O fizjologicznych metaforach języka trafnych intuicyjnie.
Ten wpis został opublikowany
dnia 2008-05-18 o godz. 11:44 w kategorii Jerzy Bralczyk, Video.
Możesz śledzić komentarze do tego wpisu, korzystając z wątku RSS 2.0.
Możesz dodać komentarz lub wysłać sygnał trackback ze swojej strony.
Panie Profesorze,
zachwyt dla góralszczyzny i Górali jako “rasy” wyraziły tu zaledwie dwie osoby, ale w takim natężeniu, jakbyśmy wszyscy ten podziw podzielali
O potencjalnych możliwościach dyskutowaliśmy dawno temu. Cieszę się, że przyznaje im Pan rację bytu
Ze zrozumieniem obejrzałem wczoraj w TVN-24 p. red. Omene Mensah opalająca się na plaży w Chorwacji…
Ze zrozumieniem też obejrzałem dzisiaj jej prognozy pogody stamtąd - ale już starannie ubranej, bo jak wiadomo wrażliwe cery należy eksponować na słońce stopniowo… Pozdrowienia dla wszystkich, W&H
Wielce Szanowny Panie Profesorze!
Ośmielony przez wnuczkę postanowiłem osobiście podziękować za serdeczne słowa skierowane przez Pana Profesora pod moim adresem. Palce już nie do klawiatury komputerowej, z fortepianową od biedy jeszcze sobie radzą, ale grać przecież można z zamkniętymi oczami. W palcach utrzymuję fajkę i od czasu do czasu szklaneczkę. Zatroskana progenitura zabrania, ale staremu już nic nie zaszkodzi, za to wszystko może pomóc. Dusza młoda, myśl jeszcze lotna, ale ciało coraz słabsze. Czuję się jak wykopalisko archeologiczne. Żyć tak długo to towarzyskie faux-pas, ale widać mam dobre środowisko naturalne.
Ponieważ nie usiądę już do tej klawiatury, pragnę tą drogą złożyć Panu Profesorowi najgłębsze wyrazy szacunku oraz przekazać ukłony dla Dam i Dżentelmenów w każdym wieku.
Senior
Panie Stanisławie!
Możemy sobie pogratulować ” słuchu językowego” Obojgu nam źle brzmiało ” będę potrafił”.
Po powrocie z weekendu przejrzałam wszyskie Słowniki j. polskiego i w każdym słowo “potrafić” ma przypisany aspekt dokonany, a w nawiasach ( i niedok. ) U Doroszewskiego znalazłam informację, że dawniej to był czasownik tylko dokonany, dzisiaj dok. ( i niedok. ).
Szober natomiast podaje, że czasownik ten w czasie teraźniejszym i przyszłym występuje tylko w jednej formie: “potrafię” , czyli w prostej, tak jak czasowniki dokonane.
W każdym słowniku jest mnóstwo przykładów z literatury pięknej na użycie czasownika “potrafię” w różnych czasach, nigdzie nie występuje w złożonej formie czasu przyszłego.
Jak wskazuje XX wiek erudycja, wiek i pochodzenie
jeszcze nikogo nie uchroniły przed katastrofalnymi
poglądami. Jeżeli Pan Senior rzeczywiście nauczył
swoją wnuczkę seksistowskich postaw, to smutny
to fakt.
Dziwi mnie, że Pan Profesor nie odniósł się ani słowem
do kuriozalnych wypowiedzi pani Z. Za dużo brutalności
w gwarze góralskiej razi, ale ‘kuda kobietom do mężczyzn’
już nie.
W ubiegłym tygodniu wszystkie stacje R i TV prześcigały się w cytowaniu pewnej wypowiedzi:
Cytat A: “…JUŻ nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie”
Cytat B: “…Nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie”
Cytat “B” nie posiada słowa “JUŻ” i wg. mnie jest znacznie słabszy w wymowie od cytatu “A” I teraz nie wiem czy odpowiedzialni za te emisje dziennikarze:
a) Robili to celowo kierując sie sympatią lub antypatią do autura wypowiedzi, a wiec byli stronniczy - a nie powinni…
b) robili to bo nie przywiązywali wagi do istotnego tu słowa “JUŻ” - a wiec byli………….- a nie powinni…
Z tym jeszcze można żyć, ale trwożę sie o los naszych dziatek i pradziatek bo słyszę że w tak ważnej sprawie jak tematy maturalne nawet z matematyki czy fizyki nie były sformułowane jasno. Czy nie stać już najwyższej klasy pedagogów na jasne formułowanie myśli zwłaszcza gdy przelewa się je na papier? Ale ostatno słyszę że sprawa jest “rozwojowa” i zdania autorytetów w tej sprawie są podzielone….
Pozdrowienia, W&H.
Wyglaszanie refratu rzecz wazna i skoro mamy pomoc, probowalem dociec genezy tego “obciachu”. “Ciach, ciach” chyba onomatopeiczne dla ciecia, obcinania, nawet wskazania, ze cos zrobione bylo szybko i sprawnie. Kloda drewna, siekiera, drwal - i tez jest “ciach, ciach”, jesli drwalowi idzie. A jak mu nie idzie, bo raczki sie trzesa albo mu sie bylo omsklo po skraju klody, to wtedy jest obciach, obcial marny wiorek zamiast zozrabac klode. Wstyd i sromota na cala wies - ale obciach ! Podobnie chyba funkcjonuje “oblamac sie”, “omsknac sie”, albo w warszawskiej gwarze: “nie obzieleniaj sie” to znaczy: nie boj sie, ze ci nie wyjdzie, nie boj sie obciachu, nie wahaj sie.
Chyba mozna znalezc wiecej przykladow na taka role “om”, “ob” na poczatku wyrazu. Moze sie to na cos przyda.
WORDHUNTER dotknal ciekawej sprawy. Jakis czas temu, red. Passent dziwil sie, ze p. Ziobro nie odwolal swojej, tej wlasnie, wypowiedzi o G. ze “ten pan juz nigdy nikogo zycia nie pozbawi”. Gdyby p.Ziobro odwolal, znaczyloby, ze G. - pozbawi. Zycia.
Pani kaka, na temat mojej osoby może sobie Pani prowadzić różne pogwarki kipiące jadem, które zdradzają Pani rzeczywisty poziom, mnie to po prostu śmieszy, natomist absolutnie zabraniam Pani zabierać głos na temat naszego Seniora w takim, jak powyżej, tonie. Jest to z Pani strony obrzydliwe!
Wpisałam w google “będzie potrafił” i znalazłam 2 200 000 pozycji. Firma poszukuje pracownika, który “będzie potrafił”, uczelnia proponuje studium, którego absolwent “będzie potrafił” itd. W moim 3-tomowym słowniku z roku 1979 jest dk a. ndk.
Skoro potrafić = umieć, móc, zdołać dokazać czegoś, zrobić coś, być w stanie
to nie przeszkadzają mi formy:
jest w stanie - potrafi
będzie w stanie - będzie potrafił
A że w literaturze pięknej nie ma przykładów?
Szukajcie, a znajdziecie
Kakasiu,
chyba masz zbyt wysokie oczekiwania Dobrze, że choć zakrwawione ciupazecki nie zachwyciły. Może jak sie Pan Profesor otrząśnie z zachwytów i komplementów, to ten seksizm dostrzeże, a może nie
Słowniki cytują literaturę piękną, a nie ogłoszenia internetowe, prasowe czy inne. “Potrafię” to jedyna forma dla tego czasownika w cz. teraźniejszym jak i w przyszłym.
Gratuluję, ponieważ zachowałaś spokój i wypowiadasz się nadal spokojnie i z dystansem na dziwne i nieuzasadnione ataki wspózawodniczek.
@nemo & @kakasia
Może by tak podyskutować i się posprzeczać ale na temat, a nie ad persona?
@Administrator
Mój pierwszy wpis czeka na akceptację, w ten sposób drugi, bezpośrednio wpisany po pierwszym, wydaje się bez sensu albo niecałkowicie zrozumiały.
Możne to poprawić?
Dziękuję.
Zuzanno,
złość piękności szkodzi
Ojojoj, tyle agresji na smutną konstatację, którą i ja podzielam. Mój dziadek uczył mnie, że uleganie emocjom jest słabością, a złośliwe przekręcanie imion lub nazwisk w celu ugodzenia ich właścicieli jest niskie i się nie godzi. Mój dziadek był wołyńskim kawalerzystą bardzo dbałym o maniery. Twój dziadek nie byłby zapewne dumny z formy obrony jego czci, którą obrałaś atakując kakasię
Pani Kakasiu,
Wprost w zachwyt wpadlem czytajac Pani slowa ! Tylko tam trzeba by jeszcze dodac Urode: ” Jak wskazuje XX wiek, Uroda, erudycja, wiek i pochodzenie jeszcze nikogo nie uchronily przed katastrofalnymi pogladami”. Poglady nalezy zwalczac. Zwlaszcza takie, katastrofalne w skutkach ! A jak kto jest paskudny, ze pozal sie Boze i ma poglady - tez go zwalczac ! Na temat, nie na temat - piszmy na tym Blogu o pogladach. To malo - jeden na drugiego ! Za poglady.
Panie Profesorze
Mieszkałem w Zakopanem prawie dziesięć lat i nie słyszałem o przypadku użycia ciupagi w trakcie bójki. Ciupaga dla górala rzecz święta. Nosi się ją do odświętnego stroju.
Nikt tak ubrany ciupagą wywijał nie będzie , ani dochodził swoich praw i racji.
Górali i góralszczyzny nikt rozsądny nie nakazuje lubić ani podziwiać . ale ocenianie ogromnej rzeszy ludzi z Podhala poprzez pryzmat niezbyt dowcipnych rysunków Andrzeja Mleczki to prawdziwy obciach i kwaszenie
Profesorowi po prostu nie wypada…
knopie,
jeśli już, to ad personam.
Jeżeli wpis Zuzanny z godz. 18:02 nosi znamiona spokoju i dystansu, to ja zaczne wszystkie Twoje wpisy rozumieć au rebours
Przejrzałam też wszystkie słowniki etymologiczne i w żadnym nie znalazłam nawet wzmianki o tym, że wyrażenie “jak z płatka” może mieć germańskie pochodzenie.
Wszystkie utrzymują, że słowo “płatek” ma rodowód ogólnosłowiański a nawet wprost staroczeski.
J. Krzyżanowski wywodzi “jak z płatka” z dawnego znaczenia słowa “płatek” - “kawałek lnu”, “chusta”, “chustka” i późniejsza ( XVI w. ) “chusteczka”, w co dawniej wiejskie kobiety zawijały masło czy ser idąc na targ. Z łatwością bylo im płatek lnu rozwinąć.
Może być jeszcze inna hipoteza na rodowód “jak z płatka”: kiedyś środkiem płatniczym były “płaty” sukna, lnu, skąd wzięło się słowo “płatek” i w końcu wyłącznie polskie “płacić” oraz ogólnosłowiańskie “platiti”. A więc “jak z płatka” - mogło znaczyć “łatwo, szybko, po uiszczeniu zapłaty”.
Knopie drogi,
dziekuje za akceptacje “obciachu”. Czy masz przyklady na inne slowa, gdzie “ob” i “om” znacza podobnie ? “Ma sens” oczywiscie. Zrobic to ja sobie moge…
Zuzanno,
Wywiodlas genialnie ! Po Krzyzanowskim. Goluboi platochek, sosovoi platok, czyli chustka, na maslo, na targ i “wszystko idzie jak po masle” ! Gratuluje intelektu.
za Słownikiem poprawnej polszyzny PWN pod redakcją niezastąpionych Doroszewskiego i Kurkowskiej:
“zabronić komu robić co albo robienia czego: Zabronił synowi wychodzenia (wychodzić) z domu; por. bronić”
knopie,
jako niespotykanie spokojny człowiek nie ulegam łatwo emocjom Przeczytałam wszystko, nie tylko reakcje moje i kakasi, i co? Jakieś dalsze wskazówki?
Zytzycie!
Wróciłam dzisiaj z Pragi ” złotem i piwem” płynącej i postanowiłam stanąć w obronie “piwa” tak niesłusznie zdeprecjonowanego przez Ciebie do rangi “niegodnego tego bloku”. “Piwo” ma stare korzenie i piękną historię:
Słowo “pivo” w znaczeniu “napój” pojawiło się w j. staroczeskim już w XIV w. jako zapożyczenie z łaciny ( “potus”, “potio” - picie, napój ) i było eufemizmem słowa “olovina” oznaczającego napój alkoholowy wyrabiany ze słodu zbożowego. “Piwo” zadomowilo się w cerkiewno-słowiańskim, staroruskim, starobułgarskim i starosłoweńskim. W j. litewskim pozostał “alus”, a w staroislandzkim “ol” w znaczeniu “piwo”.
A potem powstały przecudnej urody deminutiva takie jak “piwko” i “piweczko” ( XVI w. )
Wcześniej ( XV w. ) były już nazwy osobowe: panowie Piwo, Duszypiwo, Pącipiwo, Półpiwo, Sęczypiwo czy takie nazwy jak “sklep piwny”, “list piwny” ( dokument).
Natomiast “oczy piwne” są wymysłem Lindego ( 1811 r. ). Przed XIX w. oczy, jak konie, bywały “siwe, gnade, kare”.
Widzisz, Zytzycie, jakiej “piwo” nabrało rangi?
Nie ma tematów “niegodnych”, nie należy tylko patrzeć na nie “z góry”!
A piwo lubię imbirowe.
Maslaku i szanowna reszto,
WADR (with all due respect), ale naprawdę to wszystko zmierza w złą stronę.
Przejrzyjcie komentarze z pierwszych wgadów i porównajcie z obecnymi.
Po 1) było ich 4 razy mniej niż obecnie pod jednym postem
Po 2) ich treść była w zdecydowanej większości ściśle związana z tematem/ami
Po 3) Nie pośród nich żadnych osobistych sporów, pogaduszek o gustach/poglądach ani historyjek “z życia wziętych” ni przypiął, ni wypiął :]
Nie kwaśmy, nie obcinajmy, tylko się ogarnijmy i wróćmy na właściwy tor dyskusji
W sieci jest mnóstwo miejsc na gadki-szmatki-duperszwance ludzi, których nic nie łączy. A nas chyba łączy jednak dość istotna sprawa zwana językiem ojczystym, hm ?
Mr Hitch, bardzo madrze, ale moich wpisow,na obce tematy, poza dzisiejszym, nie ma. Jest naturale, ze ludzie w toku rozmowy sa przyjazni. Nie jest mile, kiedy sa intrusions. Pozdrawiam.
Drodzy, Knopie i Maślaku!
Z serca dziękuję. Ostatnie dni utwierdziły mnie tylko w moich poglądach.
Na pożegnanie przytoczę Wam fragment recenzji wydawcy mojej trzeciej powieści przygowywanej do druku: “Ciepła, mądra, optymistyczna powieść nie tylko dla kobiet z przesłaniem: wszystko może ci się udać, jeśli tego mocno pragniesz”.
Serdecznie pozdrawiam
Zuzanna
Panie Hitch,
idąc za Pańską radą zajrzałam wstecz, może za blisko, bo do 5 marca “Kto komu i czego ponadosypowywał, czyli przedrostkowe piękno”. Przeczytałam wszystko i co stwierdziłam? Ciekawa dyskusja, mało na temat, jeden punktujący sędzia liniowy (knop), jeden z obsesją na tle polonistek (brevis) i tyle Komentarzy oczywiście mniej, ale wgady były częstsze. Niektórzy komentatorzy krytykują niemerytoryczność wpisów, sami nie wnosząc nic do tematu i pod tym względem nic się nie zmieniło
“Myślę nie raz, nie dwa:
Cóż po ciele jak jedwab?
Cóż po talii
jak dlii
łodyga?
Cóż po kuchni twej świetnej
i po duszy szlachetnej,
gdy na jednym jedynym ci zbywa?
Odrobiny mężczyzny na co dzień
jakże życia odmieni ci tło!
Z odrobiną mężczyzny na co dzień
wszystko będzie inaczej ci szło.
Może nawet cię nie brać na ręce,
gdyby na to on nie miał zbyt sił,
byle rano zaśpiewał w łazience,
lubił rosół i tkliwy on był.”
Maślaku, wyobrażasz sobie, co odnajdywałabym w poczcie i od kogo, gdybym podała tutaj mój adres e-mailowy i jakie otrzymywałabym telefony jako “rasowa seksistka” od “walczących feministek”?
Nieodrodnej wnuczce swojego dziadka z “Rollandowskim, rubasznym humorem nastawiającym pozytywnie do życia” gratuluję ciepłego i mądrego podejścia do problemów tego świata i życzę wielu zachwyconych czytelników, zwłaszcza męskich
Ostatnio wpadl mi w rece wywiad z kims kto uzyl slowa celebryta, czy juz tak zle z naszym jezykiem polskim, ze nie uzywamy slow jak chocby : znana osobistosc?
Szanowni Państwo,
To właśnie to, co przeczytałem we wpisie Pana Hitcha z 22:28 wywołało we mnie tak sprzeczne odczucia.
1. Cieszę się, że teraz jest więcej wpisów (cztery razy więcej to wiem ile, ale cztery razy mniej? czy to 1/4?) dzięki temu niemal zawsze jest coś nowego do przeczytania.
2. “Trochę” mi szkoda, że proporcje wpisów “na temat” i “nie na temat” się odwróciły, ale to przecież my (między innymi) podrzucamy tematy (byle językowe albo co najmniej z okolicy języka [i nie mam tu na myśli spraw gardłowych])
3. Spory na tematy językowe mi nie przeszkadzają; śmiem nawet twierdzić, że stanowią one przyprawę, sól tego bloga (choć pamiętajmy, że trudno ugotować zupę z samej soli, a jeśli nawet się uda - bywa ona niezbyt smaczna).
3a. Nużą mnie wynurzenia osobiste, a już zwłaszcza wzajemne spijanie sobie z dzióbków (tak chyba należałoby powiedzieć w przypadku rozmowy twarzą w twarz) każdej wypowiedzianej/wypisanej frazy. (Niezainteresowani z pewnością w mig odgadną o kogo chodzi, zainteresowani zapewne pozostaną we wzajemnym uwielbieniu ["Kumie, chwalą nas. Kto? Wy mnie, a ja was"]).
Panie Hitch,
Wiem, można tu odnieść wrażenie, że jest p. Maślak i jakaś nieistotna “reszta”, ale takie potraktowanie dyskutantów wydaje mi się z lekka niestosowne (jak to Pan napisał? WADR? - specyficznie wyrażony “R”)
Pozdrawiam, do przeczytania za dwa dni.
P.
Ps.
Jest coś takiego, jak “Modlitwa św Tomasz z Akwinu” http://www.krolikiewicz.pl/krol/swiatlo/modlitwa.html
Polecam szanownym dyskutantom zapoznanie się z jej treścią. Można z niej wyciągnąć dla siebie ciekawe nauki. Moje ulubione zdania to drugie i trzecie.
Drogie Zuzanno iNemo. Nie posiadam słownika Doroszewskiego, a to był autorytet. Jeżeli wg niego czas teraźniejszy jest identyczny z przyszłym, to ten fakt wyjaśnie wszystkie problemy. Martwię się, że pod wpływem młodszych naukowców wyciągane są wnioski odmienne, a forma “będę potrafił” robi karierę i za jakiś czas już nikt jej nie będzie kwestionował. Nemo ta forma nie razi, bo jest zapewne dużo młodsza ode mnie i jest do tej formy przyzwyczajona od dziecka.
A co do “jak z płatka” to żaden argument nie ma waloru naukowego. Chyba trzeba najpierw zbadać, gdzie dokładnie “jak z płatka” występowało najpierw. Mnie osobiście “wie vom Blatt?” pasuje lepiej niż “jak z chusty” czy “jak po maśle”. Niestety, plebiscyt w tym przypadku niczego nie rozstrzygnie. A ja przed chwilą w komentarzu do poprzedniego wpisu napisałem “dziennikaże” i teraz mi wstyd.
Stanisławie,
oboje należymy do generacji, której wstyd z powodu drobiazgów, więc nie możesz być wiele starszy ode mnie, jeśli w ogóle jesteś starszy Być może forma “będzie potrafił” nie razi mnie, bo jestem zbyt zgermanizowana i przyzwyczajona do “wird koennen” w sensie precyzyjności języka?
Byłem w stanie, jestem w stanie, będę w stanie
Umiałem, umiem, będę umiał
Potrafiłem, potrafię, potrafię
Nemo,
czyżby młodszej generacji już nie było wstyd z powodu drobiazgów? Chyba tak nie jest. Mam troje dzieci i dwojgu z nich bywa wstyd z powodu drobiazgów, w tym najmłodszej (rocznik 1982) jest wstyd nie tylko błędów ale i każdej najmniejszej niedoskonałości. W Polsce przegrywała we wszystkim w rywalizacji z kolegami pozbawionymi wstydu. Potem w Glasgow,a obecnie we Francji, gdzie robi doktorat, opisana cecha charakteru o dziwo pomaga. A z wiekiem trudno trafić. Byłem pewien, że Helena jest starsza ode mnie - dzieciństwo na Ukrainie, zesłanie z Rodzicami. U mnie zesłani byli dziadkowie. Okazuje się, że Helena jest ode mnie o kilka lat młodsza.
Pozwólcie, Moi Drodzy, że jeszcze raz się odezwę.
Chcę powiedzieć, że jest mi niezmiernie przykro, że moją obecnością zaburzyłam porządek i równowagę tego blogu. Nie było to moją intencją. Jestem jednak przekonana, ( może nieskromnie i bez podstaw, chociaż filolog to mój zawód ), że moje komentarze nie były to tylko czcze “gadki-szmatki”, “historyjki z życia wzięte” czy wręcz, uczciwszy uszy Blogowiczów, “duperszwance”. Większość z nich dotyczyły jednak języka ojczystego i poziomem merytorycznym nie odbiegały aż tak daleko od innych, mądrych i na temat.
Natomiast fakt, że czasami między te wpisy wkradał się ton trochę lużniejszy, dryfujący w regiony bardziej osobiste, to nie był on przecież tylko moim udziałem, a wynikał czasami z sytuacji i klimatu danej chwili.
Mam nadzieję, że teraz wszystko wróci do normy, blog znowu złapie właściwy kurs i będzie satysfakcjonował Blogowiczów odzyskaną wysoką rangą. A mnie pozostało już tylko przeprosić za moją na nim krótką obecność.
Specjalnie chciałam przeprosić Danutę P.
Danuto, Danusiu, Danko! Deklarując, że chciałabym mieć Ciebie za “szeficę” chciałam po prostu powiedzieć, że mogłabym pracować z szefową inteligentną, z poczuciem humoru, która nie ” dzieli włosa na czworo”, nie czepia się słów i nie spogląda na innych z olimpijskich wyżyn swojego intelektu. A z tych kilku Twoich wpisów, które kierowałaś do mnie i innych, takie właśnie wyciągnęłam wnioski. Natomiast wszelkie zgrubienia typu “szefica”, “matczysko”, “chłopisko” i wszystkie temu podobne użyte w odpowiednim konteksie nabierają bardzo ciepłego odcienia i to było moim zamiarem. Przepraszam, jeżeli odebrałaś to inaczej.
Przepraszam też Panią Kakasię za to, że w ostatnim wpisie kierowanym do Pani opuściłam “- się”, to była zwykła “literówka”, pisałam bowiem pod wpływem dużych emocji. Senior jest dla mnie po prostu Święty, to człowiek gołębiego serca, ogromnej wiedzy i wyjątkowej skromności, która cechuje ludzi wielkich. Wychowywali mnie z ojcem, mamy nie pamiętam, stąd pewnie bierze się mój podziw dla mężczyzn, który nie ma nic wspólnego z seksizmem.
Mam nadzieję, ba, jestem pewna, że ten mój wpis to już ostatnia “historyjka z życia wzięta” albo jak Kto woli “duperszwanc” jaki pojawił się na tym blogu.
Przepraszam raz jeszcze i serdecznie pozdrawiam wszystkich Blogowiczów bez wyjątku”
Paulusie,
Dziękuję za “Modlitwę św Tomasza z Akwinu” Wszystko to zgrubsza wyczuwłem intuicyjnie nie wiadomo skąd, ale teraz mam uporządkowane, a także zorientowałem się że nie są to moje własne odczucia, ale tego wspaniałego myśliciela sprzed 700 lat. Pozdrawiam, W&H
Trochę się wyrywam jak filip z konopii doskakując do blogu pomiędzy posiedzeniami. Bardzo się cieszę, że Zuzanna okazała się filologiem. Chociaż i bez tej informacji dobór źródeł do “potrafić” odebrałem jako w pełni profesjonalny.
Od kiedy to częstotliwość błędu sprawia że staje się regułą językową??Cham przemysłowy od zawsze wytwarzał swoje przystosowane do jego prymitywnego żywota reguły. Inna biologia inne żołądki inne krtanie, górno nosowa wymowa. Masywna czaszka. Język mniej delikatny ? zwierze. To że pies je padlinę nie znaczy ze ja mam go naśladować. Reguły językowe muszą być stałe, jak dogmaty religijne inaczej się rozlezie wszystko, tak jak Chrześcijaństwo teraz.
c.d.
Po prostu Maslak byl ostatnią osobą, która się wpisała i nie chciałem już wymieniać wszystkich po kolei
Również nie było moją intencją kogokolwiek krytykować imiennie. Miałem na myśli ogólną atmosferę blogu, która ostatnio zmieniła się, moim zdaniem, po trosze na niekorzyść.
A “wrzucone” neologizmy i kolokwializmy też nie były zabiegiem nastawionym “anty” wypowiedziom Pani Zuzanny czy kogokolwiek innego.
Z tego co się orientuję to pretenduję w tym gronie do miana najmłodszego, więc gdzieżbym śmiał stosować otwartą krytykę;)?
Być może moje “wyrażenie zdania” nie zabrzmiało na tyle neutralnie na ile bym sobie tego życzył, więc przepraszam tych, którzy wzięli to do siebie.
A kończąc już te “wynurzenia” i ucinając wątek osobisty nawiązuję do kwestii tego perfekcjonizmu. Stanowczo protestuję jakoby tylko starsze pokolenia miały dbać o drobnostki ;)! Fakt, że wśród rówieśników rzadko zdarza mi się spotkać kogoś, kto faktycznie dba np o poprawność swojej wypwiedzi, ale wyjątki się zdarzają
Myślę, że odrobina zwykłej inteligencji wystarczy, żeby będąc poprawnym nie wyjść na “sztywniaka” (bo taki tytuł zyskują ostatni obrońcy polszczyzny urodzeni po roku ‘90 ;)), a wręcz wpływać pozytywnie na dorastającą w mrokach niewiedzy młodzież
Pozdrawiam
mr Hitch
Panie Hitch,
obyczajem blogowym było dotąd, że wszyscy uczestnicy mając równy status zwracają się do siebie bez zbędnych ceregieli per ty. Wyjątkiem jest Pan Profesor oraz osoby obrażone, które dla podkreślenia zerwania wszelkich sympatii przechodzą z dotychczasowego Ty na Pan/Pani z osobą lub osobami będącymi sprawcami domniemanej obrazy. Jest jeszcze trzecia grupa, której przedstawiciele sami tytułują się np. Pan X. I tu jest problem, chcesz by Cię tykano, czy zwracano się per Panie Hitch? Tykanie oczywiście nie upoważnia do mniejszego respektu, jak i tytułowanie Panem nie gwarantuje nienaruszalności honoru Proszę o zajęcie stanowiska w tej kwestii.
Droga nemo,
Owo “Pan” przed moim pseudonimem ma za zadanie wyłącznie sugerować moją płeć, by nikt już nie miał wątpliwości
Kwestia respektu jest naprawdę drugorzędna, także nie zajmuję konkretnego stanowiska, bo nie jestem ani obrażony ani niedowartościowany ani nic z tych rzeczy Wystarczy, że będziecie kojarzyć Hitcha z rodzajem męskim
Trzeci gong. Ring wolny! Nie wiem co pt Blogowiczów napadło, przypadłość jakaś grupowa? Jeszcze ciut, a zaczniemy przypominać debaty sejmowe.
Ogromnie podobają mi się kłótnie w Izbie Gmin.
“Jak słusznie zauważył pan (X,Y) deputowany szlachetnego okręgu (Z) nasz problem polega na… Natomiast nie zauważył mój znakomity przedmówca, że problem ten rząd JKM próbował wielokrotnie rozwiązać pod światłym kierownictwem premiera desygnowanego przez ugrupowanie tegoż przedmówcy. I nie należy się w tym doszukiwać jakichkolwiek złych intencji. Żaden problem nie został dotąd rozsądnie rozwiązany przez rząd czcigodnego p.(M) Nie jest on bowiem w stanie cokolwiek rozwiązać, natomiast jest w stanie zasupłać najprostszą sprawę”
Zuzanno i Kakasiu,
Uwielbiam Was czytac, chyle glowe nad Wasza wiedza i mysle, ze kultura wyniesiona z domu pozwola Wam zakopac te tasaki.
Kochane moje serce sie wielce uraduje jak bedziecie znow paplac na blogu.
Ucalowania dla dwoch,
Renata
Wracam do aspektu dokonanego/niedokonanego
Ścinać - ja ścinam
Ciąć - ja tnę
Rozumiem że to ‘t’ w ostatnim przykładzie to jakieś
wspólne słowiańskie korzenie?
Ciąć - tnę. To taczej C pochodzi od t, a nie odwrotnie. Podobno w ogóle - nie tylko w językach słowiańskich - c pochodzi od miękiego t (”T’”). Czyli kolejność: t - t’ - ć -c). Ponoć nie ma innego źródła c niż t. Przynajmniej tak mnie uczono w liceum. Ale było to bardzo dawno temu, więc poglądy językoznawców mogły się już zmienić. Na przedstawionej teorii pewien uczony zbudował teorię, że w łacinie nigdy c nie wymawiało się jak “c” lecz zawsze jak “k”, np. Cicero to fonetycznie Kicero. Niby dlatego, że w łacinie nigdy nie występowało miękie t. Dla osób, którym to nie przemawiało do przekonania, taka wymowa była przerażająca.
Oh, o łacinie długo by można dyskutować W zależności od tego, w jakim kraju się jej uczyło, wymowa może różnić się diametralnie. Z braku tzw. native speakers trudno ustalić właściwe i jedynie wiążące normy. Lingwiści opierając się na tzw. pronuntiatus restitutus usiłują zrekonstruować język starożytnych Rzymian, ale jak udowodnić, kto ma rację Nawet tzw. łacina eklezjastyczna czyli kościelna, powstała w średniowieczu, jest różna w każdej grupie językowej, a jej wymowa w niektórych krajach jest często zitalianizowana.
Nemo, jak zwykle, może na kazdy temat i zawsze do rzeczy. Dyspensa dla mszy gregoriańskiej może pozwoli trochę przypomnieć łacinę eklezjastyczną. W czasach przedsoborowych we Włoszech łacińskie “ce” i “ci” wymawiano z włoska “szypiaszczo”, co dla nas brzmiło bardzo dziwnie. W łacinie eklezjastycznej orzeczenie bywało przesuwane przed dopełnienie, a to powodowało, że takie zdanie zupełnie inaczej brzmiało.
Z przyjemnością stwierdzam, że nie tylko w mojej klasie przez 4 lata wisiało hasło “Non scholae, sed vitae discimus”, przy czym prof Bieńkowski z niesmakiem wykrzywiając wąskie wargi cedził co najmniej raz w miesiącu “A germańscy barbarzyńcy, wyobraźcie sobie, czytali “ae” jako “oj”. Greckie “Eu” też, dlatego my żyjemy w Europie, a oni w Ojropie”
Fajnie się Was czyta A jakieś inne przykłady z t/c funkcjonujące
w naszym języku?
Z ciekawostek fonetycznych (ale o tym pewnie blogowicze wiedzą)
- samogłoska ‘f’ pojawiła się w polskim bardzo późno i nie od razu
się przyjęła. Takie’f'! Rozbawiło mnie to i wzruszyło jednocześnie.
Matka - macierz (Mater)
siatka -sieć
wata - wacik
chata - w chacie
tata - tacie
Tylko rzeczowniki przyszły mi do głowy.
Kakasiu,
z tą “samogłoską” f, to rzeczywiście ciekawa sprawa. Większość słów na f jak feministka, filozof, fajka, fantazja, faworyta, fosfor, fuga itp. to słowa obcego pochodzenia. Zastanawiam się, czy istnieją słowa rdzennie polskie na f?
Kot - kocię - kocić, pot - pocić
psota - psocić
kwasota - kwasić
Słów słowiańskich na “F” (spółgłoska jednak) chyba nie ma. Wszystkie te słowa pochodzą z języków romańskich i germańskich (chociaż może j. germańskie były tylko pośrednikiem)
Moim zdaniem nie! Z tego co pamiętam, to ‘f’ przyszło
do nas w średniowieczu. W językach słowiańskich zastępowane
było przez ‘p’ (Stiopa/Stefan) Przykładów zapożyczeń z
niemieckiego powinno być tutaj więcej.
W sprawie ‘f podaję
za profesorem Walczakiem (”Zarys dziejów języka
polskiego”- nie wiem, czy Pan Profesor ceni
tę książkę ale ja ja uwielbiam)
Najpierw ‘f’ pojawiło się jako głoska w sąsiedztwie
spólgłoski bezdżwięcznej (twardy,kwiat) , potem
ubezdźwięczniły się grupy ‘chv’ (chwała) i uprościły
‘pf’ (fala).LITERA ‘f’ to chyba z tego ostatniego
przykładu.
Prof. Walczak podaje też w jaki sposób ludność
mówiąca po polsku a nie znająca ‘f’ początkowo
radziła sobie korzystając z najbliższych fonetycznie
‘p/b’ - Fabian/Pabian(ice), Farben/barwa
“Fruwać’ to inaczej ‘furgać’,'furtać’ - to gwarowe, ale
biorąc pod uwagę obecnośc ‘f’ no to chyba raczej
z niemieckiego?
W sprawie t/c - dziękuję za przykłady, w większości
rzeczowniki. Przy ciąć/tnę zastanowiło mnie, że
to chyba jeden z nielicznych (?) przypadków, gdzie
po 1. osobie w czasie teraźniejszym nijak osoba
ucząca sie j.polskiego w słowniku bezokolicznika
nie znajdzie.
W angielskim czy niemieckim chyba nie do pomyślenia
(bezokolicznik kontra czas teraźniejszy)
Bardzo ciekawe to co napisałaś na temat “f”. Jak zinterpretować słowo “facet”, czy to jest jakaś metamorfoza słowa z jakiegoś innego języka, jeżeli tak to z jakiego?
W sprawie “C” i “K”:
“Maria Callas” (nazwisko w pisowni angielskiej) jest na greckich stronach internetowych pisana jako “??????” (nie wiem, czy greckie litery “wyjdą” dlatego literowanie: Kappa, Alfa, Lambda, Lambda, Alfa, Sigma) czyli “Kallas”.
knopie,
widzisz tę germanizację? Słów polskich nie staje, albo terminologia muzyczna się napatoczy, albo antyczne słownictwo przedwojenne…
Dzięki za poprawkę
Jak zwykle spóźniony. Fip i w/b to bardzo dypowe zamienniki. W hiszpańskim wymawia się jakby pośrednio. Stąd W jednych językach Hawana, a w innych Habana. Oczywiście wymowa hiszpańska to sprawa skomplikowana. Słuchajcie Andaluzyjczyków i mieszkańców Hiszpanii centralnej, a różnica melodii będzie większa niż pomiędzy Finami i Węgrami, chociaż słowa będą te same.
Ależ oczywiście Kakasiu!
Przyznaję otwarcie - jestem wielkim miłośnikiem języka angielskiego w każdej niemal odmianie i formie mimo wszystkich jego niedoskonałości zwanych prostactwem
I pozostając wiernym wspaniałej polskiej liryce chylę często czoła tekstom anglojęzycznych piosenek, które istotnie potrafią wzruszyć a czasem nawet zaboleć, jeśli jakaś fraza odnosi się akurat do nieprzyjemnego wspomnienia
Na przykład utwory “Memory” z musicalu Koty czy “All I ask of you” z Upiora w Operze (A.L. Webber) w żadnym języku nie zabrzmią tak pięknie jak w angielskim, a oryginały (przynajmniej mnie) przyprawiają o dreszcze
Hmmmm
chodziło mi bardziej o pojedyncze słowa, bez kontekstu.
Andrzej Żuławski twierdzi, że kiedy słyszy np wyraz
‘marchewka’, to nie tylko ma to warzywo przed oczami ale
również natychmiast czuje w ustach jego smak. Francuski
odpowiednik natomiast pozostawia go obojętnym.
Mnie roztkliwia ‘kaczuszka’, ale ‘duckling’ to dla mnie
takie samo słowo jak ‘book’ czy ‘torch’
Lubię: Tohuwabohu, saudade, perekotipole, dalniebojnyj gromkogawaritiel, hu lu, Kichererbse
Mojemu cudzoziemskiemu mężowi podobają się takie polskie słowa, jak dobranoc, koniec, kanapki, dzień dobry, filiżanka
Dziecku dwujęzycznemu: mięciutkie futerko
Mój amerykański wykładowca twierdził, że najpiękniejszym
polskim słowem jest ‘pobocze’
A te ‘hu lu’ i pozostałe (poza ostatnim of kors) to, nemo, skąd?
Kakasiu,
hu lu = chrapać po chińsku
saudade =blue, Weltschmerz, tęsknota i nostalgia za bezpowrotnie przemijającym życiem, utraconą miłością, melancholia…
Saudades, so portugueses
Conseguem senti-las bem.
Porque tem essa palavra
para dizer que as tem.
F. Pessoa mówi, że tylko Portugalczycy znają to uczucie, bo tylko oni posiadają słowo, by to wyrazić
perekotipole = tumbleweed, kłąb zeschłych badyli turlany wiatrem po stepie lub prerii (ukr.)
dalniebojnyj gromkogawaritiel = (ros.) głośnik dalekiego zasęgu, delikatne określenie mojej koleżanki-plotkarki ukute przez jednego kolegę, który jest teraz dziekanem
Tohuwabohu = (hebr.) chaos, zamęt. Jedno z pierwszych słów zapamiętanych przez moje dziecko, bo często wygłaszanych na widok jej pokoju
Ooooooo!
W ub. roku niemiecki magazyn ogłosił konkurs na najpiękniejsze
słowo świata. Wygrało tureckie ‘yakamoz’ - odbicie księżyca
w wodzie - a ‘hu lu’ zajęło drugie miejsce
Polskę reprezentowała ‘filiżanka’ (śliczne i na ‘f’
To tyle ode mnie.
Coś blogowicze, droga Nemo, zamilkli. Ja się więc
czasowo wyłączam i liczę na wpisy innych.
Kakasiu,
to ja też się wyłączę, bo co tu mam sama robić? Potem jeszcze wyjadę na jakiś czas, a po powrocie poczytam, co się pojawiło. Jeszcze tylko na koniec moje ulubione określenie zachodu słońca po fińsku: aurinkolasku, poznane dawno temu w Laponii. I perunamuusi - puree ziemniaczane. I najprzyjemniejsze: sauna kuuma = sauna jest gorąca czyli gotowa do użycia, usłyszane od pewnego Fina na przywitanie na zupełnym odludziu w czasie okropnej pogody
Witam Mam wątpliwości co do użycia formy “nadwyrężać”. Czy nie powinno być tak, że w piśmie należałoby stosować “nadwerężać”, natomiast (tylko i wyłącznie) w mowie DOPUSZCZALNĄ formną byłoby ‘nadwyrężać”? Moim zdaniem Polacy strasznie idą na łatwiznę i kaleczą język polski. Dlaczego mam czytać tą (a nie tę) książkę? Takich ‘dopuszczonych’ błędów jest masa. Ostatnio doszły mnie słuchy, o dopuszczeniu zwrotu “co tam pisze”. Proszę o wsparcie!
“A to ci dopiero?banialuka.
2008/04/3, czwartek
W tym odcinku zwracam Państwa uwagę - choć jej nie nadwyrężam - na kilka ciekawych spraw w języku.”
W zupełności się zgadzam z p. Profesorem odnośnie impertynenckiego zachowania p. Cejrowskiego. P. Profesor bardzo kulturalnie i delikatnie do wyraził. Widać takt i ogładę, której u ludzi pokroju imć Cejrowskiego próżno szukać.
Niestety, p. Cejrowski jest w dzisiejszych mediach dość popularny. Takie nastały czasy, że zamiast wzorów kultury osobistej jak dziennikarz Sznuk kreuje się takich chamów. Sprzedaje się coś, co jest szokujące, odstające od zwyczajowo przyjętych norm. Taki jest Cejrowski. Dla mnie - niezwykle odpychająca osobowość, taki zwyczajowy cham, któremu do pługa bliżej niż do telewizji.
Jeśliby p. Profesor miał kiedyś tą nieprzyjemność obejrzeć/wysłuchać program Cejrowskiego zauważyłby Pan tą wszechobecną pogardę dla wszystkich: Murzynów, Indian, Chińczyków, Francuzów, Amerykanów itp. Jednym słowem dla każdego kto nie jest “wielkim p. Cejrowskim”, niegdyś “Pierwszym Kowbojem Rzeczypostpolitej”. Mówi samo za siebie.
Marek
Byloby doskonale gdybys mogl przytoczyc kilka przykladow jak ten Cejrowski mowi, ta droga bedziemy mieli lepszy obraz “zwyczajowego chama, ktoremu do pluga blizej niz do telewizji”.
Marcin,
Interesujaca jest twoja propozycja o pisaniu “nadwerezac” i mowieniu “nadwyrezac”. To rozwiazaloby problem. Czy masz inne wyrazy, ktore dla uproszczenia mozna pisac inaczej niz wymawiac ? Serdeczne pozdrowienia.
“Gusiata dlinnoszjejeje” - rzeczywiscie ewenement. Trudno bylo przypuszczac, ze mowi sie “szjeja”. To chyba i Szjeremjetjewo, i szjest, i szjewjelitsa, i szjopot, i masa innych. Gusjata dlinnoszjejeje. Dlaczego nie ma ich w slownikach ? Mozna sie ubawic po szjeju ! Wyglada na to, ze to rzeczywiscie jedyne slowo z jejeje. Na koncu.
Drogi Panie Profesorze!
Nikt nie zaczął tego tematu, w ogóle mało dziś wpisów, czytelnicy musieli powyjeżdżać na długi weekend. A ja tak się spieszyłem, żeby jeszcze dziś to napisać.
Ale do rzeczy, w tym wyjątkowym dniu życzę Panu:
Przede wszystkim zdrowia. O wiele lepszego od tego, jakie miała Emilia Korczyńska. To żeby nie opuszczał Pan nagrań. Sumienności Rzeckiego. Pogody ducha i humoru Zagłoby. Wycieczek przynajmniej na miarę Kordiana (tylko mniej rozczarowujących). Wyobraźni Ani z Zielonego Wzgórza. Ażeby w Pana domu zawsze panował arkadyjski klimat Soplicowa. Wielu, wielu napisanych książek (to bardziej życzenie dla nas, czytelników). Harpagonowskiego majątku. No i życia długiego i szczęśliwego, jakich to pełno w baśniach.
Ostatnio, Drodzy Forumowicze, rozmawiajac z przyjaciolka pochodzaca ze Slaska uslyszalam: - Wiesz, zgrublam ostatnio.
I nurtuje mnie to: czy ona popelnila wielki blad jezykowy czy moze ja o czyms nie wiem… Jeszcze jej nic nie powiedzialam, ale wciaz to slowo w glowie mi siedzi.
Co Wy o tym sadzicie?
Tutlam
Przyjaciolka mogla powiedziec utylam, poprawilam sie, przybylo mi, przybylam na wadze, dostalam sadla, zaokraglilam sie, ale zeby “zgrublam” ? Powiedz jej bardzo delikatnie, ze to nie jest wlasciwe, ze to jest jeszcze gorsze niz “wygladam jak krowa”.
Marcinie,
“Co tam pisze ?” jest w pelni dopuszczalne, jesli mamy na mysli kompiuter, drukarke (maszyne, nie pania drukarke), jesli slyszymy z drugiego pokoju skrzyp piora na papierze i nie wiemy co to jest (n.p. “co tam jeczy, co zawodzi, co tam w deszczu po wsi brodzi ?”), jesli mowimy o osobie trzeciej i pytamy “co (on - w domysle) tam pisze ?” Stanowczo, jest niedopuszczalnym w jezyku polskim zwrocic sie do kogos piszacegoz pytaniem “co tam pisze ?”. Mowienie do kogos w trzeciej osobie jest wysoce obrazliwe , jak: Co sobie mysli ? Co tu robi ? Na co czeka ? Niech wyjdzie ! Co tam teraz pisze ? Pomijanie zaimka oznacza ignorowanie godnosci osobistej osoby, lekcewazacy ton i mija sie z kanonami dobrego zachowania.
Panie Stanislawie,
Jest jeszcze jeden dzwiek w hiszpanskim: pogranicze “w” i “b”, przedniojezykowe, czesciowo labialne, z polaczenia jezyka , zebow i warg. Nieco podobne do “s” sepleniacego (dolna warga, jezyk, gorne zeby) n.p. sutio. Podobno nastal w czasach Filipa II, ktory stracil dwa przednie, seplenil a caly dwor za nim.
Można powiedzieć: zgrubiałam w pasie, zgrubiały mi palce, zgrubiał głos itp.
“Zgrubłam” to pewnie gwarowa analogia do “schudłam”
Jak będziesz tyle jeść to zgrubiejesz
Obciach, kwaszenie - a czasami coś jest pieprzne (to ze smakowych skojarzeń)
Do trafnych intuicyjnie chciałabym coś Profesorowi podrzucić, bo ze zjawiskiem walczę od 35 lat.
-Poszłem do sklepu.
Przerywam i podpowiadam - poszedłeś…
-Wtedy właśnie poszłem! Poszedłem to innym razem!
I co robić? Nie da się wytępić - trzeba polubić, ale odruch poprawiania zostaje
Bardzo dowcipnie do tego “chodzenia” podchodzi p.Bałtroczyk . Mówi o tym tak : ” Poszłem - bo było blisko, a jak daleko - to poszedłem ”
Ja też mam zakorzeniony ( i to głeboko) odruch poprawiania, ale staram się go opanowywać, bo czasami mam uczucie, że stałabym się nudna - reagując za każdym razem gdy słyszę taką potrzebę.
Chodzilo mi o zwrot “co tam pisze?” używany w sensie “co tam jest napisane?”
Odnośnie sytuacji podobnych do “nadwerężania”
cienki -> cieńki - ułatwienie
–
Poza tym chciałem poruszyć temat używania półtora i półtorej ..
moja polonistka mówi: ‘półtora godziny’
a przecież poprawnie jest “półtorej godziny” (chyba że mówimy “półtoragodzinny”)
Wypada mi ją poprawić?
Marcinku,
Odpowiedzialem ci bezmyslnie. Przepraszam. “Poltora” jest tak samo w mianowniku, dla wszystkich trzech rodzajow. Inne przypadki, w rodzaju zenskim maja “poltorej”. W meskim i nijakim pozostaja bez zmian. I tak:
To jest poltora godziny.
Zabraklo poltorej godziny.
Dodaj minut poltorej godziny.
Mamy jeszcze poltorej godziny.
Nie zaslaniaj sie poltorej godziny.
Powiedz o tej poltorej godziny.
Nie sprecyzowales w ktorym przypadku slyszales to “poltora”. Moze to byl mianownik i wtedy mowiacy nie popelnial bledu.
Pozdrowienia.
Półtora to rodzaj męski i nijaki np. półtora nieszczęścia, ppółtora piętra, półtora cala, kilograma, litra, metra
Półtorej - żeński np. półtorej godziny, półtorej doby, półtorej szklanki mleka
Maślaku, ja rusycystką nie jestem, ale jeden z moich znajomych zdawał maturę w Mińsku i tam zaliczył pierwsze trzy lata studiów. I to on opowiadał, że owe nieszczęsne gusiata i ich szyje z 3 “je” na końcówce, to była ulubiona pułapka egzaminacyjna. Nie mam powodu nie wierzyć, bowiem wszystkie inne informacje od tego pana uzyskane, potwierdziły się.
Maślaku, wybacz, że dopiero teraz się odzywam, ale od wtorku gościliśmy u Szwejków.
Podaję Ci adres “zaprzyjaźnionej” poczty, którą życzliwie mi udostępniono. monidlo41@poczta.onet.pl
Pozdrawiam
Szyja po rosyjsku to sz-je-ja. 3 litery, których nie ma ani w polskim, ani tym bardziej w angielskim alfabecie.
Nie widzę potrzeby transkrypcji angielskiej, skoro większość z nas zrozumiałaby również polską
Dość często słyszę powiedzenie - “nie ma, że boli”. Dotyczy ono sytuacji, w której pomimo trudności lub niechęci, musimy coś zrobić. Pomimo długich wpisów niektórych blogowiczów trzeba je czytać, - nie ma, że boli.
pozdrawiam marekk
Za czasów niedostatków sklepowych popularna była w Krakowie odpowiedź sprzedawcy na pytanie : “czy jest…? Odpowiadał krótko: “NIE MA Z BRAKU” Wykluczało to dalsze pytania zdesperowanego klienta w rodzaju ” a dlaczego nie ma ? ” itd. Nie ma bo brak i już…..
Witam serdecznie. Mam dwa pytania. Niestety nie wiem czy były te tematy już poruszane, bo niestety nie śledzę regularnie tego bloga. 1. pytanie: Często słyszy się takie stwierdzenie jak np. zapytać SIĘ kogoś o coś. Nie jest to może jakaś kalka z innego języka? Po polsku nie ma to większego sensu i mnie się wydaje, że jest to błąd ale chciałem się upewnić. 2. pytanie: Czy “być w stanie coś zrobić” rzeczywiście funkcjonuje już jako norma językowa? Jak wiemy jest to germanizm i po polsku nic nie znaczy, ale już tak często ludzie ją używają, nie boję się powiedzieć, że wręcz jesteśmy tym germanizmem “bombardowani. W całym swoim życiu spotkałem chyba tylko jedną osobę, która tego nie używa, bo uważa to za błąd. Czy to jeszcze funkcjonuje jako błąd, czy rzeczywiście jest już normą?
Mamy rowniez kalkę z rosyjskiego: “Czegokolwiek byś nie zrobił, to i tak ci nie wyjdzie” poprawnie jest -> “Cokolwiek byś zrobił, to i tak ci nie wyjdzie”. Usłyszałem tę propozycję od mojego katechety, myślę że ma rację
ich bin in der Lage etwas zu machen, ich imstande etwas zu machen…jestem w stanie coś zrobić. Rzeczywiście może to być germanizm..ale
nasze polskie “jak to znajdujesz” czyli co o tym sądzisz. W niemieckim funkcjonuje to dalej w ramach czasownika “finden” czyli znajdować, szukać itp. Mówi się w niemieckim Wie findest du das? co o tym sądzisz..jak to znajdujesz????-innymi słowy..Tutaj kłania się raczej historia języka. W polskim ta forma zanika. Jestem w stanie musi być germanizmem? Sprostać też??Sprostałem czyli poradziłem sobie z problemem?wyprostowałem go?? pytanie otwarte
Witam oglądam Pana blog już od pewnego czasu jednak nie miałem okazji zadać pytania. Teraz nasunął mi się pewien problem mianowicie gdy pewna drużyna zajmuje drugie miejsce w jakimś rankingu to są pierwsi, dalej mamy drudzy, trzeci a jak to jest dalej? Piąci, szóści? óśmi?
Witam. Ostatnio dręczy mnie jeden problem. Czy przed recytacją wiersza należy podać autora i tytuł? Na konkursach recytatorskich nikt nie podaje tych danych, tak też zawsze mówi się uczestnikom - żeby nie podawać. Mój nauczyciel od języka polskiego upiera się przy tym aby podawać. Za ewentualne błędy przepraszam Kijek
Marcinie!
Pan Profesor na pewno zacytowałby jak zwykle w tym przypadku Sienkiewicza i jego “nieobeszłe lasy”
A tak serio, to są takie czasowniki (tzw. nieprzechodne), od których nie da się utoworzyć strony biernej, bo nie da się utworzyć imiesłowu przymiotnikowwego biernego. Taki właśnie jest interesujący nas czasownik.
Do wszystkich P.T. Blogowiczów.
Co się z Wami stało - Kakasiu, Wordhunterze, Maślaku, Zuziu itd?
Przeciez jeszcze przed miesiacem nie mozna było sie od Was opędzić a dzisiaj totalna posucha w waszych wpisach. Zesztą Gospodarz też leni się niemożebnie. I co - zamykamy budkę? Jeśli tak - napiszcie (Pan też -Profesorze). Nie bede wtedy otwierał tego adresu tracąc czas i pozostanę przy tych, ktorzy traktują swoich “czytaczy” poważnie (vide Paradowska, Passent).
P.S. przypominam przy okazji o mojej fobii językowej - wołaczu. Po wyjaśnieniach Gospodzarza przed paroma miesiącami główni blogowicze zaczęli stosować jego (wolacza) prawidłową formę, ale z czasem “im wychudło”.
Dzień dobry!
Rozwijając wątek slangu: obciach i przypał to już chyba słowa tak “ograne”, że wychodzą z użycia. Może popularniejsza jest “ryfa”, “kicha” (kiszka). Za to ostatnio pole zdobywają dwa słowa: “ogarnąć” i “obczaić” - mam wrażenie, że ogarnąć albo obczaić można ostatnio dosłownie wszystko. Od “ogarniania dziewczyn na imprezach” po “obczajenie obiadku”, już nie mówiąc o “Nie ogarniam / Nie czaję / Nie obczajam, co co chodzi”
Mnie też czasami takie słowo rzuci się na mózg i zauważam, że nagle wszystko mogę “rozkminić”, “obczaić”…
Wordhunterze.
Wraca moja radość życia. Ktoś się odezwał.
Oczywiście masz rację (w pierwszym porywie chcialem napisać, ze to byla prowokacja z mojej strony - ten błąd w cytacie- ale tak nie było) - dałem 4 litery. Na jedyne usprawiedliwienie mogę jedynie napisać, ze “Słówka ” pozyczyla ode mnie córka 5 lat temu i nie chce oddać. Moja 58 letnia pamięć (to chyba ja jestem powoli tym “starym pudłem, któremu wychłódło”) może być już lekko sparciała. Ale pamiętam: Certował się Co nocy z Cecylią Celestyn… , Bawila sie Barbara z Bernardynem Bardzo… itp.
PS. Wpisałes się krytykując mój bład - OK.
Ale co z meritum? Dlaczego Was nie ma? Dlaczego nie ma Gospodarza? Czy coś się stało o czym nie wiemy, my zwykli zjadacze jezykowego chleba?
Pawle g,
To żadna kytyka, wierz mi, szukałem tylko pretekstu do jakiegokolwiek wpisu - ale jak wiesz jestem spoza branży językoznawczej i tematy które sa dyskutowane na tym blogu przerastają moje miżliwości. czasem tylko chcę napisać coś zabawnego ale zawsze staram się aby było to związane ze słowm “które sie rzekło” No i zawsze staram sie odpowiedzieć na zadane mi pytanie, ale tojuż z zupełnie innych powodów.Może to doprowadzić do pewnej przewlekłości w tyc naszych blogowych dyskusjach. Jakie będą dalsze losy tego blogu, nie wiem.
Pozdro. W&H
Dobry wieczór po urlopie.Ledwie wróciłam, zaniedbując wiele obowiązków, rzuciłam się do ulubinego bloga i cóż? i wychudło, wi wychłódło… Nie było mnie od 17 maja i czytając majowe wpisy przeniosłam się w znane mi tylko z opowiadań czasy samokrytyki socjalistycznej. Ufffffffff……Zuzanno, czuję Twoją obecnosć, chociaż wolałam Cię “czynną” niż domniemaną “bierną”, wstrząśnięta byłam (nie urażona i tym podobne) bo obawiałam się, że “wylazł” ze mnie dydaktyzm i mentorstwo wieloletniej szefowej. żadne przeprosiny potrzebne nie są. Czasem z człowieka mimowolnie “coś” wyłazi, jak na przykład z mojej znajomej. Niewidomy masażysta, pierwszy raz robiący jej masaż kręgosłupa, stwierdził, ze jest nauczycielką. Znajoma, mocno zaskoczona, pyta, jak odgadł. A na to Pan, całkiem poważnie: bo emanuje z Pani ciało pedagogiczne!. To pomyślałam, że moze ze mnie eż cos emanuje…Zuzanno z mojego ulubinego Wrocławia, który dzis ominęłam wielkim łukiem dzięki autostradzie, odzywaj się! A ja obiecuję, że juz na temat będzie, dziś proszę o wybaczenie, 30 stopniowy upał w drodze i moim mieście (po chłodnym urlopie na południu Europy) nieco mózg mi rozmiękczył i stać mnie jedynie na to, co powyzej. Pozdrawiam wszystkich czytających.
Pawle g,
nie było mnie tu 2 tygodnie i myślałam, że po powrocie nie będę w stanie (nie dam rady, nie podołam) przeczytać wszystkich wpisów z powodu ich wielkiej ilości. No i… kicha Popadłam w stan rozczarowania i frustracji
Dobry wieczór, nemo. Nawet się cieszęz tej mniejszej aktywnosci blogowiczów, po 3 tycgodniach “niebycia” bez problemu dalam radę…Nie popadaj w te tam, tylko się aktywizuj. Pozdro
Dobry wieczór, Danuto
Z jednej strony masz rację, ja też dałam radę, ale z drugiej - ten blog prawie umarł Pocieszam się, że jestem po świeżym kontakcie z Ojczyzną-Polszczyzną, bardzo jakoś zubożałą i bogatą w wulgaryzmy, bo wakacje spędziłam częściowo w Tatrach, wśród ludu polskiego z różnych okolic, a zwłaszcza licznych grup młodzieży szkolnej.
Po powrocie do domu moje dziecko zdało mi relację z samodzielnego gospodarowania pod nieobecność rodziców, w tym z pomocy w zakupie garderoby dla chrzestnego - roztargnionego profesora fizyki. Spodnie do przymiarki donosiły trzy osoby: żona klienta, jego chrześniaczka i “sprzedawczyna”. Kiedy poprawiłam na “sprzedawczyni”, moja córka odpowiedziała: Nie, tam była tylko jedna sprzedawczynka!
Profesor kupił 6 par spodni jednego fasonu, ale w różnych kolorach
2008-05-18 o godz. 15:08
Panie Profesorze,

zachwyt dla góralszczyzny i Górali jako “rasy” wyraziły tu zaledwie dwie osoby, ale w takim natężeniu, jakbyśmy wszyscy ten podziw podzielali
O potencjalnych możliwościach dyskutowaliśmy dawno temu. Cieszę się, że przyznaje im Pan rację bytu
2008-05-18 o godz. 15:09
Ze zrozumieniem obejrzałem wczoraj w TVN-24 p. red. Omene Mensah opalająca się na plaży w Chorwacji…
Ze zrozumieniem też obejrzałem dzisiaj jej prognozy pogody stamtąd - ale już starannie ubranej, bo jak wiadomo wrażliwe cery należy eksponować na słońce stopniowo… Pozdrowienia dla wszystkich, W&H
2008-05-18 o godz. 15:12
NEMO, OK. Pozdro, W&H.
2008-05-18 o godz. 15:26
Dzień dobry (wieczór).
Panie Profesorze,
“o obciachu”, polecam link na stronę ASP w Gdańsku:
http://www.asp.gda.pl/~po/index_pliki/Page537.htm
oraz:
http://www.asp.gda.pl/~po/index_pliki/Page1241.htm
jak również:
Mateusz Halawa, Ich Troje i moja społeczna teoria obciachu
“Kultura Popularna” 2003, nr 3 (5), s. 145-146
2008-05-18 o godz. 15:39
…
link do wyżej wymienionego artykułu Mateusza Halawy:
http://www.szkolareklamy.pl/sections-viewarticle-338-str_w5-naj_w2.html
2008-05-18 o godz. 16:13
Wielce Szanowny Panie Profesorze!
Ośmielony przez wnuczkę postanowiłem osobiście podziękować za serdeczne słowa skierowane przez Pana Profesora pod moim adresem. Palce już nie do klawiatury komputerowej, z fortepianową od biedy jeszcze sobie radzą, ale grać przecież można z zamkniętymi oczami. W palcach utrzymuję fajkę i od czasu do czasu szklaneczkę. Zatroskana progenitura zabrania, ale staremu już nic nie zaszkodzi, za to wszystko może pomóc. Dusza młoda, myśl jeszcze lotna, ale ciało coraz słabsze. Czuję się jak wykopalisko archeologiczne. Żyć tak długo to towarzyskie faux-pas, ale widać mam dobre środowisko naturalne.
Ponieważ nie usiądę już do tej klawiatury, pragnę tą drogą złożyć Panu Profesorowi najgłębsze wyrazy szacunku oraz przekazać ukłony dla Dam i Dżentelmenów w każdym wieku.
Senior
2008-05-18 o godz. 16:52
Panie Stanisławie!
Obojgu nam źle brzmiało ” będę potrafił”.
Możemy sobie pogratulować ” słuchu językowego”
Po powrocie z weekendu przejrzałam wszyskie Słowniki j. polskiego i w każdym słowo “potrafić” ma przypisany aspekt dokonany, a w nawiasach ( i niedok. ) U Doroszewskiego znalazłam informację, że dawniej to był czasownik tylko dokonany, dzisiaj dok. ( i niedok. ).
Szober natomiast podaje, że czasownik ten w czasie teraźniejszym i przyszłym występuje tylko w jednej formie: “potrafię” , czyli w prostej, tak jak czasowniki dokonane.
W każdym słowniku jest mnóstwo przykładów z literatury pięknej na użycie czasownika “potrafię” w różnych czasach, nigdzie nie występuje w złożonej formie czasu przyszłego.
2008-05-18 o godz. 17:34
Jak wskazuje XX wiek erudycja, wiek i pochodzenie
jeszcze nikogo nie uchroniły przed katastrofalnymi
poglądami. Jeżeli Pan Senior rzeczywiście nauczył
swoją wnuczkę seksistowskich postaw, to smutny
to fakt.
Dziwi mnie, że Pan Profesor nie odniósł się ani słowem
do kuriozalnych wypowiedzi pani Z. Za dużo brutalności
w gwarze góralskiej razi, ale ‘kuda kobietom do mężczyzn’
już nie.
2008-05-18 o godz. 17:47
W ubiegłym tygodniu wszystkie stacje R i TV prześcigały się w cytowaniu pewnej wypowiedzi:
Cytat A: “…JUŻ nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie”
Cytat B: “…Nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie”
Cytat “B” nie posiada słowa “JUŻ” i wg. mnie jest znacznie słabszy w wymowie od cytatu “A” I teraz nie wiem czy odpowiedzialni za te emisje dziennikarze:
a) Robili to celowo kierując sie sympatią lub antypatią do autura wypowiedzi, a wiec byli stronniczy - a nie powinni…
b) robili to bo nie przywiązywali wagi do istotnego tu słowa “JUŻ” - a wiec byli………….- a nie powinni…
Z tym jeszcze można żyć, ale trwożę sie o los naszych dziatek i pradziatek bo słyszę że w tak ważnej sprawie jak tematy maturalne nawet z matematyki czy fizyki nie były sformułowane jasno. Czy nie stać już najwyższej klasy pedagogów na jasne formułowanie myśli zwłaszcza gdy przelewa się je na papier? Ale ostatno słyszę że sprawa jest “rozwojowa” i zdania autorytetów w tej sprawie są podzielone….
Pozdrowienia, W&H.
2008-05-18 o godz. 17:51
Wyglaszanie refratu rzecz wazna i skoro mamy pomoc, probowalem dociec genezy tego “obciachu”. “Ciach, ciach” chyba onomatopeiczne dla ciecia, obcinania, nawet wskazania, ze cos zrobione bylo szybko i sprawnie. Kloda drewna, siekiera, drwal - i tez jest “ciach, ciach”, jesli drwalowi idzie. A jak mu nie idzie, bo raczki sie trzesa albo mu sie bylo omsklo po skraju klody, to wtedy jest obciach, obcial marny wiorek zamiast zozrabac klode. Wstyd i sromota na cala wies - ale obciach ! Podobnie chyba funkcjonuje “oblamac sie”, “omsknac sie”, albo w warszawskiej gwarze: “nie obzieleniaj sie” to znaczy: nie boj sie, ze ci nie wyjdzie, nie boj sie obciachu, nie wahaj sie.
Chyba mozna znalezc wiecej przykladow na taka role “om”, “ob” na poczatku wyrazu. Moze sie to na cos przyda.
2008-05-18 o godz. 18:00
WORDHUNTER dotknal ciekawej sprawy. Jakis czas temu, red. Passent dziwil sie, ze p. Ziobro nie odwolal swojej, tej wlasnie, wypowiedzi o G. ze “ten pan juz nigdy nikogo zycia nie pozbawi”. Gdyby p.Ziobro odwolal, znaczyloby, ze G. - pozbawi. Zycia.
2008-05-18 o godz. 18:02
Pani kaka, na temat mojej osoby może sobie Pani prowadzić różne pogwarki kipiące jadem, które zdradzają Pani rzeczywisty poziom, mnie to po prostu śmieszy, natomist absolutnie zabraniam Pani zabierać głos na temat naszego Seniora w takim, jak powyżej, tonie. Jest to z Pani strony obrzydliwe!
2008-05-18 o godz. 18:03
Wpisałam w google “będzie potrafił” i znalazłam 2 200 000 pozycji. Firma poszukuje pracownika, który “będzie potrafił”, uczelnia proponuje studium, którego absolwent “będzie potrafił” itd. W moim 3-tomowym słowniku z roku 1979 jest dk a. ndk.
Dobrze, że choć zakrwawione ciupazecki nie zachwyciły. Może jak sie Pan Profesor otrząśnie z zachwytów i komplementów, to ten seksizm dostrzeże, a może nie 
Skoro potrafić = umieć, móc, zdołać dokazać czegoś, zrobić coś, być w stanie
to nie przeszkadzają mi formy:
jest w stanie - potrafi
będzie w stanie - będzie potrafił
A że w literaturze pięknej nie ma przykładów?
Szukajcie, a znajdziecie
Kakasiu,
chyba masz zbyt wysokie oczekiwania
2008-05-18 o godz. 18:16
Słowniki cytują literaturę piękną, a nie ogłoszenia internetowe, prasowe czy inne. “Potrafię” to jedyna forma dla tego czasownika w cz. teraźniejszym jak i w przyszłym.
2008-05-18 o godz. 18:25
Zuzanna prowadzi i to bardzo wyraźnie.
Gratuluję, ponieważ zachowałaś spokój i wypowiadasz się nadal spokojnie i z dystansem na dziwne i nieuzasadnione ataki wspózawodniczek.
@nemo & @kakasia
Może by tak podyskutować i się posprzeczać ale na temat, a nie ad persona?
@Administrator
Mój pierwszy wpis czeka na akceptację, w ten sposób drugi, bezpośrednio wpisany po pierwszym, wydaje się bez sensu albo niecałkowicie zrozumiały.
Możne to poprawić?
Dziękuję.
2008-05-18 o godz. 18:25
Zuzanno,

złość piękności szkodzi
Ojojoj, tyle agresji na smutną konstatację, którą i ja podzielam. Mój dziadek uczył mnie, że uleganie emocjom jest słabością, a złośliwe przekręcanie imion lub nazwisk w celu ugodzenia ich właścicieli jest niskie i się nie godzi. Mój dziadek był wołyńskim kawalerzystą bardzo dbałym o maniery. Twój dziadek nie byłby zapewne dumny z formy obrony jego czci, którą obrałaś atakując kakasię
2008-05-18 o godz. 18:28
Pani Kakasiu,
Wprost w zachwyt wpadlem czytajac Pani slowa ! Tylko tam trzeba by jeszcze dodac Urode: ” Jak wskazuje XX wiek, Uroda, erudycja, wiek i pochodzenie jeszcze nikogo nie uchronily przed katastrofalnymi pogladami”. Poglady nalezy zwalczac. Zwlaszcza takie, katastrofalne w skutkach ! A jak kto jest paskudny, ze pozal sie Boze i ma poglady - tez go zwalczac ! Na temat, nie na temat - piszmy na tym Blogu o pogladach. To malo - jeden na drugiego ! Za poglady.
2008-05-18 o godz. 18:31
Panie Profesorze
Mieszkałem w Zakopanem prawie dziesięć lat i nie słyszałem o przypadku użycia ciupagi w trakcie bójki. Ciupaga dla górala rzecz święta. Nosi się ją do odświętnego stroju.
Nikt tak ubrany ciupagą wywijał nie będzie , ani dochodził swoich praw i racji.
Górali i góralszczyzny nikt rozsądny nie nakazuje lubić ani podziwiać . ale ocenianie ogromnej rzeszy ludzi z Podhala poprzez pryzmat niezbyt dowcipnych rysunków Andrzeja Mleczki to prawdziwy obciach i kwaszenie
Profesorowi po prostu nie wypada…
2008-05-18 o godz. 18:40
knopie,
jeśli już, to ad personam.
Jeżeli wpis Zuzanny z godz. 18:02 nosi znamiona spokoju i dystansu, to ja zaczne wszystkie Twoje wpisy rozumieć au rebours
2008-05-18 o godz. 18:54
Pytanie:
zabraniam co, czy zabraniam czego?
2008-05-18 o godz. 19:03
@nemo
No właśnie ? rebours
:
przeczytaj (bez emocji) wszystkie poprzednie Twoje i kakasi “polemiczne” komentarze dotyczące Zuzanny.
2008-05-18 o godz. 19:04
Knop
Czy taka interpretacja “obciachu’ robi sens ?
2008-05-18 o godz. 19:08
Przejrzałam też wszystkie słowniki etymologiczne i w żadnym nie znalazłam nawet wzmianki o tym, że wyrażenie “jak z płatka” może mieć germańskie pochodzenie.
Wszystkie utrzymują, że słowo “płatek” ma rodowód ogólnosłowiański a nawet wprost staroczeski.
J. Krzyżanowski wywodzi “jak z płatka” z dawnego znaczenia słowa “płatek” - “kawałek lnu”, “chusta”, “chustka” i późniejsza ( XVI w. ) “chusteczka”, w co dawniej wiejskie kobiety zawijały masło czy ser idąc na targ. Z łatwością bylo im płatek lnu rozwinąć.
Może być jeszcze inna hipoteza na rodowód “jak z płatka”: kiedyś środkiem płatniczym były “płaty” sukna, lnu, skąd wzięło się słowo “płatek” i w końcu wyłącznie polskie “płacić” oraz ogólnosłowiańskie “platiti”. A więc “jak z płatka” - mogło znaczyć “łatwo, szybko, po uiszczeniu zapłaty”.
2008-05-18 o godz. 19:10
@Maslak
Ma sens?
Nie wiem, to już muszą zdecydować eksperci. Osobiście nie mam z tą interpretacją problemu.
Akceptuję też tę interpretację: ad persona … ale obciach
2008-05-18 o godz. 19:16
Knopie drogi,
dziekuje za akceptacje “obciachu”. Czy masz przyklady na inne slowa, gdzie “ob” i “om” znacza podobnie ? “Ma sens” oczywiscie. Zrobic to ja sobie moge…
2008-05-18 o godz. 19:22
Zuzanno,
Wywiodlas genialnie ! Po Krzyzanowskim. Goluboi platochek, sosovoi platok, czyli chustka, na maslo, na targ i “wszystko idzie jak po masle” ! Gratuluje intelektu.
2008-05-18 o godz. 19:30
Knopie,
Jak juz tak, to ad persona….obciach bumerangowy !
2008-05-18 o godz. 19:33
Knopie, nieszczesny powtorzylem po tobie, ad personaM winno bylo byc.
2008-05-18 o godz. 19:37
@nemo
za Słownikiem poprawnej polszyzny PWN pod redakcją niezastąpionych Doroszewskiego i Kurkowskiej:
“zabronić komu robić co albo robienia czego: Zabronił synowi wychodzenia (wychodzić) z domu; por. bronić”
porównuję: “bronić kogo, czego (nie: kogo, co)”
dodam, że słownik z 1973 roku
2008-05-18 o godz. 19:41
knopie,
Przeczytałam wszystko, nie tylko reakcje moje i kakasi, i co? Jakieś dalsze wskazówki?
jako niespotykanie spokojny człowiek nie ulegam łatwo emocjom
2008-05-18 o godz. 19:42
Zytzycie!
Wróciłam dzisiaj z Pragi ” złotem i piwem” płynącej i postanowiłam stanąć w obronie “piwa” tak niesłusznie zdeprecjonowanego przez Ciebie do rangi “niegodnego tego bloku”. “Piwo” ma stare korzenie i piękną historię:
Słowo “pivo” w znaczeniu “napój” pojawiło się w j. staroczeskim już w XIV w. jako zapożyczenie z łaciny ( “potus”, “potio” - picie, napój ) i było eufemizmem słowa “olovina” oznaczającego napój alkoholowy wyrabiany ze słodu zbożowego. “Piwo” zadomowilo się w cerkiewno-słowiańskim, staroruskim, starobułgarskim i starosłoweńskim. W j. litewskim pozostał “alus”, a w staroislandzkim “ol” w znaczeniu “piwo”.
A potem powstały przecudnej urody deminutiva takie jak “piwko” i “piweczko” ( XVI w. )
Wcześniej ( XV w. ) były już nazwy osobowe: panowie Piwo, Duszypiwo, Pącipiwo, Półpiwo, Sęczypiwo czy takie nazwy jak “sklep piwny”, “list piwny” ( dokument).
Natomiast “oczy piwne” są wymysłem Lindego ( 1811 r. ). Przed XIX w. oczy, jak konie, bywały “siwe, gnade, kare”.
Widzisz, Zytzycie, jakiej “piwo” nabrało rangi?
Nie ma tematów “niegodnych”, nie należy tylko patrzeć na nie “z góry”!
A piwo lubię imbirowe.
2008-05-18 o godz. 19:43
Wojtku,
dziękuję
2008-05-18 o godz. 19:55
nemo, ja rezygnuję z dalszych “wskazówek” (to była raczej porada).
2008-05-18 o godz. 21:37
Zuziu,
No jak tak, wrocilas z Pragi i nawet nie napiszesz jak tam bylo ?
2008-05-18 o godz. 22:28
Maslaku i szanowna reszto,
WADR (with all due respect), ale naprawdę to wszystko zmierza w złą stronę.
Przejrzyjcie komentarze z pierwszych wgadów i porównajcie z obecnymi.
Po 1) było ich 4 razy mniej niż obecnie pod jednym postem
Po 2) ich treść była w zdecydowanej większości ściśle związana z tematem/ami
Po 3) Nie pośród nich żadnych osobistych sporów, pogaduszek o gustach/poglądach ani historyjek “z życia wziętych” ni przypiął, ni wypiął :]
Nie kwaśmy, nie obcinajmy, tylko się ogarnijmy i wróćmy na właściwy tor dyskusji
W sieci jest mnóstwo miejsc na gadki-szmatki-duperszwance ludzi, których nic nie łączy. A nas chyba łączy jednak dość istotna sprawa zwana językiem ojczystym, hm ?
Greetings
mr Hitch
2008-05-18 o godz. 23:04
Mr Hitch, bardzo madrze, ale moich wpisow,na obce tematy, poza dzisiejszym, nie ma. Jest naturale, ze ludzie w toku rozmowy sa przyjazni. Nie jest mile, kiedy sa intrusions. Pozdrawiam.
2008-05-18 o godz. 23:26
Drodzy, Knopie i Maślaku!
Z serca dziękuję. Ostatnie dni utwierdziły mnie tylko w moich poglądach.
Na pożegnanie przytoczę Wam fragment recenzji wydawcy mojej trzeciej powieści przygowywanej do druku: “Ciepła, mądra, optymistyczna powieść nie tylko dla kobiet z przesłaniem: wszystko może ci się udać, jeśli tego mocno pragniesz”.
Serdecznie pozdrawiam
Zuzanna
2008-05-18 o godz. 23:28
Panie Hitch,
Komentarzy oczywiście mniej, ale wgady były częstsze. Niektórzy komentatorzy krytykują niemerytoryczność wpisów, sami nie wnosząc nic do tematu i pod tym względem nic się nie zmieniło 
idąc za Pańską radą zajrzałam wstecz, może za blisko, bo do 5 marca “Kto komu i czego ponadosypowywał, czyli przedrostkowe piękno”. Przeczytałam wszystko i co stwierdziłam? Ciekawa dyskusja, mało na temat, jeden punktujący sędzia liniowy (knop), jeden z obsesją na tle polonistek (brevis) i tyle
2008-05-18 o godz. 23:44
Dla nemo i Jej sekundantki:
“Myślę nie raz, nie dwa:
Cóż po ciele jak jedwab?
Cóż po talii
jak dlii
łodyga?
Cóż po kuchni twej świetnej
i po duszy szlachetnej,
gdy na jednym jedynym ci zbywa?
Odrobiny mężczyzny na co dzień
jakże życia odmieni ci tło!
Z odrobiną mężczyzny na co dzień
wszystko będzie inaczej ci szło.
Może nawet cię nie brać na ręce,
gdyby na to on nie miał zbyt sił,
byle rano zaśpiewał w łazience,
lubił rosół i tkliwy on był.”
2008-05-18 o godz. 23:44
Zuziu,
Przestan sie zegnac, bo mi i nam robisz krzywde. Czy jest jakis e-mail tel. zeby sie skontaktowac ?
2008-05-18 o godz. 23:47
Oczywiście Jeremi Przybora!
2008-05-18 o godz. 23:54
Zuziu,
Tak, Zuzienko, Przybora a spiewala chyba Barbara Kraftowna, tak ?
2008-05-19 o godz. 00:01
Maślaku, wyobrażasz sobie, co odnajdywałabym w poczcie i od kogo, gdybym podała tutaj mój adres e-mailowy i jakie otrzymywałabym telefony jako “rasowa seksistka” od “walczących feministek”?
2008-05-19 o godz. 00:04
Zuziu, wystarczy ze podasz e-mail lub telefon, gdziekolwiek (nawet w sklepie czy kiosku) i zdzwonie w dowolnej porze.
2008-05-19 o godz. 00:07
Nieodrodnej wnuczce swojego dziadka z “Rollandowskim, rubasznym humorem nastawiającym pozytywnie do życia” gratuluję ciepłego i mądrego podejścia do problemów tego świata i życzę wielu zachwyconych czytelników, zwłaszcza męskich
2008-05-19 o godz. 00:14
Jest to pomysł, nie wpadłabym na to! Ale cóż, jestem blondynką
Coś przygotuję i Ci podeślę.
Przez dwa ostatnie dni mało spałam, ale jak się jedzie do Pepików, to nie po to, żeby spać.
Dobrej nocy Ci życzę. Odezwę się.
2008-05-19 o godz. 00:17
Nawet uliczne telefony maja numery i mozna na nie dzwonic. Seniora i Malzonka pozdrow i spij dobrze !
2008-05-19 o godz. 01:32
Ostatnio wpadl mi w rece wywiad z kims kto uzyl slowa celebryta, czy juz tak zle z naszym jezykiem polskim, ze nie uzywamy slow jak chocby : znana osobistosc?
2008-05-19 o godz. 07:53
Jestem za, a nawet przeciw!
Szanowni Państwo,
To właśnie to, co przeczytałem we wpisie Pana Hitcha z 22:28 wywołało we mnie tak sprzeczne odczucia.
1. Cieszę się, że teraz jest więcej wpisów (cztery razy więcej to wiem ile, ale cztery razy mniej? czy to 1/4?) dzięki temu niemal zawsze jest coś nowego do przeczytania.
2. “Trochę” mi szkoda, że proporcje wpisów “na temat” i “nie na temat” się odwróciły, ale to przecież my (między innymi) podrzucamy tematy (byle językowe albo co najmniej z okolicy języka [i nie mam tu na myśli spraw gardłowych])
3. Spory na tematy językowe mi nie przeszkadzają; śmiem nawet twierdzić, że stanowią one przyprawę, sól tego bloga (choć pamiętajmy, że trudno ugotować zupę z samej soli, a jeśli nawet się uda - bywa ona niezbyt smaczna).
3a. Nużą mnie wynurzenia osobiste, a już zwłaszcza wzajemne spijanie sobie z dzióbków (tak chyba należałoby powiedzieć w przypadku rozmowy twarzą w twarz) każdej wypowiedzianej/wypisanej frazy. (Niezainteresowani z pewnością w mig odgadną o kogo chodzi, zainteresowani zapewne pozostaną we wzajemnym uwielbieniu ["Kumie, chwalą nas. Kto? Wy mnie, a ja was"]).
Panie Hitch,
Wiem, można tu odnieść wrażenie, że jest p. Maślak i jakaś nieistotna “reszta”, ale takie potraktowanie dyskutantów wydaje mi się z lekka niestosowne (jak to Pan napisał? WADR? - specyficznie wyrażony “R”)
Pozdrawiam, do przeczytania za dwa dni.
P.
Ps.
Jest coś takiego, jak “Modlitwa św Tomasz z Akwinu” http://www.krolikiewicz.pl/krol/swiatlo/modlitwa.html
Polecam szanownym dyskutantom zapoznanie się z jej treścią. Można z niej wyciągnąć dla siebie ciekawe nauki. Moje ulubione zdania to drugie i trzecie.
2008-05-19 o godz. 09:20
Drogie Zuzanno iNemo. Nie posiadam słownika Doroszewskiego, a to był autorytet. Jeżeli wg niego czas teraźniejszy jest identyczny z przyszłym, to ten fakt wyjaśnie wszystkie problemy. Martwię się, że pod wpływem młodszych naukowców wyciągane są wnioski odmienne, a forma “będę potrafił” robi karierę i za jakiś czas już nikt jej nie będzie kwestionował. Nemo ta forma nie razi, bo jest zapewne dużo młodsza ode mnie i jest do tej formy przyzwyczajona od dziecka.
A co do “jak z płatka” to żaden argument nie ma waloru naukowego. Chyba trzeba najpierw zbadać, gdzie dokładnie “jak z płatka” występowało najpierw. Mnie osobiście “wie vom Blatt?” pasuje lepiej niż “jak z chusty” czy “jak po maśle”. Niestety, plebiscyt w tym przypadku niczego nie rozstrzygnie. A ja przed chwilą w komentarzu do poprzedniego wpisu napisałem “dziennikaże” i teraz mi wstyd.
2008-05-19 o godz. 09:53
Stanisławie,
Być może forma “będzie potrafił” nie razi mnie, bo jestem zbyt zgermanizowana i przyzwyczajona do “wird koennen” w sensie precyzyjności języka?
oboje należymy do generacji, której wstyd z powodu drobiazgów, więc nie możesz być wiele starszy ode mnie, jeśli w ogóle jesteś starszy
Byłem w stanie, jestem w stanie, będę w stanie
Umiałem, umiem, będę umiał
Potrafiłem, potrafię, potrafię
2008-05-19 o godz. 10:27
Nemo,
czyżby młodszej generacji już nie było wstyd z powodu drobiazgów? Chyba tak nie jest. Mam troje dzieci i dwojgu z nich bywa wstyd z powodu drobiazgów, w tym najmłodszej (rocznik 1982) jest wstyd nie tylko błędów ale i każdej najmniejszej niedoskonałości. W Polsce przegrywała we wszystkim w rywalizacji z kolegami pozbawionymi wstydu. Potem w Glasgow,a obecnie we Francji, gdzie robi doktorat, opisana cecha charakteru o dziwo pomaga. A z wiekiem trudno trafić. Byłem pewien, że Helena jest starsza ode mnie - dzieciństwo na Ukrainie, zesłanie z Rodzicami. U mnie zesłani byli dziadkowie. Okazuje się, że Helena jest ode mnie o kilka lat młodsza.
2008-05-19 o godz. 13:07
Pozwólcie, Moi Drodzy, że jeszcze raz się odezwę.
Chcę powiedzieć, że jest mi niezmiernie przykro, że moją obecnością zaburzyłam porządek i równowagę tego blogu. Nie było to moją intencją. Jestem jednak przekonana, ( może nieskromnie i bez podstaw, chociaż filolog to mój zawód ), że moje komentarze nie były to tylko czcze “gadki-szmatki”, “historyjki z życia wzięte” czy wręcz, uczciwszy uszy Blogowiczów, “duperszwance”. Większość z nich dotyczyły jednak języka ojczystego i poziomem merytorycznym nie odbiegały aż tak daleko od innych, mądrych i na temat.
Natomiast fakt, że czasami między te wpisy wkradał się ton trochę lużniejszy, dryfujący w regiony bardziej osobiste, to nie był on przecież tylko moim udziałem, a wynikał czasami z sytuacji i klimatu danej chwili.
Mam nadzieję, że teraz wszystko wróci do normy, blog znowu złapie właściwy kurs i będzie satysfakcjonował Blogowiczów odzyskaną wysoką rangą. A mnie pozostało już tylko przeprosić za moją na nim krótką obecność.
Specjalnie chciałam przeprosić Danutę P.
Danuto, Danusiu, Danko! Deklarując, że chciałabym mieć Ciebie za “szeficę” chciałam po prostu powiedzieć, że mogłabym pracować z szefową inteligentną, z poczuciem humoru, która nie ” dzieli włosa na czworo”, nie czepia się słów i nie spogląda na innych z olimpijskich wyżyn swojego intelektu. A z tych kilku Twoich wpisów, które kierowałaś do mnie i innych, takie właśnie wyciągnęłam wnioski. Natomiast wszelkie zgrubienia typu “szefica”, “matczysko”, “chłopisko” i wszystkie temu podobne użyte w odpowiednim konteksie nabierają bardzo ciepłego odcienia i to było moim zamiarem. Przepraszam, jeżeli odebrałaś to inaczej.
Przepraszam też Panią Kakasię za to, że w ostatnim wpisie kierowanym do Pani opuściłam “- się”, to była zwykła “literówka”, pisałam bowiem pod wpływem dużych emocji. Senior jest dla mnie po prostu Święty, to człowiek gołębiego serca, ogromnej wiedzy i wyjątkowej skromności, która cechuje ludzi wielkich. Wychowywali mnie z ojcem, mamy nie pamiętam, stąd pewnie bierze się mój podziw dla mężczyzn, który nie ma nic wspólnego z seksizmem.
Mam nadzieję, ba, jestem pewna, że ten mój wpis to już ostatnia “historyjka z życia wzięta” albo jak Kto woli “duperszwanc” jaki pojawił się na tym blogu.
Przepraszam raz jeszcze i serdecznie pozdrawiam wszystkich Blogowiczów bez wyjątku”
2008-05-19 o godz. 14:21
Paulusie,
Dziękuję za “Modlitwę św Tomasza z Akwinu” Wszystko to zgrubsza wyczuwłem intuicyjnie nie wiadomo skąd, ale teraz mam uporządkowane, a także zorientowałem się że nie są to moje własne odczucia, ale tego wspaniałego myśliciela sprzed 700 lat. Pozdrawiam, W&H
2008-05-19 o godz. 14:37
Trochę się wyrywam jak filip z konopii doskakując do blogu pomiędzy posiedzeniami. Bardzo się cieszę, że Zuzanna okazała się filologiem. Chociaż i bez tej informacji dobór źródeł do “potrafić” odebrałem jako w pełni profesjonalny.
2008-05-19 o godz. 17:27
Od kiedy to częstotliwość błędu sprawia że staje się regułą językową??Cham przemysłowy od zawsze wytwarzał swoje przystosowane do jego prymitywnego żywota reguły. Inna biologia inne żołądki inne krtanie, górno nosowa wymowa. Masywna czaszka. Język mniej delikatny ? zwierze. To że pies je padlinę nie znaczy ze ja mam go naśladować. Reguły językowe muszą być stałe, jak dogmaty religijne inaczej się rozlezie wszystko, tak jak Chrześcijaństwo teraz.
http://www.arabia.pl/content/view/291630/158/
2008-05-19 o godz. 17:29
Drodzy WSZYSCY
Po
Wracając do wypowiedzi szanownego Paulusa - na pewno nie mialem zamiaru komukolwiek umniejszyć swoją apostrofą
2008-05-19 o godz. 17:41
c.d.
Po prostu Maslak byl ostatnią osobą, która się wpisała i nie chciałem już wymieniać wszystkich po kolei
Również nie było moją intencją kogokolwiek krytykować imiennie. Miałem na myśli ogólną atmosferę blogu, która ostatnio zmieniła się, moim zdaniem, po trosze na niekorzyść.
A “wrzucone” neologizmy i kolokwializmy też nie były zabiegiem nastawionym “anty” wypowiedziom Pani Zuzanny czy kogokolwiek innego.
Z tego co się orientuję to pretenduję w tym gronie do miana najmłodszego, więc gdzieżbym śmiał stosować otwartą krytykę;)?
Być może moje “wyrażenie zdania” nie zabrzmiało na tyle neutralnie na ile bym sobie tego życzył, więc przepraszam tych, którzy wzięli to do siebie.
A kończąc już te “wynurzenia” i ucinając wątek osobisty nawiązuję do kwestii tego perfekcjonizmu. Stanowczo protestuję jakoby tylko starsze pokolenia miały dbać o drobnostki ;)! Fakt, że wśród rówieśników rzadko zdarza mi się spotkać kogoś, kto faktycznie dba np o poprawność swojej wypwiedzi, ale wyjątki się zdarzają

Myślę, że odrobina zwykłej inteligencji wystarczy, żeby będąc poprawnym nie wyjść na “sztywniaka” (bo taki tytuł zyskują ostatni obrońcy polszczyzny urodzeni po roku ‘90 ;)), a wręcz wpływać pozytywnie na dorastającą w mrokach niewiedzy młodzież
Pozdrawiam
mr Hitch
2008-05-19 o godz. 19:15
Panie Hitch,
Proszę o zajęcie stanowiska w tej kwestii.
obyczajem blogowym było dotąd, że wszyscy uczestnicy mając równy status zwracają się do siebie bez zbędnych ceregieli per ty. Wyjątkiem jest Pan Profesor oraz osoby obrażone, które dla podkreślenia zerwania wszelkich sympatii przechodzą z dotychczasowego Ty na Pan/Pani z osobą lub osobami będącymi sprawcami domniemanej obrazy. Jest jeszcze trzecia grupa, której przedstawiciele sami tytułują się np. Pan X. I tu jest problem, chcesz by Cię tykano, czy zwracano się per Panie Hitch? Tykanie oczywiście nie upoważnia do mniejszego respektu, jak i tytułowanie Panem nie gwarantuje nienaruszalności honoru
2008-05-19 o godz. 22:23
Droga nemo,
Wystarczy, że będziecie kojarzyć Hitcha z rodzajem męskim 
Owo “Pan” przed moim pseudonimem ma za zadanie wyłącznie sugerować moją płeć, by nikt już nie miał wątpliwości
Kwestia respektu jest naprawdę drugorzędna, także nie zajmuję konkretnego stanowiska, bo nie jestem ani obrażony ani niedowartościowany ani nic z tych rzeczy
2008-05-19 o godz. 22:26
Trzeci gong. Ring wolny! Nie wiem co pt Blogowiczów napadło, przypadłość jakaś grupowa? Jeszcze ciut, a zaczniemy przypominać debaty sejmowe.
Ogromnie podobają mi się kłótnie w Izbie Gmin.
“Jak słusznie zauważył pan (X,Y) deputowany szlachetnego okręgu (Z) nasz problem polega na… Natomiast nie zauważył mój znakomity przedmówca, że problem ten rząd JKM próbował wielokrotnie rozwiązać pod światłym kierownictwem premiera desygnowanego przez ugrupowanie tegoż przedmówcy. I nie należy się w tym doszukiwać jakichkolwiek złych intencji. Żaden problem nie został dotąd rozsądnie rozwiązany przez rząd czcigodnego p.(M) Nie jest on bowiem w stanie cokolwiek rozwiązać, natomiast jest w stanie zasupłać najprostszą sprawę”
2008-05-19 o godz. 23:21
Zuzanno i Kakasiu,
Uwielbiam Was czytac, chyle glowe nad Wasza wiedza i mysle, ze kultura wyniesiona z domu pozwola Wam zakopac te tasaki.
Kochane moje serce sie wielce uraduje jak bedziecie znow paplac na blogu.
Ucalowania dla dwoch,
Renata
2008-05-20 o godz. 00:14
Wracam do aspektu dokonanego/niedokonanego
Ścinać - ja ścinam
Ciąć - ja tnę
Rozumiem że to ‘t’ w ostatnim przykładzie to jakieś
wspólne słowiańskie korzenie?
2008-05-20 o godz. 09:49
Ciąć - tnę. To taczej C pochodzi od t, a nie odwrotnie. Podobno w ogóle - nie tylko w językach słowiańskich - c pochodzi od miękiego t (”T’”). Czyli kolejność: t - t’ - ć -c). Ponoć nie ma innego źródła c niż t. Przynajmniej tak mnie uczono w liceum. Ale było to bardzo dawno temu, więc poglądy językoznawców mogły się już zmienić. Na przedstawionej teorii pewien uczony zbudował teorię, że w łacinie nigdy c nie wymawiało się jak “c” lecz zawsze jak “k”, np. Cicero to fonetycznie Kicero. Niby dlatego, że w łacinie nigdy nie występowało miękie t. Dla osób, którym to nie przemawiało do przekonania, taka wymowa była przerażająca.
2008-05-20 o godz. 11:15
Oh, o łacinie długo by można dyskutować
W zależności od tego, w jakim kraju się jej uczyło, wymowa może różnić się diametralnie. Z braku tzw. native speakers trudno ustalić właściwe i jedynie wiążące normy. Lingwiści opierając się na tzw. pronuntiatus restitutus usiłują zrekonstruować język starożytnych Rzymian, ale jak udowodnić, kto ma rację
Nawet tzw. łacina eklezjastyczna czyli kościelna, powstała w średniowieczu, jest różna w każdej grupie językowej, a jej wymowa w niektórych krajach jest często zitalianizowana.
2008-05-20 o godz. 11:22
Nemo, jak zwykle, może na kazdy temat i zawsze do rzeczy. Dyspensa dla mszy gregoriańskiej może pozwoli trochę przypomnieć łacinę eklezjastyczną. W czasach przedsoborowych we Włoszech łacińskie “ce” i “ci” wymawiano z włoska “szypiaszczo”, co dla nas brzmiło bardzo dziwnie. W łacinie eklezjastycznej orzeczenie bywało przesuwane przed dopełnienie, a to powodowało, że takie zdanie zupełnie inaczej brzmiało.
2008-05-20 o godz. 13:06
Z przyjemnością stwierdzam, że nie tylko w mojej klasie przez 4 lata wisiało hasło “Non scholae, sed vitae discimus”, przy czym prof Bieńkowski z niesmakiem wykrzywiając wąskie wargi cedził co najmniej raz w miesiącu “A germańscy barbarzyńcy, wyobraźcie sobie, czytali “ae” jako “oj”. Greckie “Eu” też, dlatego my żyjemy w Europie, a oni w Ojropie”
2008-05-20 o godz. 13:23
W moim lokalnym kościele do dziś śpiewa się:”Laudate omnis dżentes”
2008-05-20 o godz. 14:14
Fajnie się Was czyta
A jakieś inne przykłady z t/c funkcjonujące
w naszym języku?
Z ciekawostek fonetycznych (ale o tym pewnie blogowicze wiedzą)
- samogłoska ‘f’ pojawiła się w polskim bardzo późno i nie od razu
się przyjęła. Takie’f'! Rozbawiło mnie to i wzruszyło jednocześnie.
2008-05-20 o godz. 14:40
Matka - macierz (Mater)
siatka -sieć
wata - wacik
chata - w chacie
tata - tacie
Tylko rzeczowniki przyszły mi do głowy.
Kakasiu,
z tą “samogłoską” f, to rzeczywiście ciekawa sprawa. Większość słów na f jak feministka, filozof, fajka, fantazja, faworyta, fosfor, fuga itp. to słowa obcego pochodzenia. Zastanawiam się, czy istnieją słowa rdzennie polskie na f?
2008-05-20 o godz. 15:03
Kot - kocię - kocić, pot - pocić
psota - psocić
kwasota - kwasić
Słów słowiańskich na “F” (spółgłoska jednak) chyba nie ma. Wszystkie te słowa pochodzą z języków romańskich i germańskich (chociaż może j. germańskie były tylko pośrednikiem)
2008-05-20 o godz. 15:06
Moim zdaniem nie! Z tego co pamiętam, to ‘f’ przyszło
do nas w średniowieczu. W językach słowiańskich zastępowane
było przez ‘p’ (Stiopa/Stefan) Przykładów zapożyczeń z
niemieckiego powinno być tutaj więcej.
2008-05-20 o godz. 15:11
nuta - nucić
post - pościć
przepastny - przepaść - zaprzepaścić
2008-05-20 o godz. 15:16
Pforte - furta, furtka
Pfeiffe - fajka
Phantasie - fantazja
Pfund - funt
fauteuil - fotel
Falte - Fałd
A od czego pochodzi “fruwać”?
2008-05-20 o godz. 15:24
W sprawie ‘f podaję
za profesorem Walczakiem (”Zarys dziejów języka
polskiego”- nie wiem, czy Pan Profesor ceni
tę książkę ale ja ja uwielbiam)
Najpierw ‘f’ pojawiło się jako głoska w sąsiedztwie
spólgłoski bezdżwięcznej (twardy,kwiat) , potem
ubezdźwięczniły się grupy ‘chv’ (chwała) i uprościły
‘pf’ (fala).LITERA ‘f’ to chyba z tego ostatniego
przykładu.
Prof. Walczak podaje też w jaki sposób ludność
mówiąca po polsku a nie znająca ‘f’ początkowo
radziła sobie korzystając z najbliższych fonetycznie
‘p/b’ - Fabian/Pabian(ice), Farben/barwa
2008-05-20 o godz. 16:11
“Fruwać’ to inaczej ‘furgać’,'furtać’ - to gwarowe, ale
biorąc pod uwagę obecnośc ‘f’ no to chyba raczej
z niemieckiego?
W sprawie t/c - dziękuję za przykłady, w większości
rzeczowniki. Przy ciąć/tnę zastanowiło mnie, że
to chyba jeden z nielicznych (?) przypadków, gdzie
po 1. osobie w czasie teraźniejszym nijak osoba
ucząca sie j.polskiego w słowniku bezokolicznika
nie znajdzie.
W angielskim czy niemieckim chyba nie do pomyślenia
(bezokolicznik kontra czas teraźniejszy)
2008-05-20 o godz. 21:39
Dobry wieczór.
@Kakasia
Bardzo ciekawe to co napisałaś na temat “f”. Jak zinterpretować słowo “facet”, czy to jest jakaś metamorfoza słowa z jakiegoś innego języka, jeżeli tak to z jakiego?
W sprawie “C” i “K”:
“Maria Callas” (nazwisko w pisowni angielskiej) jest na greckich stronach internetowych pisana jako “??????” (nie wiem, czy greckie litery “wyjdą” dlatego literowanie: Kappa, Alfa, Lambda, Lambda, Alfa, Sigma) czyli “Kallas”.
2008-05-20 o godz. 22:34
Podobno “facet” ma pochodzenie łacińskie i pojawił się już w słownikach XIX-wiecznych.
2008-05-20 o godz. 22:49
@nemo
Łacina, to dla mnie “księga z siedmioma pieczęciami”, podejrzewałam, że korzenie znajdują się w łacinie, ale nic na ten temat nie znalazłem. Dziękuję
2008-05-20 o godz. 23:14
vita et mors non intervallum facet
Życie i śmierć nie robią pauzy
2008-05-20 o godz. 23:27
crede in nemo = nie wierz nikomu
2008-05-20 o godz. 23:55
crede in nemo
Życie i śmierć nie robią pauzy ???
Życie i śmierć nie robią PRZERWY???
2008-05-21 o godz. 00:33
knopie,
Słów polskich nie staje, albo terminologia muzyczna się napatoczy, albo antyczne słownictwo przedwojenne… 

widzisz tę germanizację?
Dzięki za poprawkę
2008-05-21 o godz. 00:38
2008-05-21 o godz. 09:19
Jak zwykle spóźniony. Fip i w/b to bardzo dypowe zamienniki. W hiszpańskim wymawia się jakby pośrednio. Stąd W jednych językach Hawana, a w innych Habana. Oczywiście wymowa hiszpańska to sprawa skomplikowana. Słuchajcie Andaluzyjczyków i mieszkańców Hiszpanii centralnej, a różnica melodii będzie większa niż pomiędzy Finami i Węgrami, chociaż słowa będą te same.
2008-05-21 o godz. 12:45
knopie,
Stąd “facecja”.
Facetus po łacinie oznacza: dworski; elegancki; dowcipny ; ucieszny
2008-05-21 o godz. 17:10
Czy słowa w nierodzimym języku są w stanie
Was zaboleć albo wzruszyć?
2008-05-21 o godz. 19:30
Ależ oczywiście Kakasiu!


Przyznaję otwarcie - jestem wielkim miłośnikiem języka angielskiego w każdej niemal odmianie i formie mimo wszystkich jego niedoskonałości zwanych prostactwem
I pozostając wiernym wspaniałej polskiej liryce chylę często czoła tekstom anglojęzycznych piosenek, które istotnie potrafią wzruszyć a czasem nawet zaboleć, jeśli jakaś fraza odnosi się akurat do nieprzyjemnego wspomnienia
Na przykład utwory “Memory” z musicalu Koty czy “All I ask of you” z Upiora w Operze (A.L. Webber) w żadnym języku nie zabrzmią tak pięknie jak w angielskim, a oryginały (przynajmniej mnie) przyprawiają o dreszcze
2008-05-21 o godz. 19:59
Hmmmm
chodziło mi bardziej o pojedyncze słowa, bez kontekstu.
Andrzej Żuławski twierdzi, że kiedy słyszy np wyraz
‘marchewka’, to nie tylko ma to warzywo przed oczami ale
również natychmiast czuje w ustach jego smak. Francuski
odpowiednik natomiast pozostawia go obojętnym.
Mnie roztkliwia ‘kaczuszka’, ale ‘duckling’ to dla mnie
takie samo słowo jak ‘book’ czy ‘torch’
2008-05-21 o godz. 20:16
Lubię: Tohuwabohu, saudade, perekotipole, dalniebojnyj gromkogawaritiel, hu lu, Kichererbse

Mojemu cudzoziemskiemu mężowi podobają się takie polskie słowa, jak dobranoc, koniec, kanapki, dzień dobry, filiżanka
Dziecku dwujęzycznemu: mięciutkie futerko
2008-05-21 o godz. 20:27
Mój amerykański wykładowca twierdził, że najpiękniejszym
polskim słowem jest ‘pobocze’
A te ‘hu lu’ i pozostałe (poza ostatnim of kors) to, nemo, skąd?
2008-05-21 o godz. 21:47
Kakasiu,
hu lu = chrapać po chińsku
saudade =blue, Weltschmerz, tęsknota i nostalgia za bezpowrotnie przemijającym życiem, utraconą miłością, melancholia…
Saudades, so portugueses
Conseguem senti-las bem.
Porque tem essa palavra
para dizer que as tem.
F. Pessoa mówi, że tylko Portugalczycy znają to uczucie, bo tylko oni posiadają słowo, by to wyrazić
perekotipole = tumbleweed, kłąb zeschłych badyli turlany wiatrem po stepie lub prerii (ukr.)
dalniebojnyj gromkogawaritiel = (ros.) głośnik dalekiego zasęgu, delikatne określenie mojej koleżanki-plotkarki ukute przez jednego kolegę, który jest teraz dziekanem
Tohuwabohu = (hebr.) chaos, zamęt. Jedno z pierwszych słów zapamiętanych przez moje dziecko, bo często wygłaszanych na widok jej pokoju
2008-05-21 o godz. 21:52
O, jeszcze bardzo lubię “przedsiębierny-zasięrzutny”
2008-05-21 o godz. 22:01
Ooooooo!

W ub. roku niemiecki magazyn ogłosił konkurs na najpiękniejsze
słowo świata. Wygrało tureckie ‘yakamoz’ - odbicie księżyca
w wodzie - a ‘hu lu’ zajęło drugie miejsce
Polskę reprezentowała ‘filiżanka’ (śliczne i na ‘f’
To tyle ode mnie.
Coś blogowicze, droga Nemo, zamilkli. Ja się więc
czasowo wyłączam i liczę na wpisy innych.
2008-05-21 o godz. 23:50
Kakasiu,
Potem jeszcze wyjadę na jakiś czas, a po powrocie poczytam, co się pojawiło. Jeszcze tylko na koniec moje ulubione określenie zachodu słońca po fińsku: aurinkolasku, poznane dawno temu w Laponii. I perunamuusi - puree ziemniaczane. I najprzyjemniejsze: sauna kuuma = sauna jest gorąca czyli gotowa do użycia, usłyszane od pewnego Fina na przywitanie na zupełnym odludziu w czasie okropnej pogody 
to ja też się wyłączę, bo co tu mam sama robić?
2008-05-22 o godz. 00:38
Witam
Mam wątpliwości co do użycia formy “nadwyrężać”. Czy nie powinno być tak, że w piśmie należałoby stosować “nadwerężać”, natomiast (tylko i wyłącznie) w mowie DOPUSZCZALNĄ formną byłoby ‘nadwyrężać”? Moim zdaniem Polacy strasznie idą na łatwiznę i kaleczą język polski. Dlaczego mam czytać tą (a nie tę) książkę? Takich ‘dopuszczonych’ błędów jest masa. Ostatnio doszły mnie słuchy, o dopuszczeniu zwrotu “co tam pisze”. Proszę o wsparcie!
“A to ci dopiero?banialuka.
2008/04/3, czwartek
W tym odcinku zwracam Państwa uwagę - choć jej nie nadwyrężam - na kilka ciekawych spraw w języku.”
2008-05-22 o godz. 00:40
jednoczesnie przepraszam za naduzycie “dopuszczenia”

2008-05-22 o godz. 06:57
A mnie ogromnie bawi rosyjskie ” dlinnoszjejeje” (np gusiata dlinnoszjejeje - gąsięta długoszyje) Jedyne bodajże słowo z trzema “je” na końcówce
2008-05-23 o godz. 20:08
W zupełności się zgadzam z p. Profesorem odnośnie impertynenckiego zachowania p. Cejrowskiego. P. Profesor bardzo kulturalnie i delikatnie do wyraził. Widać takt i ogładę, której u ludzi pokroju imć Cejrowskiego próżno szukać.
Niestety, p. Cejrowski jest w dzisiejszych mediach dość popularny. Takie nastały czasy, że zamiast wzorów kultury osobistej jak dziennikarz Sznuk kreuje się takich chamów. Sprzedaje się coś, co jest szokujące, odstające od zwyczajowo przyjętych norm. Taki jest Cejrowski. Dla mnie - niezwykle odpychająca osobowość, taki zwyczajowy cham, któremu do pługa bliżej niż do telewizji.
Jeśliby p. Profesor miał kiedyś tą nieprzyjemność obejrzeć/wysłuchać program Cejrowskiego zauważyłby Pan tą wszechobecną pogardę dla wszystkich: Murzynów, Indian, Chińczyków, Francuzów, Amerykanów itp. Jednym słowem dla każdego kto nie jest “wielkim p. Cejrowskim”, niegdyś “Pierwszym Kowbojem Rzeczypostpolitej”. Mówi samo za siebie.
2008-05-23 o godz. 22:57
Marek
Byloby doskonale gdybys mogl przytoczyc kilka przykladow jak ten Cejrowski mowi, ta droga bedziemy mieli lepszy obraz “zwyczajowego chama, ktoremu do pluga blizej niz do telewizji”.
2008-05-23 o godz. 23:06
Marcin,
Interesujaca jest twoja propozycja o pisaniu “nadwerezac” i mowieniu “nadwyrezac”. To rozwiazaloby problem. Czy masz inne wyrazy, ktore dla uproszczenia mozna pisac inaczej niz wymawiac ? Serdeczne pozdrowienia.
2008-05-23 o godz. 23:23
“Gusiata dlinnoszjejeje” - rzeczywiscie ewenement. Trudno bylo przypuszczac, ze mowi sie “szjeja”. To chyba i Szjeremjetjewo, i szjest, i szjewjelitsa, i szjopot, i masa innych. Gusjata dlinnoszjejeje. Dlaczego nie ma ich w slownikach ? Mozna sie ubawic po szjeju ! Wyglada na to, ze to rzeczywiscie jedyne slowo z jejeje. Na koncu.
2008-05-23 o godz. 23:27
Drogi Panie Profesorze!
Nikt nie zaczął tego tematu, w ogóle mało dziś wpisów, czytelnicy musieli powyjeżdżać na długi weekend. A ja tak się spieszyłem, żeby jeszcze dziś to napisać.
Ale do rzeczy, w tym wyjątkowym dniu życzę Panu:
Przede wszystkim zdrowia. O wiele lepszego od tego, jakie miała Emilia Korczyńska. To żeby nie opuszczał Pan nagrań. Sumienności Rzeckiego. Pogody ducha i humoru Zagłoby. Wycieczek przynajmniej na miarę Kordiana (tylko mniej rozczarowujących). Wyobraźni Ani z Zielonego Wzgórza. Ażeby w Pana domu zawsze panował arkadyjski klimat Soplicowa. Wielu, wielu napisanych książek (to bardziej życzenie dla nas, czytelników). Harpagonowskiego majątku. No i życia długiego i szczęśliwego, jakich to pełno w baśniach.
2008-05-23 o godz. 23:45
Ostatnio, Drodzy Forumowicze, rozmawiajac z przyjaciolka pochodzaca ze Slaska uslyszalam: - Wiesz, zgrublam ostatnio.
I nurtuje mnie to: czy ona popelnila wielki blad jezykowy czy moze ja o czyms nie wiem… Jeszcze jej nic nie powiedzialam, ale wciaz to slowo w glowie mi siedzi.
Co Wy o tym sadzicie?
2008-05-24 o godz. 02:35
Tutlam
Przyjaciolka mogla powiedziec utylam, poprawilam sie, przybylo mi, przybylam na wadze, dostalam sadla, zaokraglilam sie, ale zeby “zgrublam” ? Powiedz jej bardzo delikatnie, ze to nie jest wlasciwe, ze to jest jeszcze gorsze niz “wygladam jak krowa”.
2008-05-24 o godz. 02:59
Marcinie,
“Co tam pisze ?” jest w pelni dopuszczalne, jesli mamy na mysli kompiuter, drukarke (maszyne, nie pania drukarke), jesli slyszymy z drugiego pokoju skrzyp piora na papierze i nie wiemy co to jest (n.p. “co tam jeczy, co zawodzi, co tam w deszczu po wsi brodzi ?”), jesli mowimy o osobie trzeciej i pytamy “co (on - w domysle) tam pisze ?” Stanowczo, jest niedopuszczalnym w jezyku polskim zwrocic sie do kogos piszacegoz pytaniem “co tam pisze ?”. Mowienie do kogos w trzeciej osobie jest wysoce obrazliwe , jak: Co sobie mysli ? Co tu robi ? Na co czeka ? Niech wyjdzie ! Co tam teraz pisze ? Pomijanie zaimka oznacza ignorowanie godnosci osobistej osoby, lekcewazacy ton i mija sie z kanonami dobrego zachowania.
2008-05-24 o godz. 03:18
Panie Stanislawie,
Jest jeszcze jeden dzwiek w hiszpanskim: pogranicze “w” i “b”, przedniojezykowe, czesciowo labialne, z polaczenia jezyka , zebow i warg. Nieco podobne do “s” sepleniacego (dolna warga, jezyk, gorne zeby) n.p. sutio. Podobno nastal w czasach Filipa II, ktory stracil dwa przednie, seplenil a caly dwor za nim.
2008-05-24 o godz. 11:46
Znakomite prezentacje - trochę wzorów puryzmu językowgo się przyda.
2008-05-24 o godz. 13:36
Można powiedzieć: zgrubiałam w pasie, zgrubiały mi palce, zgrubiał głos itp.
“Zgrubłam” to pewnie gwarowa analogia do “schudłam”
Jak będziesz tyle jeść to zgrubiejesz
2008-05-24 o godz. 13:51
Łatwiej kijka pocieńkować, niż go później pogrubasić
2008-05-24 o godz. 17:54
Obciach, kwaszenie - a czasami coś jest pieprzne (to ze smakowych skojarzeń)
Do trafnych intuicyjnie chciałabym coś Profesorowi podrzucić, bo ze zjawiskiem walczę od 35 lat.
-Poszłem do sklepu.
Przerywam i podpowiadam - poszedłeś…
-Wtedy właśnie poszłem! Poszedłem to innym razem!
I co robić? Nie da się wytępić - trzeba polubić, ale odruch poprawiania zostaje
2008-05-24 o godz. 19:01
Bardzo dowcipnie do tego “chodzenia” podchodzi p.Bałtroczyk . Mówi o tym tak : ” Poszłem - bo było blisko, a jak daleko - to poszedłem ”
Ja też mam zakorzeniony ( i to głeboko) odruch poprawiania, ale staram się go opanowywać, bo czasami mam uczucie, że stałabym się nudna - reagując za każdym razem gdy słyszę taką potrzebę.
2008-05-24 o godz. 22:35
Maslaku
Chodzilo mi o zwrot “co tam pisze?” używany w sensie “co tam jest napisane?”
Odnośnie sytuacji podobnych do “nadwerężania”
cienki -> cieńki - ułatwienie
–
Poza tym chciałem poruszyć temat używania półtora i półtorej ..
moja polonistka mówi: ‘półtora godziny’
a przecież poprawnie jest “półtorej godziny” (chyba że mówimy “półtoragodzinny”)
Wypada mi ją poprawić?
2008-05-24 o godz. 22:42
Proszę jeszcze o pomoc
zdrobnienie od łeb:
łebek czy łepek?
2008-05-24 o godz. 23:21
Marcinie,
łebek i łepek, i łepetyna - wszystkie są dopuszczalne
2008-05-25 o godz. 02:27
Marcinie,
“Co tam pisze” jest niepoprawne, sugeruje, ze ktos, cos tam pisze. Mowi sie : co tam jest napisane ? I tak jest O.K.
“Poltorej godziny” mowilem zawsze, choc nie wiem dlaczego. To sie komplikuje w przypadkach.
2008-05-25 o godz. 02:30
Marcinie,
Poprawianie polonistki moze wyjsc bokiem. Ja bym nie ruszal, wazne zebys ty wiedzial jak jest poprawnie.
2008-05-25 o godz. 10:40
Marcinku,
Odpowiedzialem ci bezmyslnie. Przepraszam. “Poltora” jest tak samo w mianowniku, dla wszystkich trzech rodzajow. Inne przypadki, w rodzaju zenskim maja “poltorej”. W meskim i nijakim pozostaja bez zmian. I tak:
To jest poltora godziny.
Zabraklo poltorej godziny.
Dodaj minut poltorej godziny.
Mamy jeszcze poltorej godziny.
Nie zaslaniaj sie poltorej godziny.
Powiedz o tej poltorej godziny.
Nie sprecyzowales w ktorym przypadku slyszales to “poltora”. Moze to byl mianownik i wtedy mowiacy nie popelnial bledu.
Pozdrowienia.
2008-05-25 o godz. 15:26
w mianowniku półtora godziny?
Naprawdę?
Mamy około półtorej godziny - spoko
To jest “półtora” godziny - ?
nie jestem przekonany, nurtuje mnie to
2008-05-25 o godz. 17:07
Półtora to rodzaj męski i nijaki np. półtora nieszczęścia, ppółtora piętra, półtora cala, kilograma, litra, metra
Półtorej - żeński np. półtorej godziny, półtorej doby, półtorej szklanki mleka
2008-05-25 o godz. 22:42
Maślaku, ja rusycystką nie jestem, ale jeden z moich znajomych zdawał maturę w Mińsku i tam zaliczył pierwsze trzy lata studiów. I to on opowiadał, że owe nieszczęsne gusiata i ich szyje z 3 “je” na końcówce, to była ulubiona pułapka egzaminacyjna. Nie mam powodu nie wierzyć, bowiem wszystkie inne informacje od tego pana uzyskane, potwierdziły się.
2008-05-25 o godz. 23:03
Maślaku, wybacz, że dopiero teraz się odzywam, ale od wtorku gościliśmy u Szwejków.
Podaję Ci adres “zaprzyjaźnionej” poczty, którą życzliwie mi udostępniono.
monidlo41@poczta.onet.pl
Pozdrawiam
2008-05-26 o godz. 02:01
Jaruta
Sheia - sheieie, nie “shjeja”.
2008-05-26 o godz. 08:53
Jaruta ma rację.
Tu jest przykład:
pticy dlinnosziejeje
http://www.photoforum.ru/photo/434576/index.ru.html
Szyja po rosyjsku to sz-je-ja. 3 litery, których nie ma ani w polskim, ani tym bardziej w angielskim alfabecie.
Nie widzę potrzeby transkrypcji angielskiej, skoro większość z nas zrozumiałaby również polską
2008-05-26 o godz. 08:55
A tu inne “dlinnoszjejeje”- strausy czyli strusie:
http://www.trud.ru/issue/article.php?id=200408121502001
2008-05-26 o godz. 09:03
W sprawie szyi chodziło o zapis “jejeje”, a nie wymowę. “Je” po “sz”, “c” i “szcz” wymawia się jak “e”.
2008-05-26 o godz. 19:33
Mój slang rodzinny
bibia - biblioteka
bidżis - bigos
byszy - banan
ciacho-cho - ciastko
cukierwąs - cukierek
cymbuś - cebula
cypitrynka - cytryna
czapajewa - czapka
czochacz - czosnek
czurchać - obchodzić się z czymś niewłaściwie lub czochrać
dżogaś, dżordżitsu-simens - jogurt
figmigi - spotkania towarzyskie
fryzio, firlipiór - fryzjer
gżduła - słabe pieczywo
hambrałałatka - herbata
kąpuszczyć - kąpać się
kiczka - rękawiczka
komsa - telefon komórkowy
kurziacz - odkurzacz
lajbrery - lekcje
łampampajka - papaja
miąchać - mieszać
mumfa - mucha
nawilg - nawilżacz
pianko - pianino
pijąchory - pieniądze
piut - komputer
piutować, piutaszczyć - używać komputera
pliumkać - grać na pianinie
polibuda - politechnika
skarpeciulki - skarpety
stucznielizna - sztuczność
stuczny - sztuczny
tempricza - temperatura
tranżolić - jeść łapczywie
wybebeszyć - wywlekać
wyblikać - wywlekać
wyużyć - zużyć
zonadina - sonatina
Źródło: ?http://pl.wiktionary.org/wiki/Wikipedysta:Tosycyzkiewicy?
Jak ocenia Pan ten slang?
2008-05-26 o godz. 21:13
Dość często słyszę powiedzenie - “nie ma, że boli”. Dotyczy ono sytuacji, w której pomimo trudności lub niechęci, musimy coś zrobić. Pomimo długich wpisów niektórych blogowiczów trzeba je czytać, - nie ma, że boli.
pozdrawiam marekk
2008-05-26 o godz. 23:10
To jak w końcu z tymi półtora i półtorej? Zdania są podzielone
ja jestem zdecydowanie po stronie Nemo
2008-05-26 o godz. 23:36
Marcin, Nemo ma rację
http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=48595
2008-05-27 o godz. 20:16
Dzisiaj siedząc w autobusie moją uwagę skupiła naklejka mówiąca “ustąp mi miejsce”. Mi się zdawało zawsze, że ustępuje się “miejsca”.
Odnośnie slangowego “obciachu”, często spotykam slangowe słowo “przypał” np. “ale ktoś miał przypał”. Mógłby to być synonim do słowa “obciach”.
2008-05-27 o godz. 23:13
A mi sie zdawa, ze siedzaca, skupiajaca uwage i mowiaca naklejka to jeszcze ciekawsze.
2008-05-28 o godz. 08:01
Za czasów niedostatków sklepowych popularna była w Krakowie odpowiedź sprzedawcy na pytanie : “czy jest…? Odpowiadał krótko: “NIE MA Z BRAKU” Wykluczało to dalsze pytania zdesperowanego klienta w rodzaju ” a dlaczego nie ma ? ” itd. Nie ma bo brak i już…..
2008-05-28 o godz. 11:00
Witam serdecznie. Mam dwa pytania. Niestety nie wiem czy były te tematy już poruszane, bo niestety nie śledzę regularnie tego bloga. 1. pytanie: Często słyszy się takie stwierdzenie jak np. zapytać SIĘ kogoś o coś. Nie jest to może jakaś kalka z innego języka? Po polsku nie ma to większego sensu i mnie się wydaje, że jest to błąd ale chciałem się upewnić. 2. pytanie: Czy “być w stanie coś zrobić” rzeczywiście funkcjonuje już jako norma językowa? Jak wiemy jest to germanizm i po polsku nic nie znaczy, ale już tak często ludzie ją używają, nie boję się powiedzieć, że wręcz jesteśmy tym germanizmem “bombardowani. W całym swoim życiu spotkałem chyba tylko jedną osobę, która tego nie używa, bo uważa to za błąd. Czy to jeszcze funkcjonuje jako błąd, czy rzeczywiście jest już normą?
2008-05-28 o godz. 18:56
Turlam:
Fragment życzeń po góralsku
Na sceście, na zdrowie, na tyn Nowy Rok!
Coby wom wypod z pieca bok!
Coby wom z pieca wypadła ruła!
Coby wom gaździno zhrubła!
2008-05-30 o godz. 19:40
Mamy rowniez kalkę z rosyjskiego: “Czegokolwiek byś nie zrobił, to i tak ci nie wyjdzie” poprawnie jest -> “Cokolwiek byś zrobił, to i tak ci nie wyjdzie”. Usłyszałem tę propozycję od mojego katechety, myślę że ma rację
2008-05-31 o godz. 14:25
ich bin in der Lage etwas zu machen, ich imstande etwas zu machen…jestem w stanie coś zrobić. Rzeczywiście może to być germanizm..ale
nasze polskie “jak to znajdujesz” czyli co o tym sądzisz. W niemieckim funkcjonuje to dalej w ramach czasownika “finden” czyli znajdować, szukać itp. Mówi się w niemieckim Wie findest du das? co o tym sądzisz..jak to znajdujesz????-innymi słowy..Tutaj kłania się raczej historia języka. W polskim ta forma zanika. Jestem w stanie musi być germanizmem? Sprostać też??Sprostałem czyli poradziłem sobie z problemem?wyprostowałem go?? pytanie otwarte
2008-05-31 o godz. 15:33
Witam oglądam Pana blog już od pewnego czasu jednak nie miałem okazji zadać pytania. Teraz nasunął mi się pewien problem mianowicie gdy pewna drużyna zajmuje drugie miejsce w jakimś rankingu to są pierwsi, dalej mamy drudzy, trzeci a jak to jest dalej? Piąci, szóści? óśmi?
Pozdrawiam
2008-06-01 o godz. 15:17
czwarci, piąci, szóści, siódmi, ósmi, dziewiąci, dziesiąci, jedenaści, trzydzieści, pięćdziesiąci i setni
2008-06-04 o godz. 17:53
Witam. Ostatnio dręczy mnie jeden problem. Czy przed recytacją wiersza należy podać autora i tytuł? Na konkursach recytatorskich nikt nie podaje tych danych, tak też zawsze mówi się uczestnikom - żeby nie podawać. Mój nauczyciel od języka polskiego upiera się przy tym aby podawać. Za ewentualne błędy przepraszam
Kijek
2008-06-04 o godz. 18:11
A formy poloplajster zamiast plaster, czy plastyk zamiast plastik są poprawne? Świetny blog.
2008-06-05 o godz. 16:22
Pomocy
1. Obszedłem jezioro
Strona bierna: jezioro zostało przeze mnie.. ?
2008-06-06 o godz. 16:23
Marcinie!
Pan Profesor na pewno zacytowałby jak zwykle w tym przypadku Sienkiewicza i jego “nieobeszłe lasy”
A tak serio, to są takie czasowniki (tzw. nieprzechodne), od których nie da się utoworzyć strony biernej, bo nie da się utworzyć imiesłowu przymiotnikowwego biernego. Taki właśnie jest interesujący nas czasownik.
2008-06-06 o godz. 16:26
A najlepiej powiedzieć: okrążone
2008-06-07 o godz. 00:16
Ta sama kwestia inny przykład.
Jeżeli ktoś przeszedł pewien etap swego życia, lub etap w grze komputerowej
to ten etap jest:
przejścięty?
przeszsły?
?
2008-06-07 o godz. 16:48
Przejszły xD
2008-06-07 o godz. 23:07
Do wszystkich P.T. Blogowiczów.
Co się z Wami stało - Kakasiu, Wordhunterze, Maślaku, Zuziu itd?
Przeciez jeszcze przed miesiacem nie mozna było sie od Was opędzić a dzisiaj totalna posucha w waszych wpisach. Zesztą Gospodarz też leni się niemożebnie. I co - zamykamy budkę? Jeśli tak - napiszcie (Pan też -Profesorze). Nie bede wtedy otwierał tego adresu tracąc czas i pozostanę przy tych, ktorzy traktują swoich “czytaczy” poważnie (vide Paradowska, Passent).
P.S. przypominam przy okazji o mojej fobii językowej - wołaczu. Po wyjaśnieniach Gospodzarza przed paroma miesiącami główni blogowicze zaczęli stosować jego (wolacza) prawidłową formę, ale z czasem “im wychudło”.
2008-06-08 o godz. 00:19
Dzień dobry!
Rozwijając wątek slangu: obciach i przypał to już chyba słowa tak “ograne”, że wychodzą z użycia. Może popularniejsza jest “ryfa”, “kicha” (kiszka). Za to ostatnio pole zdobywają dwa słowa: “ogarnąć” i “obczaić” - mam wrażenie, że ogarnąć albo obczaić można ostatnio dosłownie wszystko. Od “ogarniania dziewczyn na imprezach” po “obczajenie obiadku”, już nie mówiąc o “Nie ogarniam / Nie czaję / Nie obczajam, co co chodzi”
Mnie też czasami takie słowo rzuci się na mózg i zauważam, że nagle wszystko mogę “rozkminić”, “obczaić”…
2008-06-08 o godz. 09:06
Pawle g,
Pewnie miałeś na myśli fragment “powieci psychologicznej” Boya , gdie jest; ” Lecz tymczasem mu WCHŁÓDŁO,
……..itd. Pozdro, W&H.
2008-06-08 o godz. 10:53
Wordhunterze.
Wraca moja radość życia. Ktoś się odezwał.
Oczywiście masz rację (w pierwszym porywie chcialem napisać, ze to byla prowokacja z mojej strony - ten błąd w cytacie- ale tak nie było) - dałem 4 litery. Na jedyne usprawiedliwienie mogę jedynie napisać, ze “Słówka ” pozyczyla ode mnie córka 5 lat temu i nie chce oddać. Moja 58 letnia pamięć (to chyba ja jestem powoli tym “starym pudłem, któremu wychłódło”) może być już lekko sparciała. Ale pamiętam: Certował się Co nocy z Cecylią Celestyn… , Bawila sie Barbara z Bernardynem Bardzo… itp.
PS. Wpisałes się krytykując mój bład - OK.
Ale co z meritum? Dlaczego Was nie ma? Dlaczego nie ma Gospodarza? Czy coś się stało o czym nie wiemy, my zwykli zjadacze jezykowego chleba?
2008-06-08 o godz. 14:00
Pawle g,
To żadna kytyka, wierz mi, szukałem tylko pretekstu do jakiegokolwiek wpisu - ale jak wiesz jestem spoza branży językoznawczej i tematy które sa dyskutowane na tym blogu przerastają moje miżliwości. czasem tylko chcę napisać coś zabawnego ale zawsze staram się aby było to związane ze słowm “które sie rzekło” No i zawsze staram sie odpowiedzieć na zadane mi pytanie, ale tojuż z zupełnie innych powodów.Może to doprowadzić do pewnej przewlekłości w tyc naszych blogowych dyskusjach. Jakie będą dalsze losy tego blogu, nie wiem.
Pozdro. W&H
2008-06-09 o godz. 00:06
Dobry wieczór po urlopie.Ledwie wróciłam, zaniedbując wiele obowiązków, rzuciłam się do ulubinego bloga i cóż? i wychudło, wi wychłódło… Nie było mnie od 17 maja i czytając majowe wpisy przeniosłam się w znane mi tylko z opowiadań czasy samokrytyki socjalistycznej. Ufffffffff……Zuzanno, czuję Twoją obecnosć, chociaż wolałam Cię “czynną” niż domniemaną “bierną”, wstrząśnięta byłam (nie urażona i tym podobne) bo obawiałam się, że “wylazł” ze mnie dydaktyzm i mentorstwo wieloletniej szefowej. żadne przeprosiny potrzebne nie są. Czasem z człowieka mimowolnie “coś” wyłazi, jak na przykład z mojej znajomej. Niewidomy masażysta, pierwszy raz robiący jej masaż kręgosłupa, stwierdził, ze jest nauczycielką. Znajoma, mocno zaskoczona, pyta, jak odgadł. A na to Pan, całkiem poważnie: bo emanuje z Pani ciało pedagogiczne!. To pomyślałam, że moze ze mnie eż cos emanuje…Zuzanno z mojego ulubinego Wrocławia, który dzis ominęłam wielkim łukiem dzięki autostradzie, odzywaj się! A ja obiecuję, że juz na temat będzie, dziś proszę o wybaczenie, 30 stopniowy upał w drodze i moim mieście (po chłodnym urlopie na południu Europy) nieco mózg mi rozmiękczył i stać mnie jedynie na to, co powyzej. Pozdrawiam wszystkich czytających.
2008-06-09 o godz. 00:09
Pawle g,
Popadłam w stan rozczarowania i frustracji 
nie było mnie tu 2 tygodnie i myślałam, że po powrocie nie będę w stanie (nie dam rady, nie podołam) przeczytać wszystkich wpisów z powodu ich wielkiej ilości. No i… kicha
2008-06-09 o godz. 00:12
Dobry wieczór, nemo. Nawet się cieszęz tej mniejszej aktywnosci blogowiczów, po 3 tycgodniach “niebycia” bez problemu dalam radę…Nie popadaj w te tam, tylko się aktywizuj. Pozdro
2008-06-09 o godz. 00:38
Dobry wieczór, Danuto
Pocieszam się, że jestem po świeżym kontakcie z Ojczyzną-Polszczyzną, bardzo jakoś zubożałą i bogatą w wulgaryzmy, bo wakacje spędziłam częściowo w Tatrach, wśród ludu polskiego z różnych okolic, a zwłaszcza licznych grup młodzieży szkolnej.
Z jednej strony masz rację, ja też dałam radę, ale z drugiej - ten blog prawie umarł
Po powrocie do domu moje dziecko zdało mi relację z samodzielnego gospodarowania pod nieobecność rodziców, w tym z pomocy w zakupie garderoby dla chrzestnego - roztargnionego profesora fizyki. Spodnie do przymiarki donosiły trzy osoby: żona klienta, jego chrześniaczka i “sprzedawczyna”. Kiedy poprawiłam na “sprzedawczyni”, moja córka odpowiedziała: Nie, tam była tylko jedna sprzedawczynka!
Profesor kupił 6 par spodni jednego fasonu, ale w różnych kolorach
2008-06-09 o godz. 08:24
Drodzy Państwo!
“Wgadałem się” tu w piątek, tłumacząc z różnych spraw - ale jakoś się nie pojawiam…
Pozdrawiam serdecznie…
JB
2008-06-29 o godz. 22:36
Panie Profesorze!
Chciałbym Panu zwrócić uwagę na słowo, którego Pan użył, a które jednak nie mieści się w normie. Nie “wymyśleć”, ale “wymyślić”!
2010-01-14 o godz. 19:21
ujovowugibeh…
Download mp3 with Mark Stone featuring Patimoro
…
2010-06-15 o godz. 11:50
?????? ????! gavin@onlylcd.ru” rel=”nofollow”>……
C ?????????? ???????????…
2010-06-16 o godz. 05:35
???????? ??? ???! ian@elektrashop.ru” rel=”nofollow”>……
? ??….