawowe cechy gwary podhalańskiej.

    „gwara” a „dialekt” – niby to samo, ale różnią się wielkością terytorium.

    gwara – to mowa obejmująca niewielkie terytorium ( np. g. orawska, podhalańska ); g. to też język określonej grupy ludzi, charakterystyczna dla jakiegoś środowiska, grupy zawodowej ( np. g. studencka, uczniowska, żołnierska, przestępcza )

    dialekt – to mowa obejmująca znaczną część kraju, to narzecze ( np. d.małopolski, mazowiecki); w obrębie d. mogą występować gwary; d. może być socjalny, miejski

    No, to „strzał”! ( takie gwarowe pożegnanie studenckie usłyszałam wczoraj ) :)

  338. Zuzanna pisze:

    I jeszcze jedno – zastanawialiśmy się właśnie przed chwilą, który to poseł tak komplementował „zmysłowoustą” dziennikarkę i padło na Cymańskiego! No więc dla pełnej równowagi w przyrodzie dodajemy błyskotliwe motto życiowe posłanki Beger: „Lubię seks, jak koń owies”.

  339. nemo pisze:

    O ile pamiętam, to pani Beger odpowiedziała na pytanie: Czy lubi pani seks?
    Pytanie do posła dotyczyło kwestii opodatkowania osób wykonujących tzw. wolne zawody np. pisarzy.
    - Pani poseł, co pani sądzi na temat obecności naszych wojsk w Afganistanie?
    - Panie redaktorze, ma pan fascynujące dłonie!

  340. Maslak pisze:

    Kakasia
    Prawdopodobnie rzeczowniki rodzaju meskiego, te same rozumiane (traktowane) osobowo, odmieniaja sie wg jednego schematu: stol, samochod, slupek (biernik jak mianownik), inna deklinacja – dla konczacych sie ,jak w rodzaju zenskim (a): sedzia, protoplasta, idiota, lazega, pijaczyna (biernik jak dopelniacz). A czy sa inne ? Nie wiem, ale mozemy rozwazyc.

  341. Maslak pisze:

    Wordhunterze,
    Pomoz, jesli laska, z meskim biernikiem podniesionym przez Kakasie !

    Ozorek,
    Kiedys na nieodzywanie sie na blogu mawiano „chamstwo i drobnomieszczanstwo”. Tak nie powiem, ale brak Cie tutaj !

    Zytzycie,
    Przekupny jestes – Zuzia ci pomaga, to do niej piszesz, a reszta ? Nic sie tam ciekawego nie dzieje poza agonia abonamentu ?

  342. nemo pisze:

    kogo, czego (nie ma)? – idioty, łazęgi, protoplasty, pijaczyny
    kogo, co (widzę)? – idiotę, łazęgę, protoplastę, pijaczynę

    kakasia pytała o zupełnie co innego ;)

  343. nemo pisze:

    kakasiu,
    te wszystkie przykłady (SMS, fiat, mejl, pilot) mają wspólną cechę – są obcego pochodzenia. Czy dlatego są personifikowane?

  344. Zuzanna pisze:

    Zytzycie!
    Melduję wykonanie zadania!

    Polska Gazeta Wrocławska
    ” IPOabonamencie” ( to tytuł główny artykułu, napisany łącznie, to nie pomyłka )
    do niego są dwa podtytuły:
    „Z opłat za media zwsolnieni zostali emeryci i renciści”
    „PO bez wizji reform publicznych”

    Gazeta Wyborcza ( oddz. wrocławski )
    Za „TAniec na lodzie” emeryci nie zapłacą ( tytuł główny )
    podtytuł:
    „Tylko PIS nie poparł zwolnienia z abonamentu RTV emerytów, rencistów, bezrobotnych oraz osób uprawnionych do świadczeń socjalnych i przedemerytalnych”

    Do roboty, Studencie! Mam u Ciebie piwo :)

  345. kakasia pisze:

    Nemo
    mejbi! Na to bym nie wpadła….
    Pomyśle o dalszym przykładach, zobaczymy, czy się
    ta reguła sprawdzi.

  346. nemo pisze:

    Ha, jak się sprawdzi, to będzie to moje odkrycie, dokonane 40 minut temu 8O ;) Te słowa nie tylko są obce, ale i stosunkowo nowe, bo na przykład telefon już się odmienia jak stół, choć obcy…

  347. nemo pisze:

    Marki samochodów personifikujemy od dawna.

  348. Zuzanna pisze:

    Do Nemo 12:04
    Szczerze mnie ubawiłaś!
    Na taki finezyjny przerywnik podczas wywiadu z dziennikarzem o „fascynujących dłoniach” mogłaby wpaść np. Szapołowska ale nigdy Beger, która prawdopodobnie nie zna słowa „fascynujący”.

    Myślę, że bawimy się w dyskurs akademicki o wyższości Świąt Wielkanocnych nad Bożonarodzeniowymi. Proponuję go zakończyć i niech każda pozostanie przy swoim zdaniu. :)

  349. Je-an pisze:

    Dlaczego diabeł (szatan, zły, itd) jest rodzaju męskiego? Czy to nie sprawka feministek? Boć przecie bywają diablice (kilka nawet tu się ujawniło..). A taka – jest samą w sobie, czy tylko jako połowica diabła?

  350. kakasia pisze:

    Bóg jest też rodzaju męskiego. Władcy niebios i piekła
    to jednak byli władcy, zatem mężczyźni, hi,hi.

  351. nemo pisze:

    Zuzanno,
    Każdy wyczytuje, co chce. Ja nie pisałam, że to wypowiedź pani Beger (o tych dłoniach), to był tylko hipotetyczny przykład. To nie ja zaczęłam o wyższości Mężczyzny nad kozą-żywicielką ;)
    O wyższości męskiego towarzystwa w pracy:
    „…bo mam to szczęście, że pracuję z samymi mężczyznami.
    Aż ciary przechodzą mnie po plecach, jak sobie pomyślę, że mogłabym trafić na takie ?koleżanki?, jak poniektóre! Chyba musiałabym przefarbować się na brąz i założyć pokutną włosiennicę, hihihi!!! ”
    Dlaczego sądzisz, że Twój atrakcyjny wygląd przynosi Ci korzyść w męskim środowisku, a w damskim już by Ci zaszkodził? Czy wygląd zewnętrzny, do którego się redukujesz, jest głównym walorem kobiety? Czy sklasyfikowałaś już swoich kolegów według rozmiarów bicepsów, kształtności pośladków, bujności fryzury, wielkości brzucha, zadbanych zębów, schludności i atrakcyjności ubrania, gustu w doborze krawatów, czystości obuwia? Nie! Ty ich podziwiasz w pierwszej linii za intelekt! Dlaczego masz takie kiepskie wyobrażenie o kobietach, które by Cię ewentualnie oceniały jako koleżankę w pracy? Obawiasz się, że zastosowałyby Twoją własną miarę, więc wolisz nie mieć damskiej konkurencji?

  352. Zuzanna pisze:

    Nemo, piszesz, że „każdy wyczytuje, to co chce” i właśnie wyczytałaś z moich wpisów, co chciałaś ze stosowną kobiecą zjadliwością i zbyt daleko idącą „nadinterpretacją tekstu”. Twoja sprawa.
    Jak dobrze się bawisz, to najważniejsze, bo w końcu po to tu jesteśmy, żeby się bawić „językiem” poprzez odkrywanie jego nieograniczonych możliwości, a Twoje możliwości są spore :)

  353. kakasia pisze:

    Nemo
    dalsze przykłady potwwierdzają Twoją teorię:
    starsze zapożyczenia zachowują się ‘normalnie’
    patrzę na FAKS/FLAMASTER
    a najnowsze (+ nazwy samochodów) w bierniku ‘wariują’
    patrzę na MEJLA/MARKERA

    Swego czasu omawiał ten problem profesor Miodek,
    ale na takie wyjaśnienie nie wpadł (właściwie nie wpadł
    na żadne, tłumaczył , że z niektórymi rzeczownikami
    tak to już jest :)

  354. Zuzanna pisze:

    Maślaku! Jasny gwint! Muszę w try miga podnieść swoje akcje intelektualne, żeby dorównać innym Blogowiczkom, bo Nemo autorytatywnie orzekła, że się „zredukowałam ino do wyglądu zewnętrznego”, jeszcze mnie Nasz Włodarz Kochany pogoni za obniżanie poziomu blogu.
    A więc, Zuzanno, do dzieła! :)
    Obiecałam napisać coć o cechach gwary podhalańskiej. Oto parę najważniejszych cech, wyróżnających ją spośród innych:
    1. Przede wszystkim akcent inicjalny czyli mowiąc po ludzku, wyrazowy – w tej gwarze pada na pierwsza sylabę tak, jak m.in. w czeskim i słowackim słowackim ( np. Łaciok z CHYżnego )
    2. w trybie warunkowym – bych w miejsce – bym ( np. bych chciała być mondrzejsa )
    3. nosówki „ę”, „ą” zastąpione em, en, on, om ( np. renka, gembusia, dombek )
    4. zanik ostatniej spółgłoski w grupie „-ść” ( np. doś, wyjś )
    5. wymawianie „ó” pomiędzy o/u ( np. Jendruś wpod w douł )
    6. w 1 os. lp. czasu przeszłego występuje koncówka – ek, – ak ( np. byłek, byłak )
    7. wymowa miękka spółgłosek „cz”, „ż” ( np. czista baba, żicie kroutkie )
    8. zestawienie i+ł=ył ( np. robył )
    9. mazurzenie, inaczej sakanie – zamiast sz, ż, ( nigdy rz ), cz, dż wymowa s, z, c, dz ( np. cas, sałas, gros )
    10. wymiana „ch” w wygłosie i nagłosie na „k” ( w Kościeliskak, kwalić, krzcić )
    11. przed „t” wymowa „f” ( np. a fto mi podskocy? )
    12. zastępowanie bezokolicznikowego „-ć ” przez „j” ( np. cekaj )
    13. a na koniec słynna labializacja, czyli układ warg ( nie języka ), przy wymowie samogłosek, wargi są spłaszczone lub zaokrąglone;
    labializacja to też poprzedzanie „o” niezgłoskotwórczym „u”( czyli „u” nie pełni funkcji samogłoski tworzącej sylabę ( np. uorać, uokno, uotwiera ).

    A teros zagadka, fto to jest – „pytac”? :)
    Hej!

  355. nemo pisze:

    drużba

  356. nemo pisze:

    kakasiu,
    dokładam spota (reklamowego), pagera, flipa (na deskorolce)

  357. kakasia pisze:

    Nemo
    ale jednak : ‘przesyłam scan’ Ale to chyba wyjątek!
    Dzięki za przykłady

  358. nemo pisze:

    Mnie wyjątki nie przeszkadzają. Nie ma reguł bez wyjątków, nieprawdaż? ;)

  359. kakasia pisze:

    Yes,yes,yes!
    PS Skąd masz te fajne emotikonki?

  360. nemo pisze:

    http://codex.wordpress.org/Using_Smilies
    kakasiu, tu jest wszystko :cool:

  361. kakasia pisze:

    Nemo
    dziękuję :lol:

  362. Maslak pisze:

    Zuzanko rostomila !
    Pytac – pytacz – pytajacy ? Proszacy ?
    Mazurzenie ?
    Bardzo, bardzo dziekuje.
    Co my tu wyjasniamy: goralski czy gowniarski ?
    Nigdy teoretycznego wykladu z goralszczyzny nie doswiadczylem i raduje sie, jak by mi kto na polu zrobyl. Kiedykolwiek zechcesz podzielic sie swoim hobem – jestem do uslug.
    Korci mnie, zeby wrocic do „i zaglusza”, ale nie wiem czy strawisz. Podobnie z czasem i wiatrem, takze z czyjes – czyjez. To mnie bawi, jak tablica Mendelejewa – dowodu nie mam (tekst), a wierze, ze mam racje. Przypuszczam nawet, ze S.P. mogla wymawiac zle. Wierze natomiast ze muzyk i teksciarz wiedzieli co robia i swiadczyliby po mojej stronie. Jesli nie spisz – odpisz. Pieknie dziekuje za fonetyke.

  363. Zuzanna pisze:

    Maślaku!
    Już szłam spać, ale wygaszając monitor, zobaczyłam, że jesteś.
    No to tak na dobranoc wyjaśnienie zagadki- pytac – Jesteś bliski, idziesz dobrym tropem, bo to właśnie jest „zapraszający na wesele”, nie myl z drużbą!
    To była starszyzna, ( przeważnie dwóch ), przystrojona w szarfy biało-czerwono-niebieskie, jechali na koniach przed młodą parą, śpiewali głośno różne przyśpiewki i tak zapraszali całą wieś na wesele.

    Przyjechał do mnie dzisiaj z Pragi Ray Charles, miałeś rację i jest na płycie „Bustet”!
    Do jutra :)

  364. Maslak pisze:

    Zuzanno,
    Teraz to juz latwo: Swat. Skad tyle nalecialosci z rosyjskiego na Podhalu ? Oni maja sprashivat’ = pytac. Ale rowniez = prosic. N.p. on sprosil piat’ kilogramov pomidorov = poprosil o pomidory. Swat zaprasza na weselisko, albo Swat prosi o reke Fidrygalskiej dla swojego samobojcy itd. Chyba, ze Fidrygalska jest chlop. Wtedy Swat idzie do Samopomocy Chlopskiej po rade jak apsztyfikant moze sam sobie pomoc. Mozna kontynuowac, ale czeba o jezyku. O.K.
    Busted – imieslow bierny czasu przeszlego – bankrut, bez grosza. Od „to burst” (slang – to bust, to get busted ) – sie zrujnowac, albo kogos z……c. Takze rozpasc sie, zalamac, po ciaglych i usilnych probach osiagniecia czegokolwiek. Nikomu nie zycze. Rowniez : pojsc do pudla, na Podwale itd. Takze – biuscic od: a bust, ale wole nie zaczynac…Nie mam tej piosenki to nie pamietam dokladnie ktorego wariantu skosztowala nasza artyzda. Powiedz, co myslisz o ironii: tekst versus walczyk. W sumie: czysty pozytek z szukania w Czechach. Gratuluje sukcesu !

  365. Maslak pisze:

    Zuzanko,
    A jakiejs przyspieweczki pytacow nie wrzucisz ?

  366. Stanisław pisze:

    Przeczytałem wypowiedź Pana Profesora na temat oceniania testów maturalnych z języka polskiego w zakresie wypracowania. Specjalnie tak napisałem: „test w zakresie wypracowania”, bo to unaocznia absurdalność metody klucza. Myślę, że problem nie leży w kluczu, który jest skutkiem a nie przyczyną. Trzeba kształcić wizytatorów oceniających nauczycieli pod kątem trenowania uczniów w samodzielnym myśleniu. Tak zrobiono w swoim czasie w Finlandii, a mniej więcej 10 lat temu nauczyciele przechodzili weryikację i ci, którzy nie uczyli samodzielnego myślenie i rozumienia materiału zamiast wkuwania, musieli odejść z zawodu. Skarżyła mi się taka 45-cio letnia nauczycielka, że oceniała ją o 20 lat młodsza smarkula tuż po studiach. Ale były to studia ze specjalizacją wizytatorską. Moja znajoma pszeszła tę weryfikację, ale była ona dla niej ogromnym stresem. U nas związki zawodowe nie dopuszczą do takich stresów u nauczycieli.
    Pozdrawiam
    Stanisław

  367. Stanisław pisze:

    Super, jak mawia moja córeczka w takim przypadku. I to pod wpisem na temat ortografii w internecie. To chyba dlatego, że pisałem wcześniej o pszenicy. Przepraszam.

  368. Stanisław pisze:

    Coś się ta strona zacina, chyba od mojego wpisu z „pszeszła”. Może teraz się odetka. Od paru lat nęka mnie problem językowy. Może był już tutaj stawiany, tylko przeoczyłem. W oststnich latach furorę robi forma „będę potrafił, będziesz potrafił” itd. zamiast „potrafię”. Coraz więcej osób tak mówi, a mnie to bardzo razi. Czy jest to forma prawidłowa?

  369. Zuzanna pisze:

    Panie Stanisławie!
    Cieszę się, że znalazł się jeszcze ktoś, kto maturę ” z klucza”, ( głównie wypracowanie ), uważa za absurdalną!

    A forma „będę potrafił” jest błędna.
    Pozdrawiam

  370. Zuzanna pisze:

    Maślaczku!
    Skądeś Ty wygrzebał tę starodawną, już na co dzień niestosowaną piękną formę „roztomiła”? Wciąż mnie zaskakujesz wiedzą o języku, mimo że Cię od dawna nie ma u nas.

    Nie rozpisuję się, bo mam trochę pracy, ( zaniedbałam Piłsudskiego i szef mi o tym delikatnie przypomniał ), ale jedną przyśpiewkę pytacy chyba pamiętam, piszę ” z rozumu”, jak wrócę do domu, to sprawdzę, czy dobrze.

    Wiesz, jak górale swobodnie podchodzą do ” czystości przedmałżeńskiej”, więc i słowa przyśpiewki nie mogą być inne:
    „Z kamycka na kamyk przeskakuje rzecka,
    jeden zloz, drugi wloz, jo se panieniecka!” :)
    Hej!

  371. Stanisław pisze:

    Nie mam odpowiedzi na problem z „potrafić”, więc uściślę, że wiem, iż jest to czas teraźniejszy. Ale opisuje on stan, który jest aktualny teraz i zapewne będzie w przyszłości. Będę potrafił oznacza dla mnie, że teraz nie umiem, ale w przyszłości będę umiał. Ale w zdaniu „po ukończeniu kursu potrafię robić na drutach” też teraz tego nie umiem. Czy może właśnie to ostatnie zdanie jest nieprawidłowe i powinno być sformułowane w czasie przyszłym?

  372. zytzyt pisze:

    Student mówi: Dzię-ku-ję. :)
    A piwo? Hmmm… Nie wiem jak się wirtualnie stawia piwo? :lol:

  373. zytzyt pisze:

    Wypowiedź skierowana do Zuzanny. Pozdrawiam!

  374. nemo pisze:

    Potrafisz robić na drutach?
    Teraz nie potrafię, ale jak skończę kurs, to może będę potrafił ;)

  375. Stanisław pisze:

    wreszcie się strona odblokowała. Dostałem odpowiedź od Pani Zuzanny, ale jej nie widziałem. Pani Nemo odpowiada coś przeciwnego, więc problem jest. Nemo zawsze wie wszystko, ale ja tego „będę potrafił” nie czuję.

  376. WORDHUNTER pisze:

    „… teraz nie potrafię ale po skończeniu kursu to wtedy może potrafiłbym…”
    Ukończenie kursu jeszcze o niczym nie przesądza…
    „…odebrał staranne wykształcenie, i nawet posiadał pewną wiedzę,,,”
    Pozdro. , W&H.

  377. Maslak pisze:

    Stanislaw

    Potrafic – bezokolicznik
    Potrafie – czas terazniejszy
    Potrafilem – czas przeszly
    Potrafilem bylem – czas pozaprzeszly
    Bede potrafil – czas przyszly

    Tak samo odmieniasz „umiec”, „znac” i inne.
    Dlaczego to sprawia trudnosc ?

  378. WORDHUNTER pisze:

    Własnie wysłuchałem w radiu wykonanej przez Ochmana pieśni „gitarą o mur…” czy jakoś tak i dowiedziałem się że rzeczony śpiewak otrzymał nagrode im. Jana Kiepury… A to się zdenerwuje p. Bogusław Kaczyński!!!
    Pozdro. ,W&H.

  379. Zuzanna pisze:

    Panie Stanisławe!
    Czas przyszły występuje w dwu postaciach: prostej i złożonej. „Będę robił”, ” będę pisał” – to formy czasu przyszłego złożonego, a w takim czasie występują TYLKO czasowniki niedokonane.
    Dokonane zaś „zrobię”, „napiszę”, „usiądę”, występują TYLKO w czasie przyszłym prostym.
    Natomiast czasownik „potrafić”, moim skromnym zdaniem, jest jednak dokonany, po prostu „potrafię” i już. Dlatego nie widzę go w czasie przyszłym złożonym „będę potrafić” , jakoś mi to źle brzmi, już prędzej „będę potrafił”, ale też mi to „nie stroi” :)
    Zobaczymy, co na te wątpliwości powie Nasz Mistrz i Jego zdanie będzie tu ostateczne.

  380. Zuzanna pisze:

    W-Hunterze! Cieszę się bardzo, że znowu jesteś. Bez Ciebie tak jakoś nijako.
    Pozdrawiam :)

  381. Zuzanna pisze:

    Maślaku!
    Znalazłam jeszcze dwie przyśpiewki pytacy – oto one:

    „Puście nas ta puście ej! s nami nie gardzijcie,
    na ftorek, na środe ej! na wesele przyjdźcie!”

    „Młody pon, młody pon wykup se pierzine,
    bo jak nie wykupis wykupi fto ine!”

    Jak chcesz sobie przypomnieć słowa „Busted”, to wejdź na adres
    http://www.lyricsdepot.com/ray-charles jak tam już będziesz, wybierz „Busted Lyrics” i będziesz miał słowa w oryginale.

  382. Zuzanna pisze:

    Witaj, Studencie!
    Cieszę się, że mogłam Ci pomóc. Jak postawić wirtualne piwo? Zapytaj, jakie lubię i…narysuj :)

  383. Maslak pisze:

    Zuzanna
    To Busted pelnilo sluzebna role w dyskusji o „zaglusza” versus „i zaglusza”. Szlo o porownanie idealnej zgodnosci melodii z tekstem (Na francuskiej0 i kontrastowego zderzenia miedzy tekstem a melodia (Busted) dajecego efekt nieco komiczny.
    Jesli porownasz akcenty w kazdym wierszu piosenki o kawiarence, zobaczysz ze „i zaglusza” wpisuje sie w konwencje, natomiast samo „zaglusza” zostawia dziure, irytujaca i niewytlumaczalna, o ile nie jest to swiadome synkopowanie, o co autorow, w tamtym czasie, nie mozna posadzac. Czy rozumiesz teraz o co mi szlo ?

  384. Maslak pisze:

    Zuziu, dziekuje za lyrics. Wszystko jasne – busted, po prostu marny los i tyle. Nie zadne zalamanie. Bedzie, jak przyjedzie powiat po graty. Lozeczko z zona w grypie pewno tyz wyjedzie. To bylo bardzo marginesowe pytanie, osiemnaste w kolejce.

  385. Bartek G. pisze:

    Dziękuję Zuzanno za odpowiedz. Zawsze miałem wątpliwości co do tego słowa. Razi mnie jak ktoś obcy lub znajomy mówi słowa : poszłem, włanczam, wziaść. Skąd ludzie biorą takie słownictwo i czemu coraz więcej ludzi tak mówi?

  386. Zuzanna pisze:

    Bartku G.!
    Pytałeś tak dawno, że musiałam przeglądać nasze wpisy, ażeby znaleźć, o co pytałeś i co Ci odpowiedziałam? :)
    Wpadaj częściej do naszego KLUBU MIŁOŚNIKÓW JĘZYKA i fanów Naszego Mistrza. :)

  387. Zuzanna pisze:

    Pawle!
    Poszukując pytania Bartka G. znalazłam Twój miły wpis z 14 maja 17:13, ( nie było go wtedy, bo strona się czasem zacina, jak jest zbyt „gorąca” dyskusja :)
    Dziękuję za mocne wsparcie, bo, jak sam czytałeś, jestem w mniejszości!
    Pozdrawiam ciepło

  388. Maslak pisze:

    Bartek G.
    To dranstwo: poszlem, przyszlem, wziasc, wlanczac jest juz od bardzo, bardzo dawna. Wzielo sie z niedouczenia, wzorow z podworka a nie z ksiazki. Nie mysl, ze powstaly te karaluchy niedawno. Dzieki temu, szybko mozesz poznac z kim masz rzecz. To bardzo pomaga.

  389. Zuzanna pisze:

    Maślaku!
    Zaraz wyjeżdżamy na weekend do Pepików, ale nie mogę zostawić Cię bez odpowiedzi.
    Poszłam na dół i jeszcze raz posłuchałam „Kawiarenek”, masz rację, teraz dopiero, kiedy mnie naprowadzileś, słyszę to przesunięcie akcentu, Ty masz „ucho”! :) Przyznaj się, grasz na jakimś instrumencie? Jestem pewna, że grasz!

    Masz niskie ukłony od Seniora, który prosi przekazać, że chętnie pogwarzyłby z Tobą przy szklaneczce.
    Do niedzieli
    Hej!

  390. Maslak pisze:

    Zuzanko ostomila !
    Nie przesadzaj z pochwalami. Tak sie poprawnie mowi, jak wyzej, ja wtedy napisalem z dwoma bledami. A twoje przyspieweczki – smakowite ! Nie trzeba tumaczyc ich rubasznosci. Sa wlasciwe dla srodowiska i kontekstu. Niewlasciwe jest wyciaganie tego, w niewlasciwy sposob, przez tak zwanych „a ja wiem !”. To co, nie chcesz poklocic sie o tekst pioseneczki ?

  391. Maslak pisze:

    Zuzienko,
    Szepnij Seniorowi, ze malo ze zaskarbia sobie sympatie ludzi, a jeszcze Zuzke wychowuje, jak nalezy i – chwala mu za to. Juz sobie mysle, jak my z nim posmielibysmy sie nad roznymi glupolami, ze sil by nie stalo ! Wpusc Go w ten komputer – prosze !
    Gram. A co, nie wolno ?
    Pobrykaj po Zlatnej Pradze i wracaj !

  392. nemo pisze:

    Szurgotku,
    od kogo oczekujesz odpowiedzi?

  393. Maslak pisze:

    Zuzanna,
    Tanio ci nie przejdzie. Napisali „wiatr zatrzymal sie na chwilke”, a nie „czas”. Od pierwszego wersu do ostatniego, wiatr ma kupe roboty na tej Francuskiej: powiewa, zagielki przefruwaja, wstazka Wisly lsnila pod wiatr, wietr szepce, wietrzyk muska, daje ulotnosc, ruch, zawirowanie, bardzo wazny jest ten wiatr. Naraz – zatrzymal sie. Widzisz efekt ? „Czas” jest tu obcy. Neprichem. Foreign body. To po co go uruchamiac ? Mozna by bylo, gdyby sie chcialo go potem zatrzymac. Ale – tego nie bylo w zamysle. Inny kontekst. Autor wyczulony byl przeciez na wszystkie microniuanse. Dalej: czyjes oczy, czyjes usta, czyjes wlosy wietrzyk muska. „Czyjez” (jesli nie twoje ?) nie pasuje. Tu nie ma dialogu. Jest impresja obrazka, znowu ulotnosc, gwar, mnostwo ludzi, a wietrzyk lata jak glupi od jednego do drugiego, to tu, to tam, jakze lekko i stosownie do chwili ! Porownaj z Mlynarskiego „na parkiecie tlum, przy ustach usta” – tu ci wala na wprost, six by nine between the eyes – tlum. A na Francuskiej jest lekko, zwodniczo, sentymentalnie – zgodnie z melodia walczyka.
    Wychodzac z powyzszego wnosze o uznanie „wiatr” i „czyjes” jako obowiazujacych (Szanowny Ekspercie). To bylo w czasach flirtow z Francja, czasach Edith Piaff, Mirelle Mathieu, Aznavour, Montand, o Sekwanie, o kwiatkach bratkach i Wisle. Lekie, naiwne pioseneczki jak i ta.

  394. Bartek G. pisze:

    Oglądałem właśnie film z blogu. Pan Jerzy powiedział w nim ze można mówić ?pójdę do rynku? w sensie zatrzymania się pod rynkiem, Czemu nie jest tak samo z ?pójdę do sklepu???
    Maslak.
    Tak, rozumiem ze te ?słowa? nie są wytworem 21 wieku. Ale czemu nawet w telewizji mówią niepoprawnie. Jedyny Polski film w którym zwrócono uwage na rozrastanie się tego ?chwastu? był ?Dzień Świra?, lecz nic nie poskutkowało a masa mówiła błędnie i będzie mówić.

  395. kakasia pisze:

    Heleno, Paulusie, Nemo i inni -
    czytacie , jesteście (Nemo czasami tak)?

  396. nemo pisze:

    Kakasiu,
    jak jest z biernikiem słowa „blog”? Dyskutowaliśmy tu o dopełniaczu bloga/blogu, ale już nie wiem, czy odmieniać jak bóg czy jak stóg? To drugie lepiej mi podchodzi :cool:

  397. kakasia pisze:

    Nemo
    istnieje w j.polskim grupa rzeczowników posiadająca
    w dopełniaczu formy oboczne, np przystanku/przystanka.
    Moim zdaniem i ‘blog’ tu przynależy.
    Z innej beczki: pójść jak z płatka to skąd? O jaki płatek
    jakiego kwiatka tu chodzi?

  398. nemo pisze:

    Ten płatek może mieć germańskie pochodzenie. W zwrocie „Vom Blatt singen, spielen” (odpowiednik „śpiewać lub grać jak z nut”) chodzi o umiejętność wykonywania nowego utworu prosto z arkusza nutowego, bez uprzednich długotrwałych ćwiczeń. Umiejętność ceniona przez dworskich kompozytorów piszących utwory na zamówienie lub na ważne okazje np. msze koronacyjne itp.
    Blatt – to zarówno arkusz papieru jak i liść czy płatek, więc poszło jak z płatka = wie vom Blatt… = z łatwością i bez błędu.
    To taka moja teoria, ale podparta obserwacją pewnego dyrygenta, który się bardzo cieszy, gdy do jego zespołu muzyki renesansowej przychodzi ktoś nowy i od razu potrafi zagrać „vom Blatt” czyli prosto z arkusza nutowego.

  399. nemo pisze:

    Co o tym sądzisz, kakasiu?
    Stanisław chyba też zna niemiecki?
    O, i knop już się dawno nie odzywał :(

  400. kakasia pisze:

    Nemo
    tak, faktycznie, chyba masz rację. Coś mi się zresztą wydaje
    że ten problem był tu omawiany. Sory, że musiałaś
    jeszcze raz odpowiadać.
    To prawda, knop się też dawno nie odzywał…

  401. Paulus pisze:

    Kakasiu, Nemo,
    Jestem, czytam… czekam.
    P.

  402. kakasia pisze:

    Paulusie
    NA CO???? Na wgad?

  403. Maslak pisze:

    Bartek G.
    Jak sie ciesze, ze sie tu wprowadziles, tak sie spiesze podpowiedziec, ze mowimy zawsze Pan Profesor Jerzy Bralczyk. Bo to jest Akademia, a akademia rozni sie od motlochu tym na co sam wskazujesz, surowo przestrzega dobrego jezyka i obyczajow. Niepoprawnosc wymowy (jak w twoich przykladach) pozwala odrozniac ludzi. Kiedys wzdychalem za XIX – wieczna Anglia w ktorej jezyk decydowal o miejscu spolecznym. Teraz, ciesze sie razem z toba, bo mamy to samo. I nawet „ustroj ludowy” nie zabrania. Ten podzial bedzie sie raczej poglebial i nie warto starac sie, aby bylo inaczej. Niech cham chamem pozostanie na wieki wiekow amen. A jak sie nie podobuje to – do szkolki, do szkolki… Jezyk bedzie swoistym swiadectwem wyksztalcenia.
    Sklep, szkola, dom to miejsca scisle jednoznaczne, zamkniete, w ktorych wiadomo co sie robi. Ide do domu, jak – ide do Grzesia. Natomiast rynek to zbior najprzerozniejszych rzeczy, jak miasto, dzielnica, ulica itp. Miejsce, nie obiekt. Ide na rynek – to samo co ide na pole. Jesli idziesz do samego rynku i nie dalej, i potem zawracasz to – ide (tylko) do rynku. Jako limit twojego marszu. Ma to sens ? Napisz !

  404. WORDHUNTER pisze:

    * Na blogu red. Adama Szostkiewicza ostatnio sporo komentarzy poświęcono p. Poseł Beacie Kempie, która miała za złe Premierowi że za młodu poćpywał ” bo to się rzuca na mózg” jak twierdziła. W odwecie, P. Poseł Julia Pitera miała za złe p.B. Kempie że ta nie reagowała gdy w dzieciństwie zakazywano jej garbienia się przy stole i teraz tak ma…..
    * Pewien znany polityk powiedział „PRZESTRZEP” ale tylko raz…
    * Jak w końcu jest poprawnie: „pośmiElibyśmy się ” ( red.Ziemkiewicz) czy „pośmiAlibyśmy się” ? Pozdro. , W&H.

  405. nemo pisze:

    Poradnia PWN
    „Poprawnie się śmiać
    Jak należy poprawnie zapytać? Czy śmialiście się? A może Czy śmieliście się?
    W zasadzie to wszysto jedno, gdyż obie formy są notowane w słownikach, choć śmieliście się jest kwalifikowane jako regionalizm. Formy śmieli się, śmieliśmy się itd. pochodzą z gwar mazowieckich i upowszechniają się od końca XIX wieku. Dziś spotykane są dość często, przynajmniej w języku mówionym warszawian, ale w Korpusie Języka Polskiego PWN są wciąż rzadsze od form śmiali się, śmialiśmy się itd. Ta sama oboczność dotyczy niektórych innych czasowników, zob. hasło lać, śmiać się, ziać, zwiać w Słowniku wyrazów kłopotliwych PWN.

    ? Mirosław Bańko”
    WH,
    myślę, że rozwiewa to Twoje wątpliwości. Redaktor Z. użył regionalizmu ;)

  406. zytzyt pisze:

    Dzień dobry Zuzanno! Śmiem wątpić, czy ten blog jest godzien takich małoambitnych tematów jak piwo. Mimo wszystko zrobię to. Jakie piwo jest Twoim ulubionym?

    Wracając do spraw językowych. Podczas pisania mojej drugiej prac znalazłem rzecz ciekawą. Pewnie wielu z Was widziało już Uniwersalną Ściągaczkę Zebraniową, ale wydaję mi się to na tyle ciekawe, że umieszczę do niej link.
    http://www.polskaludowa.com/dziwolagi/jpg/sciaga_przemowienia.jpg. Pozdrawiam!

  407. Stanisław pisze:

    Pani Zuzanno,
    Nie było mnie trochę. Znalazłem słownik, w którym „potrafić” występuje ze znaczkiem „dk” i długi elaborat polemizujący z tym słownikiem. Według mnie prawda jest taka, że na wyczucie językowe jest on traktowany jak dokonany, a w rozbiorach analityków wychodzi, że brak do tego podstaw. Chyba jednak będę nadal kierował się wyczuciem językowym. Tyle, że mądzy ludzie mówiący „będę potrafił” nie beda już przeze mnie brani za niedouczonych. Raczej za takich, którzy starają się narzucić naukową poprawność. A w końcu naród kształtuje język w dłuzszym okresie czasu.
    Pozdrawiam.
    Droga Nemo,
    Niemiecki tylko trochę się przyda do zrozumienia epitafium Petera Klahra. Byłem w Bad Doberan z dwoma profesorami z Rostocku (co prawda od ekonomii) i obaj trochę się spierali w sprawie prawidłowego przetłumaczenia plattdeutsch na współczesny niemiecki literacki.

  408. nemo pisze:

    Stanisławie,
    chodziło mi o etymologię „jak z płatka”. Jak dotąd nikt nie potwierdził, ani nie zaprzeczył mojej teorii. Epitafium w Bad Doberan wystarczy mi w oryginale ;)
    Potrafić to synonim umieć. Jeśli pytam: „Będziesz umiał to zrobić?”, to mam na myśli moment w przyszłości, jak się za to zabierzesz. Teraz ci się wydaje, że umiesz karmić kota, a Ja chcę się upewnić, że jak zobaczysz trzy głodne zwierzaki patrzące z wyczekiwaniem, to nie zrejterujesz zatrzaskując za sobą drzwi :(
    Pytający, „czy będziesz potrafił?” oczekuje obietnicy, potwierdzenia nadziei lub wątpliwości. Odpowiadający „nie wiem czy będę potrafił” asekuruje się na przyszłość. Jak nie wyjdzie, to powie: „Przecież ostrzegałem” :cool:

  409. nemo pisze:

    Nie mam manii wielkości, „ja” miało być z małej litery :oops:

  410. von Debilis pisze:

    Mam pytanie natury semantycznej słowa „produkcja”. Przed dosłownie kilkoma sekundami w programie przyrodniczym usłyszałem, że południowa afryka jest największym „producentem złota”. Czy można mówić o produkcji surowców, które jak by nie było powstają bez udziału aktywności człowieka. Czy niewłaściwsze dla samego procesu pozyskiwania było by słowo „wydobywanie”?

  411. Bartek G. pisze:

    Maslak
    W sumie masz rację, ze ma to sens. Przepraszam Pan Profesor Jerzy Bralczyk (biję się z serce). Znasz może jakąś książkę godna przeczytania?? Oczywiście o języku polskim.

  412. Bartek G. pisze:

    (biję sie w serce)*

  413. Stanisław pisze:

    Wykład Nemo jest absolutnie prawidłowy dla „potrafić” jako czasownika nie dokonanego. Tylko wbrew naukowej analizie był on w mowie potocznej i literackiej traktowany jak dokonany. Podajcie mi przykład „będzie potrafił” w literaturze polskiej do roku 1945. Jeżeli ktoś mi taki przykład poda, to się poddam. A ja się nie upieram, że „będzie potrafił” jest błędne, tylko mnie po prosty razi osobiście.

  414. Bartek G. pisze:

    Pytanie do Pana Profesora Jerzego Bralczyka.
    Czy lub kiedy będzie miał Pan Profesor konferencję w Warszawie?

  415. Stanisław pisze:

    Kakasiu i Nemo,
    Nie było mnie wcześniej bardzo długo i dopiero teraz przeczytałem o płatku. Nigdy sie nad tym nie zastanawiałem, ale wywód „jak z płatka” od „wie vom Blatt” trafia mi do przekonania. Gdyby jeszcze udało sie sprawdzić, że „jak z płatka” używano głównie pod zaborami niemieckojęzycznymi. Ale mogło się rozprzestrzenić bardzo dawno. Brawo. Jest to odkrycie.

  416. Maslak pisze:

    Bartek G.
    Niestety, za daleko jestem od polskich ksiegarni i polskich ksiazek, i nic ci nie moge doradzic. To zabrzmi obrazoburczo ale – czy nie lepiej czytac polska literature napisana dobrym jezykiem ? Dobrych, renomowanych autorow ? W dziedzinie, gatunku, ktory cie interesuje ? Ksiazki jezykoznawcze, raczej prace lub podreczniki, dadza ci mase ciekawostek, ktorych i tak nie zapamietasz, a pojdzie na to masa czasu. Bedziesz sie potem popisywal drobiazgami, ale wplywu na twoja sprawnosc jezykowa nie bedzie. Z pewnoscia znajde tu oponentow. I – bardzo dobrze. Pozdrawiam.

  417. Maslak pisze:

    Zytzyt
    Niestety, link do Scigaczki nie dziala. Moze sprobujesz jeszcze raz ?

  418. Paulus pisze:

    Nie wiem, czy o to chodzi, ale możliwe…
    http://www.larmo.art.pl/humor/kodprzemowien.html

  419. Maslak pisze:

    Paulus
    Kod przemowien rewelacji nie ma, ale jest prawdziwy. Tak mowi wiekszosc politykow. To dobre zajecie (nie zawod), wystarczy plesc i sa korzysci. Widze z bliska jak slowa, same slowa, przynosza pieniadze i zaszczyty. Niestety to bardzo zawodna kariera. Dzieki za pomoc.

  420. Danuta P. pisze:

    Dobry wieczór, dawno się ni odzywałam, ale to przez Zuzannę… Wypowiedź, że chciałaby mnie za szeficę wstrząsnęła mną i w takim stanie trwam.
    Przed parma dniami wiceprokurator krajowy przeraził mnie taką wypowiedzią: „w demokratycznym panstwie prawa, do którego Polska należy…” Czy ktoś wie, do którego panstwa Polska należy? Coś przegapiłam, nie da sie ukryć…Serdecznie pozdrawiam przedurlopowo.

  421. von Debilis pisze:

    Pani Danuto jak dla mnie, wypowiedz wiceprokuratora jest wystarczająco jasna. Zapewne zdaje sobie Pani sprawę, że chciał on powiedzieć „w demokratycznych państwach prawa, do których Polska należy…”. Myślę, że nie jest to aż takie uchybienie przy wypowiedzi na żywo (w języku mówionym).

  422. nemo pisze:

    Danuto,
    mam nadzieję, że jesteś wstrząśnięta, ale nie zmieszana ;)

  423. Maslak pisze:

    Danuta P.
    Mysle, ze nie powinnismy ukrywac nazwisk politykow i urzednikow, ktorzy paskudnie mowia po polsku.
    Choc tylko na blogu, ale niech maja swoja publiczna „satysfakcje”, moze cos dotrze. To skad byl ten wiceprokurator ?

  424. Danuta P. pisze:

    Maślaku, to był wiceprokurator KRAJOWY

  425. Stanisław pisze:

    Droga Danuto P.
    Wiceprokurator krajowy wyobraża sob ie jakieś urojone państwo prawa, zastanawia się, czy Polska do niego należy. Dochodzi do wniosku, ze tak, bo inaczej trzeba się podać do dymisji. Bardzo proste w sumie.

  426. Maslak pisze:

    Danuto P.,
    Moze po prostu czlowiek sie „przejezyczyl” i tak wyszlo. Trzeba by miec wiecej przykladow, zeby go oceniec. Polska ma chyba kilku wiceprokuratorow krajowych i usytuowanych w kilku miastach; czy wymienienie jego nazwiska byloby nie na miejscu ?

  427. Stanisław pisze:

    von Debilis ma wątpliwości semantycznie uzasadnione, natomiast gospodarczo nie. Nie chodzi w tym przypadku o złoto w postaci wytworzonej przez naturę lecz w postaci przetworzonej przez człowieka – wydobute z podziemnych pokładów i pozbawione zanieczyszczeń, a wreszcie przetopione w sztabki. Podobnie mówi się o producentach rolnych. Niby wszystko samo rośnie, ale bez człowieka nie byłoby plonów i trudno by siętransportowało np. kawę bez jej uprzedniego zapakowania w worki o jednakowej wadze. Wydaje się, że większe wątpliwości mogą dotyczyć ropy naftowej, ale też nie da się jej „wyprodukować” bez zainstalowania wież wiertniczych, wież wydobywczych (na ogół tych samych, tylko trochę doposażonych) i rurociągów przesyłowych, a także stacji pomp, jeżeli ciśnienie złoża nie wystarcza.

  428. Zuzanna pisze:

    Wielce Szanowny Panie Profesorze!
    Ośmielony przez wnuczkę postanowiłem osobiście podziękować za serdeczne słowa skierowane przez Pana Profesora pod moim adresem. Palce już nie do klawiatury komputerowej, z fortepianową jeszcze sobie z biedą radzą, ale przecież grać można z zamkniętymi oczami. W palcach utrzymuję fajkę i od czasu do czasu szklaneczkę. Zatroskana progenitura zabrania, ale staremu już nic nie zaszkodzi, a wszystko może pomóc. Dusza młoda, myśl jeszcze jasna, ale ciało coraz słabsze. Czuję się jak wykopalisko archeologiczne. Żyć tak długo to towarzyskie faux-pas, ale widać, mam odpowiednie środowisko naturalne.
    Składam tą drogą wyrazy najgłębszego szacunku i niskie ukłony dla Szanownego Pana Profesora, wszystkich Dam i Dżentelmenów niezależnie od wieku.
    Senior

  429. zytzyt pisze:

    Tak Paulusie, o to dokładnie mi chodziło!

  430. von Debilis pisze:

    Panie Stanisławie, nie mogę się nie zgodzić z trafnością pana sądów. Z kilkoma jednak zastrzeżeniami.
    Po pierwsze produkcja rolna jest zainicjowana przez człowieka. To on pole zasiewa, nawozi itd. Jest to proces powtarzalny i możliwy do odtworzenia. Natomiast przy wydobywaniu złota, ropy mamy do czynienia z pobieraniem gotowego produktu którego nie tworzymy, który nie powstał przy pomocy człowieka.
    Dlatego też można według mnie mówić o produkcji paliwa, wytwarzanego z ropy, czy też produkcji sztabek złota (przetapianych z wydobytego surowca). Czy można jednak mówić o produkcji złota? Czy produkcji ropy? Tym bardziej , że produkcja wedle mojego rozumienia polega na przetwarzaniu elementów A w produkt B. tutaj natomiast mamy samo B (złoto) nie ma elementów A. Nie powiemy przecież, że złoto otrzymujemy ze złota.

  431. nemo pisze:

    A jak nazwać proces pozyskiwania złota, srebra i platynowców ze szlamu po elektrolitycznej produkcji miedzi w hucie „Legnica”?
    Człowiek znajduje samorodki, wypłukuje piasek złotonośny, używa rtęci do wiązania złotego pyłu itd. Z tego wszystkiego produkuje złoto w formie zdatnej do handlu i do użytku. Jakoś we wszystkich znanych mi językach mówi się o produkcji złota i nikomu to nie przeszkadza ;)

  432. von Debilis pisze:

    Panie Nemo, osobiście myślałem o zastosowaniu słowa „wydobywanie” bądź „pozyskiwanie”. Nie udawajmy, że nasz język jest, aż tak ubogi aby wrzucać wszystko do jednego worka.

  433. Stanisław pisze:

    Panie (Pani?) von Debilis. Podaję druga formę ze znakiem zapytania bo już raz popełniłem gafę z Nemo, podobnie jak Pan (Pani?). Co do produkcji, proszę zwrócić uwagę, że przyznałem rację pod względem semantycznym, natomiast odmówiłem ją w aspekcie gospodarczym. Bogactwo języka w statystyce pomaga w tworzeniu drabinek klasyfikacyjnych. Przy ustalaniu podstawowych podziałów język statystyków ubożeje. Pozyskiwanie surowców naturalnych według oficjalnej statystyki jest zaliczane do działalności przemysłowej. Do wyrobów przemysłowych w dziale „Górnictwo”
    zalicza się m. in. węgiel kamienny, gaz ziemny i rudę żelaza. Bardziej szczegółowo rocznik statystyczny wyróżnia górnictwo węgla i wydobycie torfu, ale na poziomie ogólniejszym w obu przypadkach występuje produkcja. Myślę, że szczególnie ruda jako produkt może budzić sprzeciw, ale statystycy dla swoich klasyfikacji maj opracowania teoretyczne uzasadniające takie podejście. Kiedyś język statystyków tworzący tzw. katalogi wyrobów buł jeszcze dziwiniejszy. Zwis sufitowy oznaczał lampę wiszącą, a zwis męski, ulubieniec satyryków, oznaczał krawat. Ostatecznie problem sprowadza się do pytania, czy dziennikaże przekazując informacje podane przez statystyków powinni się ściśle trzymać terminologii GUS. Tu odpowiedź nie może być jednoznaczna. W czasopismach gospodarczych, w tym w zielonej wkładce do „Rzeczpospolitej”, powinni używać tylko terminów oficjalnych.

  434. Stanisław pisze:

    Wymądrzam się i napisałem „odmówiłem ją” mając na myśli „odmówiłem jej”. Trzeba czytać zanim, się wyśle

  435. von Debilis pisze:

    Panie Stanisławie, wobec takowej argumentacji nie pozostaje mi nic innego jak przyznać panu racje.
    PS Jestem przedstawicielem tej brzydszej części naszej populacji, więc obyło by się bez gafy. Co mimo wszystko sugeruje, że sam użyłem niewłaściwej formy. Dlatego też z miejsca przepraszam Panią Nemo.

  436. nemo pisze:

    von Debilis,
    nie ma sprawy ;)
    Mój słownik podaje taką definicję produkcji:
    „zespół skoordynowanych procesów pracy, w których świadoma i celowa działalność ludzka przekształca przedmioty pracy, używając do tego środków pracy”
    Produkcja to słowo obcego pochodzenia, bardziej polskie jest chyba wytwarzanie lub wytwórczość, a produkt to wytwór lub dzieło :)

  437. Stanisław pisze:

    Słowniki nie wszystko rozwiązują. Żyjemy w okresie intensywnej nomen omen produkcji wyrażeń pod pozorem pojawiania się nowych pojęć. Przodują pod tym względem tłumacze dokumentów unijnych. Mam taką teorię: na tłumaczenia ogłaszano przetargi wygrywane przez najtańszych oferentów. Tłumacze znali jako tako języki, natomiast nie mieli pojęcia o pojęciach, które w tłumaczonych tekstach występowały. Nie wiedząc, że polskie odpowiedniki już dawno istnieją tworzyli nowe. Wszyscy się dziwią, że urzędnicy unijni powymyślali tyle dziwnych pojęć. Np. każde województwo, ministerstwo, a nawet spółka skarbu państwa tworząc strategię własnego rozwoju zaczyna od określenia swoje „misji”. W innych przypadkach, do których należy produkcj, nie da się przecenić wkładu ideologii. Marks ograniczył pracę produkcyjną, czyli pozwalającą powiększyć wartość przedmiotu pracy, do działalności przemysłowej. Marksiści nie mogli uchylić się od zaliczenia do pracy produkcyjnej górnictwa. Wszak i Stachanow i Pstrowski byli górnikami, a na pewno produkowali. Jeszcze w latach 70-tych tuzy naszej ekonomii spierali się, czy do pracy produkcyjnej, czyli produkcji, można zaliczyć transport. Z całą pewnością produkcją nie były żadne usługi, szczególnie finansowe. Po transpormacji mamy podejście odwrotne. Każda praca, która się daje sprzedać, a szczególnie ta, której efekt da się sprzedać, jest produkcją. Mamy więc produkcję usług transportowych i usług finansowych, a nawet erotycznych gdzieniegdzie. Te ostatnie tam, gdzie są rejestrowane i opodatkowane. Przykładów usługowych nie chciałem wcześniej podawać, żeby zbytnio nie mącić w głowach, ale ostatecznie się zdecydowałęm, za co z góry przepraszam

  438. von Debilis pisze:

    Panie Stanisławie, niema za co przepraszać. Tego by jeszcze brakowało, abyśmy doczekali czasów, w których będzie należało przepraszać za swoją wiedzę.
    Osobiście to mogę podziękować za podzielenie się z nami tymi informacjami. Pozwalają one naświetlić ten temat z innej (szerszej) perspektywy.

  439. Maxxim pisze:

    Najgorsze, że taplając się w zalewie tekstów czytanych podczas przesiadywania w interniecie utrwala się to niesamowicie. Ostatnio zauważyłem, że taka przeglądarka firefox – ma opcję korekty błędów ortograficznych – stylistyki niestety nie zmieni…

  440. Grzesiek pisze:

    Czas już odejść od orgotrafii. Niczemu ona nie służy, jest tylko umówionym przez ludzi schematem, którego nauczono się przestrzegać. Wiele bardziej znaczącym jest sam kontekst pisanego zdania niźli jego ortografia. Jakie ma znaczenia „żaba” i „rzaba”? Identyczne. Tak więc idąc z duchem czasu proponuję odejście od klasycyzmu i nabranie w tej kwestii nieco dystansu.
    Jeśli chcemy być tacy klasyczni to dlaczego nadal nie mówimy „Tryumf” zamiast „triumf” lub inne przykłady, które można mnożyć.
    Uważam, że odejście od ortografii jest naturalnym procesem przemiany języka, który dzisiaj coraz częsciej traci funkcje estetyczne na rzecz realnie przekazywanej treści. Liczy się jedynie treść przekazywanych informacji, ich kontekst nie zaś forma. W ten sposób zanika kultura języka, która zastępowana jest przez jego użyteczność. To cena, jaką płaci sięza medializację życia i rozwój cywilizacyjny. Pisał już o tym Witkacy kilkadziesiąt lat temu.

  441. Duduś pisze:

    Witam serdecznie Pana profesora i Szanowne grono użytkowników tego forum.
    Na wstępie chciałem Panu serdecznie podziękować za to co robi Pan dla polskiego języka, jestem pełen podziwu dla Pana umiejętności przekazywania wiedzy na temat polskiej mowy.

    Niedawno wywiązała się pomiędzy mną i znajomym dyskusja na temat czy brak tzw. „ogonków” we wpisach na forum internetowym, blogu itp. należy traktować jak błąd ortograficzny, czy nie. Moim zdaniem o ile ich brak w całej wypowiedzi można uznać za dopuszczalny gdyż są to zaszłości z tzw. netykiety, która pozwala na nieużywanie polskich znaków diakrytycznych o tyle, jeśli w danej wypowiedzi występują pojedyncze słowa zawierające te znaki, a reszta słów ich nie zawiera (choć powinna) to jest to regularny ortograf. Czy mógłby Pan profesor lub ktokolwiek z Was odnieść się do tej kwestii?
    Z góry dziękuję i przepraszam za ewentualne błędy, których starałem się uniknąć, a które na pewno nie umknęły uwadze szanownego grona.
    Pozdrawiam serdecznie i z niecierpliwością czekam na odpowiedź.

Dodaj komentarz

*